
Henryk Skoczek jest pasjonatem żeglugi wiślanej i właścicielem największej śródlądowej floty wycieczkowej w naszym kraju. Jego firma Żegluga Pasażerska w Kazimierzu Dolnym dysponuje 14 statkami i łodziami, które przewożą turystów po wodach środkowej Wisły, docierając z Kazimierza Dolnego nawet do Puław.
- Zamierzałem kupić od Żeglugi Warszawskiej duży parowy bocznokołowiec pasażerski Traugutt, stojący - opowiada Skoczek. - Odradzano mi tę transakcję, wskazując na fatalny stan statku i niemożliwość jego odbudowy.
Henryk Skoczek jest pasjonatem żeglugi wiślanej i właścicielem największej śródlądowej floty wycieczkowej w naszym kraju. Jego firma Żegluga Pasażerska w Kazimierzu Dolnym dysponuje 14 statkami i łodziami, które przewożą turystów po wodach środkowej Wisły, docierając z Kazimierza Dolnego nawet do Puław.
- Zamierzałem kupić od Żeglugi Warszawskiej duży parowy bocznokołowiec pasażerski Traugutt, stojący - opowiada Skoczek. - Odradzano mi tę transakcję, wskazując na fatalny stan statku i niemożliwość jego odbudowy. W 1996 roku został on pocięty na złom w Płocku. Żałuję swojej decyzji, bo dzisiaj wiem, że mógłbym uratować parowiec. Zdołałem odkupić tylko jego 2 koła łopatkowe z wałem, które mają być eksponowane w Kazimierzu Dolnym, jako pamiątka wiślanej żeglugi parowej. W Niemczech czy Czechach po rzekach nadal pływają bocznokołowce.
W Polsce nie zachował się żaden z tych reliktów dawnej żeglugi rzecznej.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies