Artykuły

Ludzie i Rejs Dobrej Nadziei

Rejs Dobrej Nadziei '2010 przeszedł już do historii. Wielka Pętla Wielkopolska odcisnęła jednak swoje piętno na moim sercu i umyśle. Mogę zapomnieć miejsca, choć akurat w tej kwestii są pewne trudności, gdyż dysponuję "pamięcią fotograficzną" dotyczącą miejsc, ale nie da się zapomnieć wrażeń ze spotkań, przemiłych spotkań z ludźmi.

Cierniowa ścieżka legislacji żeglugowych - cz.IV

Dziś - po latach wlotów i upadków w zasadzie wracamy do punktu wyjścia. Prawo niespójne, rzeki dziczeją, ranga wodnego transportu śródlądowego coraz o bardziej traci na znaczeniu. Musimy pamiętać jedno, że tam, dokąd zmierzamy nie ma mowy o paleniu mostów z przeszłości. Nie dajmy się ponieść złudzeniom ponieważ politycy wszędzie są tacy sami i obiecują budować mosty nawet tam, gdzie nie ma rzek.

Budujmy mariny

Poważnym zmartwieniem wodniaków uprawiających turystykę rodzinną na naszych rzekach i jeziorach są mariny, albo raczej ich brak. Chociaż różnorodność programów pomocowych, unijnych, regionalnych spowodowała, że wiele samorządów zaczęło znów odwracać nasze miasta "twarzą do wody", to w znacznej większości kierujemy się stylem myślenia jaki cechował urbanistów minionego ustroju. Mariny są zbyt ciasne i małe. Projektanci nie uwzględniają stale powiększających się gabarytów jachtów turystycznych, projektując zbyt wąskie boksy w marinach, by mogły się w nich zmieścić duże jachty.

I Ty zostaniesz kapitanem

I ty zostaniesz europejskim kapitanem, ale... musisz płynnie mówić po niemiecku, który to język uznawany jest jeszcze jako europejski, "łodziarski" język manewrowy (w przyszłości będzie nim j.angielski) oraz zrobić wszystkie potrzebne patenty. A może już wkrótce będzie to tylko jeden: "żeglugowe prawo jazdy"?

Jak na smoku Viadrusa przechytrzyliśmy

Z dziennika pokładowego: - Płyniemy już kilka godzin i czuje się trochę jak w "Czasie Apokalipsy". Zaczynam wariować. Monotonny krajobraz i powoli płynąca woda męczą. Człowiek na rzece jest nigdzie. Nie przynależy. Między lewym a prawym brzegiem, zawieszony w czasie i przestrzeni, niezakotwiczony. Wiatr i jednostajny warkot silnika zapewniają dyskrecję myślom. Umysł, nieprzyzwyczajony do takiej wolności, szaleje. Boli głowa.

Rejs Dobrej Nadziei ' 2010 cz. II

Przed wypłynięciem w Rejs Dobrej Nadziei, postanowiłem, że będę rejestrował wszystkie spotkane po drodze statki, które w jakikolwiek sposób zarabiają na swoje utrzymanie. Plon jest wyjątkowo skromny. Gdyby nie niemieckie jednostki, prawie nie było by czego pokazywać. Do grona "zawodowców" zaliczyłem nawet motorówkę inspekcyjną, mniejszą od Kucyka, spotkaną w Barcinie.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies