Chcą chronić Kraków przed powodzią. Ekolodzy protestują

03.03.2011
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej chce zabezpieczyć miasto przed kolejną powodzią. Prowadzi w tym celu wielką wycinkę drzew i krzewów między brzegiem Wisły a wałami. Pod topór poszły już 234 drzewa. Do likwidacji zostało jeszcze 1330 sztuk. Według dr. Romana Żurka z Instytutu Ochrony Przyrody w Krakowie, nie na wycince drzew powinno polegać zabezpieczanie przed powodzią. - Roślinność spowalnia bowiem przepływ wody, rozprasza energię powodzi - zauważa. - W całej Europie rozszerza się wały, a nie niszczy drzewa - dodaje.

- Znam opinie dr. Żurka - ucina szorstko dyrektor Grela. - W Krakowie rozszerzać wałów się nie da. Jeśli doktor Żurek chce w tym celu burzyć domy, niech to załatwi z prezydentem miasta. My robimy to, co możemy.

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej chce zabezpieczyć miasto przed kolejną powodzią. Prowadzi w tym celu wielką wycinkę drzew i krzewów między brzegiem Wisły a wałami. Pod topór poszły już 234 drzewa. Do likwidacji zostało jeszcze 1330 sztuk.

- To likwidacja cennego ekosystemu! - biją na alarm ekolodzy. Na forach internetowych aż huczy. Ornitolodzy, ekolodzy, miłośnicy przyrody przecierają oczy ze zdumienia. "Obecnie na prawym brzegu Wisły, od Salezjanów do Skałek Twardowskiego, wycięto już ponad 40 wierzb, ale i innych drzew też. Np. przy Salezjanach kilka chyba dębów, i to rosnących wcale nie nad samym brzegiem, a w połowie, między brzegiem a koroną wału. Te drzewa nie były ani stare, ani chore. Wycinacze posuwają się powoli w górę rzeki. Cięli też przy skałkach Twardowskiego. W styczniu natomiast wykosili wszystko, co się dało, przy Norbertankach, nie podarowali nawet krzewom bzu. Czy mają zamiar ogołocić brzegi całej Wisły w Krakowie? Jak tak dalej pójdzie to Wisła w Krakowie stanie się bezdrzewnym kanałem" - pisze jeden z miłośników przyrody Krakowa.

- To co się dzieje, to jedno wielkie nieporozumienie - denerwuje się dr Kazimierz Walasz z Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego. - Wycinka nie ma uzasadnienia. Przypomnę historię z powodzi w 1997 r. Gdy jedna z barek się zerwała i zagrażała mostowi Dębnickiemu, to właśnie drzewa ją zatrzymały, ratując przeprawę.

Dr Jerzy Grela, dyrektor RZGW w Krakowie, uważa inaczej. - Naszym obowiązkiem jest ochrona przeciwpowodziowa. Zieleni w międzywalach nie powinno być, stanowi ona zagrożenie, spiętrzając wodę - tłumaczy. - Być może, gdyby nie roślinność w Łęgu, nie doszłoby w zeszłym roku do przerwania wałów przy ul. Nowohuckiej. Musimy zrobić z tym porządek.

Przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie pocieszają ekologów, że nie wydają zgody na wycinkę każdego drzewa, o które wnioskuje RZGW. Wszystkie wnioski weryfikują. - Nie ma naszej zgody na likwidacje drzew rosnących pojedynczo, z dala od brzegów rzeki - mówi naczelnik Zuzanna Wójcik. - Z tego powodu jedną trzecią wniosków RZGW odrzuciliśmy.

Jerzy Wertz, dyrektor RDOŚ, dodaje, że wycinkę regulują też zapisy Ustawy o ochronie przyrody. - Przepisy mówią, że wycinkę można przeprowadzać tylko poza okresem lęgowym, czyli od września do końca lutego. Jeśli w marcu RZGW będzie chciało wycinać drzewa, konieczna będzie zgoda generalnego dyrektora ochrony środowiska. On może wydłużyć wycinkę do końca miesiąca - zauważa. Dyrektor Grela potwierdza, że o taką zgodę już wystąpił. Dodaje, że jeśli drwale nie zdążą wyciąć wszystkiego do 31 marca, ruszą ponownie do pracy jesienią.

Według dr. Romana Żurka z Instytutu Ochrony Przyrody w Krakowie, nie na wycince drzew powinno polegać zabezpieczanie przed powodzią. - Roślinność spowalnia bowiem przepływ wody, rozprasza energię powodzi - zauważa. - W całej Europie rozszerza się wały, a nie niszczy drzewa - dodaje.

- Znam opinie dr. Żurka - ucina szorstko dyrektor Grela. - W Krakowie rozszerzać wałów się nie da. Jeśli doktor Żurek chce w tym celu burzyć domy, niech to załatwi z prezydentem miasta. My robimy to, co możemy.
źródło: Anna Agaciak - http://www.gazetakrakowska.pl
Apis 03.03.2011 3,219

3 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • W
    Waldemar Wojcik
    Wreszcie zaczyna zdobywać uznanie wiedza a nie doktryna - oby częściej.
    - 07.03.2011 18:40
    • marek56
      marek56
      Zaczyna się coś pozytywnego dziać. Po wczorajszej konferencji w krakowskim magistracie dotyczącej ochrony przeciwpowodziowej zlewni górnej Wisły można wywnioskować, że włodarze małopolski i województw ościennych "przejrzeli na oczy" i doszli do słusznych wniosków, że ochrona ludzi i ich dobytku jest ważniejsza od rozpasanych żądań ekologów. Mam nadzieję, że ten kierunek działań zostanie utrzymany.
      - 08.03.2011 09:17
      • koj
        koj
        Marku ta konferencja miała na celu promocję PO w Małopolsce.
        Wojewoda Małopolski mamił słuchaczy, że Rząd III RP "da" na obronę przeciwpowodziową zlewni Górnej Wisły ok 13 mld złotych, z tego lwia część miałaby pochodzić z MUMI JEWROPEJSKIEJ. Imć Zagłoba obiecywał kiedyś Niderlandy...
        wspólczuję Dyrektorowi RZGW, że musi uczestniczyć w takich popierduchach.
        Jedno widać gołym okiem - nasza władza trzęsie porami przed zieloną międzynarodówką.
        Pozdrawiam
        koj
        - 09.03.2011 10:44
        Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
        Proszę Zaloguj by zagłosować.
        Niesamowite! (0)0 %
        Bardzo dobre (0)0 %
        Dobre (0)0 %
        Średnie (0)0 %
        Słabe (0)0 %
        Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
        Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies