Powódź na Opolszczyźnie 2010. Wody ubywa. Pytań przybywa.

22.05.2010
Opole ma pretensje o chybione prognozy, które utrudniły obronę miasta. Hydrolodzy twierdzą, że 60-centymetrową różnicę w poziomie wody będzie można wyjaśnić dopiero po powodzi.

Władze miasta - opierając się na danych z Biura Prognoz Hydrologicznych we Wrocławiu - spodziewały się fali powodziowej na poziomie 700 centymetrów, potem 740, a tymczasem ostatecznie osiągnęła ona 8 metrów.

- Od czwartku woda opada, ale te 8 metrów było dla nas szokiem, do tej pory prognozy z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej były zawyżone - opowiada Rajmund Dorotnik, naczelnik wydziału zarządzania kryzysowego w urzędzie miasta. - Błędna prognoza utrudniła obronę miasta. Owszem, założyliśmy sobie dla bezpieczeństwa, że woda będzie na poziomie około 770 cm, ale nie aż 800!

Opole ma pretensje o chybione prognozy, które utrudniły obronę miasta. Hydrolodzy twierdzą, że 60-centymetrową różnicę w poziomie wody będzie można wyjaśnić dopiero po powodzi.

Władze miasta - opierając się na danych z Biura Prognoz Hydrologicznych we Wrocławiu - spodziewały się fali powodziowej na poziomie 700 centymetrów, potem 740, a tymczasem ostatecznie osiągnęła ona 8 metrów.

- Od czwartku woda opada, ale te 8 metrów było dla nas szokiem, do tej pory prognozy z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej były zawyżone - opowiada Rajmund Dorotnik, naczelnik wydziału zarządzania kryzysowego w urzędzie miasta. - Błędna prognoza utrudniła obronę miasta. Owszem, założyliśmy sobie dla bezpieczeństwa, że woda będzie na poziomie około 770 cm, ale nie aż 800!

Dorotnik przyznaje, że gdyby prognozy były bliższe rzeczywistości, to z części budynków na Półwsi od razu by ewakuowano mieszkańców.

- Na dodatek ze względu na tak mało precyzyjne dane wciąż nie wiemy, jak długo woda będzie przepływać przez Opole - mówi Dorotnik. - Choć spodziewamy się, że to potrwa kilkadziesiąt godzin, to tak do końca nie wiemy, od której chwili to liczyć. Czy od środy, gdy woda osiągnęła 740 centymetrów, czy też od czwartku, gdy miała już osiem metrów. Trudno nam zrozumieć, jak można było się aż tak pomylić.

Józef Kałuża, konsultant w opolskim Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej, przyznaje, że różnice pomiędzy prognozami a stanem faktycznym są bardzo duże.

- Uważam, że jedną z przyczyn jest przeniesienie punktu pomiarowego; wcześniej znajdował się on w centrum miasta, a teraz w dzielnicy Groszowice - opowiada Kałuża. - Zaproponowałem jednak, aby do Opola sprowadzić młynek hydrometryczny, dzięki któremu ustali się dokładnie, ile tej wody tak naprawdę płynie w Odrze.

Autorem danych, które otrzymywało Opole, było Biuro Prognoz Hydrologicznych we Wrocławiu, działające w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Jego pracownicy stwierdzili, że... wypowiedzą się oficjalnie na temat błędów dopiero po powodzi.

- Zawsze są do nas pretensje, ludzie zapominają, że - po pierwsze - my prognozujemy, po drugie - w Opolu jest teraz nowy hydrowęzeł, przez który nie przeszła dotąd tak duża woda, nie było możliwości, aby przetestować nasze narzędzia - usłyszeliśmy nieoficjalnie.

W efekcie tego zamieszania władze Opola same zaczęły mierzyć poziom Odry na punkcie pomiarowym. Co ciekawe, uzyskiwały inne dane niż podawał IMGW.

- Dla nas to zagadka, podobnie jak to, że w nocy ze środy na czwartek nagle Instytut podał, że woda w Opolu ma prawie 9 metrów - mówi Ryszard Zembaczyński, prezydent Opola. - Potem okazało się, że wówczas czujnik się pomylił, ale to pokazuje, że coś jest nie tak. Trzeba to będzie wyjaśnić szczegółowo po powodzi, ale na wiele pytań pewnie jeszcze długo nie będzie odpowiedzi.

Artur Janowski - NTO - www.nto.pl
fot. Mariusz Jarzombek
Apis 22.05.2010 2,585

1 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • D
    darpo23
    Każda z tych osób ma trochę racji. Że jest nowy węzeł to nie znaczy że Opole by uniknęło całkowicie wysokiej wody. Za każdym razem notable są zaskoczeni powodzią , tak samo jak drogowcy pierwszym śniegiem na drogach. Do Instytutu można mieć pretensje o kilka rzeczy , np. odczyt elektroniczny w Miedonii podawał błędne informacje przez kilkadziesiąt niemalże godzin. W końcu ktoś się zreflektował i albo go naprawił , albo zaktualizował. Miedonia doszła do 9 metrów i wiadomym było że będzie mniej wody niż w 1997 roku. Na szczęście Czesi podają o niebo dokładniejsze prognozy , aktualizują je co 20 minut , i to im bardziej zaufałem niż IMGW.
    A może winny był deszcz ????
    Po prostu padał sobie i to on jest całkowicie winny tej powodzi ???
    Doświadczeni powodzią sprzed 13-tu lat jesteśmy nią doświadczani ponownie. Wody było w Miedonii mniej o półtora metra i mniej o tyle samo było na naszych terenach. to chyba taka mała prawidłowość i myślę że będzie się sprawdzała jeszcze długo.
    - 22.05.2010 10:33
    Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
    Proszę Zaloguj by zagłosować.
    Niesamowite! (0)0 %
    Bardzo dobre (0)0 %
    Dobre (0)0 %
    Średnie (0)0 %
    Słabe (0)0 %
    Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
    Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies