Od nie tak dawna zaintrygowało mnie hasło: “holowniki łańcuchowe”. Co to takiego? Prof. Marek Michalski w drugim tomie swojej książki “Statki parowe na polskich drogach śródlądowych – statki tylnokołowe i łańcuchowe” wspomina o nich bardzo marginesowo, bo i też nie było ich u nas za wiele.
Parowiec "Hohentwiel" to jedyny ocalały duży bocznokołowiec na Jeziorze Bodeńskim. Uchodzi za najlepiej odrestaurowanego parowca pasażerskiego w środkowej Europie. Lśni mahoniem, dębem i drewnem wiśni.
Wykorzystywanie rzeki dla celów rekreacyjnych jest ze wszech miar słuszne i powinno w dalszym ciągu intensywnie rozwijać się. W stosunku do naszych zachodnich, czy też południowych sąsiadów i tak jesteśmy jeszcze daleko w tyle. Pomijam temat żeglugi towarowej, gdyż takowa na Odrze już praktycznie nie istnieje i co najgorsze - do tego w znacznym stopniu przyłożyli rękę sami jej użytkownicy.
Z wód północnej części jeziora Dębie, w okolicy niezamieszkałej wioski Inoujście wystaje z wody niezwykły wrak. Dopiero z bliższej odległości można rozpoznać, że jest to wrak statku. Zdziwienie jest jeszcze większe, gdy okazuje się, że wystający z wody kadłub wykonany jest z... betonu. I w tym momencie rodzi się pytanie: czy to możliwe, że statek z betonu może pływać?
Niepozorny, mały stateczek - mf "Konstanz" - był pierwszym promem samochodowym na śródlądowych wodach Europy. Został zbudowany w 1928 roku w stoczni Bodan Werft w Kressbronn nad Jeziorem Bodeńskim jako "Fähre Nr 1", dla połączenie Konstancji z Meersburgiem.
W trakcie jednej z moich podróży morskich przewoziliśmy na trasie Odessa(Ukraina) – Houston (USA) całookrętowy ładunek bloków stalowych (z ang.slab). W którymś momencie wyładunku w Houston, w trakcie unoszenia bloku do góry, gdzieś na wysokości już zrębnicy ładowni (górna krawędź luku) pękło jedno z ogniw jednego z łańcuchów pary. Drugi łańcuch pary nie wytrzymał nagłego przyrostu ciężaru i też się zerwał... no i blok spadł do ładowni z wysokości jakichś 20–25 m...
Być może nie wszystkim wiadomo, że od momentu położenia stępki aż do tzw. pocięcia na żyletki, każdy statek morski(a pewnie i śródlądowy) podlega nadzorowi specjalnego Towarzystwa Klasyfikacyjnego. Towarzystwo to nadaje statkowi tzw. klasę żeglugową czyli potwierdza jego przydatność do żeglugi.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies