Założenia do Programu modernizacji infrastruktury śródlądowych dróg wodnych

18.09.2009
W Ministerstwie Infrastruktury opracowuje się program modernizacji Dróg Wodnych w Polsce. Związek Polskich Armatorów Śródlądowych jako przedstawiciel środowiska będzie uczestniczyć w tworzącym się - miejmy nadzieję nie na półkę - dokumencie. Stałym przedstawicielem ZPAŚ jest kapitan Jerzy Hopfer.

Związek Polskich Armatorów Śródlądowych, zrzeszający 80 % rozproszonego, prywatnego potencjału przewozowego w żegludze śródlądowej, rozumie ograniczenia i trudności obiektywne. Nie może natomiast zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować tego, co się z drogami wodnymi w Polsce dzieje. Uwzględniając stan obecny, zaszłości, konieczność naprawy i rozwoju polskich dróg wodnych, jako infrastruktury niezbędnej do zwiększenia udziału żeglugi śródlądowej w systemie transportowym kraju, Związek Polskich Armatorów Śródlądowych postuluje przyjęcie następujących założeń do strategii poprawy infrastruktury dróg wodnych w Polsce.

W Ministerstwie Infrastruktury opracowuje się program modernizacji Dróg Wodnych w Polsce. Związek Polskich Armatorów Śródlądowych jako przedstawiciel środowiska będzie uczestniczyć w tworzącym się - miejmy nadzieję nie na półkę - dokumencie. Stałym przedstawicielem ZPAŚ jest kapitan Jerzy Hopfer.

Założenia do Programu modernizacji infrastruktury śródlądowych dróg wodnych.

Uwzględniając stan obecny, zaszłości, konieczność naprawy i rozwoju polskich dróg wodnych, jako infrastruktury niezbędnej do zwiększenia udziału żeglugi śródlądowej w systemie transportowym kraju, Związek Polskich Armatorów Śródlądowych postuluje przyjęcie następujących założeń do strategii poprawy infrastruktury dróg wodnych w Polsce.

W sferze mentalno- filozoficznej uznanie, że:

1. Żegluga śródlądowa jest integralnym składnikiem systemu transportowego w kraju, w szczególności stanowi śródlądowe zaplecze i przedłużenie morskich ciągów transportowych;
2. Polska żegluga śródlądowa jest ważnym elementem zintegrowanego systemu transportowego Unii Europejskiej;
3. Polska leży na skrzyżowaniu głównych osi komunikacyjnych Wschód-Zachód i Północ-Południe;
4. Żegluga śródlądowa jest najtańszą, najbezpieczniejszą i najbardziej przyjazną środowisku gałęzią transportu;
5. W stosunku do żeglugi śródlądowej obowiązują te same, jak do innych gałęzi transportu i sfer życia gospodarczo- społecznego, zasady zrównoważonego rozwoju;
6. Istnienie żeglugi śródlądowej zależy od właściwie utrzymanej sieci dróg wodnych, dostosowanych parametrami i połączeniami do europejskiej sieci dróg wodnych;
7. Dalszy rozwój żeglugi śródlądowej wymaga opracowania nowej strategii rozwoju dróg wodnych opartych o aktualny rozkład ośrodków przemysłowych i przewidywanych ciągów towarowych, dostosowanych do przewidywanych trendów rozwojowych w
Unii Europejskiej;

W sferze prawno-organizacyjnej uznanie, że:

1. Konieczna jest zmiana prawa wodnego, prawa o żegludze śródlądowej, prawa o ochronie przyrody, w taki sposób, aby przepisy prawa były bardziej niż dotychczas przyjazne dla tej gałęzi transportu.
2.Należy szybko przygotować i uchwalić ustawę o drogach wodnych, tak jak to jest w innych krajach UE, w których żegluga śródlądowa odgrywa większą, niż w Polsce, rolę.
3. Należy dokonać zmian w organizacji administracji i utrzymania dróg wodnych w takim kierunku, aby główne drogi wodne wyłączyć z resortu środowiska i przekazać do resortu
infrastruktury, który jest odpowiedzialny za politykę transportową Państwa.
4. Podpisanie konwencji AGN.

W sferze infrastruktury i układu sieci dróg wodnych uznanie, że:

1.Konieczne jest w krótkim czasie przywrócenie stanu technicznego istniejących dróg wodnych przynajmniej do stanu z przełomu lat 60-70 XX wieku;
2.Konieczna jest w drugim etapie stopniowa i konsekwentna rozbudowa istniejących głównych dróg wodnych w Polsce do standardów międzynarodowych, przy czym dotyczy to Odry na całej długości i Wisły odcinkowo;
3. Rozbudowa dróg wodnych do standardów międzynarodowych, w celu odtworzenia połączenia Wschód-Zachód w oparciu o takie cieki naturalne, jak Bug, Narew, Pisa i Biebrza jest z powodów obiektywnych niemożliwa i dlatego należy
przygotować nową koncepcję międzynarodowych połączeń dróg wodnych Polski z systemami dróg wodnych dorzecza Dniepru i Morza Czarnego poprzez budowę kanałów żeglugowych:
a) kanału łączącego Wisłę środkową z Bugiem i drogami wodnymi Białorusi w
Brześciu,
b) Odrę z Dunajem i górną Łabą kanałem Odra-Dunaj;
c) Odrę z Wisłą kanałami: centralnym od Głogowa poprzez środkową Wartę i
jezioro Gopło,
d) południowym, będącym przedłużeniem Kanału Gliwickiego i zwanym roboczo
Kanałem Śląskim.

Komentarz.

Istniejąca w Polsce sieć dróg wodnych oparta o Odrę, górną i dolną Wisłę oraz drogę wodną Wisła-Odra pochodzi z XIX wieku i nie odpowiada parametrami projektowymi dzisiejszym standardom i nie może być w obecnym stanie wykorzystywana dla potrzeb nowoczesnej żeglugi. Była budowana dla innego systemu uprawiania żeglugi – dla systemu holowanego. Wprowadzenie na przełomie lat 60-70 XX wieku nowoczesnego systemu pchania, z jednoczesną rezygnacją z systemu holowanego sprawiło, że w krótkim czasie, przy braku robót dostosowawczych, nastąpiło pogorszenie stanu technicznego istniejących dróg wodnych.

Reorganizacja administracji dróg wodnych w pierwszej połowie lat 70-tych, zlikwidowanie Ministerstwa Żeglugi i Centralnego Urzędu Gospodarki Wodnej, przekształcenie okręgowych zarządów wodnych w okręgowe dyrekcje gospodarki wodnej, oddzielenie od administracji wodnej funkcji techniczno-budowlanych i oddanie ich działającym na zasadach rynkowych przedsiębiorstwom budownictwa wodnego, przekazanie zagadnień związanych z administracją drogami wodnymi w gestię resortu rolnictwa a następnie resortu środowiska było prawno-organizacyjnym potwierdzeniem tego, że w Polsce załamała się polityka Państwa w odniesieniu do dróg wodnych i żeglugi. Państwo, które ze względów o których mowa wyżej, powinno wypracować program dostosowania dróg wodnych do nowych możliwości i potrzeb transportowych, wykreśliło de facto kategorię dróg wodnych ze świadomości społecznej i ekonomicznej, skazując je na powolną degradację. W resorcie rolnictwa, a potem w resorcie środowiska, co zrozumiałe, gospodarka wodna, w szczególności drogi wodne, zostały ustawione na końcu listy priorytetów, co ma takie znaczenie, że utrzymywane i finansowane są tylko w takim stopniu, w jakim nie kolidują z innymi priorytetami tych resortów. Nakłady na utrzymanie dróg wodnych zostały ograniczone do niezbędnego minimum i wystarczają obecnie tylko na utrzymanie jednostek organizacyjnych administracji wodnej. Drogi wodne, formalnie i prawnie istniejące, sklasyfikowane, nie trzymają parametrów określonych w zasadach klasyfikacji, wobec czego ich klasy są generalnie zaniżone. Nie ma planów rozwoju dróg wodnych i, co ważniejsze, strategii jakiejkolwiek zmiany układu sieci dróg wodnych w Polsce. Bazuje się na odziedziczonych po zaborcach i przez nich, w diametralnie innych warunkach zbudowanych, drogach wodnych opartych o ciągi Wisły, Odry i drogi wodnej Wisła-Odra. Odrzuca się a'priori wszelkie dyskusje o rozwoju śródlądowych dróg wodnych, w ostateczności używając przewrotnych i nieprawdziwych argumentów o znacznych kosztach ich rewitalizacji oraz uwarunkowaniach środowiskowych, sterując jednocześnie instrumentami prawnymi dotyczącymi ochrony środowiska tak, aby w przyszłości rewitalizacja, a także budowa nowych dróg wodnych była fizycznie i prawnie niemożliwa. Odnosi się wrażenie, że resort środowiska, unikając działań w tej dziedzinie, wobec braku innych argumentów, wywołuje, popiera i wręcz steruje działaniami różnej proweniencji grup ekologicznych, mającymi stworzyć wrażenie, że drogi wodne i ich żeglugowe wykorzystanie są najbardziej ekologicznie szkodliwym sposobem korzystania z wód. Odnosi się także wrażenie, że brak merytorycznych argumentów ze strony resortu środowiska i sprowadzenie zagadnień związanych z żeglugą śródlądową i drogami wodnymi do sfery czysto werbalnej jest swego rodzaju działaniem zastępczym, polegającym na tym, że w imię poprawności politycznej niby chce się problem rozwiązać, ale jednocześnie tak mnoży się i wyolbrzymia trudności wszelkiego rodzaju, że staje się to niemożliwe.

W wyniku takiej, ekstensywnej w swej istocie, obliczonej na stopniową renaturyzację koryt rzecznych, będących w Polsce głównymi drogami wodnymi, polityki resortów rolnictwa oraz środowiska, drogi wodne, rozumiane jako podstawowa infrastruktura dla żeglugi śródlądowej, przestały pełnić swą rolę i przyczyniły się do stopniowego wyeliminowania żeglugi śródlądowej z systemu transportowego Polski.

Zjawisko polegającego na zwalczaniu, eliminowaniu jednych gałęzi transportu i preferowaniu innych, na skutek używania w dyskusji nieprawdziwych lub tendencyjnych argumentów, nosi nazwę kanibalizmu transportowego. W Polsce, od początku lat siedemdziesiątych XX wieku, w odniesieniu do żeglugi śródlądowej i dróg wodnych zjawisko to występuje w czystej postaci. Jest skutkiem przyjęcia wschodniego modelu usytuowania żeglugi śródlądowej w sferze transportu lądowego, gdzie w wymiarze kontynentalnym zaspokojenie potrzeb transportowych rzadko rozważa się w tej właśnie skali. Wystarcza system enklaw, w których te potrzeby występują i mogą być zaspokajane przez uzupełniające się gałęzie transportu, w tym żeglugę śródlądową, przy czym żeglugę śródlądową uprawia się tam, gdzie ze względów terytorialnych i naturalnej morfologii koryt rzecznych możliwości takie występują. Przeniesienie tego, obcego pod każdym względem modelu na terytorium Polski powoduje opisany wyżej kanibalizm transportowy, bowiem tu istnieją warunki dla innego modelu transportowego.

Model zachodni, gdzie żegluga śródlądowa jest naturalnym zapleczem żeglugi morskiej w głąb lądu, naturalne cieki, będące jednocześnie ciągami komunikacyjnymi łączyło się i łączy nadal w sieć dróg wodnych przy pomocy wielofunkcyjnych kanałów. Polska, geograficznie, terytorialnie, pod względem układu głównych cieków i warunków hydrologicznych jest predestynowana do modelu zachodniego, który zresztą był uznawany i obowiązujący do końca lat sześćdziesiątych. Likwidacja Ministerstwa Żeglugi i zmiany organizacyjne opisane wyżej ten okres definitywnie zakończyły.

Innym, poważnym, negatywnym następstwem tego zjawiska jest demoralizacja służb związanych z zarządzaniem wodami i administracją wodną na każdym szczeblu. Działania resortu środowiska są tego dobitnym i wyraźnym przykładem. Dominują działania pozorne mające markować dobrą wolę, ale jednocześnie pozbawione elementu pozytywnego, chęci załatwienia sprawy. Brak pozytywnych impulsów z resortu, brak polityki nakierowanej na rozwój zwalnia szczeble niżej usytuowane z odpowiedzialności za powierzone działania. W mentalności ludzi związanych z szeroko pojętą gospodarką wodną dominuje poczucie niemocy, działań na przetrwanie, czy wreszcie zanik poczucia służby.

Przykładem takiego sposobu myślenia i postrzegania rzeczywistości są działania Państwa w ochronie przeciwpowodziowej, która stała się, na skutek pozornych i opisanych wyżej działań resortu problemem o skali ogólnokrajowej. W ochronie tej dominują służby zwalczające skutki powodzi, przy absolutnym braku działań obliczonych na profilaktykę. Wadliwe usytuowanie służb administracji wodnej w resorcie środowiska jest z gruntu błędne, by nie powiedzieć szkodliwe z punktu widzenia utrzymania dróg wodnych, a także zjawisk powodziowych. Powódź i jej skutki środowiskowe, co dla gremiów ekologicznych może być normalne i naturalne, niekoniecznie musi być akceptowalne z punktu widzenia ochrony ludności i jej dorobku cywilizacyjnego. To samo dotyczy dróg wodnych. Brak umiejętności określenia i wyważenia priorytetów, przychylanie się do jednej tylko opcji dyskwalifikuje resort środowiska w zakresie gospodarki wodnej. Stanowi także zaprzeczenie, głoszonej początkowo, ale zaniechanej po uzyskaniu przewagi przez gremia ekologów teorii zrównoważonego rozwoju. Teoria ta, rozumiana jako ważna przesłanka w procesie budowania strategii rozwoju kraju, w tym systemu transportowego, powinna być rozumiana uniwersalnie. Ta powszechnie akceptowana dzisiaj wskazówka życia społeczno-gospodarczego, będąca swego czasu naczelnym hasłem środowisk ekologicznych, po opanowaniu przez te środowiska resortu i osiągnięciu swoich celów, stała się, przy akceptacji kolejnych ministrów środowiska, swoim własnym zaprzeczeniem. W systemie prawnym brak zasad zrównoważonego rozwoju przejawia się niekorzystnymi zapisami w wymienionych w pierwszej części aktach prawnych, świadomym unikaniu przygotowania i uchwalenia ustawy o drogach wodnych, świadomym wprowadzeniu, nieprecyzyjnych sformułowań dotyczące utrzymania dróg wodnych, pozwalających na dowolną, często niezgodną z logiką lub wręcz contra legem interpretacją.

Brak mądrej, świadomej celów, perspektywicznej polityki w sferze zapewnienia zrównoważonego rozwoju wszystkich gałęzi gospodarki, w tym żeglugi śródlądowej, dyskwalifikuje resort środowiska i uzasadnia wniosek, by sprawy infrastruktury transportowej przekazać do resortu infrastruktury.

Związek Polskich Armatorów Śródlądowych, zrzeszający 80 % rozproszonego, prywatnego potencjału przewozowego w żegludze śródlądowej, rozumie ograniczenia i trudności obiektywne. Nie może natomiast zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować tego, co się z drogami wodnymi w Polsce dzieje. Dlatego podstawową część swoich uwag, swego komentarza, poświęcił sferze mentalno - filozoficznej, ponieważ w niej upatruje główną przyczynę obecnego stanu rzeczy. Podstawą budowanej strategii w odniesieniu do dróg wodnych powinno stać się właściwe, uwzględniające obecne i przyszłe trendy w gospodarce, zapewniające harmonijny i zrównoważony rozwój wszystkich gałęzi transportu w połączeniu z siecią europejskich dróg wodnych, ustawienie priorytetów. Przede wszystkim jednak należy się pozbyć wynikających ze wschodniego sposobu usytuowania żeglugi śródlądowej, nieadekwatnych dla Polski, rozwiązań modelowych. W nich bowiem siedzi tischnerowski homo sovieticus, który mentalnie i fizycznie opanował resort środowiska.
Opracowali:
eksperci reprezentujący ZPAŚ;
Zbigniew Garbień,
Jerzy Hopfer
Apis 18.09.2009 5,437

15 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • K
    Kongregacja
    No może? - Kiedyś w ,,Szpilkach'' pisali przy brakach towarów na rynku. np. ,, w spodniach drgnęło'' oby tylko nie było tak z żeglugą , przed wyborami wszyscy cuda obiecują.
    - 18.09.2009 20:59
    • x5
      x5
      Nie chcąc być uszczypliwym w stosunku do moich zacnych Kolegów ekspertów reprezentujących ZPAŚ powiem tylko,że od czegoś trzeba zacząć i to jest właśnie początek....
      Mapka, którą zamieścił Apis przypomina trochę pobożne życzenie a wygląda jak prezentowana 20 lat temu mapa polskich autostrad ... i co z tego zrobiono?
      20 lat to na drogach mało,a na śródlądowych szczególnie, ale są kraje gdzie robi się dużo.

      Kiedyś usłyszałem taki dowcip o angielskich trawnikach:
      Jeden z nowobogackich krajów chciał mieć taką trawę w ogrodach ( i na boiskach ) jak mają Anglicy.
      Robiono wszystko co tylko możliwe jednak trawa nie wyglądała tak imponująco jak w Albionie.
      Wysłano więc eksperta do Londynu, który miał zobyczyć jak to się robi.Kiedy zapoznał się z całą technologią sadzenia i pielęgnowania trawy stwierdził:
      - przecież my robimy tak samo jak Wy i nie mamy takich efektów....
      Na to jego angielski kolega odpowiedział:
      - ...ale my robimy tak już 400 lat..-

      Oby pobożne życzenia odnośne polskich dróg wodnych spełniły się kiedyś.Tylko szkoda czasu na dyskusje bo za kolejne 400 lat to nam trawa w Wiśle i Odrze wyrośnie jak u Anglików na boiskach.

      Pozdrawiam z europejskich dróg wodnych
      Skipper
      - 19.09.2009 07:01
      • koj
        koj
        Z całym szacunkiem Panowie Kongregacja i Skipper, za degradację polskich dróg wodnych nie odpowiada ZPAŚ tylko III RP.
        Sprawę przedłużenia Kanału Gliwickiego trzeba potraktować za zamkniętą. w Latach 70 XX wieku został opracowany projekt Kanału Śląskiego - trzeba go wyciągnąć z jakiejś szafy.
        Pozdrawiam
        koj
        - 19.09.2009 11:29
        • x5
          x5
          Toszkę źle mnie zrozumiałeś Zbyszku.
          Oczywiście,że nie Zarząd ZPAŚ jest odpowiedzialny za degradację polskich dróg wodnych tylko polskie rządy wielu kadencji.
          Czyli sama Polska zniszczyła to co zbudowali na Odrze i drodze wodnej Odra-Wisła Niemcy i trzeba to dobitnie i głośno powiedzieć, że nie potrafimy nawet administrować tego co nam dano w Jałcie...
          Pozdrawiam
          Skipper
          - 19.09.2009 11:46
          • koj
            koj
            Dobrze wszycy wiedzą, co zostało spie.... jednak myślę, że nie wolno pogodzić się z tym stanem. Powoli w Polsce odradza się zainteresowanie żeglugą śródlądową, nam zostaje pisać i pokazywać jak było u nas do lat 60 XX wieku i pokazywać jak to wygląda dziś u naszego zachodniego sąsiada.
            Nikt za nas tej pracy nie wykona, mi osobiście marzą się rejsy z Oświęcimia do Sandomierza i tymi marzeniami staram się zarazić jak najwięcej ludzi z różnych środowisk - część niestety jest zaszczepiona , ale też część co jest pocieszające ulega zarazie.
            Pozdrawiam siewca zarazy żeglugi śródlądowej
            Zbyszek
            - 19.09.2009 14:35
            • koj
              koj
              To znowu ja - chcę dodać tekst o Kanale Śląskim, bo o przedłużnie Kanału im. Adolfa Hitlera ( aktualna nazwa Kanał Gliwicki) nie ma co kruszyć kopi.
              http://www.zeglug...cle_id=261
              Pozdrawiam
              koj
              - 19.09.2009 14:52
              • Jerzy Hopfer
                Jerzy Hopfer
                Witam wszystkich.
                Przedstawione tezy to propozycja ZPAŚ, propozycja, którą publikujemy, aby usłyszeć Wasze opinie. Nie pretendujemy, Zbyszek ani ja, do miana ekspertów wszystkowiedzących. Zależało nam na tym, by pokazać problemy i dokonując analizy przyczyn upadku, spróbować przedstawić nasz punkt widzenia i propozycje. Prace nad programem trwają, każdy z ekspertów przedstawił własne oceny, dyskutowaliśmy nad nimi podczas drugiego posiedzenia i - jak mi się wydaje - udało nam się niektóre rozbieżności wyjaśnić oraz zbliżyć stanowiska. To dobrze rokuje. Teraz czas na bardzo wąski zespół, który spróbuje opracować zbiorczy dokument. Ale trzeba też wyjaśnić, że grupa ekspertów ma za zadanie opracować coś, co nazywa się istotnymi warunkami zamówienia, bowiem będzie ogłoszony przetarg na opracowanie programu i wykona go wyspecjalizowana firma, która przetarg wygra. Tak należy sprawę widzieć. Ciesze się, że ZPAŚ został zaproszony do grupy ekspertów. To świadczy o tym, że jest gotowość słuchania i uwzględniania naszego, środowiskowego głosu. Głosu użytkowników dróg wodnych. Wymieniając przykładowo kanały mające zapewnić połączenia żeglugowe na osiach Północ-Południe i Wschód-Zachód nie mieliśmy zamiaru zamykać sprawy i proponować konkretnych rozwiązań hydrotechnicznych, ale pokazać, że w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej Polski konieczne jest inne spojrzenie na sieć dróg wodnych w Polsce, niekoniecznie w oparciu o istniejące drogi wodne. A obawialiśmy się, że taki pogląd stanie się podstawą do rozważań, zamykając niejako dyskusję. O tym, jakie kanały, którędy, w oparciu o jakie rzeki da się wybudować, zdecydują inni, bardziej kompetentni od nas. Siedząc ostatnio dość głęboko w historii dróg wodnych - nie hobbystycznie, ale raczej poznawczo - natrafiłem na bardzo ciekawą, wydaną w roku 1926, książkę inż. Ingardena o drogach wodnych w byłych zaborach. Analizuje on uwarunkowania hydrotechniczne poszczególnych rzek i kanałów, które Polska odziedziczyła po I wojnie światowej, z punktu widzenia ich dostosowania jako dróg wodnych. Prezentuje - i uzasadnia - bardzo ciekawy pogląd, że podstawą sieci dróg wodnych w Polsce powinny być rzeki a także pokazuje, jakie kanały można wybudować. Bardzo ciekawa lektura. Polecam zainteresowanym.
                - 19.09.2009 19:06
                • K
                  Kongregacja
                  Spieszmy się mocno lobbować za planami ZPAŚ bo to koniecznie powinno być wprowadzone w życie.

                  Obawiam się również ze Odra ( rzeka) może zostać sprywatyzowana tj . za grosze oddana inwestorowi ( obcemu) i wtedy za przejście przez most będziemy musieli płacić , o żegludze po rzece polskich statków nie wspomnę. Pozdrawiam kol. J.H.
                  - 19.09.2009 19:14
                  • R
                    rodzynek31
                    Piekne plany,ale na realizacje tych zalozen przy obecnym zaangazowaniu panstwa w rozwoj infrastruktury srodladowej trzeba byloby czekac do konca swiata i jeden dzien dluzej.Moim zdaniem ,tak jak pisza Panowie z ZPAS w punkcie pierwszym,dzialania powinny skupic sie na zagospodarowaniu tego co juz jest. Mam na mysli Odre ,jedyna w Polsce rzeke,ktora moze stac sie prawdziwa droga wodna. Wiadomo,ze nie stanie sie to z dnia na dzien,ale nalezaloby zaczac chociazby od naprawy niemieckiej regulacji,tzn. tam poprzecznych i umocnien brzegowych. Mieszkam nad Odra i obserwuje,ze po kazdej duzej wodzie dewastacja tej regulacji postepuje.Nastepnym etapem powinno byc dalsze stopniowanie Odry,ale co do jego przebiegu to juz musza wypowiadac sie ludzie kompetentni. Wtedy posiadalibysmy droge wodna z prawdziwego zdazenia. Na drugim miejscu w kolejnosci trzeba zajac sie rewitalizacja drogi wodnej Wisla -Odra. Obie inwestycje uzaleznione sa od nakladow finansowych. I tu byc moze szansa jest Unia Europejska. Tyle z mojego pnktu widzenia,tzn.punktu widzenia uzytkownika drog wodnych,niestety nie naszych polskich. Pozdrowienia dla z ZPAS i calej zalogi.
                    - 20.09.2009 09:03
                    • W
                      Waldemar Wojcik
                      Czy mozna wyjasnić, kto lub co było impulsem do zabrania się do tego tematu przez Ministerstwo Infrastruktury.
                      Poza tym wydaje się konieczne, nie tylko "Modernizacja Dróg Wodnych w Polsce", ale szerzej potraktowany temat jak "Gospodarowanie wodami w dorzeczach naszych rzek", a w
                      tym;
                      -żegluga śródlądowa także w oparciu o nasze porty morskie,
                      -turystyka,
                      -mała i duża retencja,
                      -wykorzystanie białej energii,
                      -ochrona przeciwpowodziowa,
                      -poprawa bilansu zasobów wody w Polsce,
                      -likwidacja stepowienia niektórych terenów,
                      -powstrzymania obniżania wód gruntowych i .t.p.
                      - 20.09.2009 18:10
                      • K
                        Kongregacja
                        Impulsem była na pewno bliskość nowych wyborów, to daje możliwość wielu obiecanek natychmiast zapominanych po wyborach , normalny piar.

                        Ponoć w polsce mamy najmniejsze zasoby wody słodkiej ,więc będziemy niedługo mieli okazje do kupowania jej za granicą i może o to chodzi?
                        - 21.09.2009 12:04
                        • x5
                          x5
                          Czy robił ktoś już analizę kosztów
                          "Projektu - w sferze infrastruktury i układu sieci polskich dróg wodnych" ?
                          Dlaczego nie wierzę w rewitalizację ?

                          Jest kilka powodów do tego wywodu, ale najważniejszym są koszty, o których na pewnym przykładzie powiem na końcu.

                          1.Polska nie ma tak dużych tradycji w transporcie wodnym śródlądowym jak np. Holandia, Niemcy, Belgia czy Francja.
                          2Pfftolska nie ma (już) "sił przerobowych" jakimi są przedsiębiorstwa budownictwa wodnego.
                          3.Polska nie ma specjalistów budownictwa wodnego.
                          4.Polska żegluga śródlądowa nie ma gospodarczego i politycznego lobby.
                          5 W Sejmie nie ma zainteresowania i politycznego zaplecza do przeprowadzenia tak dużej "akcji".
                          6.W Polsce nie ma czego wozić w tak dużej skali bo lobby samochodowe i kolejowe nie da się "wykolegować".
                          7.Polska nie ma pieniędzy na tak dużą inwestycję.

                          ad.7/
                          Posłużę się przykładem Niemiec, które zaraz po zjednoczeniu w 1990 r. w ramach Projektu Zjednoczenia NRD i RFN w Bundes Republik Deutschland podpisały
                          "Projekt Nr.17" dotyczący śródlądowych dróg transportowych na osi wschód-zachód.
                          Nie będę się zagłębiał w treść tego projektu.
                          Chcę jedynie przedstawić jego koszty:
                          1,2 miliarda Euro.....z czego 2/3 przeznaczono na modernizację starej infrastruktury z lat 70-tych a pozostałą część na wzmocnienie gospodarki transportowej
                          na terenie byłej NRD do pozimu zachodnio-niemieckiego.....

                          Czy Polskę stać będzie na podobny wydatek?
                          Przeliczając po kursie 4/1 PLN do Euro wynosi to około 5 miliardów złotych.

                          Pozdrawiam
                          Skipper

                          PS. oczywiście całym sercem jestem za rewitalizacją polskich rzek i kanłów do poziomu europejskiego
                          - 22.09.2009 14:45
                          • B
                            barkarz61
                            Nie można porównywać dróg śródlądowych w NRD z polskimi, przecież u nas od 100 lat niewiele się działo. Teraz w wolnej Polsce rząd przeznacza podobno na utrzymanie dróg śródlądowych aż 100 milionów złotych rocznie. Tak sobie myślę, że trzeba by było najpierw rozpirzyć nasze 7 Regionalnych Zarządów G. W., z których obecne każdy ma własny, odrębny program, własne wizje i własne ambicje. Następnie stworzyć jeden spójny program odbudowy i podporządkować mu wszystkie późniejsze działania, jasnym się wydaje, że na początku planu odbudowy musi być dolna Odra do Warty, a później równolegle: środkowa i górna Odra oraz Warta do Noteci, itd. Po wykonaniu tych czynności i przeznaczając na drogi śródlądowe, drogi a nie pracowników urzędów wodnych, 2 miliardy złotych rocznie, moglibyśmy po upływie 10 lat, zacząć zwiększać przewozy śródlądowe. Zakładając oczywiście, że równocześnie zostaną podjęte inne działania zmierzające do ograniczenia ruchu na drogach kołowych, np. poprzez zwiększanie opłat za ciężarówki. Jeżeli przewiezienie ładunku 30 ciężarówkami po 20 ton będzie tańsze niż przewiezienie go jedną 600 tonową barką to nie pomoże nam nawet idealny stan dróg wodnych. Do Szczecina można przecież dowozić wszystko barkami, towar do każdego marketu, ale czy ktoś to robi? Nie opłaca się.
                            - 23.09.2009 23:39
                            • koj
                              koj
                              Bardzo "lubię" Ministerstwo Środowiska!!!
                              Projekt Kaskada Wisły pozostaje nadal mrzonką. I dobrze, bo - zdaniem ministra środowiska - prof. Macieja Nowickiego - Polska nie ma szans na rozwijanie wodnego transportu śródlądowego.Dla resortu środowiska najważniejsze jest zabezpieczenie przed katastrofą budowlaną zapory we Włocławku.
                              Całość można znaleść tu:
                              http://www.przegl...4/2092.htm
                              - 24.09.2009 13:47
                              • K
                                Kongregacja
                                Te nasze ministerstwa och,one same w sobie są KATASTROFĄ
                                - 24.09.2009 21:20
                                Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                                Proszę Zaloguj by zagłosować.
                                Niesamowite! (1)25 %
                                Bardzo dobre (3)75 %
                                Dobre (0)0 %
                                Średnie (0)0 %
                                Słabe (0)0 %
                                Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                                Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies