Skorzystać z Odry

10.01.2010
Partnerstwo dla Odry to temat spotkania, w którym 7 stycznia uczestniczyli marszałkowie województw dolnośląskiego, lubuskiego, zachodniopomorskiego i wielkopolskiego. Celem spotkania było omówienie stanu, znaczenia oraz uwarunkowań współpracy transgranicznej w regionach nadodrzańskich przed drugim szczytem Partnerstwa Odry, planowanym na 13 stycznia w Poczdamie.

Jest to rezultatem ustaleń debaty z marszałkami województw, wojewodami, premierami krajów związkowych z polsko - niemieckiego pogranicza oraz województwa wielkopolskiego i Berlina, a także z prezydentami polskich miast uczestniczących we współpracy w ramach koncepcji PO w dniu 5 listopada 2008 roku w Poznaniu. Efektem spotkania ma być uzgodnienie stanowiska strony polskiej wobec niemieckiego projektu deklaracji programowej Partnerstwa pod roboczą nazwą "Osiem regionów - wspólny obszar komunikacyjny".

Partnerstwo dla Odry to temat spotkania, w którym 7 stycznia uczestniczyli marszałkowie województw dolnośląskiego, lubuskiego, zachodniopomorskiego i wielkopolskiego. Celem spotkania było omówienie stanu, znaczenia oraz uwarunkowań współpracy transgranicznej w regionach nadodrzańskich przed drugim szczytem Partnerstwa Odry, planowanym na 13 stycznia w Poczdamie.

Jest to rezultatem ustaleń debaty z marszałkami województw, wojewodami, premierami krajów związkowych z polsko - niemieckiego pogranicza oraz województwa wielkopolskiego i Berlina, a także z prezydentami polskich miast uczestniczących we współpracy w ramach koncepcji PO w dniu 5 listopada 2008 roku w Poznaniu. Efektem spotkania ma być uzgodnienie stanowiska strony polskiej wobec niemieckiego projektu deklaracji programowej Partnerstwa pod roboczą nazwą "Osiem regionów - wspólny obszar komunikacyjny".

W spotkaniu oprócz marszałków uczestniczyli wiceminister spraw zagranicznych - Grażyną Bernatowicz oraz współprzewodniczącym Polsko - Niemieckiej Komisji Międzynarodowej ds. Współpracy Regionalnej i Przygranicznej Piotrem Stachańczykiem.

Źródło: Wrocław24.net
Apis 10.01.2010 2,939

4 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Wojciech Rytter
    Wojciech Rytter
    A o Wisle i na Wisle....cisza.Nikt nie interesuje sie Wielka Krolowa.Jeszcze chwila i wszyscy calkowicie odsuna sie od Niej.Smutne to ale prwadziwe.Wszyscy milcza i patrza jak umiera...To nasza domena.Nie potrafimy dbac o dobra nam dane.Mamy dostep do morza,Rzeke przrez caly kraj.Mielismy potezna Zegluge,wspaniale zaplecze,super fachowcow-zlote raczki,porty,stocznie...A mamy ?To co mamy,czyli nic.Jaki kraj taka wladza,taki narod.taka gospodarka .I pozamiatane....Nic dodac,a ujac jest jeszcze z czego.Bo jeszcze chwila i plocka stocznia tez pojdzie na dno.Tylko niech nam troche wody uplynie. Ze spuszczona glowa,pozdrawiam.Nadwislak.
    - 10.01.2010 19:59
    • marek56
      marek56
      Wisła ? Wisła już dawno została, no może nie zapomniana, ale przeznaczona na skansen/rezerwat. Jeszcze nikła nadzieja, że Zbyszkowi Siedlarzowi (koj) uda się doprowadzić do budowy stpni wodnych Niepołomice i Podwale, to wówczas byłaby jakaś możliwość żeglugi od Krakowa w dół. Tylko co dalej. Żeglugi towarowej na odcinku z Krakowa do Warszawy to ja jakoś nie widzę. Nie ma takiej woli u decydentów, potencjalnych użytkowników etc. A poza tym jest niesłychanie silne parcie róznej maści eko... na stworzenie poniżej Sandomierza rezerwatu, w którym żadna łódka nie powinna się znaleźć - co najwyżej kajak lub pychówka.
      A na Górnej Wiśle ? Mamy kaskadę od Oświęcimia do Krakowa, śluzy w miarę nowoczesne, po 190m długości. I co z tego ? I nic. Praktycznie nikt nie pływa. 2-3 razy do roku przejdzie zestaw ze żwirem i to wszystko. A miał byc transport chociażby węgla. Płakać i wyć się chce. Faktyczne pozamiatane.
      Pozdrawiam smutno.
      Też nadwiślak, z Krakowa.
      Marek Madura
      - 11.01.2010 11:32
      • Adam Reszka
        Adam Reszka
        @marek56: Mało kto zauważył Panie Marku, jak podstępnie ministerstwo odpowiedzialne za administrację wodną ubeswłasnowolniło Wisłę jako drogę wodną - i nie tylko, bo naraziło mieszkańców zawala na groźbę zalania podczas wezbrań powodziowych, zwłaszcza w miejscach zatorogennych. Rzeczony podstęp polega na prostym zabiegu, polegającym na wyzbyciu się z nomenklatury hydrotechnicznej pojęcia TRASA REGULACYJNA, czyli należącego do Skarbu Państwa pasa ziemi leżącego w międzywalu z korytem rzecznym w środku. (Pojęcie to zniknęło też z Ustawy prawo wodne). W dawnych dobrych czasach, kiedy Rzecząpospolitą rządzili mądrzy, perspektywicznie widzący ludzie, w trasie regulacyjnej nikt postronny nie mógł rządzić. Niewyobrażalne było tworzenie na kępach w środku koryta rezerwatów przyrody. Hołdowano jednolitemu poglądowi na wymogi względem trasy regulacyjnej i jej funkcji, która systemem ostróg ograniczała się do utrzymania koncentracji wody nurtowej w korycie. Tak robili w XIX w. mądrzy Niemcy pruscy na Wiśle Pomorskiej i prof. Roman Ingarden w II. Rzeczypospolitej, który znalazł wiernych naśladowców w PRL-u. W trasie regulacyjnej wycinano roślinność mogącą stanowić zaporę, powodującą spowolnienie schodzenia wody wysokiej i stawanie lodów. Dbałość o stan ostróg nie dopuszczała do powstawania uciążliwych przemiałów-wypłyceń, mogących podczas pochodu lodów stanowić niebezpieczne miejsca zatorogenne, które zazwyczaj doprowadzają przy zatorach lodowych do przerywania wałow przeciwpowodziowych i zalewania dawnych terenów łęgowych znajdujących się obecnie na zawalu i od dawna zasiedlonych. Tymczasem obecnie trasą regulacyjną rządzą nieucy i hydrotechniczni dyletanci. Ich działalność może przysporzyć wiele szkód gospodarce narodowej. Wystarczy jako dowód na to przypomnieć dążność wiceministra OŚiLP ds. gospodarki wodnej Radosława Gawlika do rozbiórki SW Włocławek i wałów przeciwpowodziowych wzdłuż Wisły. W dalszym ciągu w owym Ministerium dominuje tendencja do renaturyzacji Wisły przez doprowadzenie do jej zdziczenia i otwarta walka z próbami budowy stopni wodnych, wykorzystywania energii odnawialnej w elektrowniach przystopniowych, odbudowaniu systemu budowli hydrotechnicznych i przywróceniu żeglugi. Jeśli poglądy na tę sprawę nie zmienią się, nie zmieni się też sytuacja na Wiśle. Być może odpowiedzialni lecz beztroscy decydenci obudzą się w momencie pojawienia się wody katastroficznej. Bo od dawna na Wiśle nie było "wody stuletniej", jaka była na Odrze w roku 1997. Ale ona kiedyś przyjdzie! I wtedy nie pomogą żadne "sztaby antykryzysowe"! Innym przykładem może być tajemnicze zniknięcie rz. Biebrzy jako państwowej drogi wodnej w wykazie zamieszczonym na stronie internetowej Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej. I co? Minister Infrastruktury ten fakt oprotestował? On nawet nie zauważył, że doszło do naruszenia Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie klasyfikacji dróg wodnych (Dz.U. nr 77/2002)! Uczyniło to natomiast Bractwo Wiślane Ligi Morskiej i Rzecznej i Biebrzę jako drogę wodną na tej stronie po cichutku przywrócono, unikając bezprawia. Źle się dzieje w naszym Państwie, na trasach regulacyjnych ekonieucy robią co chcą, rzeki dziczeją i wszyscy z tego powodu cierpieć będą. A szkoda!
        Pozdrawiam - Adam Reszka stary "wiślak".
        - 12.01.2010 06:55
        • marek56
          marek56
          @Adam Reszka: Panie Kapitanie, po mojemu cały szkopuł w tym, że nie ma już chyba możliwości aby taki stan rzeczy zmienić. Ekofile mocno okopali się na kluczowych pozycjach wokół znaczących dla gospodarki wodnej instytucjach. Niestety w pewnym czasie pozwolono na to i teraz mamy tego fatalne skutki. Wykurzyć ich z tych pozycji albo przynajmniej utrudnić im szkodliwą działalność będzie bardzo trudno, o ile w ogóle będzie to możliwe.
          A nasze prawo (i niestety unijne też) im sprzyja.
          Nielicznych już zapewne, prawdziwych, specjalistów z zakresu hydrologii i dróg wodnych nikt dziś nie chce słuchać. Bo to co mówią to takie niepopularne, niemedialne, nie wpisuje się w różnego rodzaju chore ekowizje.
          Ciekawe czy kiedyś się to zmieni.
          Nie byłem i nie jestem w żaden sposób związany zawodowo z żeglugą ale boli mnie bardzo to co się od co najmniej 20 lat z nią dzieje. Mam w pamięci obrazy z lat 70-tych, a nawet trochę wcześniejszych. Ruch na Wiśle w Krakowie był wprawdzie nie tak duży jak na innych szlakach ale widoczny. Niemal codziennie widywało się pchacze z barkami wyładowanymi węglem lub kruszywem, od wiosny do jesieni statki pasażerskie Żeglugi Krakowskiej. Pamiętam do dziś szkolny rejs do Niepołomic, chyba w 1968 roku, połączony z wycieczką na Kopiec Grunwaldzki (jest taki w Niepołomicach). Teraz zostały tylko 3 statki pasażerskie (dobre i to) i kilka „drobnoustrojów” o wymyślnych kształtach pływających od Wawelu do mostu Zwierzynieckiego, czasami dalej do Bielan. Pół godziny w jedną stronę, pół godziny z powrotem. Pchacz z barką ? – to dopiero wydarzenie. Ot, cała żegluga.
          A mnie się marzy popłynięcie w dół, przejście śluzy Przewóz o dowolnej porze, dotarcie wodą do ujścia Dunajca, Sanu, może jeszcze dalej. Marzenia… może się spełnią, może nie, kto to wie.
          Pozdrawiam - Marek Madura
          - 13.01.2010 09:03
          Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
          Proszę Zaloguj by zagłosować.
          Niesamowite! (0)0 %
          Bardzo dobre (0)0 %
          Dobre (0)0 %
          Średnie (0)0 %
          Słabe (0)0 %
          Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
          Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies