W Polsce mamy taką gospodarkę wodami powierzchniowymi, że albo mamy katastrofalne powodzie, albo katastrofalne susze. Po kilku kolejnych latach, gdy wiosną i na początku lata występowały raczej nadmiary wód w polskich rzekach - przyszedł czas "normalny" tzn. obnażający bezlitośnie kompletny bałagan w zarządzaniu zasobami wód powierzchniowych.
O zbiorniku Racibórz pisano w marcu br.: W razie długotrwałych opadów deszczu przyjmie 180 mln metrów sześciennych wody. Na tyle spłaszczy falę powodziową, że Odra nie wystąpi z brzegów nie tylko na Opolszczyźnie, ale także na Dolnym Śląsku. Jego budowa ma ruszyć pod koniec tego roku i zakończyć się w 2014. Opóźnić inwestycję teoretycznie mogą jeszcze tylko ekolodzy z międzynarodowej organizacji WWF.
W Polsce mamy taką gospodarkę wodami powierzchniowymi, że albo mamy katastrofalne powodzie, albo katastrofalne susze. Po kilku kolejnych latach, gdy wiosną i na początku lata występowały raczej nadmiary wód w polskich rzekach - przyszedł czas "normalny" tzn. obnażający bezlitośnie kompletny bałagan w zarządzaniu zasobami wód powierzchniowych.
Każdy na wyścigi walczy o swoje "wodne" interesy: wędkarze, rolnicy, działkowicze, elektrownie wodne i tak na dobrą sprawę nikt nie wie w czyim interesie zbudowano zbiorniki retencyjne skoro jedni chcą aby wodę ze zbiorników spuszczać gdy potrzeba, a inni żeby nie.... Jeśli dodamy do tego takie perełki -
(kliknij) - z których wynika, że zbiornik retencyjny Racibórz Dolny zostanie zalany wodą za... 50 lat - możemy być pewni, że prędzej nas zaleje potop niż w końcu jakichś polityków i decydentów zaleje krew z powodu tego bezhołowia.
O zbiorniku Racibórz pisano w marcu br.:
"W razie długotrwałych opadów deszczu przyjmie 180 mln metrów sześciennych wody. Na tyle spłaszczy falę powodziową, że Odra nie wystąpi z brzegów nie tylko na Opolszczyźnie, ale także na Dolnym Śląsku. Jego budowa ma ruszyć pod koniec tego roku i zakończyć się w 2014.
Opóźnić inwestycję teoretycznie mogą jeszcze tylko ekolodzy z międzynarodowej organizacji WWF. Inwestor, czyli regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach chcąc zdobyć pozwolenie na budowę, zwrócił się do ministerstwa środowiska o uzyskanie tzw. pozytywnej decyzji środowiskowej.
Wniosek ten został odrzucony po interwencji ekologów, którzy przekonują, że... niedokładnie zbadano siedliska niektórych gatunków przyrodniczych na terenie planowanego zbiornika.
- Minister tą decyzję ma podjąć w połowie maja i powinna ona być pozytywna. To da nam zielone światło - mówi Rafał Łagosz z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach.
Do 20 lipca ma być gotowy projekt budowlany a pierwsze prace ruszą kilka miesięcy później. Kosztować będzie ponad 1,3 miliarda złotych."
Tak to w Polsce za sprawą zagranicznych organizacji pseudo-ekologicznych troszczymy się o zabezpieczenie przeciwpowodziowe
ludzi oraz prawidłową gospodarkę zasobami wodnymi na wypadek zarówno powodzi jak i suszy.
Zamiast słów - dwie relacje filmowe z ostatnich dni:
Link 1,
Link 2
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies