Poziom Wisły we Włocławku rano wynosił 845 centymetrów, czyli stan alarmowy był przekroczony o 195 centymetrów. Zrzut wody z tamy wynosił 5484 metrów sześciennych na sekundę, czyli podobnie jak w sobotę. Szacuje się, że zrzut wody w szczytowym okresie może sięgnąć 6300 metrów sześciennych na sekundę.
Miller powiedział podczas konferencji prasowej, że Wisła obecnie osiągnęła w Warszawie poziom 757 cm. - Jest spadek o ok. 20 cm w porównaniu z poziomem maksymalnym - powiedział. Dodał, że pomiary z miast powyżej Warszawy świadczą o tym, że poziom wody będzie się dalej obniżał. Podobna sytuacja jest w Sandomierzu, gdzie spadek poziomu wody wynosi 31 cm. Miller zaznaczył, że istnieje szansa na zatamowanie jeszcze w niedzielę wyrwy w wale w podsandomierskim Koćmierzowie, dzięki czemu można będzie zacząć wypompowywać wodę z zalanych rejonów.
Szef MSWiA Jerzy Miller zapewnił, że tama we Włocławku nie jest zagrożona. Jak podkreślił, wszyscy eksperci zgodnie potwierdzają bezpieczeństwo zapory. - Nie wiem, skąd się biorą domniemania, że cokolwiek jest nie tak - podkreślił. - Fala kulminacyjna na Wiśle we Włocławku jest spodziewana w niedzielę około godziny 14.00 - poinformował Dariusz Bogacz, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie.
Poziom Wisły we Włocławku rano wynosił 845 centymetrów, czyli stan alarmowy był przekroczony o 195 centymetrów. Zrzut wody z tamy wynosił 5484 metrów sześciennych na sekundę, czyli podobnie jak w sobotę. Szacuje się, że zrzut wody w szczytowym okresie może sięgnąć 6300 metrów sześciennych na sekundę.
Miller powiedział podczas konferencji prasowej, że Wisła obecnie osiągnęła w Warszawie poziom 757 cm. - Jest spadek o ok. 20 cm w porównaniu z poziomem maksymalnym - powiedział. Dodał, że pomiary z miast powyżej Warszawy świadczą o tym, że poziom wody będzie się dalej obniżał. Podobna sytuacja jest w Sandomierzu, gdzie spadek poziomu wody wynosi 31 cm. Miller zaznaczył, że istnieje szansa na zatamowanie jeszcze w niedzielę wyrwy w wale w podsandomierskim Koćmierzowie, dzięki czemu można będzie zacząć wypompowywać wodę z zalanych rejonów.
- To są bardzo optymistyczne wieści z Polski południowej, z dorzecza Wisły - mówił Miller.
Minister powiedział też, że w dorzeczu Odry fala powodziowa przesuwa się wolniej niż przypuszczano. - Stany wody na północ od Wrocławia na razie nie grożą żadnymi zjawiskami katastroficznymi - zaznaczył szef MSWiA. Z kolei, jak informował, z powodu wypełnienia zbiornika Jeziorsko na Warcie, konieczne było zwiększenie zrzutów z niego. Miller dodał, że może to spowodować wzrost poziomu Warty poniżej zbiornika o około 10 cm. - Nie jest to wartość, która miałaby zagrozić komukolwiek, ale na pewno przedłuży to czas opadania wody w miejscowościach leżących poniżej zbiornika - mówił szef MSWiA.
Dodał, że trudna sytuacja jest w gminie Wilków (woj. lubelskie). - Wczoraj mówiłem państwu, że gmina Wilków jest zalana w 80 proc., teraz muszę skorygować, że w 90% - zaznaczył minister i dodał, że zagrożone są tam kolejne cztery miejscowości. Poinformował także, że obecnie problemem - szczególnie w Polsce południowej - stają się osuwiska. Jak dodał, w Małopolsce, głównie w gminie Lanckorona, wystąpiło ich 258; spowodowały uszkodzenia m.in. 60 budynków. - Nadzór budowlany na bieżąco sprawdza ich stan - zapewnił Miller. W woj. podkarpackim ziemia osunęła się dotąd 39 razy.
Miller dodał, że na południu Polski w województwach: śląskim, małopolskim i południowej części Podkarpacia rozpoczęło się liczenie strat. Pierwsze dane będą znane w przyszłym tygodniu.
źródło: PAP, www.wiadomosci.wp.pl
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies