Statki parowe na polskich drogach śródlądowych. Książka prof. Michalskiego

22.09.2009
W nawiązaniu do prezentacji książki prof. Michalskiego (MICHALSKI, M.A.: "Statki parowe na polskich drogach śródlądowych. Bocznokołowe tom I". Wrocław 2009, s. 356)
zamieszczonej w "Aktualnościach" z dnia 13 czerwca 2009 r. na s. 4, przedkładam nową prezentację drugiej książki tego Autora: "Statki parowe na polskich drogach śródlądowych. Tom II. Statki cięgnowe, tylnokolowe i nierozpoznane". Wrocław 2009. s. 158.

Nie zmieniając w zasadzie przyjętego w poprzednim tomie merytorycznego układu rzeczowego, każdy z rozdziałów stanowiący katalog statków danego typu poprzedził „Wprowadzeniem". Zachowany został też konsekwentnie układ tematyczny treści i dodane zostały nowe, cenne słowniki. Obecność „Przedmowy" autorstwa recenzenta tego opracowania prof. Stanisława Januszewskiego, Prezesa Fundacji Otwartego Muzeum Techniki miała prawdopodobnie na celu podkreślenie wartości historycznych tej pracy.

Autorowi tej prezentacji szczególną satysfakcję sprawiło zetknięcie się z tylnokołowcami, które spotykał się przed sześćdziesięcioma laty na wiślanym szlaku. Dzięki obecności tylnokołowców i ich pracy na Wiśle - zwłaszcza podczas przekopywanią przemiałów, szlak żeglowny był zawsze udrożniony - nawet przy rzadkich co prawda w owych czasach - niskostanach.

W nawiązaniu do prezentacji książki prof. Michalskiego (MICHALSKI, M.A.: "Statki parowe na polskich drogach śródlądowych. Bocznokołowe tom I". Wrocław 2009, s. 356)
zamieszczonej w "Aktualnościach" z dnia 13 czerwca 2009 r. na s. 4, przedkładam nową prezentację drugiej książki tego Autora: "Statki parowe na polskich drogach śródlądowych. Tom II. Statki cięgnowe, tylnokolowe i nierozpoznane". Wrocław 2009. s. 158.

Nie zmieniając w zasadzie przyjętego w poprzednim tomie merytorycznego układu rzeczowego, każdy z rozdziałów stanowiący katalog statków danego typu poprzedził „Wprowadzeniem". Zachowany został też konsekwentnie układ tematyczny treści i dodane zostały nowe, cenne słowniki. Obecność „Przedmowy" autorstwa recenzenta tego opracowania prof. Stanisława Januszewskiego, Prezesa Fundacji Otwartego Muzeum Techniki miała prawdopodobnie na celu podkreślenie wartości historycznych tej pracy.

Autorowi tej prezentacji szczególną satysfakcję sprawiło zetknięcie się z tylnokołowcami, które spotykał się przed sześćdziesięcioma laty na wiślanym szlaku, podczas swej służby na bocznokołowej „pasażerce". Dzięki obecności tylnokołowców i ich pracy na Wiśle - zwłaszcza podczas przekopywanią przemiałów, które to statki autor prezentacji miał też okazję poznać jako czasowo zamustrowany, szlak żeglowny był zawsze udrożniony -nawet przy rzadkich co prawda w owych czasach - niskostanach.

Pomimo licznych, rzekomych potknięć Autora, dotyczących szczegółów wykazywanych krytycznie przez osoby uważane przeze mnie za wielkich znawców tej tematyki, której ja już nie zdążę zgłębić, dobrze się stało, że ukazała się pozycja katalogowa porządkująca naszą wiedzę o statkach rzecznych. Proszę też wziąć pod uwagę fakt, że zarówno Autor opracowania jak i autor prezentacji są osobami, którym ich zegary słoneczne wskazują głęboki zachód i wkrótce na cyferblacie ich zegarów zapadnie ciemność. Dlatego apeluję do ostro krytykujących treści tej książki o szacunek dla schyłkowego już wysiłku Autora opracowania.

Wkrótce ukaże się trzecia część "Statków parowych" o rzecznych śrubowcach.
kmdr por.rez. kpt.ż. ś. Adam Reszka

Apis 22.09.2009 5,611

12 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Valdemaras
    Valdemaras
    To nie rzekoma potknięcia ale w większej części prawdziwe moim zdaniem aż 60 %. Brak wiedzy i dopasowywanie sobie danych i losów statków w tomie I dyskwalifikuję tą publikację jako wartościową pozycje traktującą o żegludze śródlądowej. Autor nie zadał sobie trudu odwiedzenia archiwum w tym niemieckich bo i po co także książka ta nawet nie może służyć jako katalog statków śródlądowych. Jeżeli II tom jest taki sam to szkoda zachodu. A należy przypuszczć że tak bedzie bo autor tych pozycji ma szczątkową wiedzę o statkach rzecznych.
    - 23.09.2009 09:15
    • marek56
      marek56
      Ja jednak, po dłuższym zastanawianiu się, zdecyduję się chyba na zakup tych książek. Pomimo wytykanych błędów i braków te publikacje dają chyba jakiś pogląd na temat naszej dawnej floty śródlądowej. Mnie głównie chodzi o stronę poznawczą jakie jednostki pływały (typy, rodzaje, sylwetki). Doszedłem do wniosku, że szczegóły dot losów statków czy dokładnych danych parametrów są może w tym przypadku mniej ważne.
      Co Panowie o tym sądzicie ?
      Czy ten kolejny tom jest już dostępny ?
      Pozdrawiam
      Marek Madura
      - 23.09.2009 13:39
      • Valdemaras
        Valdemaras
        Ja nie namawiam do nie nabywania tych pozycji. Powątpiewam tylko w wartość przedstawianych danych. Ta pozycja nie powstała można rzecz o opracowania autora lecz innych osób, które autor tylko wymienia ale neguje ich hipotezy. Tak jak pisałem praca ta podaje w większości nie pełne i nie prawdziwe dane i czyni więcej szkody niż pożytku żegludze śródladowej to znaczy jej historii. Do tego nie jest to samodzielna praca autora lecz wykorzystanie w wielu wypadkach informacji i zdjęć innych ludzi bez ich zgody na publikacje w formie książkowej często podstępem. A czy książka będzie nabywana czy nie to już decyzja kupującego. Ja sam nabyłem i na bedę kolejne tomy. Jaki bedzię II tom zobaczymy mam nadzieje że bardziej rzetelny. Zobaczymy.
        - 23.09.2009 20:02
        • Adam Reszka
          Adam Reszka
          Nie mogąc powstrzymać się od nurtujących mnie wątpliwości w kwestii ustosunkowywania się pokładowych towarzyszy naszego wspólnego, wirtualnego rejsu do wyżej prezentowanego wydawnictwa, pozwolę sobie zatem na kilka uwag, których sformułowania moi dystyngowani koledzy być może z właściwą im wyrozumiałością mi wybaczą.

          Niegdyś Lesław Bartelski w swojej pracy: "AK. Podziemna armia", wypowiedział takie zdanie, które cytuję z pamięci: "Konspiracja ma to do siebie, że pozostaje po niej pewna strefa milczenia, pasjonująca, niczym nierozwiązana zagadka, której już nikt nie wyjaśni". Podobnie jest z wieloma statkami rzecznymi, których dzieje od położenia przysłowiowej "stępki" w XIX w., do kasacji niekiedy nawet w w. XXI, są owiane sprzecznymi legendami i na tyle pogmatwane, że ich rzetelne wyjaśnienie i wiarygodne odtworzenie nie jest dziś w znacznej części przypadków w pełni możliwe i stanowi ono ową "strefę milczenia". Ergo – wielu badaczy opierających się często na relacjach "naocznych świadków" łatwowiernie przyjmując je za pewnik i dowód historyczny, zbacza siłą rzeczy na interpretacyjne manowce, wpadając tym samym w swoistą pułapkę metodologiczną. Odnalezienie i dopasowanie brakujących klocków będzie w tej układance bardzo trudne, lub wręcz niemożliwe.

          W tym miejscu wyrażam uznanie dla warsztatu historycznego Pana Janka B. "Borsuka" i jego wnikliwej kwerendy archiwalnej, co z satysfakcją dostrzegłem czytając jego komentarze. Zgadzam się z jego sceptycyzmem odnośnie profesjonalnego przygotowania recenzenta tego opracowania z tytułem profesora. Żałuję niepomiernie, że nie nadarzyła mi się okazja poznać Pana bliżej. Biję się w piersi biorąc winę na siebie, kiedy omawiając pierwszy tom o bocznokołowcach skupiłem się na układzie logicznym treści, dyskretnie pomijając słabsze strony meritum opracowania. Nie potrafię odnieść się jednak do wielu fragmentów licznych pozycji katalogowych z braku wiedzy szczegółowej. Obce mi też są wszelkie przejawy nepotyzmu naukowego.

          Komentując treść merytoryczną książek prof. Michalskiego, powinniśmy hołdować zasadzie, aby język giętki wypowiedział wszystko to, co pomyśli głowa i co pozwoliłoby na przejrzystą i wiarygodną interpretację faktów. W sytuacjach takich nie jestem zwolennikiem ulegania emocjom i stosowania napastliwych, osobistych wycieczek, jak to ma miejsce w wypowiedzi mojego Przyjaciela od ćwierćwiecza Waldka D., który zajmując arbitralne stanowisko w stosunku do Autora, którego bez głębszych refleksji ustawił jako swego adwersarza i stosując pseudosolidną argumentację w kapryśny sposób próbuje zdezawuować wyniki cudzej pracy. I nie tylko. Bo wynika z tego, że każdy, kogo cieszy ukazanie się pierwszego, kompleksowego, katalogowego opracowania jest dyletantem absolutnym i nieukiem, jak przykładowo autor powyższej prezentacji. Na szczęście nie wszyscy przyjmą negatywne stanowisko "Valdemarasa" za dobrą monetę i jak nasz załogowy kolega "marek56" nie zrażony procentową oceną jej bezwartościowości (w celu zwalczania konkurencji?), książkę tę nabędą.

          Egzegezy cudzych wyników prac badawczych powinny być poddawane konstruktywnej interpretacji, reinterpretacji, poddawane analizie i życzliwej krytyce. Dyskusja w tych kwestiach powinna polegać na wymianie i obalaniu argumentów, a nie na demonstrowaniu swego fundamentalistycznego myślenia, opartego na wiedzy "objawionej", dla której mam stanowisko sceptyczne. Postuluję zatem dalszą kontynuację pożytecznych badań nad historią floty statków rzecznych, bez wyszukiwania drobnych, nieistotnych potknięć badaczy, wzorem kuglarzy wyciągających z cylindra kolejne króliki.

          Cytując Antoniego Słonimskiego daję Ci Waldku w konkluzji życzliwą radę: "Jeśli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie".

          kpt.ż.ś. Adam Reszka
          - 23.09.2009 20:38
          • Valdemaras
            Valdemaras
            Dziękuję za zwrócenie mi uwagi że targam się na opracowanie prof.M. Michalskiego i krytykuje je oraz autora i nie wiem jak się zachować. A że nie zgadzam się z tym zachowuje się moim zdaniem normalnie to że krytykuje autora i jego pracę do czego mam prawo. Nie obrażam go a to że autor fantazjuje i zmienia życiorysy statków dopasowując je sobie to mam dowody.
            A. Reszka pisze.
            -Podobnie jest z wieloma statkami rzecznymi, których dzieje od położenia przysłowiowej "stępki" w XIX w., do kasacji niekiedy nawet w w. XXI, są owiane sprzecznymi legendami i na tyle pogmatwane, że ich rzetelne wyjaśnienie i wiarygodne odtworzenie nie jest dziś w znacznej części przypadków w pełni możliwe i stanowi ono ową "strefę milczenia". Ergo – wielu badaczy opierających się często na relacjach "naocznych świadków" łatwowiernie przyjmując je za pewnik i dowód historyczny, zbacza siłą rzeczy na interpretacyjne manowce, wpadając tym samym w swoistą pułapkę metodologiczną. Odnalezienie i dopasowanie brakujących klocków będzie w tej układance bardzo trudne, lub wręcz niemożliwe..
            Adamie jest to w większości możliwe tylko trzeba sporo czasu spędzić w archiwach co M. Michalski za pewnie nie uczynił bo nie widzę aby powoływał się na żródła archiwalne. Już delikatnie napiszę że korespondując ze mną autor na zasadzie dawaj dużo otrzymujesz nic dostał wiele rzeczy na tacy. Problem w tym że nie wyrażałem zgody na podanie tych informacji ani zdjęć. Stało się inaczej. Być może zrobię listę statków do których mam zastrzeżenia a będzie tego sporo np. tylko A:
            A.LANNA 4
            AGAHELL
            ALA winno być ALLA
            ALLESTEIN
            ALMERIE
            ANDRZEJ
            ANDRZEJ HRABIA POTOCKI
            ANDRZEJ ZAMOYSKI
            ANKLAM
            ANNEMARIE
            ATLANTIC
            to tylko litera A nie wypisuje brakujących statków.
            Tu można wiele dodać gdyż są dokumenty. Nie chcę już porównań itp. Podtrzymuję moją decyzję że praca jest kiepska i nie usprawiedliwia tego senioralny wiek autora. Zgadzam się też czekając aż się wszystko zbierze to nie wyda się nic. Ale spieszenie się też nie jest dobrym doradcą a dlaczego się spieszył to ja wiem. Mimo wszystko mam zamiar nabyć pozostałe tomy bo ciekaw jestem dalszych wywodów autora. O obu Panom czyli Adasiowi Reszce i M. Michalskiemu życzę dużo zdrowia i jesszcze długich lat życia.
            - 24.09.2009 10:59
            • Adam Reszka
              Adam Reszka
              Nie pojąłeś moich intencji, uporczywie trzymając się swojej "jedyniesłusznej" linii rozumowania, opluwając i próbując wdeptać w ziemię Autora "Statków", przypisując mu "szczątkową wiedzę" - jak to można rozumieć?, "bezwartościowość opracowania" - jakie podasz tu argumenty?, "podejmujesz decyzję, że praca jest kiepska" - nie Ty jeden decydujesz o tym, lecz czytelnicy i pozostali eksperci, "wiesz, dlaczego się śpieszył" - ale nie wiedzą tego inni i niby dlaczego nie miał się śpieszyć? Nie zdradzasz swego poglądu na kwestię konstrukcji i układu logicznego opracowania, któremu trudno postawić jakiś zarzut natury formalnej. Kwestionujesz wykorzystywanie przez Autora fotografii opublikowanych, które skoro zostały opublikowane, podobnie jak różnego rodzaju odkrycia stanowią własność całej społeczności (bo taki był cel ich publikacji) i można je zatem wykorzystywać do innych opracowań, pod warunkiem podania ich autorstwa. Nie chcę Ci wypominać publikowania fotografii mojego autorstwa - o czym nie mogłeś nie wiedzieć, opisanych jako pochodzących z Twoich zbiorów. Wyzbądź się - dla własnego dobrego wizerunku, tego napastliwego, nienawistnego i nieuzasadnionego gniewu, bo jak na razie Twoja furia nie przysparza Ci zwolenników, czym szkodzisz własnemu, od lat utrwalonemu i jak dotychczas niepodważalnemu autorytetowi.

              Pozdrawiam z nadzieją na lepsze - kpt.ż.ś. mgr Adam Reszka
              - 24.09.2009 21:59
              • Valdemaras
                Valdemaras
                Czas zakończyć tą dyskusję - nie ważne. Natomiast mam już to w sobie że kiedy ktoś wypisuje powiedzmy to co jest nie prawdą to tak reaguje. Widzę że nie potrzebnie.Osoba autora a raczej jego postępowanie to nie temat na polemiki na tej stronie a i w ogóle. Wobec czego postanowiłem nic już nie krytykować. Mam nadzieje że to będzie bardziej korzystne. Przepraszam wszystkich zainteresowanych i nie zainteresowanych. A na marginesie za te fotografie to Cię przeprosiłem bo na prawdę nie wiedziałem kto ich jest autorem. Chciałem coś jeszcze opisać o publikowaniu zdjęć ale nie chcę aby to odebrano jako atak na autora.
                - 25.09.2009 10:05
                • marek56
                  marek56
                  A to się porobiło... z resztą nieważne, książki i tak kupię, mam nadzieję.
                  Pozdrawiam wszystkich
                  - 25.09.2009 11:02
                  • Adam Reszka
                    Adam Reszka
                    Waldku, Drogi Stary Przyjacielu!

                    Czuję się po tej naszej wymianie poglądów jak "na kacu". Moją intencją nie było Ci "dołożyć", lecz po starej przyjaźni doradzić. Nikt nie odmawia Ci prawa do krytyki - a wręcz przeciwnie, z Twoją wiedzą i przygotowaniem krytykę uznałbym za Twój obowiązek. Ale robioną z empatią bez stosowania inwektyw. Wszyscy śledzimy zamieszczane na naszych łamach Twoje materiały i nie sądź, że nie stać nas na ich ocenę. Jeśli ktoś czegoś nie wie o jakimś statku a chciałby się o nim dowiedzieć, zwraca się imiennie do Ciebie z przekonaniem, że dostanie wyczerpującą odpowiedź i zawsze ją uzyskuje. W tych sprawach masz u nas ugruntowany autorytet i oby tak było nadal.

                    Nie miej do mnie przeto urazy - przepraszam - Adam
                    - 25.09.2009 14:17
                    • Valdemaras
                      Valdemaras
                      Adam !
                      to już na zakończenie. Ja nie mam do Ciebie urazy ani żalu wymiana poglądów nawet najbardziej krytyczna jest przeze mnie do przyjęcia. To że się niezgadzamy w niektórych kwestiach to dobrze ba nawet bardzo dobrze. Tak powinno być. Być może kierowały mną emocję ale to postępowanie Pana M. Michalskiego wobec mnie do tych emocji doprowadziły. Każda praca w tym również moje opracoawania nie są wolne od luk czy błędów można to zrozumieć. Byłem w trakcie przygotowania recenzji do tej pracy, myśle że jestem w stanie to dokończyć eliminując i zachowując dystans do autora a opierając się na analizie tekstu i materiałów żródłowych zawartej w tej pracy. Książka się ukazała i to jest fakt a jaką ma wartość no cóż czas pokaże.

                      Pozdrawiam

                      Pozdrawiam.
                      - 25.09.2009 15:14
                      • Wojciech Rytter
                        Wojciech Rytter
                        Panowie A.Reszka i W.Danielewicz,to Wspaniali profesjonalisci znawcy historii Zeglugi.Bardzo dobrze ,ze polemizuja miedzy soba,naprawde w sposob tak kulturalny.Dzieki tym Panom mozemy poznawac tajemnice i ciekawe fakty minionych,cudownych lat epoki parostatkow i nie tylko.Pozdrawiam Panow serdecznie.Z powazaniem .Wojtek Rytter.Nadwislak.
                        - 02.10.2009 07:31
                        • Valdemaras
                          Valdemaras
                          W końcu nabyłem drugi tom pt. Statki parowe na polskich drogach wodach śródladowych - Statki tylnokołowe i łańcuchowe- tak jak się spodziewałem autor przepisał to co otrzymał od innych lub żródeł, często już nie aktualnych. Natomiast te które np. pojawiły się w kalendarzu o tylnokołowcach mojego i F. Manikowskiego neguje mimo ze pochodzą z dokumentów archiwalnych. Generalnie wiedza o tych statkach przedstawiona przez autora zatrzymała się na poziomie moich badań z przed 10 lat i jest często mylna lub nie dokładna a szkoda bo powielanie przez innych tych informacji będzię tylko szkodzić i mylić innych badaczy dziejów naszej żeglugi. Reasumując autor poszedł na łatwiznę nie zadając sobie trudu sprawdzenia i weryfikacji otrzymanych czy usłyszanych informacji. No cóż szkoda.
                          - 05.11.2009 13:55
                          Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                          Proszę Zaloguj by zagłosować.
                          Niesamowite! (1)100 %
                          Bardzo dobre (0)0 %
                          Dobre (0)0 %
                          Średnie (0)0 %
                          Słabe (0)0 %
                          Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                          Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies