Nadzieje dla pasażerskiej żeglugi na Odrze?

23.10.2009
W poniedziałek polscy rzecznicy utworzenia "odrzańskiej autostrady" byli we Frankfurcie nad Odrą. Przede wszystkim dlatego, że za sprawą wątpliwości naszych zachodnich sąsiadów pomysł ożywienia rzeki mógł upaść. Udało się jednak rozwiać ich wątpliwości co do konieczności i możliwości kupna dwóch odrzańskich statków.

Nadburmistrz Frankfurtu stwierdził, że jeśli nasza flota może być rozliczona w ramach unijnego projektu i będzie pływała do jego miasta i Eisenhuettenstadt, to weźmie udział w przedsięwzięciu. Dzięki wspólnemu projektowi wypięknieją też nasze porty.

W poniedziałek polscy rzecznicy utworzenia "odrzańskiej autostrady" byli we Frankfurcie nad Odrą. Przede wszystkim dlatego, że za sprawą wątpliwości naszych zachodnich sąsiadów pomysł ożywienia rzeki mógł upaść. Udało się rozwiać wątpliwości naszych zachodnich sąsiadów, co do konieczności i możliwości kupna dwóch odrzańskich statków. Dzięki wspólnemu projektowi wypięknieją też nasze porty.

- Mieli wątpliwości, czy zakup statków można uznać za tzw. wydatek kwalifikowany - mówi burmistrz Bytomia Odrzańskiego Jacek Sauter. - Czyli czy może być rozliczony w ramach wspólnego projektu. Nasze ministerstwo rozwoju regionalnego uznało z kolei statki za wydatek kwalifikowany. Na tej podstawie nadburmistrz Frankfurtu stwierdził, że jeśli nasza flota może być rozliczona w ramach projektu i będzie pływała do jego miasta i Eisenhuettenstadt, to weźmie udział w przedsięwzięciu.

Projekt ma szansę sięgnąć po fundusze z polsko-niemieckiego programu Europejskiej Współpracy Transgranicznej (EWT). Stawką jest 25 mln zł, które mają być przeznaczone na drugi etap rozbudowy portów w Nowej Soli, Bytomiu Odrz. i Cigacicach, a także Krośnie Odrz., Słubicach i Kostrzynie. Partnerami po niemieckiej stronie są Frankfurt i Eisenhüttenstadt.

Ale gra toczy się nie tylko o porty. Pieniądze pójdą też na budowę dwóch nowoczesnych, płaskodennych statków wycieczkowych, o zanurzeniu 70 cm, które mają kursować po Odrze, Nysie Łużyckiej, Warcie. Jeden statek ma cumować na południu regionu (prawdopodobnie w Nowej Soli) a drugi - na północy, w Kostrzynie. Będą w stanie zabrać po 120 pasażerów, tyleż rowerów, na pokładzie będzie też barek.

Założenie jest takie, że statki będą kursować po obu stronach granicy. Eisenhüttenstadt to wodne wrota na Berlin i Poczdam, więc stamtąd statki mogłyby kursować Sprewą do stolicy Niemiec. Z kolei statek stacjonujący w Kostrzynie mógłby pływać do Gorzowa. Dlaczego tak bardzo zabiegamy o statki?

- Żeby wreszcie wyjść z błędnego koła niemocy - dodaje Sauter. - Dlaczego nie mamy portów? Bo nie pływają statki. Dlaczego nie pływają statki? Bo nie mamy portów. I najwyższy czas zacząć wykorzystywać potencjał rzeki. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli statki mogą już kursować w przyszłym roku.

Na razie porty i przystanie w Bytomiu Odrzańskim, Krośnie Odrzańskim, Nowej Soli i w Cigacicach nie są oblegane. Jak zgodnie przyznają inicjatorzy ich budowy taka jest cena bycia prekursorem. Dopiero, gdy będzie cały szlak portów i regularne rejsy, będzie można mówić o tym, że Odra wraca na pozycje jednego z głównych szlaków komunikacyjnych. Choćby tylko służących turystom.

- Kocham wodę, Odrę - mówi wodniak, pracownik nadzoru wodnego w Bytomiu Odrzańskim Zbigniew Lachowicz. - Bytom ma wspaniałe warunki, aby stać się naprawdę odrzańskim miastem. A co najważniejsze zaczęliśmy wreszcie wracać nad rzekę.

Dariusz Chajewski - dchajewski@gazetalubuska.pl
Apis 23.10.2009 7,614

4 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Bosman Jozef
    Bosman Jozef
    Tekst ten pobrzmiewa obiecująco.I my wodniacy jesteśmy niepoprawnymi optymistami ,pełnymi wiary,że wreszcie w materii żeglugi pasażerskiej na Odrze zacznie sie coś dziać.Płynąc w pełni lata tego roku stateczkiem ms CIGACICE do Wrocławia i z powrotem dwukrotnie zawijalismy do portu w Bytomiu Odrz.Port ten w pełni sezonu zionął kompletną pustką.W marinie turystycznej zero jednostek.Port i Marina są piękne i co z tego .Przecież tu chyba nie o statki chodzi - tylko o jakąś niemoc prawno-administracyją.Podobnie jak w Bytomiu Odrz.sprawy się maja w pozostałych ,wybudowanych w ostatnich latach za ogromna kasę,portach Krosna Odrz.i Nowej Soli.W Cigacicach na marinę dla małych jednostek jednak zabrakło !/czego? trudno powiedzieć/.A to tutaj funkconują dwa kluby motorowodniaków.Zrzeszają ponad pięćdziesiatkę zapaleńców turystyki i rekreacji wodnej.W sezonie przewija sie tu ponad 30 jednostek własnych z czego ponad 20 stacjonuje na Przystanii Klubu "ORKA".Zapewne już nie długo.Gdyż walec zapędów administracyjno- biurokratycznych jest nieubłagalny.Tak !Cigacice są zwrócone na rzekę,podobnie jak Sulechów i Zielona Góra.We mnie ,jak i wśród moich kolegówe, jest mnóstwo wiary w przyszłość żeglugi odrzańskiej.Oby tej wiary nie zabrakło tym ,od których ta przyszłość najbardziej zależy!!
    - 23.10.2009 21:26
    • jacek bozym
      jacek bozym
      Jak każda inicjatywa w propagowaniu żeglugi,przedsięwzięcie jest godne pochwały.Jest to realna możliwość rozbudzenia "uśpionych" portów na Odrze i Warcie.Wprawdzie do normalnej "łodziarki" jeszcze daleko ,ale jest to optymistyczny akcent w Naszych działaniach na rzecz rewitalizacji,a nie "rehabilitacji",jak napisano w projekcie!!! nowej ustawy o Żegludze Śródlądowej,dróg wodnych w Polsce.No i druga rzecz-coś sie jednak dzieje w szeregach włodarzy przyległych do Odry województwach....a to jest bardzo ważny symptom .
      - 24.10.2009 18:11
      • M
        Marian Janas
        Żeby tak marina jak w Bytomiu Odrzańskim nie stała pusta lokalne społeczeństwo musi stać się na tyle zamożne, żeby stać je było na własne jednostki pływające. Tam powinny stać przede wszystkim jachty rezydentów a kilka miejsc mogłoby by być przeznaczone dla odwiedzających gości.
        - 25.10.2009 09:23
        • przylodz
          przylodz
          W tym roku, w sierpniu, odwiedziłem Bytom Odrzański dwa razy. Opisałem mój pobyt w tym pięknym miasteczku w swoim artykule, który czeka, wraz z prezentacją zdjęć, na publikację na naszym portalu. Popłynąłem do Głogowa. To miasto, w przeciwieństwie do portów nadodrzańskich, usytuowanych trochę w dół rzeki, jest całkowicie odwrócone od wody, a szkoda! Ma wiele zabytków i innych miejskich atrakcji do zaoferowania, że przeciętny wodniak musiał by przebywać tam co najmniej dwa- trzy dni. Warunek: Musi mieć gdzie zostawić bezpiecznie swoją łódź. I w tym właśnie jest szkopuł. Nie ma gdzie! Co do Bytomia Odrzańskiego, to myślę, że Kolega Janas ma Rację. Musi powstać tam klub motorowodny, a teren przystani jachtowej powinien zostać ogrodzony i monitorowany. Jeszcze lepiej, żeby wzorem Nowej Soli, bosman przebywał tam przez całą dobę ( ludzie pracujący na zmiany). Myślę, że bardzo zaradny burmistrz tego miasteczka sam dojdzie do takich wniosków, ba! zapewne zadba też o niezbędną infrastrukturę w postaci toalety na brzegu i prądu oraz wody na kei, Wówczas powiemy, że wraz z nowosolską, jest to najlepiej zorganizowana przystań w pasie Odry środkowej. Cigacice zaś z całą pewnością posiadają najliczniejszą flotę turystyczną ( dwa kluby, zrzeszające około 50 członków) na wspomnianym odcinku Odry. Krosno prawie się w tej konkurencji nie liczy, bo tamtejszy port, delikatnie rzecz ujmując spaprano. Wyrzucono grube pieniądze na "podwodną przystań" Jak nazywają ją wodniacy, bo często, przy wyższych stanach wody, jest zalewana.
          - 25.10.2009 12:25
          Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
          Proszę Zaloguj by zagłosować.
          Niesamowite! (0)0 %
          Bardzo dobre (0)0 %
          Dobre (0)0 %
          Średnie (0)0 %
          Słabe (0)0 %
          Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
          Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies