Jacht superlatywów nr2

23.10.2009
Ażeby ostudzić rozognione głowy załogi ciężkimi dysputami na temat przywrócenia żeglugi śródlądowej w Polsce, o anonimowości tudzież o przeszłości żeglugi parowej z dawnych czasów na naszych ziemiach (mam tu na myśli ostatnio zaprezentowane wydawnictwo), postanowiłem zaoferować coś lżejszego i znów z krainy pięknych i bogatych. Mowa będzie o niecodziennym jachcie, który wyśnił sobie pewien jegomość z dobrze wypchaną sakiewką.

No więc jacht nazywa się "Mirabella V" i jest czymś wyjątkowym pośród tysięcy jachtów żaglowych pływających po morzach i oceanach.

Ażeby ostudzić rozognione głowy załogi ciężkimi dysputami na temat przywrócenia żeglugi śródlądowej w Polsce, o anonimowości tudzież o przeszłości żeglugi parowej z dawnych czasów na naszych ziemiach (mam tu na myśli ostatnio zaprezentowane wydawnictwo), postanowiłem zaoferować coś lżejszego i znów z krainy pięknych i bogatych. Mowa będzie o niecodziennym jachcie, który wyśnił sobie pewien jegomość z dobrze wypchaną sakiewką.

No więc jacht nazywa się "Mirabella V" i jest czymś wyjątkowym pośród tysięcy jachtów żaglowych pływających po morzach i oceanach. Jego kadłub wyposażony jest tylko w jeden maszt wykonany z karbonu. I to jaki maszt, na 90 metrów wysoki! (dla porównania, grotmaszt "Daru Pomorza" mierzy 'jedynie" 41,4 m). Właścicielem tego cuda jest amerykański milioner Joseph Vittoria. Od początku jego wymarzony, jednomasztowy jacht był wyzwaniem dla konstruktorów i budowniczych. Zaprojektował go renomowany irlandzki Yachtdesigner Ron Holland, a zbudowała stocznia VT Shipbuilding w angielskim Southampton.

Jego wielkość zapiera dech w piersiach. Kadłub o długości 75 m i szerokości prawie 15 m, ma 10 m (!) zanurzenia i waży 765 ton. No i ten gigantyczny maszt, na który strach spojrzeć z poklady do góry. Napęd, powiedzmy sobie pomocniczy, stanowią dwa silniki MTU typoszeregu 2000.

Rekordy nie do pobicia: 75 m długości, maszt z karbonu o wysokości 90 m i 1300 m2 powierzchni głównego żagla.

Ponadgabarytowe, wcześniej nigdy nie spotykane wymiary jachtu żaglowego wymagały nowych rozwiązań w przemyśle okrętowym. W końcu podjęła się go zbudować wspomniana stocznia VT Shipbuilding w Southampton mająca duże doświadczenie w budowie wielkich jachtów, a także okrętów wojennych. Aby jacht był szybki i miał dobre właściwości eksploatacyjne musi być lekki. No więc kadłub zbudowano metodą kompozycyjną, z laminatów, a w jego zewnętrznych ściankach poprowadzono kable i rurociągi. Z uwagi na jednomasztową konstrukcję i niecodzienne wymiary, trzeba sobie wyobrazić jakie siły i obciążenia muszą znieść maszt, wanty i sztagi. Tam gdzie było można zastosowano tworzywa sztuczne wzmocnione włóknami węglowymi. Jacht budowano najnowszą techniką, często specjalnie dla "Mirabelli V" opracowaną. Bez tego nie powstałaby.

Na kursie. Na zdjęciu wyraźnie widać gigantyczną rufę "Mirabelli V"

Ażeby w ogóle można było obsługiwać żagiel główny, który ma 1300 m2 powierzchni, został on wykonany z siedmiu części połączonych ze sobą za pomocą sześciu listew. Całkowita powierzchnia ożaglowania "Mirabelli V" wynosi 3214 m2 ("Dar Pomorza" 2100 m2!). Zwykły zwrot na normalnym jachcie, to sprawa kilku sekund. Ale na "Mirabelli V", nawet z bardzo dobrze zgraną załogą, trwa parę minut! Kokpit na pokładzie słonecznym, z którego operuje załoga ma wielkość dwupokojowego apartamentu. Ożaglowanie "Mirabelli V" obsługiwane jest za pomocą joysticka, a poprzez naciśnięcie guzika na prawej lub lewej burcie utrzymywana jest na właściwym kursie. Monitory telewizyjne przekazują aktualne dane statku i ożaglowania. Hightech na każdym kroku. "Mirabella V" musi spełniać szczególne przepisy bezpieczeństwa wymagane przez tak renomowane instytucje kwalifikacyjne jak DNV (Det Norske Veritas), GL (Germanischer Lloyd) i MCA (Maritime and Coastguard Agency). Dla kontroli ogólnego bezpieczeństwa jachtu i jego załogi, zostały we wszystkich ważnych punktach zamontowane sensory. W razie przeciążenia jednostki włącza się alarm. Aby nie narażać delikatnych pasażerów na choćby odrobinę strachu, "Mirabellę V" tak skonstruowano że przechyły nie mogą być większe niż 20 stopni.

Bezpieczeństwo ponad wszystko. Na "Mirabelli V" największy przechył nie może być większy niż 20 stopni. Żaden inny jacht nie przemierza tak spokojnie oceanów

Ale "Mirabella V" to nie tylko unikalny, technicznie stojący na najwyższym poziomie jacht żaglowy - to przede wszystkim luksusowy pływający hotel. Luciana Vittoria, małżonka właściciela Josepha Vittorii, nadała jego wnętrzu wykwintny styl. Pasażerowie rozmieszczeni są w sześciu podwójnych kabinach, każda z własną łazienką i telewizją satelitarną. Dwunastoosobowa załoga czuwa nad ich bezpieczeństwem i dobrym samopoczuciem. Kabina właściciela jachtu, tzw. suita znajduje się na pokładzie głównym, skąd rozciąga się niczym nie zmącony widok na ocean.

Maszynownia "Mirabelli V" z dwoma silnikami MTU po 788 KW. Wspomagają one swoją mocą jazdę pod żaglami, a także pomagają przy manewrach

Posiłki na "Mirabelli V" spożywa się wedle gustu i okoliczności. Albo na pokładzie słonecznym, w kokpicie lub w mesie, która przewidziana jest na dwadzieścia osób. Pomyślano o wielu rozrywkach dla pasażerów. Szczególnym przeżyciem jest oglądanie filmów na pokładzie słonecznym, gdzie ekran wysuwa się z kadłuba jachtu. Również w kino można przekształcić salon na pokładzie głównym.

Wellnes pod gołym niebem oferuje pokład dziobowy, gdzie wgłębienia dla łodzi ratunkowych można szybko przerobić na eleganckie Whirpools. Nie brakuje również siłowni z sauną i solarium.

Szczególnie dla miłośników sportów wodnych oferuje "Mirabella V" raj na ziemi. W jej rufie znajduje obszerny park łodzi sportowych. Od zmotoryzowanych pontonów, laser - jolek, kajaków, wyposażenia do nart wodnych aż po dziewięciometrowy jacht motorowy. Ten z kolei służy do komunikacji "Mirabelli V" z lądem, gdyż z uwagi na swą wielkość nie do wszystkich portów może zawinąć i często musi kotwiczyć na redzie. Nie tylko małe porty są dla niej zamknięte, ale również wielkie jak Nowy Jork czy San Francisco. Ze swoim masztem jak wieża nie przechodzi pod mostami! Ale dla gości "Mirabelli V" jest to bez znaczenia, ponieważ w swoim przepaścistym brzuchu posiada również wodnosamolot, z pomocą którego pasażerowie znajdą się błyskawicznie na lądzie. Może być on również indywidualnie czarterowany.

Kto może wziąć udział w rejsie na "Mirabelli V"? Każdy, pod warunkiem że posiada odpowiednią ilość zaskórniaków. Tygodniowy czarter kosztuje 250 000 dolarów, plus koszty eksploatacyjne oczywiście. Jacht ahoi!!

A oto parę danych technicznych "Mirabelli V":

Długość.....................................75,22 m (247 ft)
Szerokość.................................14,80 m (48,5 ft)
Zanurzenie min...........................4,00 m (13 ft)
Zanurzenie max..........................10,00 m (33 ft)
Wysokość masztu.......................90 m (295 ft)
Ciężar całkowity..........................765 t
Napęd........................................2 x MTU 12V2000M70 po 788 KW
Pędniki.......................................Rols Royce KaMeWa
Całkowita pow. ożaglowania..........3214 m2

Mirek Rajski
Apis 23.10.2009 6,565

2 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Wojciech Rytter
    Wojciech Rytter
    Po co komu taki kolos.Masa kasy....a utrzymanie...Nie dla mnie.
    - 03.11.2009 06:22
    • miroslaw rajski
      miroslaw rajski
      Racja, to nie jest dla nas, normalnych zjadaczy chleba. Ludzie, którzy się tym fascynują żyją w innym wymiarze, gdzie nie istnieje problem pieniądza. Problemem jest jak go wydać, żeby innym zaimponować i zostać sławnym! Zauważmy, że ten ogromny jacht przeznaczony jest tylko dla maximum 20 pasażerów, na których przypada 12 członkow załogi. Bogaci muszą dobrze czuć się między bogatymi. Ma być luksus, kasa nie gra żadnej roli. A że tydzień czarteru kosztuje 250 000 dolarów? To calkiem normalne. W tym światku podanie niższej ceny byłoby policzkiem dla gości! Uważa nas Vittoria za biedaków?
      Pamiętam kilka lat temu MTU nie wywiązał się na czas z przeglądu pewnego wielkiego jachtu arabskiego armatora. Zaproponował więc awaryjnie (gratis) inny jacht o podobnych parametrach. Własciciel grzecznie odmówił. Był zbyt mało luksusowy jak dla jego gości!

      Pozdrawiam, M.Rajski
      - 03.11.2009 14:14
      Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
      Proszę Zaloguj by zagłosować.
      Niesamowite! (0)0 %
      Bardzo dobre (0)0 %
      Dobre (0)0 %
      Średnie (0)0 %
      Słabe (0)0 %
      Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
      Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies