Pływające miasto

19.07.2011
Sterowany przez kapitana Williama S. Wrighta za pomocą małego joysticka statek pasażerski "Freedom of the Seas" powstał w fińskiej stoczni w Turku. 25 kwietnia 2006 roku statek wyruszył w rejs z Hamburga na Karaiby. W sumie może pomieścić 4600 pasażerów i 1360 osób załogi. Za jego zbudowanie armator, amerykańska firma Royal Caribbean Cruises Ltd., zapłacił 855 mln. USD (ok. 2,7 mld zł). Statek ma 339 metrów długości i 56 metrów szerokości, 18 pokładów 1800 kabin i silnik o mocy 100 tys. KM. Rozwijać będzie maksymalną prędkość 40 km/godz. Jest centrum handlowe, lodowisko, sala widowiskowa, pole golfowe. Za wycieczki na ląd płaci się dodatkowo.

Sezon wakacyjny w pełni, więc oderwijmy się na moment od rzecznych przepychanek z naszą "administracją". W tej ciężkiej naszej łodziarskiej rzeczywistości należy nam się odrobina oddechu. Podarujmy więc sobie (za sprawą Jurka Lecha, który podesłał mi materiał) "odrobinę luksusu" i zanurzmy się w przepychu.

MS Freedom of the Seas to jeden z największych istniejących obecnie statków pasażerskich, dłuższy od Titanica o ok. 70 m. Na jego pokładzie znalazły się między innymi ściana do wspinaczki, miejsce do surfowania, kino i pierwsze na świecie "Pływające lodowisko na statku".

Sterowany przez kapitana Williama S. Wrighta za pomocą małego joysticka statek pasażerski "Freedom of the Seas" powstał w fińskiej stoczni w Turku. 25 kwietnia 2006 roku statek wyruszył w rejs z Hamburga na Karaiby. W sumie może pomieścić 4600 pasażerów i 1360 osób załogi. Za jego zbudowanie armator, amerykańska firma Royal Caribbean Cruises Ltd., zapłacił 855 mln. USD (ok. 2,7 mld zł). Statek ma 339 metrów długości i 56 metrów szerokości, 18 pokładów 1800 kabin i silnik o mocy 100 tys. KM. Rozwijać będzie maksymalną prędkość 40 km/godz. Jest centrum handlowe, lodowisko, sala widowiskowa, pole golfowe. Za wycieczki na ląd płaci się dodatkowo.



Po naszych drogach wodnych takie cudeńka pływać nie muszą - wystarczy że będzie dość wody dla "siermiężnych" acz nowoczesnych statków i pchaczy. Popatrzeć jednak warto...
Apis 19.07.2011 4,930

8 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • B
    behemot
    Statek kosztował 2,7 mld zł.
    Nasza Nadwiślańska Republika Bananowa też może pochwalić się drogim statkiem - nigdy nie dokończoną, nie mieszczącą się w hangarze i rdzewiejącą fregatą Gawron za jedyne 1,2 mld zł.
    - 19.07.2011 11:03
    • S
      starypraktyk
      Przy tych wymiarach, na dobrą sprawę można popłynąć w rejs, wrócić i morza nie widzieć.
      Do dupy z takim statkiem.
      I pewnie ma jeszcze stabilizatory aby się drinki z kieliszków nie wylewały.
      To ja już wolę kajak. Przynajmniej wodę widać.
      Pozdrawiam,
      Jędrek P.
      - 22.07.2011 00:00
      • miroslaw rajski
        miroslaw rajski
        Ja również nie wybrałbym się takim gigantem na żadną wycieczkę.
        Ale trzeba wiedzieć, że klientelę tego typu jednostek morze niezbyt interesuje. Dla nich statek jest tylko środkiem transportu z A do B i miejscem do spania. Ważnym jest, że po nocnym przelocie budzą się, a tu inna wyspa, inna plaża i panienki o innym kolorze skóry. Cały dzień schodzi na zwiedzaniu, leżeniu bykiem pod palmą, grilowaniu i róznych innych hulankach. Późnym wieczorem autobusy dostarczają ich na statek, a rano znowóż inna wyspa, inna plaża...
        Np. w ciągu dwutygodniowego rejsu po Karaibach są tylko dwa dni w morzu, z reguły pierwszy i ostatni. Jak ktoś to lubi... A takich jest wielu i stąd zapotrzebowanie na coraz większe i bardziej luksusowe wycieczkowce.
        - 22.07.2011 17:15
        • R
          Rybicki
          Chętnie podtrzymam dyskusje. Dwa lata temu w lipcu miałem okazję wziąć udział w takim rejsie. Statek "Costa Serena". Nowy. 3000 pasażerów, 1100 załogi. Trasa-Włochy-Grecja-Turcja-Chorwacja-Włochy. Nie byłem entuzjastą, spełniłem kaprys (marzenie) żony. Taka, jak wszyscy wiemy nasza rola. Wróciłem zachwycony. Piękny statek, wygodne kajuty (zewnętrzne - w wewnętrznych można dostać klaustrofobii), miła obsługa. Świetnie zorganizowane wycieczki. Nie wszyscy korzystali. Wiele osób potraktowało pobyt na statku jak w SPA. Mirek pisze, że klientelę takich rejsów morze nie interesuje. Pewnie są i tacy. My popłynęliśmy tylko dla tego morza. Luksusowych hoteli nie brakuje na lądzie. To prawda, że przeloty za krótkie. Naszym marzeniem jest zobaczyć statue od strony morza, ale za słaby ze mnie żeglarz, żeby się tam wybrać dłubanką. A swoją drogą, stanąć na górnym (13) pokładzie i widzieć po jednej burcie Azję a po drugiej Europę (do Istambułu). Jak to inaczej zrobić. Fajnie. Polecam.
          Ps. Ceny absolutnie porównywalne do wczasów w Kołobrzegu (nie mam udziałów w żadnej z tych firm) pozdrawiam. w
          - 26.07.2011 17:33
          • miroslaw rajski
            miroslaw rajski
            Rzeczywiście, może zbyt pochopnie wrzuciłem wszystkich pasażerów tych wielkich wycieczkowców do jednego gara. Opierałem się na "zeznaniach" przyjaciół, którzy niejeden "Kreuzfahrt" zaliczyli. Uwielbiają zwiedzać, balować i wogóle wszystkie rozrywki tego świata. Natomiast morze i statek to coś bez czego jest to niemożliwe. Naturalnie, jedzenie, obsługa i uprzejmość personelu chwalone były pod niebo!
            Niestety, rejsu na takim ogromnym wycieczkowcu jeszcze nie zaliczyłem, a szansa tego przeżycia topnieje w oczach.
            Moim marzeniem jest rejs w nieznane czymś bardziej kameralnym, bo ta ściana płaczu przeraża mnie. Np. na ms "Deutschland", należącym do armatora Deilmann. W porównwniu z powyższymi gigantami to maluch. Ma wymiary 175 x 32 x 5,8 m. Załoga liczy 280 osób i zabiera tylko 548 pasażerów. Ale jest piękny!

            www.abload.de/img/nr197xx.jpg


            A to jedna z jadalni "Deutschlanda"

            www.abload.de/img/nr2o7y0.jpg


            Od lat leci w niemieckiej telewizji na drugim programie ZDF serial pt. "Traumschiff", czyli "Statek snów". Ms "Deutschland" gra tam główną rolę. Moja małżonka zaliczyła już wszystkie odcinki, a i mnie nie pozostało nic innego. Statek ten widać we wszystkich zakątkach globu, a fabua wyciska łzy z oczu. Piękna reklama wypoczynku na morzu!
            Jest jednak jedno ale. Ceny wycieczek na ms "Deutschland" są wysokie, wręcz bardzo. Np. 12 - to dniowy rejs Hamburg - Lizbona, z zawinięciem do portów w Belgii, Francji i Hiszpanii, kosztuje od 3624 euro na łebka. Absolutnym hitem jest rejs z Teneryfy przez Atlantyk do Brazylii, a potem Amazonką aż do Manaus. Ten 18 - to dinowy wspaniały rejs kosztuje od 5233 euro na osobę. Ale pomarzyć można.
            No nie wiem Waldek, albo Kołobrzeg jest taki drogi, albo dorwaliście z małżonką super okazję. Znajomi (trzy osoby dorosłe i jedno dzieco) wybierają się "Aidą" pod koniec roku na 14 - to dniową wycieczkę na Morze Karaibskie.. Łącznie z lotem kosztuje to prawie 10 000 euro (w wewnętrznej, czteroosobowej kabinie z klaustrofobią). Tak tanio to też nie jest.
            Pozdrawiam, Mirek
            - 28.07.2011 16:07
            • R
              Roman Marut
              Witam,
              Pozwalam sobie zabrac glos w dyskusji na temat podrozowania "w szafliku po Pacifiku". Te ogrmone statki bardzeij pzrypominaja mi wanne czy tez szaflik niz piekne statki linii oceanicznych (Queens). Musze jednak dodac ze dzieki tym wlasnie statkom mialem okazje przeplynac Kanal Panamski (w podrozy z San Diego na Floryde). Nie ma innego sposobu by poznac urok kanalu. Inne moje doswiadczenie to wyprawa na Alaske. To co mozliwe jest to zobaczenia z pokladu(ow) takiego statku nie jest mozliwe do zobaczenia z ladu. Widok lodowca, widok wielorybow tudziez mniejszych ryb to jedynie mozliwe z wody.
              Pzrez lata cale "migalem" sie od tego typu podrozy (wakacji) ale musze przyznac ze organizowanie takich wypadow w sposob madry daje ogromne mozliwosci. Kazdy postoj statku mozna wykozrystac na tysiace sposobow. Mozna nic nie robic a mozna swobodnie odwiedzic miejsca intersujace. Piszac o madrym przygotowaniu do takiej podrozy mialem na mysli wczesniejsze przygotowanie planu co, gdzie, kiedy...
              Slowko jeszcze o kosztach... Byc moze zyjac w Kanadzie mamy dostep do tego typu wakacji troche taniej niz w Europie. Dla nas kosz 2 tygodni na statku to (wliczajac przeloty do miejsca startu i powrotu do domku) to okolo 5-6 tys dolarow (na dwie osoby). Alaska jest bardzo tania $700/800 (od osoby) na tydzien plus przeloty. Nie wiem ile to euro ale dostep do tego sposobu podrozowania ma kazdy.
              Ciagel jednak preferuje wakacje aktywne. Wypady w gory z plecakiem, deptanie nieznaych okolic. Czy polecam podroze, wakacje na wielikch plywajacych wyspach - oczywiscie. Kazdy ma prawo do odrobiny luksusu... A powaznie znakomity sposob na relaks i poznanie ludzi. Jednoczesnie poznanie swiata w inny sposob i z innej perspektywy.
              pozdrawiam,

              Roman
              - 28.07.2011 18:38
              • Apis
                Apis
                Ciekawe uzupełnienie tego reportażu znajdziecie na stronie "Powroty na Brucknera" - http://www.tzs.ze...readmore=7

                Nasi są wszędzie :-)
                - 05.08.2011 10:31
                • R
                  rafalpsze5
                  Cudo!!! osobiście znam kolegę który tam pracuje jako jeden z mechaników!!! od jego zatrudnienia widzieliśmy się tylko raz ale wrażenia po rozmowie zostały do dziś!!!
                  - 04.11.2011 11:01
                  Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                  Proszę Zaloguj by zagłosować.
                  Niesamowite! (0)0 %
                  Bardzo dobre (0)0 %
                  Dobre (0)0 %
                  Średnie (0)0 %
                  Słabe (0)0 %
                  Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                  Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies