Zmienia się właściciel Centromostu. Firmę przejmują Holendrzy, którzy dotychczas byli głównymi odbiorcami produkowanych w Płocku statków. W spółce odbierają to jako dowód zaufania dla stoczni i nadzieję na nowe kontrakty. A także na nowe miejsca pracy, bo już teraz mówi się o ponownym zatrudnieniu ok. 50 osób
Przez ostatnie 11 lat właścicielem Centromostu był płocki Mostostal i gdański Centromor. Ta pierwsza spółka ogłosiła właśnie, że 50 proc. swoich udziałów w płockiej stoczni rzecznej sprzedała firmie Veka Holding Poland. A tę z kolei utworzyli Holendrzy (firma Veka), którzy kupili w Płocku już około 50 statków.
Zmienia się właściciel Centromostu. Firmę przejmują Holendrzy, którzy dotychczas byli głównymi odbiorcami produkowanych w Płocku statków. W spółce odbierają to jako dowód zaufania dla stoczni i nadzieję na nowe kontrakty. A także na nowe miejsca pracy, bo już teraz mówi się o ponownym zatrudnieniu ok. 50 osób
Przez ostatnie 11 lat właścicielem Centromostu był płocki Mostostal i gdański Centromor. Ta pierwsza spółka ogłosiła właśnie, że 50 proc. swoich udziałów w płockiej stoczni rzecznej sprzedała firmie Veka Holding Poland. A tę z kolei utworzyli Holendrzy (firma Veka), którzy kupili w Płocku już około 50 statków.
Wraz z udziałami w spółce Veka kupiła też nieruchomości przy Popłacińskiej, na których znajduje się stocznia, i które Centromost dotychczas dzierżawił od Mostostalu. Łącznie Holendrzy zapłacą 7,5 mln zł (na konto Mostostalu przelali już 3,8 mln zł).
Struktura własnościowa stoczni ma się jeszcze zmienić. Docelowo Veka chce mieć 70 proc. udziałów w Centromoście. Powód jest oczywisty - inwestorzy unikają równego podziału własności, bo w przypadku konfliktu interesów prowadzi on do zahamowania rozwoju firmy, czego żywym dowodem jest Płocki Park Przemysłowo-Technologiczny, w którym przez lata samorząd i Orlen nie były w stanie uzgodnić wspólnej polityki.
Zmiana właściciela w Centromoście to pokłosie kryzysu w światowej gospodarce, który dotknął stocznię z pewnym opóźnieniem. Gdy w 2009 r. zaczynały się problemy w gospodarce, Centromost cieszył się jeszcze pełnym portfelem zamówień. Budował od 10 do 11 statków rocznie. I 2009 zamknął zyskiem sięgającym 5 mln zł.
W ubiegłym roku nie udało się takiego wyniku powtórzyć. Stocznię opuściły tylko cztery jednostki i spółka zamknęła ten okres stratą (została pokryta z kapitału). Jeszcze nie upubliczniła jak dużą, ma to zrobić wkrótce. Odbiło się to również na zatrudnieniu, które z ok. 230 osób spadło do 110.
Nie sposób nie przypomnieć w tym miejscu pomysłu zamówienia przez samorząd nowego turystycznego i rekreacyjnego statku pasażerskiego, który pływałby po Wiśle w miejsce wyeksploatowanej Rusałki. Jego budowa wydłużyłaby listę zamówień Centromostu w najtrudniejszym okresie. Ale ratusz nie zdecydował się na to, uznał, że statek będzie za drogi jak na możliwości Urzędu Miasta.
Kupienie Centromostu przez Holendrów odebrane w firmie zostało z nadzieją na stałe kontrakty i zamówienia na 5-7 statków rocznie. Prezes Andrzej Suchecki przyznaje, że spodziewa się ożywienia rynku w tym roku i znacznie lepszego wyniku finansowego, co podobno widać po wzroście zainteresowania klientów. Już teraz stocznia ma zamówienia na konstrukcje stalowe, buduje tankowiec, zajmie się wykonaniem dwóch pontonów - pływających nadbrzeży do rozładunku towarów w porcie. A to oznacza, że już teraz spółka będzie musiała na nowo zatrudnić około 50 pracowników.

Zmienia się nie tylko struktura własnościowa stoczni. Na jej terenie powstaną nowe spółki, m.in. zajmujące się importem i eksportem wyposażenia do statków. Opuszczające Płock jednostki także się zmienią. Dotychczas - poza dwoma statkami pasażerskimi - były to kadłuby bez maszynowni i urządzonej części mieszkalnej. Centromost wolał sprzedawać takie produkty, bo unikał w ten sposób np. serwisowania swoich jednostek za granicą. Wkrótce wypływające z Radziwia statki będą całkowicie wykończone. Stocznia i nowe spółki będą zarabiać w ten sposób także na wyposażeniu. No i jednostki samodzielnie popłyną do Gdańska.
Nie jest to pierwsza zmiana właściciela płockiej stoczni rzecznej. Statki powstawały w Radziwiu już w pierwszej połowie XX wieku. Na początku były tam małe warsztaty, w czasie II wojny światowej Niemcy wykorzystywali je do produkcji fragmentów U-Bootów.
Stocznia, jaką znamy, powstała w latach 60. Zakład pod nazwą Płocka Stocznia Rzeczna budował barki do przewozu ładunków masowych i kontenerów typu ro-ro, pływające warsztaty, promy kolejowo-drogowe, frachtowce, pchacze i lodołamacze.
Firma nie przetrwała przemian ustrojowych na początku lat 90. i dopiero w 1998 r. jej część produkcyjną kupił płocki Mostostal, tworząc wkrótce potem z Centromorem spółkę, która zaczęła właśnie przechodzić w ręce Holendrów.