W poniedziałek polscy rzecznicy utworzenia "odrzańskiej autostrady" byli we Frankfurcie nad Odrą. Przede wszystkim dlatego, że za sprawą wątpliwości naszych zachodnich sąsiadów pomysł ożywienia rzeki mógł upaść. Udało się jednak rozwiać ich wątpliwości co do konieczności i możliwości kupna dwóch odrzańskich statków.
Nadburmistrz Frankfurtu stwierdził, że jeśli nasza flota może być rozliczona w ramach unijnego projektu i będzie pływała do jego miasta i Eisenhuettenstadt, to weźmie udział w przedsięwzięciu. Dzięki wspólnemu projektowi wypięknieją też nasze porty.W poniedziałek polscy rzecznicy utworzenia "odrzańskiej autostrady" byli we Frankfurcie nad Odrą. Przede wszystkim dlatego, że za sprawą wątpliwości naszych zachodnich sąsiadów pomysł ożywienia rzeki mógł upaść. Udało się rozwiać wątpliwości naszych zachodnich sąsiadów, co do konieczności i możliwości kupna dwóch odrzańskich statków. Dzięki wspólnemu projektowi wypięknieją też nasze porty.
- Mieli wątpliwości, czy zakup statków można uznać za tzw. wydatek kwalifikowany - mówi burmistrz Bytomia Odrzańskiego Jacek Sauter. - Czyli czy może być rozliczony w ramach wspólnego projektu. Nasze ministerstwo rozwoju regionalnego uznało z kolei statki za wydatek kwalifikowany. Na tej podstawie nadburmistrz Frankfurtu stwierdził, że jeśli nasza flota może być rozliczona w ramach projektu i będzie pływała do jego miasta i Eisenhuettenstadt, to weźmie udział w przedsięwzięciu.
Projekt ma szansę sięgnąć po fundusze z polsko-niemieckiego programu Europejskiej Współpracy Transgranicznej (EWT). Stawką jest 25 mln zł, które mają być przeznaczone na drugi etap rozbudowy portów w Nowej Soli, Bytomiu Odrz. i Cigacicach, a także Krośnie Odrz., Słubicach i Kostrzynie. Partnerami po niemieckiej stronie są Frankfurt i Eisenhüttenstadt.

Ale gra toczy się nie tylko o porty. Pieniądze pójdą też na budowę dwóch nowoczesnych, płaskodennych statków wycieczkowych, o zanurzeniu 70 cm, które mają kursować po Odrze, Nysie Łużyckiej, Warcie. Jeden statek ma cumować na południu regionu (prawdopodobnie w Nowej Soli) a drugi - na północy, w Kostrzynie. Będą w stanie zabrać po 120 pasażerów, tyleż rowerów, na pokładzie będzie też barek.
Założenie jest takie, że statki będą kursować po obu stronach granicy. Eisenhüttenstadt to wodne wrota na Berlin i Poczdam, więc stamtąd statki mogłyby kursować Sprewą do stolicy Niemiec. Z kolei statek stacjonujący w Kostrzynie mógłby pływać do Gorzowa. Dlaczego tak bardzo zabiegamy o statki?
- Żeby wreszcie wyjść z błędnego koła niemocy - dodaje Sauter. - Dlaczego nie mamy portów? Bo nie pływają statki. Dlaczego nie pływają statki? Bo nie mamy portów. I najwyższy czas zacząć wykorzystywać potencjał rzeki. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli statki mogą już kursować w przyszłym roku.
Na razie porty i przystanie w Bytomiu Odrzańskim, Krośnie Odrzańskim, Nowej Soli i w Cigacicach nie są oblegane. Jak zgodnie przyznają inicjatorzy ich budowy taka jest cena bycia prekursorem. Dopiero, gdy będzie cały szlak portów i regularne rejsy, będzie można mówić o tym, że Odra wraca na pozycje jednego z głównych szlaków komunikacyjnych. Choćby tylko służących turystom.
- Kocham wodę, Odrę - mówi wodniak, pracownik nadzoru wodnego w Bytomiu Odrzańskim Zbigniew Lachowicz. - Bytom ma wspaniałe warunki, aby stać się naprawdę odrzańskim miastem. A co najważniejsze zaczęliśmy wreszcie wracać nad rzekę.
Dariusz Chajewski - dchajewski@gazetalubuska.pl
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies