Kryzys w niemieckiej żegludze śródlądowej

20.10.2009
To co widzimy i słyszymy na europejskich szlakach wodnych potwierdza się w oficjalnych danych. Długotrwałe postoje statków (nie wszystkich) w oczekiwaniu na ładunek i puste kosztowne przeloty oraz obniżenie stawek frachtowych wskazują na drastyczny spadek koniunktury. Wiele firm armatorskich redukuje swoje załogi nie mogąc utrzymać kosztownego systemu pracy zmianowej. Widać to min. na naszej giełdzie pracy.

Czy są jakieś prognozy na poprawę tej sytuacji? Po wygranych wyborach parlamentarnych do Bundestagu koalicja Unii Chrześcijańskiej (CDU/CSU) z Liberałami (FDP) próbuje nakręcić koniunkturę obniżką podatków, ale .... kosztem cięć socjalnych niemieckiego państwa dobrobytu.Czy im się to uda pokaże czas .... Statystyki gospodarcze za pierwsze półrocze 2009 nie są jednak wesołe.

To co widzimy i słyszymy na europejskich szlakach wodnych potwierdza się w oficjalnych danych. Długotrwałe postoje statków (nie wszystkich) w oczekiwaniu na ładunek i puste kosztowne przeloty oraz obniżenie stawek frachtowych wskazują na drastyczny spadek koniunktury. Wiele firm armatorskich redukuje swoje załogi nie mogąc utrzymać kosztownego systemu pracy zmianowej. Widać to min. na naszej giełdzie pracy.

Czy są jakieś prognozy na poprawę tej sytuacji? Po wygranych wyborach parlamentarnych do Bundestagu koalicja Unii Chrześcijańskiej (CDU/CSU) z Liberałami (FDP) próbuje nakręcić koniunkturę obniżką podatków, ale .... kosztem cięć socjalnych niemieckiego państwa dobrobytu.Czy im się to uda pokaże czas .... Statystyki gospodarcze za pierwsze półrocze 2009 nie są jednak wesołe.

Wiesbaden

Jak podaje Federalny Urząd Statystyczny z siedzibą w Wiesbaden przewozy towarów na niemieckich śródlądowych drogach wodnych spadły w pierwszym półroczu 2009 w porównaniu z tym samym okresie ubiegłego roku o 20,3 proc.

Powodem tego według Federalnego Urzędu Statystycznego jest kryzys gospodarczy.
W sumie w ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku przetransportowano tylko 99,6 milionów ton towarów na niemieckich wodach śródlądowych.

Spadek dotyczy głównie transportu rudy i złomu żelaza i metali nieżelaznych oraz nawozów sztucznych oraz kontenerów. Jednocześnie zanotowano jednak wzrost w zakresie przewozów produktów rolnych i produktów ropopochodnych.
Na podstawie Fokus Online
Józef Węgrzyn-Skipper

5 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Jerzy Hopfer
    Jerzy Hopfer
    Zmiana struktury przewozów to być może skutek ogólnej restrukturyzacji gospodarki europejskiej i wyeliminowania tzw brudnych, w sensie zanieczyszczenia środowiska, przemysłów do krajów trzeciego świata? Poza tym, skąd brać złom. U nas go już niewiele, wszystko, co się dało wyzłomować i zebrać to już sprzedane, Niemcy kupili od Rosjan to, co im kiedyś zabrano w ramach reparacji wojennych i nigdy tam nie było poskładane na nowo, bo szło innymi szlakami i nie trafiło w to samo miejsce, jak to zwykle bywa przy rabunkowej gospodarce. Samochody już dawno w Polsce i na Wschodzie....Od złomiarza z sąsiedztwa wiem, że zbierają, skupują ale nie sprzedają bo czekają na boom przed Mundialem 2012. Może jest w tym coś z prawdy? Dochodzą też sygnały, że będzie wzrastała ilość przewozów płodów rolnych traktowanych jako swego rodzaju biopaliwa. Najpierw jednak trzeba się uporać z problemem natury moralnej, czy można np zbożem palić pod kotłami w elektrociepłowniach. Jeżeli tak będzie, to z uwagi na odległości między producentami a odbiorcami, żegluga będzie miała co robić. To nie żart, w takim kierunku idą obecnie poszukiwania i rozważania. Tylko ten problem moralny! Palić chlebem, gdy znaczna część świata głoduje.
    Pozdrawiam.
    - 22.10.2009 12:57
    • przylodz
      przylodz
      Ojojoj! Panie Jerzy! Ale nam pan rozterek moralnych nadokładał.
      Mało to mamy kłopotów, choćby z tymi "pszczołami luzem" wożonymi po Odrze i Warcie?a tu jeszcze takie problemy natury filozoficznej? (półżartem i z przymróżeniem oka to piszę).
      - 22.10.2009 20:54
      • Elzbietka marynarz
        Elzbietka marynarz
        niemiecki urzad robi dlugÖw w ciagu SEKUNDY okolo 4000 Euro,.Z jednego Euro placimy 1 cent na pielegniarskie ubespieczenie,7,9 cent idzie na chorobowe ubespieczenie,1,4cent na ubezpieczenie bezrobotne,10,3cent na emerytalne ub.12,5 cent pozostale(zwierzeta ,kosciÖl,podatek ubezpieczeniowy,auto,)10,8 cent podatek przychodzacy i partyjny,2,2cent energetycznosc.7,2 cent na podatek finansowy(jak robimy zakupy)no i zostaje az 46.7 cent.Milego wydawania....
        - 24.10.2009 12:57
        • Apis
          Apis
          My z jednej złotówki płacimy 22 grosze VAT (w zakupach), 20 groszy podatku dochodowego, 48 groszy ZUS-u (ubezpieczenie chorobowe i emerytalne). Zostaje nam aż 10 groszy! I jak tu zyć?

          Krótko! - odpowiada satyryk.
          - 24.10.2009 14:18
          • Blues-66
            Blues-66
            Odnosząc się do powyżej zamieszczonej wypowiedzi Pana Jerzego Hopfera muszę coś wyjaśnić.
            Jako pracownik jednego z większych producentów energii w Polsce (nie napiszę wprost nazwy przedsiębiorstwa bo nie mam upoważnienia do wypowiadania się w imieniu firmy, ale jak ktoś pływa po Odrze i zna moją lokalizację, to nietrudno zgadnąć Grin ) mogę potwierdzić spalanie biomasy pochodzenia rolniczego tzw. AGRO, a w zasadzie współspalanie z węglem.
            Biomasa AGRO, którą współspalamy, to głównie słoma (żytnia, pszenna, rzepakowa, lniana itp.), siano, nasiona traw czy słonecznika, różnego rodzaju łuski - np. wspomnianego już słonecznika itp.
            Biomasa ta ma postać brykietów - walców lub sześcianów z pociętej słomy na sieczkę długości ok. 50 mm, a także pelletów - walców o średnicy od ok. 5 mm z drobno zmielonej słomy, łuski lub nasion.
            Co do współspalania zbóż. Potwierdzam, ale są to zboża lub produkty ich przetworzenia (np. otręby) nienadające się do bezpiecznego spożycia przez ludzi lub zwierzęta.
            Czyli, nie spalamy zbóż, które można by przetworzyć na żywność lub pasze. Nie palimy chlebem.
            A przy okazji, co do pasz - jeden z dostawców przywozi nam pellet z traw, który jednocześnie eksportuje do krajów arabskich, jako paszę "dla wielbłądów" - jak mawiają nasi pracownicy. Warunkiem zakwalifikowania jako paszy lub biomasy do spalenia jest zawartość jakichś elementów odżywczych, ale nie wiem jakich. Może białko?

            A teraz coś, co chyba jest najbardziej interesujące dla ludzi związanych z przewozami śródlądowymi. Dzienne zużycie mogę obecnie określić na ok. 700 - 1200 Mg, czyli średnio przynajmniej jeden zestaw Bizon+2pudła lub 2xBM500. Nie wiem, czy to dużo, czy mało dla przewoźnika (moim zdaniem dużo). Nie zdradzę chyba tajemnicy handlowej, jeśli napiszę, że biomasa sprowadzana jest również z Niemiec - szyszka chmielowa (odpad z browarów) transportowana aż z Bawarii. I to wszystko transportem samochodowym, niestety.
            Jeden z dostawców sprowadzał też biomasę barką, ale mijała ona nas i rozładowywała się w Szczecinie, skąd dopiero przez cały dzień woziło ją kilka samochodów.
            Obecnie usiłuję przekonać zarówno ludzi w mojej firmie, jak i dostawców, że można to zrobić drogą wodną.
            - 15.11.2009 16:54
            Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
            Proszę Zaloguj by zagłosować.
            Niesamowite! (0)0 %
            Bardzo dobre (0)0 %
            Dobre (0)0 %
            Średnie (0)0 %
            Słabe (0)0 %
            Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
            Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies