Umieszczenie budowy kanału ulgi w Krakowie za 1,2 mld zł w projekcie "Programu ochrony przed powodzią, w dorzeczu górnej Wisły" wywołało wiele komentarzy. Negatywną opinie wydał w tej sprawie Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk. Ekolodzy zapowiadają, że jak kanał nie powstanie, to nie pozwolą na zabudowanie budynkami mieszkalnymi zarezerwowanych pod niego terenów. Prof. Józef Dziopak z Politechniki Rzeszowskiej alarmuje, że ta inwestycja będzie wyrzuceniem pieniędzy w błoto Proponuje tworzenie polderów.
Natomiast w Niepołomicach chcą szybszej budowy stopnia wodnego. - Powinna być zapewniona ciągłość rzeki. Budowa stopni powoduje eksterminację ryb. Trzeba "karmić" rzekę żwirem i piaskiem, żeby podnieść dno, a to spowoduje podniesienie poziomu wód gruntowych i puszcza nie będzie mieć problemu - uważa Roman Żurek.Umieszczenie budowy kanału ulgi w Krakowie za 1,2 mld zł w projekcie "Programu ochrony przed powodzią, w dorzeczu górnej Wisły" wywołało wiele komentarzy. Negatywną opinie wydał w tej sprawie Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk. Ekolodzy zapowiadają, że jak kanał nie powstanie, to nie pozwolą na zabudowanie budynkami mieszkalnymi zarezerwowanych pod niego terenów. Natomiast w Niepołomicach chcą szybszej budowy stopnia wodnego.
- Program jest opracowaniem wycinkowym forsującym zadania inwestycyjne. Zainteresowane betonowaniem lobby wprowadza wszystkich w błąd proponując jedyną słuszna receptę: prostować rzeki i budować zbiorniki retencyjne, czy kanały ulgi - uważa Roman Żurek z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie.
Przypomnijmy, że rząd jeszcze w tym roku ma dyskutować nad uchwaleniem programu na który trzeba byłoby zarezerwować ponad 13 mld zł i miałby być realizowany do 2030 roku. Jednym z elementów jest budowa Kanału Krakowskiego o długości ok. 4,1 km. Zaczynałby się on na wysokości Pychowic, a następnie prowadziłby przez Zakrzówek i ujściem Wilgi z powrotem łączyłby nie z rzeką. W takiej sytuacji Zakrzówek. Dębniki i Ludwinów stałyby się wyspą.
Planowali go już Austriacy ponad 100 lat temu. W ostatnich latach miasto zlecało ekspertyzy, które nie dały jednoznacznej odpowiedzi czy kanał jest potrzebny. Zdania ekspertów są podzielone. Prof. Elżbieta Nachlik z Politechniki Krakowskiej przekonuje, że kanał by się przydał jako jeden z elementów systemu ochrony przeciwpowodziowej. Prof. Józef Dziopak z Politechniki Rzeszowskiej alarmuje, że ta inwestycja będzie wyrzuceniem pieniędzy w błoto Proponuje tworzenie polderów.
Podobnie uważa Roman Żurek: - Przyrodnicy słusznie mówią - wykorzystajmy retencję dolinową. To skuteczniejsze. Miejsce przed Krakowem na takie poldery jest. Tylko wtedy po co te zbiorniki? Okaże się że poldery to zbyt tanie rozwiązanie. Ale biedna, mała Szwajcaria ma prawie 300 takich miejsc.
Władze Krakowa w każdej chwili mogą wycofać budowę kanału z rządowego programu. Miasta nie stać na jego budowę i w grę wchodzi jedynie realizacja inwestycji za środki państwowe i unijne. Na razie miasto zwróciło się do Ministerstwa Infrastruktury o opinię, czy kanał jest potrzebny. Jeżeli okazałoby się, że nie będzie jego budowy, to "uwolnione" zostaną tereny rezerwowane na kanał. Ekolodzy podkreślają, że w takiej sytuacji nie pozwolą na ich zabudowę przez deweloperów.
- W części to tereny cenne przyrodniczo. Jeżeli specjaliści zadecydują, że kanał jest niezbędny, to ochrona miasta jest wyższą koniecznością. W innym wypadku powinny pozostać jako tereny zielone. Na pewno nie zgodzimy się. aby powstawały tam bloki. Gdyby były takie zamiary, to doszłoby do sporego konfliktu - przyznaje Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody w Krakowie.

Program obejmuje również budowę stopnia wodnego w Niepołomicach. W tym przypadku są glosy za tym aby inwestycję przyspieszyć.
- Obecnie na docinku rzeki Wisły od stopnia wodnego Przewóz w Krakowie aż do ujścia Raby z powodu obniżania się dna (erozji dennej), a co za tym idzie też lustra wody w rzece, wystąpiła tak zwana "płycizna Niepołomice". Szacuje się, że zwierciadło wody w Wiśle na omawianym odcinku obniżyło się ponad 4 m w stosunku do łat 50. poprzedniego wieku. Erozja denna w rzece Wiśle ma wybitnie niekorzystny wpływ na zasoby przyrodnicze Puszczy Niepołomickiej - informuje Zbigniew Siedlarz, koordynator Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej ds. Promocji i Rewitalizacji Wiślanego Szlaku Żeglownego. Dodaje, że budowa stopnia w Niepołomicach pozwoli także na udrożnienie szlaku żeglownego od Krakowa do Sandomierza (na tej trasie będzie można wprowadzić żeglugę towarową i pasażerską) i powstaną dwie elektrownie wodne.
- Powinna być zapewniona ciągłość rzeki. Budowa stopni powoduje eksterminację ryb. Trzeba "karmić" rzekę żwirem i piaskiem, żeby podnieść dno, a to spowoduje podniesienie poziomu wód gruntowych i puszcza nie będzie mieć problemu - uważa Roman Żurek.
Piotr Tymczak - Dziennik Polski Kraków
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies