Powódź 2010 - "Zielony potop", czyli powtórka z 1997...

17.05.2010
Wszystko wskazuje na to, ze sytuacja meteorologiczna nie ulegnie zmianie przez najbliższych kilka dni. Ze źródeł dobrze poinformowanych wiadomo, że po Czeskiej stronie nie ma już gdzie gromadzić wody z opadów, które w całych Sudetach iKarpatach były niezwykle intensywne. Dochodzi do tego fakt, ze wskutek bardzo śnieżnej zimy ziemia od dawna jest nasycona wodą w stopniu maksymalnym. Wskutek zrzutów z Czech oraz braku Zbiornika Racibórz nie będziemy w stanie zapobiec podniesieniu się wód Odry i w ciągu najbliższej doby poziom wody na wodowskazie Miedonia może osiągnąć 9 m. W roku 1997 było to blisko 10 m. Oznacza to, że ryzyko wielkiej powodzi staje się realne.

Wszystko wskazuje na to, ze sytuacja meteorologiczna nie ulegnie zmianie przez najbliższych kilka dni. Ze źródeł dobrze poinformowanych wiadomo, że po Czeskiej stronie nie ma już gdzie gromadzić wody z opadów, które w całych Sudetach i Karpatach były niezwykle intensywne. Dochodzi do tego fakt, ze wskutek bardzo śnieżnej zimy ziemia od dawna jest nasycona wodą w stopniu maksymalnym. Wskutek zrzutów z Czech oraz braku Zbiornika Racibórz nie będziemy w stanie zapobiec podniesieniu się wód Odry i w ciągu najbliższej doby poziom wody na wodowskazie Miedonia może osiągnąć 9 m. W roku 1997 było to blisko 10 m. Oznacza to, że ryzyko wielkiej powodzi staje się realne.

Zastanawia jednak błogostan służb odpowiedzialnych za przeciwdziałanie skutkom powodzi. Wciąż słyszymy zapewnienia, że "monitorujemy... mamy środki... są służby...", a tymczasem woda zalewa i dopiero jak już zalała pojawiają się strażacy. Dlaczego nie sypie się worków z piaskiem (jest nawet w Polsce producent prostej i wydajnej maszyny do sypania worków) i nie rozwozi w zagrożone miejsca przed ich zalaniem? Czy trudno po lekcji z 1997 takie miejsca określić? Czy już nie powinno się ewakuować mieszkańców oraz ich dobytku z terenów zagrożonych? Dlaczego na pierwszej linii walki z wodą nie ma wojska z odpowiednim sprzętem na długo przed zalaniem miejsc zagrożonych? Pytania można mnożyć - w tym te politycznie niewygodne. Padały one przecież także rok temu w Wirtualnej Polsce.

Wiele lat, jakie upłynęły od powodzi w roku 1997 nie nauczyły decydentów niczego. Podszepty zielonych o zapobieganiu powodziom przez "renaturyzację rzek, rozbiórkę wałów, zbiorników retencyjnych i wszelkich budowli hydrotechnicznych" tak się widać rządzącym ekipom podobały, że za nic mieli ofiary ludzkie i kolosalne straty w gospodarce kraju poniesione w roku 1997. Przypomnę: Bilans tamtej powodzi to 55 ofiar śmiertelnych, 200 tysięcy osób ewakuowanych, 2592 zalanych miejscowości (w tym 1362 całkowicie), zniszczeniu uległo 480 mostów, ponad 1370 km dróg i 1100 km wałów przeciwpowodziowych.

Podjęte przez społeczeństwo ambitne plany przeciwdziałania takim skutkom w przyszłości (m.in. "Program dla Odry") były skutecznie torpedowane przez tzw. "zielonych". To między innymi dzięki nim nie ma jeszcze zbiornika Racibórz, nie ma skutecznego systemu prowadzenia prac hydrotechnicznych na rzekach (oczyszczanie koryta z pni, konarów i zielska wszelkiego, czyszczenie pól międzyostrogowych i samych ostróg ze zbędnej roślinności, naprawy uszkodzonej zabudowy regulacyjnej, pogłębianie kanałów itd.).

Oddano we władanie pseudo-ekologów i dyletantów niezwykle wrażliwy na nieróbstwo i zaniedbania dział gospodarki kraju jakim jest gospodarowanie wodami w znaczeniu pojmowanym także jako ochrona przeciwpowodziowa. Staraliśmy się na naszych łamach od dawna uczulać społeczeństwo na skutki nieodpowiedzialnej polityki związanej z drogami wodnymi i gospodarką zasobami wodnymi. Krzyczeliśmy wręcz w Manifeście Rejsu Dobrej Nadziei - planowanego na czerwiec-lipiec - o obronę infrastruktury służącej prawidłowej gospodarce wodami i ochronie interesów, mienia i praw gatunku ludzkiego.

Być może nie będzie już o co kruszyć kopii. Budowany z trudem (i potwornym opóźnieniem) stopień wodny Malczyce ma teraz "szansę" ulec katastrofie z powodu widzimisię "zielonych" i ogólnej indolencji organów administrujących drogami wodnymi i gospodarką wodną. Po raz kolejny budzą się one z ręką w przepełnionym wodami powodziowymi nocniku. Polak i przed szkodą i po szkodzie... zielony.

W naszym kraju trwa przedwyborcza przepychanka. Sprawy powodzi, zapobiegania i minimalizowania strat schodzą na plan dalszy. Przypominam więc jakie skutki miała w 1997 podobna postawa rządu premiera Cimoszewicza. Wszyscy pamiętają wodę z roku 1997 i już porównują dzisiejszą sytuację z tą z "Powodzi Tysiąclecia". Naród pamiętliwy jest....

A jeśli są tacy, którzy nie pamiętają:

Wielka woda -1997
10 lat po Wielkiej Wodzie 1997
Teraz Odra wpłynie na Wrocław
Powódź 2009
Ekolodzy winni powodziom?
Lipiec 2009 - Na południu trwa usuwanie skutków powodzi oraz szacowanie strat

i wiele, wiele innych publikacji...

kpt. ż.ś. Andrzej Podgórski
Apis 17.05.2010 9,717

20 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • W
    Waldemar Wojcik
    Święte słowa, dlatego namawiam do głosowania w taki sposób aby wybrać prezydenta w I turze, zaoszczędzimy nasze pieniądze a rządzący prędzej zajmą się żywotnymi sprawami Polski.
    - 17.05.2010 20:12
    • W
      wladyslaw styp
      napewno grozi nam wysoka woda, mam nadzieję że nie aż tak wysoka jak w 1997 ale napewno wyrządzi bardzo duże szkody i znów będzie okazja do obiecanek iwestycji na rzekach i rzeczkach i strumykach te ostatnie wyrządzają bardzo duże szkody są nie pogłębiane czyszczone,dzisiaj widziałem nowy mostek na strumieniu odbudowany pewnie po powodzi i woda już go zalewa, to znaczy że miejscowe władze nie wyciągli wniosków z poprzednich powodzi i nie powiększyli prześwitu pod mostkiem, i mostek ma szansę być zniesiony, panie Andrzeju cieszę się że jest ktoś, kto pokazuje tego garba jaki u nas panuje brak respektu przed przyrodą, jak doświadczyliśmy na przestrzeni lat potrafi być bardzo grożna, myślę że dużą zasługę w tym mają zieloni, nie zawsze mają
      rację. wł
      - 17.05.2010 20:23
      • Janusz Fafara
        Janusz Fafara
        W całym tym zamieszaniu tkwi jeden szkopuł. Pomimo bardzo bolesnych nauk z lipca 1997 r. w dalszym ciągu nie ma komu wyciągnąć odpowiednich wniosków. Na wybryki natury nie ma mocnych, lecz aby być przygotowanym na najgorsze i tym samym minimalizować straty wynikłe z kaprysów natury potrzeba być przygotowanym z pewnym wyprzedzeniem. Wręcz wzorcowy ogólnodostępny czeski monitoring dorzecza Odry i Łaby wraz z bardzo szczegółowym obrazem stanu napełnienia zbiorników retencyjnych to idealne źródło dla oceny sytuacji hydrologicznej dla Odry na obszarze polski. Co prawda nie uchroni to od skutków ekstremalnych wybryków natury, ale zawsze jest czas na odpowiednią analizę i przygotowanie się do nadejścia skrajnie niebezpiecznych wód wezbraniowych. Na podstawie tylko kilkuletniej obserwacji i analizie cogodzinnych danych podawanych przez czeskie służby hydrologiczne każdy przeciętnie inteligentny Polak powinien dać sobie radę z wyciagnięciem odpowiednich wniosków. Nie pierwszy raz uprzedzałem panią z punktu pomiarowego w Miedoni o prawdopodobieństwie nadejścia wysokiej wody. Nasz rodzimy ogólnodostępny serwis danych hydrologicznych ogranicza się jedynie do podawania informacji wodowskazowej tylko z jednego, rannego odczytu na dodatek podawany tylko w dni robocze średnio około południa. W zasadzie jest to już nikomu niepotrzebne, bo w tym czasie już dawno podają aktualne dane wodowskazowe Czesi, nasz IMGW i bardzo dobra strona niemiecka którą szczególnie polecam .
        http://www.luis.b.../W7100015/

        Na tą godzinę z siedmiu czeskich zbiorników na dopływach Odry sześć przystąpiło stopniowo od godz 15 do zrzutów wody w celu szybkiego uzyskania wolnej rezerwy.
        - 17.05.2010 21:59
        • Apis
          Apis
          W czasie ubiegłorocznej powodzi podniesiono sprawę.... odpłatnego dostępu do danych IMGW (sic!). Przytaczano wówczas także wspomniany przez Janusza serwis czeski, gdzie dane są aktualizowane niemal co kilkanaście minut i są zupełnie bezpłatne (!). Minęło trzynaście (nomen omen) lat od Powodzi Tysiąclecia. Nie zauważyłem ani jednej odznaki poprawy systemu "wczesnego ostrzegania" w Polsce. Nie zauwazyłem, aby w Sztabach Kryzysowych pojawiły sie osoby z wykształceniem i praktyką hydrologiczna i hydrotechniczną. Nadal siedzi tam wiceburmistrz, strażak i żołnierz. W TVP Opole obejrzałem program z szefem takiego (wojewódzkiego) sztabu kryzysowego. Zaskoczył mnie kompletny brak koncepcji działania. "Monitorowanie sytuacji" to jakieś ulubione słówko medialne.... My nie potrzebujemy monitorowania. Robia to świetnie Czesi. My potrzebujemy analizy tego "monitorowania" i przełożenia tego na działanie prewencyjne. Jak juz zaleje drogi to nawet wojsko z amfibiami ma problem dojechać. Dlaczego wciąż w relacjach TV widzę strażaków sypiących mozolnie łopatami piasek do worków, skoro jest producent prostych maszyn do napełniania? http://trrio.pl/p...eo:53.html
          On już w ubiegłym roku pisał do mnie w tej sprawie, ale przecież nie chodzi o to, aby reklamować tę czy inną firmę... Producent rozesłał swoją oferte do wszystkich zainteresowanych służb. Wyrób otrzymał złoty medal na targach innowacji w Brukseli... I co? i psinco! - jak mawiają Ślązacy na Opolszczyźnie..
          - 17.05.2010 22:50
          • M
            Marek Zawadka
            Mam małą uwagę... Program dla Odry był robiony przez środowiska zielonych... przez środowiska żeglugowe był robiony program Odra 2006. W sejmie powstał kompromis obu programów. Za programem dla Odry stał Gawlik. To tak w kwestii precyzowania. Pomijając fakt, iż Program uchwalony nie jest realizowany.
            - 17.05.2010 23:25
            • Apis
              Apis
              Niemniej w "Programie dla Odry 2006" zawarto pewne regulacje, które maja moc ustawy a nie są realizowane przez "gawlikopodobnych". Tym powinien się zająć Trybunał Stanu. NIK juz też się zajmował...
              - 17.05.2010 23:39
              • J
                Jacocaco
                W Płocku teraz leje aż "pięknie" marzec tego roku był nad wyraz "wyrozumiały" dla decydentów nie powtórzyła się powódz z 1982. Och jaka ulga. No cóż z siłami natury nie można walczyć jak to mówią "zieloni".A gdzie te wszystkie gniazda ptactwa wodnego? A gdzie te jesiotry w Odrze? Może jak wielka woda to im się lepiej płynie w górę rzeki. A ludzie no cóż.... zdarza się są tylko dokładką do tematu.......

                Co to jest za siła 1271 zarejestrowanych użytkowników? Kto to jest Apis? Skipper? A kto to jest Ares? Czy to są jacyś mitologiczni bogowie? Chyba nie. To są ludzie którzy wyrośli z "wody" i wiedzą o czym mówią. Skipper powąchał "normalności", Ares jest" bogiem" jeżeli chodzi o śródlądzie,a Apis to wszystko redaguje.A kto w rządzie ma choć jednego z taką wiedzą????? P.s.A w Płocku cały czas pada bez litości.

                A propo RZGW Warszawa. Tor wodny jest cały czas nie wytyczony. Czyżby Rzgw miało jakieś wiadomości. Może następna teoria spiskowa.
                - 17.05.2010 23:49
                • koj
                  koj
                  ZNOWU OGŁUPIAJĄ SPOŁECZEŃSTWO!!!
                  Pan dr Janusz Żelaziński to "dyżurny" hydrolog
                  Nasz system ochrony przed powodzią to skansen
                  Agnieszka Niewińska 18-05-2010,
                  Rozmowa: dr Janusz Żelaziński, hydrolog, były pracownik IMiGW
                  dr Janusz Żelaziński: W naszym klimacie to sytuacja typowa. Co kilka lat przy intensywnych wiosennych, a częściej letnich, opadach deszczu rzeki po prostu wylewają.

                  Jak temu zaradzić?

                  Powodzi nie da się uniknąć ani zlikwidować. Państwa zachodnie pustoszone przez powodzie kilkanaście lat temu doszły do tego wniosku. Zamiast budować kolejne zbiorniki retencyjne czy wzmacniać wały, które często nie pomagają w razie wielkiej wody, wprowadziły tzw. risk management – ograniczają ryzyko. Stosują różne sposoby, by szkody wywołane powodzią była jak najmniejsze. Nasz system ochrony przeciwpowodziowej to skansen. Wydajemy ogromne sumy na umacnianie wałów i budowę zbiorników, a w razie powodzi te wydatki można tylko dopisać do rachunku strat. - gdzie tan Pan widzi te nowe wały i zbiorniki retencyjne!!!

                  To jak zmniejszyć szkody?

                  Przede wszystkim ograniczyć budowę w miejscach zagrożonych zalaniem. We Wrocławiu na terenie, którego Niemcy nie zabudowali, by mogła tam wylewać rzeka, powstało osiedle. Doszczętnie zniszczyła je powódź w 1997 roku. Dziś stoi tam jeszcze więcej domów. Przy kolejnej powodzi straty byłyby jeszcze większe.

                  Ludzie jednak decydują się mieszkać na terenach zalewowych.

                  Bo umacnianie wałów i budowa zbiorników tworzą iluzję bezpieczeństwa. Wmawia się ludziom, że dzięki takim inwestycjom będą bezpieczni. Opieranie bezpieczeństwa na budowlach hydrotechnicznych jest nie tylko nieskuteczne, ale często szkodliwe.

                  Trudno jednak zadekretować, gdzie nie można budować.

                  Można jednak zalecić na terenach zalewowych szczególne standardy budowlane, tak jak to się robi w krajach rozwiniętych. Wymaga się konstruowania wysokich, szczelnych fundamentów, nieumieszczania wartościowych sprzętów w piwnicy i na parterze. Dzięki temu straty są mniejsze.

                  Bywa, że kupuje się dom, działkę, a dopiero gdy przychodzi woda, okazuje się, że to zagrożony teren.

                  Przed zakupem można to sprawdzić. Regionalne zarządy gospodarki wodnej przygotowują mapy terenów zalewowych. Jeszcze nie stworzono ich dla całej Polski, ale do tych, które są gotowe, można zajrzeć. Jeśli wiemy, że w danym miejscu występuje ryzyko powodzi, negocjujmy cenę. Gdy zdecydujemy się na budowę domu, warto zainwestować w taki projekt, by budynek wytrzymał zalanie. Dobrze też się ubezpieczyć.
                  Rzeczpospolita
                  - 18.05.2010 15:31
                  • B
                    bylin
                    Ja do doświadczeń krajów zachodnich z zakresu żeglugi sródlądowej dodałabym jednak ich wnioski z zakresu ochrony ppow.
                    Np na Rabie w nie ma już możliwości zbudowania kolejnego zbiornika. Podobnie w Goczałkowicach i na zbiornikach w Republice Czeskiej. Tak przynajmniej mi sie wydaje. A te zbiorniki ( + w Dobczycach) stanowią w tej chwili najwieksze zagrożenie. Czyli w przypadku wielkiej wody potęguja one zagrożenie. Sa skuteczne tylko w przypadku średniej i małej wody. Potem są juz tylko groźne do kwadratu.
                    - 18.05.2010 20:16
                    • Szafranek
                      Szafranek
                      Panie Januszu to nie są wybryki natury,ja kiedyś już o tym pisałem,że natura ma to do siebie,że się o swoje upomni i to bez litośnie odbierze to co jej się należy i tak się obecnie dzieje.I tak jak nie będzie odpowiednich ludzi na odpowiednim stanowisku i jak długo nie będziemy mieli gospodarza z prawdziwego zdarzenia tak długo będziemy mieli powtórki z rozrywki szkoda że takie przykre pozdrawiam serdecznie Szafranek.
                      - 18.05.2010 20:51
                      • Apis
                        Apis
                        Ochrona ppow to nie tylko budowanie wałów i zbiorników retencyjnych, ale przede wszystkim zapewnienie miejsc dla rozlania się wód wezbraniowych. Utworzone przy cywilizowaniu Odry poldery w znacznej części zostały zagospodarowane rolniczo bądź - jak wspomniany wyżej Kozanów we Wrocławiu czy Zaodrze w Opolu - zurbanizowane. Nie tylko komuna połakomiła się na tereny zalewowe: dzisiejsze samorządy są jeszcze bardziej łakome zysków ze sprzedaży czy dzierżawy niezwykle atrakcyjnych terenów nadrzecznych głównie w wielkich miastach (vide: czerwony link w newsie). Zabranie tych terenów rzece powoduje, że rzeka wyleje gdzie indziej - na biednych ludzi mieszkających w biednych wioskach. W Niemczech też mieli takie zapędy ale szybko zrozumiano, że urbanizowanie terenów nadrzecznych zamiast pozostawiania ich pod wody wezbraniowe jest właśnie wspomnianym przez @bylina minimalizowaniem strat. Wybrałem się dziś na przegląd polderów zalewowych w ujściu Nysy Kłodzkiej i co? wiekszość obsiana, wały otaczające poldery rozjeżdżone przez ciągniki i maszyny rolnicze. Podobnie na przeciwnym brzegu Odry w rejonie ujścia Stobrawy - poldery wprawdzie częściowo pozostawiono wyłacznie pod wypas ale wały je otaczające takoż rozjeżdżone i zarośnięte krzaczywem rozsadzającym ich korony. Kilka lat temu widziałem podobne poldery w rejonie Grudziądza. Stoja tam wypasione chaty z zaanektowanym na prywatne stawy ozdobne starorzeczem. Dopóki w Polsce tak będziemy rozumieć ochronę ppow jak to jest postrzegane przez ostatnich 20 lat - dopóty każda większa powódź będzie kataklizmem. O organizacji służb hydrologicznych odpowiedzialnych za pobieranie, gromadzenie, przetwarzanie i odpowiednie wykorzystywanie danych meteorologicznych i wskazań wodowskazów już szkoda mówić. Powinno się brac przykład z Czech i z danych naszych sąsiadów od czasu powodzi 1997 korzystają mądrzy Ślązacy opolscy (niemieckie korzenie i wrodzony szacunek do właściwej organizacji). Sprawia to, że Opolszczyzna dość dobrze sobie z powodzią radzi choć tu akurat łączą się dwie szalone w czasie opadów w Sudetach rzeki: Odra i Nysa. Wyciągnięto wnioski z popełnionych w 1997 roku błędów w gospodarowaniu pojemnością zbiorników Nyskiego i Otmuchowskiego dzieki czemu wezbranie Odry - choć będzie długie - nie spowoduje nałożenia się fali Odry i Nysy. Zyska na tym Wrocław jakoś lekceważący problem polderów: (cytat z linku czerwonego)

                        "Dziś na pierwszy ogień inwestycji pójdą te miejsca, które jeszcze kilka lat temu były terenami przeznaczonymi pod zalew w wypadku powodzi. Ceny gruntów we Wrocławiu znacząco wzrosły i teraz miasto chętnie zmienia ich kwalifikację na tereny budowlane. W całym regionie Odry wyznaczono siedem takich miejsc. W samym Wrocławiu są to tereny na Kozanowie nieopodal komendy policji, a także odcinek pomiędzy kładką Zwierzyniecką a wieżą ciśnień."

                        A jak przyjdzie woda stuletnia? Ach.... Zalejemy Dolinę Widawy czy wysadzimy wały gdzie indziej... Musimy przecież obronić "piastowski, starożytny Wrocław"... z jego apartementowcami nad Odrą i marinami dla nadzianych.
                        - 18.05.2010 22:32
                        • Adam Reszka
                          Adam Reszka
                          Woda stuletnia kiedyś przyjdzie. Do Warszawy też, gdzie wszyscy zapomnieli o tzw. "gorsecie warszawskim", zwężającym koryto w km. 514 między Podzamczem a ZOO do 400 m, podczas gdy normalna, średnia szerokość koryta wiślanego wynosi 1200 m, a przepływ podczas niskostanów 160 cm wodowskazowych - 400 m3/sek. z prędkością prądu 3 km/godz. I jak tu przy powodzi katastroficznej przy stanie 800 cm na wodowskazie warszawskim i przepływie 6000 m3/sek. z prędkością 8 km/godz. przepuścić taką objętościową masę wody bez uszczerbku dla wałów? Wszak budowane obecnie nad brzegiem centrum kopernikańskie i Biblioteka Uniwersytecka będą "pływać"! Ktoś to powinien wcześniej przewidzieć. Ale on nie wierzył lub nie słyszał o groźbie wody stuletniej. Zbliżający się od Zawichostu "zwodek" powinien być sprawdzianem możliwości obrony ppow. dla wielu decydentów, którzy mają obowiązek wyciągnięcia z tego konstruktywnych wniosków. Albowiem kiedyś jednak Wisła upomni się o swoje!
                          - 18.05.2010 23:40
                          • koj
                            koj
                            kol. bylin proszę nie pisać bzdur - na zbiorniku Dobczyckim zawaliła obsługa. Dlaczego zaczęli zrzut wody dopiero w poniedziałek - ano dlatego, że w sobota i niedziela to dni wolne!
                            - 19.05.2010 09:38
                            • B
                              bylin
                              To tylko potwierdza moją tezę o zagrożeniach tkwiących w takich zbiornikach. Liczy się system i jego najsłabsze ogniwo , System, którego człowiek jest naistotniejszym elementem.
                              - 19.05.2010 10:11
                              • Apis
                                Apis
                                I o systemowych rozwiązaniach trąbimy tu od kilku lat. Argumentacja, aby zlikwidować zbiorniki retencyjne (i nie budować nowych - vide Zbiornik Racibórz), bo obsługa i zarządzający nimi to dyletanci i lenie jest kuriozalna.
                                - 19.05.2010 10:48
                                • koj
                                  koj
                                  kol. bylin dla porządku - Zbiornik Dobczycki jest zbiornikiem wody pitnej dla Krakowa - jego mozliwości retencyjne są raczej ograniczone - tu ewidentnie zawaliła obsługa.
                                  - 19.05.2010 11:05
                                  • B
                                    bylin
                                    Gwili ścisłosci nie pisalem nic o koniecznosci likwidacji lub zaniechania budowy zbiorników.
                                    Ano, łączenie różnych funkcji zbiornika jest atrakcyjne, ale w skrajnych wypadkach nieskuteczne.
                                    - 19.05.2010 11:13
                                    • Apis
                                      Apis
                                      Nie napisałem, że to Pan tak twierdzi. Ale w kręgu zbliżonym do "zielonych" tak twierdzą: rozebrać tamy, wały i renaturyzować rzeki. Cytat o "renaruryzacji":

                                      "Okazuje się, że na świecie i tak nie buduje się już gigantycznych zbiorników, potężnych polderów czy betonowych wałów, które mają chronić przed powodzią. Europa przerabiała to już kilkadziesiąt lat temu. Teraz przywraca się pierwotny wygląd rzek, dzieje się tak na przykład z niemieckim Renem. Na całym świecie nad brzegami rzek wznoszą się wieżowce, powstają restauracje, wystarczy popatrzeć na tętniące życiem brzegi Tamizy czy Sekwany." - źródło: POLSKA Gazeta Wrocławska - Monika Szymańska - 27.11.2008

                                      Pierwotny wygląd rzek to .... budowanie knajp i wieżowców nad ich brzegami. Do "renaturyzacji" Renu nie będę się odnosił, bo zbyt wielu moich kolegów pływających po Renie dostałoby ataku śmiechu....

                                      "O to, czy budowa na dawnych terenach zalewowych jest bezpieczna, mieszkańcy Wrocławia nie powinni się martwić. Prace we Wrocławiu nad budową i wzmocnieniem obiektów przeciwpowodziowych trwają już od 11 lat i naprawdę wiele zostało w tej kwestii zrobione.

                                      - Dlatego też wiele terenów, które były zagrożone wielką wodą jeszcze kilka lat temu, dziś spokojnie może być przeznaczone pod zabudowę - uspokaja Krzysztof Kitowski z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Tak jest też w przypadku Kozanowa. W 1997 roku był miejscem, które mocno ucierpiało przez żywioł. Jednak od tego czasu wiele się zmieniło. Już niebawem rozpocznie się tam budowa kolejnego fragmentu wału przeciwpowodziowego. Zamknie on najniższą część dotychczasowego wału, przez który w 1997 roku dostała się woda, która zalała tę dzielnicę Wrocławia.
                                      "

                                      Gratuluję "zielonym" wyników w edukowaniu społeczeństwa. Być może to tylko niedouczona dziennikarka, ale przeciez prowadzi wywiad z ważnym "zielonym"; RZGW to przecież Ministerstwo Ochrony Środowiska. Widać zresztą tę zieleń gołym okiem... I bynajmniej nie chodzi o kolor...
                                      - 19.05.2010 11:24
                                      • koj
                                        koj
                                        kol. bylin toż chodzi o to by w skrajnych przypadkach właściwie reagowała obsługa danego zbiornika.
                                        Dodam tylko, że Zbiornik Dobczycki zaspokaja w ok.50% zapotrzebowanie na wodę pitną Krakowa i okolic.
                                        - 19.05.2010 11:42
                                        • Apis
                                          Apis
                                          Sytuacja na zbiornikach dorzecza Wisły:
                                          http://oki.krakow...mZbiorniki

                                          Punktujemy historyczne zapewnienia: http://wiadomosci...94015.html

                                          Przypominamy jak zaczął się "sypać" Program dla Odry 2006:
                                          http://wroclaw.ga...79663.html
                                          oraz
                                          http://www.zeglug...eadmore=34
                                          - 19.05.2010 15:31
                                          Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                                          Proszę Zaloguj by zagłosować.
                                          Niesamowite! (2)100 %
                                          Bardzo dobre (0)0 %
                                          Dobre (0)0 %
                                          Średnie (0)0 %
                                          Słabe (0)0 %
                                          Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                                          Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies