Zwykle z Kędzierzyna-Koźla do Wrocławia płyniemy dwa dni, teraz jesteśmy w drodze już szósty dzień. Wszystko przez zalodzone kanały żeglugowe - skarżą się marynarze.
- Warstwa lodu jest gruba na 10-15 cm. Nie poradzimy sobie z nim sami za pomocą naszych pchaczy. Lód muszą rozkruszyć lodołamacze - opowiada nam członek jednej z załóg.
Marynarze poinformowali o kłopotach Regionalny Zarząd Gospodarski Wodnej, który nadzoruje stan dróg wodnych, nabrzeży i urządzeń hydrotechnicznych. - A tam powiedziano nam, że w baku dyżurnego lodołamacza nie ma benzyny. To absurd. Pływałem w wielu krajach, w Niemczech, Belgii, tam byłoby to nie do pomyślenia. Jak oni są przygotowani do zimy? Przecież lodołamacz powinien być stale w pełnej gotowości - irytuje się kapitan jednej z jednostek, które dwa dni temu utknęły w Ratowicach.
Zwykle z Kędzierzyna-Koźla do Wrocławia płyniemy dwa dni, teraz jesteśmy w drodze już szósty dzień. Wszystko przez zalodzone kanały żeglugowe - skarżą się marynarze. Na pomoc wysłano im lodołamacz. Barki wiozą ponad 5 tys. ton węgla dla Kogeneracji, która dostarcza ciepło do części Wrocławia. Kłopoty z pokonaniem zatorów lodowych na Odrze miały już na Opolszczyźnie. Jednak w kanałach śluzowych w Ratowicach i Janowicach koło Oławy utknęły na dobre.
- Warstwa lodu jest gruba na 10-15 cm. Nie poradzimy sobie z nim sami ani za pomocą pchaczy. Lód muszą rozkruszyć lodołamacze - opowiada nam członek jednej z załóg.
Marynarze poinformowali o kłopotach Regionalny Zarząd Gospodarski Wodnej, który nadzoruje stan dróg wodnych, nabrzeży i urządzeń hydrotechnicznych. - A tam powiedziano nam, że w baku dyżurnego lodołamacza nie ma benzyny. To absurd. Pływałem w wielu krajach, w Niemczech, Belgii, tam byłoby to nie do pomyślenia. Jak oni są przygotowani do zimy? Przecież lodołamacz powinien być stale w pełnej gotowości - irytuje się kapitan jednej z jednostek, które dwa dni temu utknęły w Ratowicach.
Magdalena Łońska, rzeczniczka wrocławskiego RZGW, twierdzi, że kapitanowie barek doskonale wiedzieli, że sytuacja na Odrze jest coraz trudniejsza, i powinni jak najszybciej pokonać planowaną trasę. Jednak dopiero we wtorek po południu na pomoc uwięzionym wysłano lodołamacz "Panda".
Łońska: - "Panda" ma za zadanie udrożnienie całego janowickiego kanału żeglugowego i kanałów żeglugowych śluzy Ratowice.
Rzeczniczka RZGW twierdzi, że barki zostaną uwolnione, ale zaraz potem skanalizowana część Odry zostanie zamknięta. Na jej użytkowanie nie pozwolą niskie temperatury.
- Sezon żeglugi na Odrze trwa na ogół od marca do grudnia. W tym roku mrozy przyszły wcześniej - tłumaczy.
Zimą lodołamacze nie będą udrożniały rzeki i kanałów tak, aby mogły tam pływać statki oraz barki. Ich zadaniem będzie jedynie likwidacja zatorów lodowych na Odrze.
- W ten sposób mają przede wszystkim zapobiegać uszkodzeniom przez lód urządzeń hydrotechnicznych: śluz, jazów i mostów. We Wrocławiu mamy dwa lodołamacze. Oprócz "Pandy" także "Borsuka", który obecnie stacjonuje w Brzegu Dolnym - kończy Łońska.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies