Jest postęp w sprawie wzajemnego uznawania dokumentów

21.11.2010
Otrzymaliśmy informację z ESO, że Centralna Komisja Reńska, na wniosek rządu polskiego, postanowiła uznać polskie patenty kapitana A i B, świadectwa radarowe, a także polskie książeczki żeglarskie na Renie.

Jest to przełom w procesie formalnej integracji polskiej żeglugi śródlądowej z pozostałymi krajami Unii Europejskiej, ponieważ w tym momencie powinny skończyć się trudności związane z odmienną interpretacją przepisów o dokumentach załogowych, koniecznością uzyskiwania patentów reńskich, książeczek żeglarskich, świadectw zdrowia a także uznawania praktyki pływania na drogach wodnych Unii Europejskiej przez polskie urzędy żeglugi śródlądowej. ZPAŚ uznaje to porozumienie także za swój sukces, ponieważ od co najmniej 3 lat postulował podjęcie rozmów z CKR w sprawie uznawania dokumentów statkowych i załogowych, a także przystąpienie Polski do CKR w charakterze obserwatora. Porozumienie wchodzi w życie z dniem 1 lipca 2011 r. O szczegółach będziemy informować.

Otrzymaliśmy informację z ESO, że Centralna Komisja Reńska, na wniosek rządu polskiego, postanowiła uznać polskie patenty kapitana A i B, świadectwa radarowe, a także polskie książeczki żeglarskie na Renie.

Jest to przełom w procesie formalnej integracji polskiej żeglugi śródlądowej z pozostałymi krajami Unii Europejskiej, ponieważ w tym momencie powinny skończyć się trudności związane z odmienną interpretacją przepisów o dokumentach załogowych, koniecznością uzyskiwania patentów reńskich, książeczek żeglarskich, świadectw zdrowia a także uznawania praktyki pływania na drogach wodnych Unii Europejskiej przez polskie urzędy żeglugi śródlądowej. ZPAŚ uznaje to porozumienie także za swój sukces, ponieważ od co najmniej 3 lat postulował podjęcie rozmów z CKR w sprawie uznawania dokumentów statkowych i załogowych, a także przystąpienie Polski do CKR w charakterze obserwatora. Porozumienie wchodzi w życie z dniem 1 lipca 2011 r. O szczegółach będziemy informować.
Apis 21.11.2010 4,367

8 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • x5
    x5

    Cytat

    ZPAŚ uznaje to porozumienie także za swój sukces, ponieważ od co najmniej 3 lat postulował podjęcie rozmów z CKR w sprawie uznawania dokumentów statkowych i załogowych, a także przystąpienie Polski do CKR w charakterze obserwatora.


    Coś mi się wydaje, że koledzy w ZPAŚ mają krótką pamięć.
    To ja naciskałem na Prezesa ZPAŚ kolegę Zbyszka Garbienia,żeby uczestniczyć w 2008 r. w Kongresie "Okrągłego stołu" w Strasbourgu.
    Chociaż nie byłem członkiem ZPAŚ poproszono mnie żebym pojechał do Strasbourga.... i pojechałem.
    Mówiąc po łodziarsku to ja wprowadziłem Polskę do CKR i ESO czyli żeglugowej Europy.
    Poniżej cytuję fragment mojego wystąpienia w Strasbourgu.
    Przekazałem ten materiał koledze Zbyszkowi Garbieniowi jako
    Sprawozdanie z Kongresu "Okrągłego stołu" w Strasbourgu
    Moje sprawozdanie dotarło do Ministerstwa Infrastruktury.Nie wiem czy zapoznała się z nim pani w-ce minister Anna Wypych- Namiotko, ale napewno czytał je pan Krzysztof Błaszkiewicz -Eksper z Departamentu Bezpieczeństwa Żeglugi w MI.

    Cytat

    Drugą część obrad otworzył ponownie prowadzący Kongres pan Jean-Francols Dalaise. Głos zabrała pani Cecile Tournaye z CKR mówiąc o inicjatywie uznania patentów rzecznych / bez zdawania egazamiów na rzece Ren / oraz księżek służby pokładowej innych państw będących członkami obserwatorami CKR. Wymieniła wszystkie kraje oprócz Czech i Polski.

    Pan Jan Veldman z Rotterdamu zwrócił uwagę, że również kraje łabskie i odrzańskie powinny być ujęte w uznaniu tych dokumentów.

    Poprosiłem o głos przewodniczącego obrad i podziękowałem panu Veldmanowi, że przypomniał o Polsce, która też należy do żeglugowej Europy i zaprotestowałem, że nie jesteśmy ujęci na liście CKR. W odpowiedzi pani Tournaye usłyszałem, że polskie Ministerstwo Transportu od miesięcy nie ma kontaktu z Komisją i nie zgłosiło polskich dokumentów żeglugowych do zaakceptowania. Nasza książka służby pokładowej nie spełnia wymogów Komisji bo brak jest w niej rubryki "Ren". Wyjaśniłem, że po zmianie polityczej w Polsce żegluga śródlądowa znajduje się obecnie w gestii Ministerstwa Infrastruktury i przekażę natychmiast do Departamentu MI uwagi CKR. Powiedziałem również, że brak rubryki "Ren" w polskiej książce służby statkowej był spowodowany przez urządnika poprzedniej kadencji. Moim zdaniem twórcy tego dokumentu i wielu innych byli osobami niekompetentnymi. Należy natychmiast poprawić ten błąd bo załogi naszych statków wypływających na Ren będą miały kłopoty podczas kontroli policji wodnej. Zwróciłem też uwagę, że są odmowy na próby wyrobienia niemieckiej książki i nie uznawanie polskich świadectw lekarskich.

    Pani Christine Vanluchene z Belgii powiedziała, że należy uwzględnić listę polskich przychodni i lekarzy, których zaświadczenia o zdolności do pracy będą uznawane w UE. Poparła to również pani Ellen Durst dyrektor generalny wydziału socjalnego Komisji Europejskiej z Bruxeli. Pani Cecile Tournaye skorygowała swoją wypowiedź i potwierdziła, że kilka dni wcześniej wpłynął do Centralnej Komisji Reńskiej polski wniosek o przyznanie statutu członka obserwatora.

    Pani Janeta Toma powiedziała, że Komisja Unii Europejskiej proponuje wprowadzenie obcji " 0 " do czasu opracowania wspólnego europejskiego patentu i książki służby statkowej dla wszystkich członków żeglugowej Europy.


    kpt ż.ś. Józef Węgrzyn
    - 21.11.2010 20:21
    • Jerzy Hopfer
      Jerzy Hopfer
      Drogi Józku.
      Pragnę Cię uspokoić, nikt, niczego, nikomu, nie zapomina. Faktem jest, że pojechałeś na prośbę i jako przedstawiciel ZPAŚ na konferencję okrągłego stołu,nawiązałeś kontakty i nam je przekazałeś. Żałuję bardzo, że nie kontynuujemy tego, chociaż, jak to zwykle bywa, ziarno rzucone w dobrą glebę owocuje dobrze. Ale jeden kontakt nie wystarczy, choćby pochodził od najbardziej zacnej osoby, bowiem stosunki z CKR to sprawa rządu a nie pojedynczych osób czy nawet największych organizacji zawodowych. One są tylko afiliowane przy CKR w charakterze obserwatorów, ich głos jest słuchany i brany pod uwagę. Była potem druga delegacja już o charakterze rządowym, w składzie której byli przedstawiciele rządu i ZPAŚ, były dalsze kontakty w celu wyjaśnienia wątpliwości dotyczących polskich dokumentów, był oficjalny wniosek rządu polskiego, była wreszcie we wrześniu w Warszawie pani Cecille Tournay, aby wyjaśnić ostatnie wątpliwości i w efekcie mamy wspomniane porozumienie. ZPAŚ wielokrotnie pisał do Ministerstwa Infrastruktury o tych sprawach i popierał ich starania. Byłoby dobrze, gdyby głos jednej osoby, na jednej konferencji, mógł załatwić sprawę, ale tak niestety nie jest. Sukces ma wielu ojców i w tym przypadku tak właśnie jest. Nie odmawiajmy tego ojcostwa innym, którzy swoją żmudną i trudną pracą przyczynili się do powstania tego dokumentu. Moim zdaniem powinniśmy się cieszyć, że porozumienie jest, bowiem to pomaga wszystkim naszym członkom i nieczłonkom w ich pracy na drogach wodnych Europy Zachodniej, albo lepiej, w Unii Europejskiej. Przed nami następne wyzwania nad którymi pracuje się w gremiach i organizacjach europejskich, np. sprawy ujednolicenia programów szkoleniowych, które też były tematem obrad okrągłego stołu, a które jakoś nie mogą się przebić do udanego końca. Rzecz w tym, abyśmy mogli wysyłać na te obrady kompetentnych ludzi i aby nasz głos był tam słyszany. Inaczej mówiąc, aby nasz, polski wkład w tworzenie programów był wkładem konstruktywnym. Aby już na początku nie zniszczyła nas nasza przysłowiowa zawiść o czyjś sukces. Bo zawsze jest to sukces zbiorowy. Świat jest pełen nosicieli i głosicieli epokowych idei, których roli nikt nie podważa, jednak zazwyczaj są potrzebni ludzie drugiego planu, którzy spokojnie i powoli przetwarzają te słuszne idee na konkretne, akceptowane przez wszystkich zapisy prawne.
      Mam nadzieję i marzenie, Drogi Józku, że będziemy mieli możliwość jeszcze niejednokrotnie wykorzystać Twoją znajomość terenu i zagadnień, a także Twojego doświadczenia w naszej wspólnej pracy na rzecz pełnej integracji Polski w ramach żeglugowej Unii Europejskiej.
      Dziękuję Ci za Twój wkład, dziękuję innym, nie wymienionym z imienia za Waszą pracę.
      Pozdrawiam serdecznie.
      - 22.11.2010 22:16
      • x5
        x5
        Drogi Jurku!
        To co napisałem w tym jednym zdaniu :

        Cytat

        Mówiąc po łodziarsku to ja wprowadziłem Polskę do CKR i ESO czyli żeglugowej Europy.

        było "prowokacją" do dyskusji.
        Powiedziałem to dzisiaj Andrzejowi Podgórskiemu i czekaliśmy na reakcję oczywiście Twoją, bo jesteś jedynym kolegą z ZPAŚ,który wypowiada się na naszym forum.

        Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że to polski Rząd doprowadził do tego co dzisiaj mamy.Oczywiście przy pomocy wielu kolegów, którzy bezineresownie pracują nad tym,żeby nas traktowano w Europie jak partnerów a nie jak petentów.

        Przede wszystkim Twoje zasługi są ogromne i teraz wzbudziłeś nasze oczekiwania jeszcze bardziej zostając Przewodniczącym Rady d/s Promocji Żeglugi Śródlądowej.

        Może dożyjemy jeszcze czasów kiedy Odra ponownie będzie rzeką żeglugową jak to drzewniej bywało, a później przyjdzie czas na Wartę, Noteć i Wisłę.
        Póki jednak co to jesteśmy na Renie, Łabie i pozostałych skanalizowanych drogach wodnych Europy.
        Zawszę pozostaję do dyspozycji, ale jak wiesz lubię czasami sprowokować do dyskusji.
        Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję nominacji.
        - 22.11.2010 23:16
        • x5
          x5
          Nie chcę wyglądać na namolnego łodziarza, ale jak to powiedział kiedyś Prezydent Wałęsa?
          - nie chcę, ale muszę -

          Drogi Jurku!
          Pogrzebałem trochę w swojej komputerowej pamięci i przypomniałem sobie, że Strasbourg nie był moim jedynym wkładem w nasz wspólny sukces.
          Jak pamiętasz nie byłem w siedzibie CKR sam i żałuję, że nie było wtedy jeszcze kogoś z MI, bo kogo normalny łodziarz oprócz podobnych jak on może reprezentować?

          Cytat

          Ale jeden kontakt nie wystarczy, choćby pochodził od najbardziej zacnej osoby, bowiem stosunki z CKR to sprawa rządu a nie pojedynczych osób czy nawet największych organizacji zawodowych.


          Dokładnie 3-miesiące po "Kongresie okrągłego stołu" odbyłem kilka telefonicznych rozmów z przedstawicielem Ministerstwa Infrastruktury.Nie było to moją inicjatywą i nie "wpraszałem się na salony" tylko kontaktu szukano ze mną.

          Dostałem w końcu z ministerstwa poniższego e-maila:

          Cytat

          Datum: Thu, 18 Sep 2008 08:23:46 +0200
          Von: "..........@mi.gov.pl>
          An: j.wegrzyn@......
          Betreff: Cantralna Komisja Zeglugi na Renie

          Szanowny Panie,
          dziękuję za telefon, teraz kiedy mam już pana prawidłowy adres e-mail przesyłam poniżej moją prośbę.
          Otrzymałam pańskiego maila od Pana Nadolnego i pozwalam sobie do Pana napisać gdyż potrzebuję pańskiej pomocy. Sprawa wygląda następująco, Ministerstwo Infrastrukruty rozpoczyna procedurę przystąpienia RP do CCNR na statusie obserwatora, a ponieważ ja jestem osobą odpowiedzialną za przeprowadzenie tego procesu zbieram materiały dotyczące Komisji, które pomogły by mi w napisaniu uzasadnienia dla Rady Ministrów o celowości przystąpienia Polski do CCNR. Literatura dostępna jest niestety bardzo uboga, wiem od Panan Nadolnego, iż jest Pan autorem paru artykułów na ten temat, byłaby niezmiernie wdzięczna gdyby zechciał mi je Pan przesłać ewentualnie wskazać gdzie są one opublikowane.
          Z poważaniem
          ...............
          Główny Specjalista
          Departament Transportu Morskiego
          i Żeglugi Śródlądowej
          Ministerstwo Infrastruktury


          Oczywiście udzieliłem wszystkich informacji jakie miałem na temat Centralnej Komisji Reńskiej i dopisałem,że jest koniecznością podjęcie rozmów przez polski Rząd i przystąpienie Polski jako członka obserwatora do CKR.

          Podobnież moje drobne uwagi przeczytał pan Donald Tusk....

          Pozdrawiam z Niemiec
          Józek
          - 23.11.2010 09:33
          • Jerzy Hopfer
            Jerzy Hopfer
            Dziękuję Józku jeszcze raz. Niech każdy dokłada swoją cegiełkę w myśl zasady: myśl globalnie, działaj lokalnie. Takich postaw nam potrzeba, choć rozproszone nie mają takiej siły, jak zebrane i przedstawione przez jedyną organizację stricte zawodową grupującą rozproszonych armatorów jaką jest ZPAŚ. Potrzeba było wielu lat działań, dużego zaangażowania, mądrej, spokojnej polityki aby dojść do takiej pozycji Związku. Jest czego bronić. Sprzyja nam wszystkim także aktualna sytuacja, a także, po trosze, kryzys, który, dotknąwszy wszystkich, stał się przyczynkiem do ogólnozawodowej dyskusji o roli i przyszłości żeglugi śródlądowej w skali Unii Europejskiej. Do tego dochodzą problemy wynikające z zagrożenia powodziowego i fiaska polityki zaniechania ze strony Ministerstwa Środowiska, mającej prowadzić do renaturyzacji koryt rzecznych i degradacji naturalnych dróg wodnych wodnych. Inaczej mówiąc mamy dość sprzyjające warunki do ogólniejszej dyskusji na ten temat. Dyskusji o rzekach i drogach wodnych, ich stanie i możliwościach ich transportowego wykorzystania, ale także o ochronie przeciwpowodziowej, bowiem zaniedbania w utrzymaniu infrastruktury powodują i w tej sferze, coraz bardziej uświadamiane skutki negatywne. Myślę, że powinniśmy zwierać szyki i przystąpić do konstruktywnej dyskusji ze wszystkimi. Zgadzam się osobiście z argumentami p. Minister Wypych-Namiotko, że ciągłe rozdrapywanie ran, odwoływanie się do historii upadku polskich dróg wodnych i żeglugi, a także obarczanie winą za to pracowników resortu nie jest właściwą drogą, choćby z tego powodu, że tych młodych ludzi 30 - 40 lat temu, gdy myśmy wchodzili w dorosłe życie, nie było po prostu na świecie.Trzeba im pomagać zrozumieć istotę problemu, podpowiadać i informować o problemach, z których istnienia czasami nie zdają sobie po prostu sprawy. Historia ma być nauczycielką życia i należy się do niej odwoływać po to, aby znaleźć przyczyny obecnego stanu rzeczy, ale tez na tej podstawie szukać dróg wyjścia. Upadek bowiem jest większy i głębszy niż nam się wydaje. To także upadek szkolnictwa zawodowego na poziomie wyższym. Gdyby raptem znalazły się pieniądze na odbudowę dróg wodnych może się okazać, że brakuje odpowiednio wykształconych hydrotechników, specjalistów od dużych rzek. Absolwenci wydziałów melioracji akademii rolniczych, z całym do ich wiedzy szacunkiem, to jednak nie ci, na których czekamy. Trudno właściwie określić punkt, od którego należałoby zacząć naprawę istniejącej mizerii. I tak zaczynamy się kręcić w zaklętym kole. Rację ma pani prof. Wojewódzka - Król, że stan zapaści w polskim transporcie to nie tylko żegluga śródlądowa, ale także pozostałe gałęzie transportu. Transport drogowy leży i tak naprawdę się nie rozwija, kolej się sypie, żeglugi, zarówno morskiej jak i śródlądowej nie ma. A więc jednak potrzebna jest szeroka dyskusja i zdefiniowanie na nowo potrzeb transportowych kraju oraz udziału w nich, z zachowaniem zasad zrównoważonego rozwoju, społecznej świadomości ekologicznej, ale też bez kanibalizmu transportowego, wszystkich gałęzi. Dyskusja w nowym stylu, z uznawaniem prawa innych do posiadania własnych poglądów, ale bez chęci zabicia dyskutanta za posiadanie odmiennego zdania. Dyskusja, w której weźmie się pod uwagę rozwój cywilizacyjny społeczeństwa i ograniczenia z tym związane. Idealizm, także ekologiczny, jest rzeczą dobrą, sam nim jestem, ale trzeba uwzględnić powszechnie znaną prawdę, że realizacja celu za wszelką cenę i bez uwzględniania poglądów innych niż nasze, to dyktatura, a tę w różnych wydaniach ćwiczyliśmy w XX wieku i pewnie nikt poważnie i rozsądnie myślący za nią nie tęskni.
            Czekają nas zatem Koledzy, chociaż jesteśmy już w wieku raczej schyłkowym, poważne zadania i każdy jest tu potrzebny. Bo jak nie my, to kto, a jak nie teraz, to kiedy?
            Pozdrawiam serdecznie.
            - 25.11.2010 00:16
            • A
              anton681
              CHWALA WSZYSTKIM KTORZY PRZYLOZYLI DO TEJ DECYZJI REKE; wreszcie zaczynaja nas traktowac jako rownorzednych partnerow a nie jak NIEPOTRZEBNEGO GOSCIA; KTORY PUKA DO ZAMKNIETYCH DRZWI NA KLODKE; sam spotkalem sie niejednokrotnie z odmowa uznania naszych dokumentow, kiedys w przypadku mojej osoby, innym razem kolegow, ktorym sie pomagalo w urzedach niemieckich, pamietam jak bylem wsciekly gdy nie chcieli uznac badan lekarskich mojego kolegi, ktore byly zrobione w porzadnym instytucie pracy i dodatkowo przetlumaczone na jezyk niemiecki, trzeba bylo zrobic badania w niemczech, gdzie pierwszy wolny termin byl za tydzien,a my przyjechalismy ekstra 1000 kilometrow zeby zalatwic dokumenty, wydawalo mi sie to prawdziwa parodia i potega glosu przepisow niemieckich, coz, kolejny przyczolek zostal zdobyty, CHWALA TYM KTORZY TEGO DOKONALI
              - 09.12.2010 21:26
              • S
                Sylwester
                Miałem niedawno w październiku kontrolę WSP Duesseldorf-ie.Bosman miał tylko polską książeczkę żeglarską i wpis w rubryce bosman.Rubryka bosman renski czysta.Były problemy.Przez ok. godzinę trwały dyskusje zarówno między mną i policjantami, jak rownież konsultacje na motorówce z centralą.Ponieważ była to sobota pozwolono nam warunkowo płynąć dalej,informując, że do godziny 12 w poniedziałek przekażą nam decyzję.I tak się stało!Potwierdzili,o czym ich informowałem,że nie ma już podziału na sterników i bosmanów reńskich.gdyż praca na tym stanowisku jest taka sama na Renie jak i na innych drogach wodnych.Ale zwrócili też uwagę na fakt,że posiadacz polskiej ksiażeczki żeglarskiej nie ma możliwości udokumentowania rejsów na Renie i dlatego nie ma możliwości przystąpienia do egzaminu na patent reński(brak odpowiedniej rubruki w kż.Pozdrawiam załogę i kapitana
                - 17.12.2010 20:30
                • K
                  kaczor_g
                  Panie Jerzy podzielam pogląd, że trzeba szanować wszystkich, nawet ekologów (sam nim jestem - choć mam wątpliwość obserwując z radością rodzinę bobrzą "koszącą" drzewa nad Odrą w mojej okolicy), ale szacunek i słuchanie racji ma sens wyłącznie wtedy gdy nie mamy do czynienia z histerią i gdy z drugiej strony jest gotowość do kompromisu. Tu mam wątpliwość czy tak jest.

                  Mimo mojej awersji do hasła"wybierzmy przyszłość" zgadzam się z nim w pełni, ale musi być to poprzedzone spisem "błędów i wypaczeń" , ale nie personalnych tylko faktycznych, które doprowadziły do aktualnego stanu.

                  Proszę się nie martwić o kadry, martwiłbym się o praktykę, a ta np we wrocławskim RZGW była taka, że zatrudniani byli niemal wyłącznie absolwenci melioracji Akademii Rolniczej , hydrotechnicy po Politechnice Wrocławskiej nie mieli tam czego szukać (nawet jeśli przypadkiem usatysfakcjonowała ich zapłata).
                  Więc to jest przeszkoda raczej mentalna wynikająca z faktu, że skoro dyr, kier, itd jest absolwentem AR to nie będzie przecież słuchał chłystka z PWr.

                  Co do kadr - to też bym się nie martwił, będą drogi wodne, pojawią się armatorzy zachodni i południowi razem z załogami - jakoś cały czas sobie radzą na trudniejszym zachodnim rynku to i poradzą sobie u nas. Choć pewnie dużo racji jest, że dzisiejszy marynarz po szkole ma dużo mniejsza wiedzę niż ten sprzed 30 lat. No ale taka jest rzeczywistość i nie ma co się na nią obrażać.
                  Pozdrawiam
                  PS Czy Kunę zaprzęgli do działań przeciwzatorowych?
                  - 18.12.2010 10:39
                  Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                  Proszę Zaloguj by zagłosować.
                  Niesamowite! (0)0 %
                  Bardzo dobre (0)0 %
                  Dobre (0)0 %
                  Średnie (0)0 %
                  Słabe (0)0 %
                  Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                  Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies