Gmina Inowrocław właśnie wystąpiła ze Związku Miast i Gmin Nadnoteckich z siedzibą w Nakle. - Przed 10 laty ówczesny wójt Tadeusz Kwiatoń skłonił radę gminy do wstąpienia do tworzącego się w Nakle stowarzyszenia samorządów, leżących w dorzeczu Noteci. Niestety, dotychczas, poza koniecznością opłacania rocznej składki w wysokości ponad 2600 złotych, a także kosztami wyjazdów na posiedzenia zarządu, nic konkretnego nie wskóraliśmy. Dlatego po analizie, szukając oszczędności, nasi radni podjęli uchwałę o rezygnacji z członkostwa - mówi Sławomir Koniczyński, sekretarz gminy Inowrocław.
Dużo wcześniej, bo już w 2003 r. szeregi Związku Miast i Gmin Nadnoteckich opuściło Rojewo, a rok później Łabiszyn. Z kolei przed siedmioma laty na wstąpienie do tego stowarzyszenia zdecydowały się samorządy w Pakości i Nowej Wsi Wielkiej. Nasze gminy występują z noteckiego związku, bo nie widzą płynących stąd korzyści. A stan rzeki na Kujawach zachodnich jest fatalny. Wysoka składka roczna, a efektów działalności - poza rejonem Nakła - jak na razie nie widać.
Gmina Inowrocław właśnie wystąpiła ze Związku Miast i Gmin Nadnoteckich z siedzibą w Nakle. - Przed 10 laty ówczesny wójt Tadeusz Kwiatoń skłonił radę gminy do wstąpienia do tworzącego się w Nakle stowarzyszenia samorządów, leżących w dorzeczu Noteci. Niestety, dotychczas, poza koniecznością opłacania rocznej składki w wysokości ponad 2600 złotych, a także kosztami wyjazdów na posiedzenia zarządu, nic konkretnego nie wskóraliśmy. Dlatego po analizie, szukając oszczędności, nasi radni podjęli uchwałę o rezygnacji z członkostwa - mówi Sławomir Koniczyński, sekretarz gminy Inowrocław.
Pakość jednak widzi szanse
Dużo wcześniej, bo już w 2003 r. szeregi Związku Miast i Gmin Nadnoteckich opuściło Rojewo, a rok później Łabiszyn. Z kolei przed siedmioma laty na wstąpienie do tego stowarzyszenia zdecydowały się samorządy w Pakości i Nowej Wsi Wielkiej. Burmistrz Pakości Wiesław Kończal kierował się racjonalnymi przesłankami. Liczył na uzyskanie dodatkowych punktów przy ocenie projektów ekologicznych, składanych przez gminę do Urzędu Marszałkowskiego, w tym na dofinansowanie budowy komunalnej oczyszczalni ścieków, a w dalszej perspektywie - w ramach programu "Teraz Noteć" - wykonanie prac związanych z bagrowaniem.
U nas jest gorzej
W niektórych miejscach dno Noteci pokrywa co najmniej półmetrowa warstwa osadu, powstałego wskutek gromadzenia przez lata substancji organicznych - mówi Leszek Orzechowski, prezes zarządu koła wędkarskiego w hucie "Irena". Wędkarze tego koła i innych organizacji organizują konkursy, mimo iż wędki grzęzną w mule. Stan części tego akwenu, przepływającego przez powiat inowrocławski jest bowiem dużo gorszy niż np. w rejonie Nakła. Tam możliwa jest żegluga jednostek pływających bo w kilku newralgicznych miejscach wykonano roboty związane z pogłębianiem koryta rzeki i zbudowano przystań wodną. Teraz na ratunek czeka Noteć na Kujawach zachodnich.
źródło: Gazeta Pomorska
Żadne komentarze nie zostały dodane.