Drogi, których nie ma

24.07.2009
Po rzekach zachodniej Europy kursują całe „pociągi” wodne, przewożąc nie tylko pasażerów, ale praktycznie wszystkie towary: węgiel, kruszywo, materiały budowlane i kontenery. Jest to bowiem transport ekologiczny i najtańszy z możliwych. U nas tylko co parę lat pojawia się pomysł o wykorzystaniu szlaków śródlądowych (jak kiedyś projekt kaskady dolnej Wisły), ale znika on szybciej niż zaistniał.

Unia Europejska kładzie duży nacisk na rozwój śródlądowych dróg wodnych i przeniesienie tam coraz większego wolumenu transportowanych towarów, ponieważ zakorkowane autostrady i drogi zaczynają tracić swe podstawowe funkcje: szybkiego przemieszczania ładunków, a ponadto samochodowe spaliny zanieczyszczają środowisko.

Po rzekach zachodniej Europy kursują całe „pociągi” wodne, przewożąc nie tylko pasażerów, ale praktycznie wszystkie towary: węgiel, kruszywo, materiały budowlane i kontenery. Jest to bowiem transport ekologiczny i najtańszy z możliwych. U nas tylko co parę lat pojawia się pomysł o wykorzystaniu szlaków śródlądowych (jak kiedyś projekt kaskady dolnej Wisły), ale znika on szybciej niż zaistniał.

W „Regionalnym programie operacyjnym województwa pomorskiego na lata 2007-2013”, czytamy: „Drogi wodne śródlądowe charakteryzują się bardzo złym stanem techniczno-eksploatacyjnym niedostosowanym do posiadanego taboru wodnego i potrzeb nowoczesnej żeglugi śródlądowej. Ze względu na zły stan, ich wykorzystanie jest marginalne, zarówno dla transportu, jak i turystyki”.

I trudno się dziwić w sytuacji, gdy rozziew między potrzebami, a możliwościami wciąż jest bardzo duży, wybiera się dziedziny, służące masowemu przemieszczaniu się ludzi i towarów, a więc drogi lądowe i kolejowe. Tylko, że dopiero od kilku dni możemy być pewni, że autostrada A-1 na pewno zostanie zbudowana. Wszelkie więc stwierdzenia w strategiach różnej maści o „rozbudowie i poprawie jakości infrastruktury transportowej” należy odnieść do dróg i kolei, a co najwyżej – także lotnisk.

Nikt w obecnych warunkach nie odważy się nawoływać do inwestowania w wodne drogi śródlądowe: w pogłębianie torów, regulację i umocnienie brzegów (choć to ma również znaczenie dla bezpieczeństwa przeciwpowodziowego) czy budowę przystani i małych portów rzecznych. Te, które powstały, są dziełem prywatnych przedsiębiorców, którzy inwestują w takie obiekty, by je wykorzystywać do prowadzenia biznesu: przeładunku i transportu rzeką żwiru, kruszywa, materiałów budowlanych czy ciężkich elementów konstrukcyjnych.

Unia Europejska kładzie duży nacisk na rozwój śródlądowych dróg wodnych i przeniesienie tam coraz większego wolumenu transportowanych towarów, ponieważ zakorkowane autostrady i drogi zaczynają tracić swe podstawowe funkcje: szybkiego przemieszczania ładunków, a ponadto samochodowe spaliny zanieczyszczają środowisko.

W projekcie „Narodowej strategii gospodarowania wodami 2030 (z uwzględnieniem etapu 2015)”, jaki powstał niedawno na zlecenie Ministerstwa Ochrony Środowiska, na str. 17, czytamy: „W najbliższych latach nie można oczekiwać rozwoju śródlądowych dróg wodnych na potrzeby towarowego transportu wodnego. Największe ograniczenia tego rozwoju stanowią: warunki morfologiczne koryt rzek, warunki klimatyczne i hydrologiczne (krótki okres żeglugi), słaba infrastruktura żeglugowa, małe zainteresowanie przewoźników transportem wodnym oraz przyrodnicze ograniczenia w zabudowie rzek. Działania będą się raczej koncentrować na utrzymaniu tych śródlądowych dróg, których eksploatacja jest gospodarczo uzasadniona. Należy natomiast oczekiwać intensyfikacji działań zmierzających do rozwoju rekreacyjnego transportu wodnego dostosowanego do naturalnych warunków panujących w rzekach”.

Wytłumaczenie jest proste: nie będziemy rozwijać transportu śródlądowego, bo nie mamy zaplecza i całej infrastruktury, a poza tym, warunki pogodowe i klimatyczne nam na to nie pozwalają. W krajach zachodnich rzeki też zamarzają, a prądy zamulają koryta i tory wodne, a mimo to znakomicie rozwinęły one swój potencjał przewozowy. Słabe zainteresowanie naszych przewoźników wynika z faktu, że drogi śródlądowe są w bardzo złym stanie i w oparciu o nie, nie mogą oni planować ani wielkości, ani czasu transportowanych towarów.

W uwagach do „Narodowej strategii…” Andrzej Cieślak z Urzędu Morskiego w Gdyni, pisze: „Jeżeli nie podejmie się teraz prac nad programem rozwoju dróg śródlądowych i w ogóle transportu śródlądowego i jego stopniowej, choćby powolnej realizacji, w tym przygotowania planistycznego, rezerwacji terenów i przedsięwzięć technicznych, to drogi śródlądowe nigdy nie powstaną”.

W polityce państwa, dotyczącej rozwoju żeglugi śródlądowej, a przedstawionej na ubiegłorocznej konferencji na ten temat, wiceminister Anna Wypych-Namiotko stwierdziła, że najważniejsze znaczenie ma przywrócenie żeglugi śródlądowej na odcinku Odra – Wisła (294 km), przez zapewnienie, w I etapie, parametrów II klasy na całej długości tego odcinka. Pozwoli to na żeglugę barkami, o nośności 500 t (długość 57 m, szerokość 7,5 m i zanurzenie 1,6 m).

Rzecz w tym, że żadna z polskich dróg wodnych nie spełnia norm, by włączyć je do systemu Europejskiego Porozumienia w Sprawie Wielkich Dróg Żeglownych (AGN). Na to potrzebne są duże inwestycje wodne, a tych w budżecie państwa po prostu nie ma.Ponieważ na organy centralne nie można liczyć, samorządy muszą same zadbać o swoje rzeki. Przykładem może być „Program rozwoju dróg wodnych Delty Wisły i Zalewu Wiślanego”, mający na celu rewitalizację szlaków wodnych i połączenie Delty Wisły z europejskimi drogami wodnymi.

Cały program ma służyć rozwojowi turystyki wodnej, na obszarze znajdującym się na międzynarodowej drodze wodnej E-70, łączącej Antwerpię z Kłajpedą, a przebiegającej przez Holandię, Niemcy, Polskę i Obwód Kaliningradzki. U nas włączone są w nią: Odra, Warta, Noteć, Kanał Bydgoski, Brda, Wisła, Nogat i Zalew Wiślany.

Pół roku temu samorządy województw: pomorskiego i warmińsko-mazurskiego, oraz 16 miast i gmin, podpisały stosowną umowę partnerską, w sprawie przygotowania projektu „Pętla Żuławska – rozwój turystyki wodnej”. Znajduje się on na liście kluczowych projektów Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 i ma kosztować 83 mln zł, z czego unijna dotacja może wynieść ponad 50 mln zł.

Projekt ten zakłada dostępność do obszarów Żuław i Zalewu Wiślanego statkami, bezpośrednio z Zatoki Gdańskiej, jak również po udrożnieniu szlaków, z europejskich dróg wodnych. Będzie to więc program, który w założeniach połączyć ma systemy wodne Europy Zachodniej, Wschodniej i Środkowej, przyciągając turystów wyjątkowym i zróżnicowanym środowiskiem przyrodniczym i kulturowym oraz unikatowym krajobrazem i bogactwem ekosystemów.

W szczegółach program przewiduje powstanie nowoczesnej infrastruktury żeglarskiej, a więc 5 portów żeglarskich, 10 przystani jachtowych, 10 pomostów cumowniczych oraz 4 przystani żeglugi pasażerskiej. Dla udrożnienia warunków pływania w Delcie Wisły, 2 stałe mosty zostaną przebudowane na zwodzone, a także zostanie zelektryfikowana śluza Gdańska Głowa. W efekcie, ma to być spójna i kompleksowa oferta dla turystów polskich i zagranicznych, ułatwiająca przyjazd, pobyt na tym obszarze i uprawianie sportów wodnych.
Lechosław Stefaniak - "Namiary na morze i handel" - lipiec 2009
Apis 24.07.2009 4,831

13 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • przylodz
    przylodz
    Rzecz w tym, że w Polsce regularnej żeglugi śródlądowej JUŻ NIE MA! Zostali ostatni "Mohikanie" jak Panowie Szarek czy Szafranek.
    Kto wyspecjalizował się w przewozie wielkogabarytowych elementów drogami wodnymi, jeszcze przez jakiś czas ( myślę, że nie długi), będzie prosperował. Ograniczenie czasowe wynika z ogromnej dekapitalizacji istniejącej infrastruktury. Rozmyte przez kolejne powodzie ostrogi. rozlatujące się jazy, śluzy w opłakanym stanie technicznym, bez stałej obsługi, czynne od poniedziałku do piątku w godzinach od 7.00 do 16.00 ( jeśli jest to pierwsza śluza na szlaku, to i o 15.00 można już nikogo na niej nie zastać).
    Na szlakach prawie nie widać pracujących załóg utrzymania technicznego, za to widać znaki z których już niczego nie da się odczytać, widać chylące się ku upadkowi lub całkiem upadłe znaki nawigacyjne. Do śluz prawie nie można już dopłynąć, bo roślinność wodna wkręca się w śruby. ECH! Szkoda gadać!Już prawie nie mam nadziei na rewitalizację naszych szlaków wodnych, co jest podstawowym warunkiem zafunkcjonowania żeglugi śródlądowej takiej, jak na zachodzie.
    - 25.07.2009 13:57
    • koj
      koj
      Została ogłoszona przez PO strategia POLSKA 2030 Wyzwania Rozwojowe - str. 142....
      "Polskie rzeki są ostatnimi nieuregulowanymi dużymi rzekami w Europie o istotnym znaczeniu nie tylko dla przemieszczania ładunków, ale i dla zachowania równowagi ekologicznej. Dlatego przy planowaniu systemów dróg śródladowych konieczne jest także uwzględnienie zagadnień ochrony przyrody..."
      Panowie ręce opadają - ostatnie nieuregulowane rzeki w Europie - może napisaliby Ci fachowcy Wisła i Odra pierwszymi zdziczałymi rzekami w Europie!! Q...a mać.
      - 29.07.2009 13:32
      • M
        Marand
        to takie polskie....
        - 29.07.2009 14:02
        • x5
          x5
          Skansen i nic więcej nie pozostało z polskich śródlądowych dróg wodnych i nic już nie da się zrobić.Przykre, ale prawdziwe i doszedłem do tego wniosku już dawno temu wyjeżdżając na stałe na Zachód.
          Przykro jest patrzeć na upadek nie tylko dróg wodnych, floty i całej infrastruktury, ale generalnie na upadek świadomości żeglugowej w naszym kraju.
          Ostatni gasi światło...
          - 31.07.2009 22:06
          • przylodz
            przylodz
            Faktycznie, z boku, to musi wyglądać bardzo paskudnie, za to jakie jest wygodne!
            - 01.08.2009 10:10
            • Apis
              Apis
              Renaturyzacja rzek to po prostu świetne wytłumaczenie dla zwykłego lenistwa i nieróbstwa. Pieniądze są ale po co je wydawać na utrzymanie szlaku skoro będąc na tzw "stanowisku" można zbudować daczę lub kupić paliwożerne i trujące środowisko "tłuste" auto? I gdzież tu ekologiczne względy? Ano w dupie.... Jakież to siermiężnie swojskie.... WWF coraz bardziej mi się kojarzy ze smrodzącą WFM-ką (kto nie wie - to taki polski motocykl z czasów "prawidłowych" - dwusuw na mieszankę paliwa z olejem - robioną na stacji paliwowej CPN w specjalnej kance z mieszadłem.... )
              - 02.08.2009 14:06
              • B
                barkarz61
                Witam kolegów ze Śląska, uważnie przeczytałem artykuł oraz komentarze i mam kilka uwag. Wprawdzie mieszkam w Bydgoszczy ale u nas problem śródlądowy jest dość podobny.

                1.Dolny odcinek Wisły, Odra i większość jej dorzecza w naszych granicach znalazły się na stałe dopiero po 1945 roku. Wszystkie drogi wodne śródlądowe leżące na terenach przejętych od Niemców powstały dzięki niemieckiej myśli technicznej, technologii i tradycji budownictwa wodnego. Nawet dzisiaj, pomimo że ich barki po Odrze już nie pływają, główki na niemieckim brzegu są naprawione i całe, a na polskim porozmywane.
                W Polsce nie ma śródlądowej tradycji, myśli technicznej, ani szkolnictwa, które by taką myśl wykształciło, ani publikacji, które by taką myśl propagowały. Szkoły żeglugi śródlądowej, to zupełnie co innego, zaspokajają one potrzeby armatorów, kształcą marynarzy do pływania po drogach śródlądowych. Nie wiadomo jednak kto ma uczyć tych, którzy będą umieli takie drogi budować i konserwować. Niemcy pozostawili nam drogi wodne w bardzo dobrym stanie, jednak po kilkudziesięciu latach nicnierobienia, przestały one w końcu być drożne, zarówno dla żeglugi, jak nawet dla dużej wody, powodując w następstwie powodzie.

                2. Finansowanie inwestycji śródlądowych przerasta możliwości samorządów i ich ewentualnych związków. Samorządy mogą budować mariny lub przystanie, koszt budowy przystani, to mniej więcej jedna tysięczna kosztu budowy śluzy. W budowanie nowych śluz musi się zaangażować właściciel drogi wodnej, czyli Państwo. Nie finanse są jednak najważniejsze, można przecież rozłożyć wszystko na małe etapy, można pozyskiwać dotacje z unijnego funduszu na modernizację infrastruktury i funduszu wspierania ekologii, po małym kawałku realizować projekt, ale ten projekt musi być. Bez jednej wspólnej wizji nie ruszymy z miejsca. Nie może być tak, że nadzór nad różnymi śluzami tej samej drogi wodnej mają dwa różne ośrodki w a każdy z nich ma własne plany i strategie. Mały przykład: rewitalizując lub raczej odbudowując połączenie wodne Odra – Wisła trzeba zacząć od prac na dolnej Odrze, bo co komu przyjdzie z połączenia jeżeli nie będą mogły na nie wpłynąć barki ani z Zadów, ani z EHS-u? Prace na Odrze muszą być realizowane wspólnym wysiłkiem wszystkich nadzorów, województw i samorządów Pomorza. Ni chodzi tylko o pieniądze, ale także promocję, , uświadamianie, itp. W naszym kraju i przy dzisiejszym upolitycznieniu i kadencyjności władz jest to chyba niemożliwe. Jak wytłumaczyć władzom województwa pomorskiego i kujawsko – pomorskiego, że zanim osiągną korzyści z drogi wodnej Odra – Wisła muszą łożyć w regulację dolnej Odry? Wie ktoś???

                3.Politycy i decydenci w Polsce to ludzie przypadkowi, którzy najczęściej nie mają pojęcia, że rozwój transportu śródlądowego jest w naszym kraju możliwy. Planując wydatki budżetowe, nawet gdyby chcieli rozwiązywać problemy związane z transportem śródlądowym, nie mają skąd się o nich dowiedzieć. Publikacje ma ten temat są stare i nieaktualne, a media o żegludze śródlądowej milczą. Często decyzje na najwyższym szczeblu mają charakter polityczny, a gospodarczo są mało korzystne. Czy ktoś zapytał o ile przekopanie Mierzei Wiślanej zwiększy przeładunki portu w Elblągu? Czy Elbląg będzie dzięki temu stać na wydanie kilku milionów rocznie na utrzymanie toru wodnego?
                - 09.08.2009 20:34
                • T
                  Tomek_Szczutkowski
                  ...i jaki z tego wniosek...coś jest nie tak z naszymi Rządzącymi...czy oni są polakami?...nie zależy im na rozwoju Polski tylko na niszczeniu wszystkiego co polskie...chyba widać gołym okiem,i tu nie chodzi tylko o drogi śródlądowe...

                  pozdr
                  Tomek TŻŚ '95
                  - 10.08.2009 08:43
                  • Szafranek
                    Szafranek
                    A wnioski nasuwają się same weźmy sprawy w swoje ręce mamy
                    przecież Stowarzyszenie,mamy za sobą Panią minister jest nas tylu ,że damy radę.więcej wiary w siebie.Róbmy swoje pozdrawiam serdecznie Szafranek.
                    - 11.08.2009 15:11
                    • koj
                      koj
                      NA POCIESZENIE!!!

                      Dziennik Polski 12/08/2009
                      Pale ożywią Wisłę
                      INWESTYCJE.
                      10 stanowisk pali cumowniczych wzdłuż wiślanych bulwarów ma powstać jeszcze w tym roku - w ramach projektu Turystyczny szlak żeglugi śródlądowej na rzece Wiśle w Krakowie .
                      Mają się one pojawić w rejonie ulicy Flisackiej, Jaskółczej, Kościuszki, Tynieckiej, Smoczej, Paulińskiej, Konopnickiej, Rollego, Podgórskiej i św. Wawrzyńca, a w przyszłym tygodniu będzie wiadomo, kto wybuduje 10 stanowisk pali cumowniczych (także podłączenia elektryczne i wodne).
                      W sumie w tych miejscach, do końca listopada tego roku, zostanie zamontowanych 107 pali. Budowa stanowisk cumowniczych jest jedną z części projektu "Turystyczny szlak żeglugi śródlądowej na rzece Wiśle", którego celem jest turystyczne ożywienie zarówno samej rzeki, jak i bulwarów wiślanych. Na warte około 3 mln złotych przedsięwzięcie przyznano 1,8 mln zł unijnej dotacji. Dotychczas w jego ramach uruchomiono tramwaj wodny, dla którego wybudowano 4 przystanki (kolejne będą w przyszłym roku).
                      (J.ŚW)
                      - 12.08.2009 12:23
                      • Szafranek
                        Szafranek
                        No i dobrze niech się zacznie coś dziać,od czegoś trzeba zacząć,małymi kroczkami w pieriot, nie odwracajmy ludzi plecami do wody,niech się przyzwyczajają do tego,że nad wodą życie tętni.Dziękuję za tę odrobię optymizmu,która była bardzo potrzebna do dalszej walki zbrojnej pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie róbmy swoje Szafranek.
                        - 12.08.2009 18:33
                        • B
                          barkarz61
                          Nie tylko Wisła staje się przyjazna turystom wodnym. Dużo dzieje się w Bydgoszczy. Powstała w tym roku nowoczesna przystań na Kanale Bydgoskim, z europejskimi standardami. Od dwóch lat miasto współorganizuje czerwcową imprezę pod nazwą „Stert na Bydgoszcz” połączoną z międzynarodowymi wyścigami kajaków i paradą jachtów. Bydgoski tramwaj wodny wzbogacił się o nowy solarny statek „Słonecznik”.
                          Życie turystyczne nie omija także tzw. Pętli Wielkopolskiej, prawie w każdym miasteczku nad Notecią powstaje przystań. W ciągu lata regularne rejsy po Noteci odbywa statek Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowych w Nakle „Łokietek”. Inspiratorem tych rejsów jest kapitan Grzegorz Nadolny.
                          W Gorzowie z kolei ma swój port „Kuna” najstarszy w Polsce, a może i na całym świecie śródlądowy lodołamacz. Jego kapitan, a mój były nauczyciel pan Jurek Hopper, jest wielkim propagatorem turystyki śródlądowej oraz inicjatorem międzynarodowych „zlotów” motorowodniaków. Zapewne głównie za jego i sprowadzonych przez niego turystów sprawą brzegi Warty i Noteci zaczynają się powoli „cywilizować”.
                          Nie wiem dokładnie jak wygląda sytuacja na Nogacie ale jestem pewien, że samorządy nie śpią. Z inicjatywy i częściowo na koszt prywatnego armatora pasażerek przedłużono śluzę w Gdańskiej Głowie. Dzięki temu regularne rejsy pasażerskie odbywają się między Gdańskiem i Elblągiem. W tym roku na przełomie czerwca i lipca grupa motorowodniaków z Elbląga popłynęła do Berlina i z powrotem. Turystyka śródlądowa ma się w naszym kraju nieźle, a w każdym razie coraz lepiej.
                          - 12.08.2009 22:07
                          • przylodz
                            przylodz
                            W tym temacie zupełnie się z Kolegą Barkarz61 nie zgodzę. Właśnie odbyłem rejs z Cigacic ( 471 kilometr Odry) do Gdańska i z powrotem, robiąc Pętlę Żuławską i Tugę. Mam całkiem odmienne spostrzeżenia w sprawie tego co się dzieje nad brzegami naszych rzek. Jedynie w kwestii odwrócenia się Gorzowa i Bydgoszczy ku wodzie, potwierdzam Kolegi słowa. Te miasta naprawdę zasługują na szczególną pochwałę. Swoje wrażenia z rejsu opisałem w swoim artykule, który właśnie oczekuje na kolejkę do zamieszczenia na tym portalu.
                            Pozdrawiam.
                            - 13.08.2009 07:46
                            Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                            Proszę Zaloguj by zagłosować.
                            Niesamowite! (0)0 %
                            Bardzo dobre (0)0 %
                            Dobre (0)0 %
                            Średnie (0)0 %
                            Słabe (0)0 %
                            Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                            Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies