Po ostatnich opadach rzeka była przez 2 tygodnie zamknięta dla żeglugi. W piątek zapytaliśmy o przyczyny w RZGW. Interweniował też największy z polskich armatorów - ODRATRANS. Po południu szlak otwarto.
Za bezpieczeństwo żeglugi na Odrze odpowiedzialny jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Po wielodniowych obfitych opadach deszczu RZGW zdecydował się zamknąć szlak od Koźla do stolicy Dolnego Śląska. W piątek skontaktowaliśmy się z rzecznikiem RZGW Magdaleną Łońską. Potwierdziła, że zakaz żeglugi od Koźla w dół Odry obowiązuje.
Po ostatnich opadach rzeka była przez 2 tygodnie zamknięta dla żeglugi. W piątek zapytaliśmy o przyczyny w RZGW. Interweniował też największy z polskich armatorów - ODRATRANS. Po południu szlak otwarto.
Za bezpieczeństwo żeglugi na Odrze odpowiedzialny jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Po wielodniowych obfitych opadach deszczu RZGW zdecydował się zamknąć szlak od Koźla do stolicy Dolnego Śląska.
- Przez kilka dni stan wody podnosił się i faktycznie pływanie byłoby niebezpieczne - przyznaje Artur Borek, przedsiębiorca z Kędzierzyna-Koźla, który organizuje imprezy integracyjne, w tym spływy kajakowe. - Woda jednak szybko opadła i można było wrócić na Odrę. Dostałem w tym czasie dwa telefony z pytaniem, czy nie zorganizowałbym rejsów dla zorganizowanych grup. Musiałem im niestety odmówić, bo wciąż obowiązywał zakaz pływania na rzece, pomimo że była ona spokojna.
W piątek skontaktowaliśmy się z rzecznikiem RZGW Magdaleną Łońską. Potwierdziła, że zakaz żeglugi od Koźla w dół Odry obowiązuje.
- Wprowadzono go w związku z bardzo silnym nurtem rzeki, który mógłby być niebezpieczny dla poruszających się po rzece jednostek - tłumaczyła pani rzecznik.
- Ci, którzy korzystają z Odry, przekonują jednak, że rzeka od wielu dni jest już bardzo spokojna, a mimo to muszą tkwić na nabrzeżu. Skąd więc to zamieszanie? - dopytywaliśmy panią rzecznik.
Magdalena Łońska tłumaczyła, że wezbrana fala mogła nanieść muł i dlatego potrzeba dokładnie sprawdzić jej dno, a to - jej zdaniem - musi potrwać. Jeszcze tego samego dnia po południu otwarto jednak odcinek od Chróścic do Kątów (dolnośląskie), a w sobotę szlak od Koźla aż do Wrocławia.
- Zdecydowaliśmy się na to, mając na uwadze m.in. interes armatorów i innych miłośników żeglugi śródlądowej, którzy pytali nas, kiedy będą mogli wreszcie pływać. Rzeka jest żeglowna na głębokości do 1,70 metra - powiedziała wczoraj nto rzecznik RZGW.
Armatorzy nie kryją zadowolenia z tej decyzji.
- Kiedy stoimy, nie zarabiamy pieniędzy, a pasażerowie są niezadowoleni, bo przecież zaplanowali sobie wypoczynek nad wodą i chcą w ten sposób spędzić czas wolny - zaznacza Małgorzata Banasik, właściciel statku wycieczkowego Blue City Queen, który pływa po Odrze pomiędzy Koźlem a Opolem.
Mieszkańcy tłumaczą, że do takich sytuacji nie może dochodzić, jeśli chcemy traktować Odrę, jako nasz alternatywny szlak transportowy i turystyczny.
- Wyobraźmy sobie, że autostrada po wypadku byłaby zamknięta przez dwa tygodnie, bo drogowcy nie mieli czasu wszystkiego posprzątać, albo - co gorsze - po prostu zapomnieli odwołać zakaz ruchu? - pyta Piotr Bernacki, mieszaniec Koźla. - U nas wciąż Odra traktowana jest nieco po macoszemu. Poza tym, jak ma się to planów budowy w przyszłości kanałów łączących Opolszczyznę z Krakowem i Wiedniem?
Po Odrze od wiosny do jesieni pływają barki, statki wycieczkowe i kajaki. W samym Opolu są dwa kluby kajakowej, wypożyczalnia sprzętu jest też w Koźlu. Spływy organizują też różne firmy.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies