Jacht Aguti - sen w drewnie

16.01.2010
Jezioro Bodeńskie wzbogaciło się ostatnio o jedną atrakcję więcej. Od lipca zeszłego roku krąży po nim jedyny w swoim rodzaju jacht motorowy na świecie - Aguti Nr.1.

- Nie chodziło mi o to żeby zbudować jacht, ale żeby zrealizować sen mojego życia - stwierdził Andreas Grieger, z wykształcenia budowniczy jachtów i dyplomowany stylista. Z necierpliwością oczekiwał kiedy wreszcie ujrzy swojego Aguti na wodzie. Po trzech latach prac konstrukcyjnych i następnych trzech latach budowy, nadszedł upragniony moment. 25 maja zeszłego roku, jacht o długości 20 m, szerokości 5,50 m i ciężarze 30 ton, zbudowany z najszlachetniejszego drewna i z użyciem wyłącznie pracy rzemieślniczej, opuścił halę stoczni Denninger & Maile w Langenargen i poczuł wreszcie pod stępką wody Jeziora Bodeńskiego.

Jezioro Bodeńskie wzbogaciło się ostatnio o jedną atrakcję więcej. Od lipca zeszłego roku krąży po nim jedyny w swoim rodzaju jacht motorowy na świecie - Aguti Nr.1.

- Nie chodziło mi o to żeby zbudować jacht, ale żeby zrealizować sen mojego życia - stwierdził Andreas Grieger, z wykształcenia budowniczy jachtów i dyplomowany stylista. Z necierpliwością oczekiwał kiedy wreszcie ujrzy swojego Aguti na wodzie. Po trzech latach prac konstrukcyjnych i następnych trzech latach budowy, nadszedł upragniony moment. 25 maja zeszłego roku, jacht o długości 20 m, szerokości 5,50 m i ciężarze 30 ton, zbudowany z najszlachetniejszego drewna i z użyciem wyłącznie pracy rzemieślniczej, opuścił halę stoczni Denninger & Maile w Langenargen i poczuł wreszcie pod stępką wody Jeziora Bodeńskiego.

Potężny, szlachetny, błyszczący. Kadłub Aguti podczas prac konserwacyjnych w stoczni Denninger & Meile

Zaproszeni na uroczystość wodowania goście przecierali oczy ze zdumienia. Nawet doświadczeni kapitanowie jachtowi Szwabskiego Morza, jak nazywane jest również Jezioro Bodeńskie, nie mogli ukryć podziwu! Na całym świecie nie istnieje żaden podobny jacht. Nie tylko dlatego że został wykonany czystą pracą rąk ludzkich, ale rónież dlatego że zawartość jego kadłuba to high-tech połęczone z długoletnim doświadczeniem w budowie jachtów. Aguti powstał w ciągu 50 000 godzin pracy i wyłącznie ze szlachetnych gatunków drewna. Do jego budowy zużyto 40 m3 mahoniu, 50 m3 cedru, 650 m2 karbonu i dwie tony żywic epoksydowych.

Andreas Grieger z córeczką Isabel podczas wodowania jachtu w basenie stoczni Bodan Werft w Kressbronn

Jest obecnie największym na świecie drewnianym jachtem motorowym. Dwa dziesięciocylindrowe silniki MAN o łącznej mocy 1620 KW, rozpędzają Aguti do 36 węzłów i to bez obciążania środowiska. Specjalnie dla tego jachtu zaprojektowana instalacja oczyszczania gazów spalinowych działająca na bazie mocznika (tzw. typ SCR), sprawia że Aguti spełnia już obecnie normy ochrony środowiska przewidziane dopiero od roku 2014.

Ale szczerze powiedziawszy, wszystkie nowinki techniczne Aguti są mniej ważne. Ten jacht trzeba podziwiać! Określając kształt jachtu, Andreas Grieger wzorował się na Bentleyu GT, co dokładnie widać po kształcie jego rufy. Skonstruowany zaś został na bazie starych Riva - jachtów, na których do połowy zeszłego stulecia piękni i bogaci tego świata konkurowali między sobą, kto ma bardziej elegancki. Dzisiaj pozostało na całym świecie niewiele Riva - jachtów i są od dawna przedmiotem niemal kultu.

Naturalnie, Aguti to nie żaden retro-jacht a na wskroś nowoczesna jednostka, o czym z całą stanowczością zapewnia Andreas Grieger. Wspólnie ze stylistami Stefanem Seidlem i Markusem Reschem dopracowali każdy, najdrobniejszy nawet szczegół. Od rury wydechowej, poprzez filigranową kratkę wlotu powietrza, do granitowych łazienek i idealnie dopasowanego wyposażenia wnętrza. Nic na Aguti nie pochodzi "ze sztancy", a z plastikowymi pływadłami dzisiejszej doby ma Aguti tyle wspólnego co diament z głazykiem.

Pomieszczenia na Aguti zostały zaprojektowane z rozmachem. Opisywana wersja dwudziestometrowa przeznaczona jest dla sześciu osób, do dyspozycji których są trzy kabiny sypialne z oddzielnymi łazienkami. Przytulny, luksusowy salon pod pokładem zaprasza do wypoczynku. Kuchnia jachtu wyposażona jest w sprzęt renomowanej firmy Gaggenau - Gerätehaustechnik. Szczególne ukształtowanie pomieszczeń wspaniale koresponduje ze sterownią i pokładem górnym, który spelnia funkcję balkonu. Mahoń i skóra, to elementy które decydują o charakterze wnętrz Aguti. Podłogi z obrobionego cieplnie jesionu, utrzymane są w marynistycznym stylu. Ściany i sufity wyłożone są jasnym tworzywem powstałym na bazie poliestru i polistyrolu (Mikrofaserstoff). Szczególnie ciekawe jest wykończenie podłóg i ścian łazienek, z cienko szlifowanego granitu połączonego z karbonem. Szafki i meble wykonano z czerwonawego mahoniu. Aby wnętrza tak efektownie wyglądały, zużyto do ich wykonania 150 m2 najdelikatniejszej skóry cielęcej, 36 m2 granitu i 220 m2 tworzyw sztucznych.

Mistrz stolarski Karl Strempel orzekł krótko:

- Sztuka budowy jachtu w rodzaju Aguti oznacza z drewna wskrzesić emocje!

Kto raz pogłaskał błyszczący mahoń kadłuba i na boso przeszedł się po gladkim jak lustro pokładzie z drewna tekowego, zrozumie co miał na myśli. Ale na owe emocje trzeba sobie najpierw pozwolić. Okazyjnie Aguti jest nie do dostania. Parę milionów (euro) trzeba za to cudo wybulić.

- Zainteresowani są - zdradził Andreas Grieger, który wcale nie cierpi z tego powodu, że jego wyśniony jacht jest wystawiony na sprzedaż. W końcu w projekt i budowę Aguti zainwestował masę pieniędzy. Ile dokładnie - pozostaje to tajemnicą twórcy projektu... Bo tak na marginesie, Andreas Grieger na codzień zarabia na swoje bułki z masłem produkując systemy siedzeniowe do kampingów i samochodów specjalnych. Jego firma w Langenargen nazywa się również Aguti.

Aguti w lipcu zeszłego roku w czasie prezentacji dla publiczności. W tle popularna miejscowość letniskowa Langenargen. Tu powstał Aguti

Po sześciotygodniowych próbach zdawczo - odbiorczych, Aguti została pod koniec lipca zeszłego roku zaprezentowana zaproszonym gościom, przedstawicielom międzynarodowej prasy i potencjalnym klientom. Chętnych do kupienia Aguti widzi Grieger przede wszystkim w Europie i w USA.

- Tylko stara waluta potrafi cenić sztukę rzemiosła i przysłowiową niemiecką solidność - stwierdził Grieger. Jest przekonany, że Aguti przyciągnie wystarczająco dużo kupców z grubo wypchanymi portfelami i wtedy nic nie stanie na przeszkodzie w budowie następnych jachtów z drewna "Made in Germany".

Pierwszym, który zaraził się Aguti-wirusem jest były mistrz świata Formuły I - Jochen Mass. Zobaczył gdzieś model jachtu w skali 1 : 10 i nie mógł oczu od niego oderwać. Czy go kupi?, kto to wie. W każdym bądź razie zaprzyjaźnił się z Griegerem i jako były kierowca wyścigowy i zapalony żeglarz, służy mu swoim ogromnym doświadczeniem w dziedzinie techniki, dynamiki, precyzji i perfekcji. W międzyczasie Jochen Mass stał się partnerem Andreassa Griegera.

A oto dane techniczne jachtu Aguti Nr.1:

Długość całkowita........................20,10 m
Długość na linii wodnej.................15,45 m
Szerokość całkowita......................5,50 m
Zanurzenie....................................1,55 m
Wysokość całkowita......................6.55 m
Wyporność..................................30 (35) t
Napęd..........................................2 x MAN V10 D2840 LE423
Moc.............................................2 x 810 KW
Prędkość......................................36 w
Przekładnia..................................2 x ZF 500 - 1IV
Generator.....................................25 KW

Aguti zbudowany został pod nadzorem towarzystwa klasyfikacyjnego Germanischer Lloyd. Jego produkcja zaplanowana jest w kilku wersjach długości (od 20 do 40 m), mocy (do 3840 KW) i prędkości (od 32 do 50 węzłów). Jest to bardzo droga przyjemność. Aguti Nr1 kosztuje 6,8 miliona euro. No więc...jacht ahoy!!

Mirek Rajski



Kogo ciekawi wnętrze - niech kliknie ten Link i poczeka na załadowanie się prezentacji 360 stopni. Wirtualna wycieczka po wnętrzach jachtu jest oszałamiająca!
APIS
Apis 16.01.2010 6,909

8 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Bosman Jozef
    Bosman Jozef
    Trochę pięknych jachtów motorowych, pływając po świecie, w różnych portach,się naoglądałem. Jednak ten w artykule Pana Mirka Rajskiego,przeszedł moje najśmielsze wyobrażenia. A sama prezentacja wirtualna, to co napisał Kapitan Apis, jest oszałamiająca.No cóż żyjemy w czasach ogromnych przeobrażeń i coraz więcej takich "cudeniek". Szkoda, że nie dla przeciętnego śmiertelnika!
    - 16.01.2010 21:58
    • x1109
      x1109
      Łódka powinna służyć do pokonywania szlaków, niestety człowiek bogaty zakłóca równowagę.
      Miałem okazję oglądać i być na jednostkach, które były wykonane z przepychem. Intarsje na podłogach, pokłady wyłożone drewnem szlachetnym elektronika wszędzie, wszystko na guziki-tylko brak było pospolitego pływania. większości czasu stało"TOTO"przy pomoście i było oglądane jak eksponat muzealny. Na kei aby przybić w pobliżu tego czegoś był wielki problem, bo właściciel zaraz podnosił wielki krzyk-PROSZĘ SIĘ ODSUNĄĆ USZKODZI PAN MI BURTY. Więc wolę mieć starą krypę, ale aby mi służyła jak najdłużej.
      Pozdrawiam, Włodek!
      - 16.01.2010 22:37
      • miroslaw rajski
        miroslaw rajski
        Panie Włodku, tu bym się z Panem nie za bardzo zgodził. Jegomość, który kupi (kupił) Aguti jest napewno bardzo, bardzo bogatym człowiekiem. I jakby Pan swoją łódką wjechał mu w burtę, toby nawet nie miał do Pana pretensji. Kupiłby nowego Aguti.
        Świat trzeba brać jakim jest. Od milionerów trzeba wyciągnąć pieniądze, co umiejętnie robi Andreas Grieger. Przecież podatek od kupna Aguti idzie na budowę szkół, przedszkoli czy szpitali. Żyjemy w paskudnym świecie kapitalizmu, ale nikt nic lepszego do tej pory nie wymyślił.
        W przypadku jachtu Aguti trzeba docenić pracę rzeszy rzemieślników, którzy nie są milionerami. Jestem pewien, że wielu z nich pochodzi z Polski.
        O tym, o czym Pan mówi dotyczy ciułaczy, którzy swój wymarzony jacht, tak jak inni samochód, chcą zachować w stanie dziewiczym.
        Osobiście jeżdżę używaną carismą.
        Mirek Rajski
        - 17.01.2010 01:47
        • x1109
          x1109
          Zgodzę się z Panem, Niestety mieszkam tu i teraz. Znam tylko realia które mnie otaczają. Podejrzewam w wielkim świecie jest podobnie. Nigdy człowiek posiadający wiele nie potrafi pogodzić się ze stratą, choć była by minimalna. Tylko ludzie posiadający niewiele potrafią się dzielić z innymi. Człowiek posiadający wiele dóbr myśli tylko o tym co ludzie biznesu o nim powiedzą. Przykre jest to twierdzenie, jednak tylko z takim się spotkałem w swoim życiu. Nigdy człowiek bogaty nic dobrego nie zrobi bezinteresownie. przykre jest to stwierdzenie, ale tylko takie mam doświadczenie.
          - 17.01.2010 02:50
          • Apis
            Apis
            A ja sądzę, że wszelkie wydawałoby się fanaberie bogatych kładą podwaliny pod rozwiązania, na które nigdy bez tej szczypty szaleństwa nikt nie wpadłby. Dotyczy to użytych technologii i materiałów. Przykładów jest sporo: wiele rozwiązań z Formuły I trafiło do seryjnych samochodów, wiele niegdyś ekskluzywnych łódek posłużyło jako inspiracja do powszechnych dziś rozwiązań. Mam na myśli choćby przekładnię "Z", stosowaną po to aby nie marnować na silnik najlepszej części kadłuba tzn. śródokręcia.
            - 17.01.2010 11:48
            • miroslaw rajski
              miroslaw rajski
              Uprzedziłeś mnie Andrzej swoim komentarzem, ale za długo dzisiaj spałem ( wczoraj była dość interesująca impreza harytatywna ). Mimo to napiszą to co przygotowałem:
              Nie chciałbym tu przedłuzać dyskusji o milionerach, ani to czas, ani miejsce. Tym bardziej, że żaden z nas do tej kasty nie należy. Ale powiedzmy sobie szczerze, bez ich pieniędzy utonęlibyśmy w szarzyźnie sztampy. Byle co, byle jak, żeby się tylko do przodu kulało. Za postęp, innowacje, poszukiwanie nowych rozwiązań konstrukcyjnych ktoś musi płacić, napewno nie urząd socjalny!
              Dewizą sławnego konstruktora Karla Maybacha ( który nigdy nie był milionerem ) było "z dala od masy". Jego przedwojenne Luksuslimuzyny miały 200 KM i półautomatyczne skrzynie biegów. Oczywiście że kupowali je milionerzy, ale w ten sposób wspierali prace konstrukcyjne Maybacha. Dzisiejsze przekładnie automatyczne wywodzą się z doświadczeń tamtego okresu. A Maybach wśród samochodów, to jak Aguti wśród jachtów motorowych. Na tym temat chciałbym zakończyć.
              Natomiast tym, którzy lubią popatrzyć na piękno, chociaż nieosiągalne, poleciłbym ostatnio wydaną książkę ( właściwie album ), pt. "Riva - Im Kielwasser der Träume" ( "Riva - W kilwatrze snów" ). Jest to historia legendarnych Riva - jachtów wspomnianych w powyższym newsie.
              Otóż włoski konstruktor Carlos Riva, w małej stoczni nad jeziorem Lago di Iseo ( między Lago di Garda i Lago di Como ), zaczął budować w połowie ubiegłego wieku, piekielnie szybkie, luksusowe jachty motorowe z mahoniu, dla specjalnej grupy klientów ( czyt. tych co mają wypchany portfel ). Były to przepiękne kształtem i wykończeniem jednostki, które do dzisiaj można spotkać wzdłuż wybrzeży Włoch, a także na jeziorach środkowej Europy.
              Książkę napisał znany dziennikarz, znawca tematu Gerald Guetat, a wydana została przez Delius Klasing Verlag, Edition Maritim. Ma 272 strony i kosztuje niestety aż 49,90 euro.
              Mirek Rajski
              - 17.01.2010 13:02
              • x1109
                x1109
                Zgadzam się z Panami w kwestii-Pieniądze-Ludzie bogaci-Postęp.Aluzja?Jak zawsze rzeczowość i wiedza.
                Włodek!!!
                - 17.01.2010 15:20
                • Apis
                  Apis
                  Ja dodam jeszcze link do strony Riva - http://www.rivabo...mp;lang=en

                  Juz prezentacja wklejona w strone jest dużą dawką historii, ale polecam odszukać w menu "Pre-owned boats" i 'Photo galery".

                  Mozna tam zobaczyć takie cudeńko za jedyne "cuś około 3 mln Euro" Grin

                  www.rivaboats.com/upload/usato/images/Venere75num23.jpg
                  - 17.01.2010 23:55
                  Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                  Proszę Zaloguj by zagłosować.
                  Niesamowite! (1)100 %
                  Bardzo dobre (0)0 %
                  Dobre (0)0 %
                  Średnie (0)0 %
                  Słabe (0)0 %
                  Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                  Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies