Oszedł Komandor Wróblewski

30.06.2009
Z głębokim żalem zawiadamiam, że na Wieczną Wachtę odszedł w wieku 93 lat komandor Mieczysław Wróblewski. Wiadomość tę otrzymałem od Bractwa Mokrego Pokładu z następującymi słowami:

"Nie będę przypominał jaki był, bo rzucał czar na wszystkich bez wyjątku. Niósł przedziwny majestat marynarza, oficera frachtowca, profesora nawigacji, ONZ-towskiego lingwisty, afrykańskiego podróżnika... no i fotografa, który dokumentuje swoje życie niedowiarkom. Poznał okręty wojenne (praktyka na "Orle", żaglowiec "Iskra"). Odszedł człowiek związany z polskim morzem od czternastego roku życia a jego pracowite życie biegło na doglądaniu spraw morskich i rzeki Odry."

Z głębokim żalem zawiadamiam, że na Wieczną Wachtę odszedł w wieku 93 lat komandor Mieczysław Wróblewski. Wiadomość tę otrzymałem od Bractwa Mokrego Pokładu z następującymi słowami:

"Nie będę przypominał jaki był, bo rzucał czar na wszystkich bez wyjątku. Niósł przedziwny majestat marynarza, oficera frachtowca, profesora nawigacji, ONZ-towskiego lingwisty, afrykańskiego podróżnika. . . no i fotografa, który dokumentuje swoje życie niedowiarkom. Poznał okręty wojenne (praktyka na "Orle", żaglowiec "Iskra"). Odszedł człowiek związany z polskim morzem od czternastego roku życia a jego pracowite życie biegło na doglądaniu spraw morskich i rzeki Odry. "

Ceremonia pogrzebowa odbędzie się 2 lipca (czwartek) o godz. 14. 00 na Cmentarzu św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida we Wrocławiu, a po niej pochówek w grobie rodzinnym. Cześć jego pamięci!


Nieżyjący już także inny nestor żeglugi śródlądowej - Marian Kosicki - tak opisał życiową drogę Komandora:

Mieczysław Wróblewski - Komandor porucznik, Komodor Bractwa Mokrego Pokładu. Absolwent Korpusu Kadetów i Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej w Toruniu. Dowódca okrętów wojennych. Obrońca Helu i więzień obozów jenieckich. W latach 50-tych związał się z Wrocławiem gdzie przez wiele lat wykładał w TŻŚ teorię prowadzenia statku, nawigację. Piastował szereg odpowiedzialnych stanowisk w administracji żeglugowej, w tym również jak ekspert ONZ w Afryce. Hobby - fotografia. Znany autor wielu znakomitych "obrazów" i wystaw fotograficznych eksponowanych w kraju i za granicą.

Karierę oficera zawodowego rozpoczął jako szesnastolatek od wstąpienia do Korpusu Kadetów w Chełmie w 1930 r. , po czym wstąpił do Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej w Toruniu. Rok 1938 to promocja na podporucznika marynarki, przyjęcie u Prezydenta RP, zdjęcie w galowym mundurze, które zamieszczane jest w wielu publikacjach i przydział na ORP „Rybitwa”. Okręt w Grupie Obrony Wybrzeża wchodził w skład Morskiej Obrony Wybrzeża. We wrześniu 1939 r. podczas wykonywania operacji „Rurka” - stawianie zagrody minowej w Zatoce Gdañskiej - ppor. mar. Mieczysław Wróblewski był ZDO, tj. zastępcą dowódcy okrętu i sprawował nadzór nad artylerią okrętów. W czasie nalotu niemieckiego lotnictwa został kontuzjowany. Najgorsze miało dopiero przyjść.

2 października Hel kapitulował, a młody podporucznik trafił do niewoli i przebywał w kilku obozach jenieckich, a na końcu w Oflagu IIC Woldenberg (obecnie Dobiegniew). Kmdr Mieczysław Wróblewski należy do grona ostatnich już obrońców polskiego Wybrzeża na morzu 1939 r. Większość ich odeszła na wieczną wachtę.

W oflagu znaleźli się oficerowie zawodowi i oficerowie rezerwy. Spotkało się więc tu wielu ludzi różnej profesji z całej Polski. Komandor Wróblewski wspominał swego czasu, a ja zapamiętałem ciekawe nazwiska: Kazimierz Rudzki - aktor, Bogdan Paprocki - tenor, książe Edward Czetwertyński - prof. Politechniki Warszawskiej (wspaniały podręcznik „Hydrologia”), książe Eustachy Sapiecha, hr. Józef Mycielski. Ciekawe, że w obozach jeńcy trzymali się razem według formacji, ale marynarka dogadywała się z kawalerię. Może dlatego powstało powiedzenie „konna marynarka”. Tylko kto szczycił się tym określeniem?

Na pewno nie ludzie z floty. Po wyzwoleniu podjął ponownie służbę w Marynarce Wojennej. W szybkim czasie w służbie pod biało-czerwoną banderą przychodzą nowe sukcesy. Zostaje oficerem flagowym dowódcy Marynarki Wojennej, dowódcą ORP „Zuraw” (bliźniak „Rybitwy”). Wreszcie Kmdr ppor. Wróblewski trafia do Wrocławia, gdzie otrzymuje zatrudnienie w Lidze Morskiej pełni obowiązki inspektora nadzoru ds. jednostek pływających z własnym napędem mechanicznym. Uzyskuje pierwsze lokum na zamieszkanie przy ulicy Na Grobli.

Tu po raz pierwszy spotyka się z Odrą. Wówczas nie mógł wiedzieć, że z tą rzeką zwiąże się już na zawsze. Miał jednak świadomość, że to nie Marynarka, a system, jaki wówczas panował spowodował odsunięcie go od morza - taki los!

Wówczas było Ludowe Wojsko Polskie, Ludowe Lotnictwo itd. Z dumą podkreślał, że w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (PRL) jedynie Marynarka Wojenna zachowała niezmieniony symbol z II RP - ORP - Okręt Rzeczpospolitej Polskiej.

Podejmuje pracę w Dyrekcji Okręgowej Dróg Wodnych jako inspektor nadzoru nad żeglugi, by następnie objąć kierownictwo w powstałym w 1961 roku Inspektoracie Żeglugi Śródlądowej. Przeprowadzając inspekcje statków i szlaku żeglownego nie rozstaje się z aparatem fotograficznym. Wywołuje filmy i robi odbitki w łazience swego mieszkania. Tak powstaje jedyny w swoim rodzaju dokument o statkach jakie pływały na Odrze i ludziach, którzy na nich pływali. Przy płynącym zestawie holowniczym, czy następnie zestawie pchanym mimo woli powstaje dokument stanu drogi wodnej i ubezpieczeń brzegowych.

Najpiękniejszym efektem jego pracy jest cykl siedmiu zdjęć z wieży kościoła w Lubiążu, umownie nazywany „przejęcie dużego holendra”. Przynajmniej jedno z tych zdjęć jest przywoływane w różnego rodzaju publikacjach. Bo czyż może być piękniejszy widok, niż pióropusz dymu wydobywający się z komina potężnego parowca? Dokumentował istnienie i przemijanie epoki parowców z systemem holowanym wraz holownikami o pędnikach kołowych oraz narodziny systemu pchania, który w pełni wykorzystywał napęd spalinowy.

Jednocześnie rozpoczął w Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu wykłady przedmiotów nazywanych zawodowymi, takich jak manewrowanie statkiem, wiedza okrętowa, meteorologia żeglarska i in. Powstał skrypt „Teoria prowadzenia statku”, napisany pięknym językiem, z olbrzymią ilością rysunków i wykresów jest niepowtarzalnym podręcznikiem z tej dziedziny. Wychował wielką rzeszę marynarzy. Jako kierownik Inspektoratu i przewodniczący komisji egzaminacyjnej „przemaglował” i mianował wielu znanych, wspaniałych kapitanów. Dowodem uznania jego zdolności pedagogicznych są listy i telefony od dawnych uczniów, którzy są obecnie kapitanami, inżynierami, magistrami i doktorami.

Stanowisko głównego nawigatora w Zjednoczeniu Żeglugi i Stoczni Rzecznych jakby oddaliło go od załóg pływających. Spotkać można go było przy okazji wodowań i odbiorach statków, zawsze z aparatem fotograficznym. Interesuje się losami uczniów ze szkoły żeglugi, ośledzi ich karierę zawodową. Opracowywał instrukcje, opiniuje lub wprowadza nowe formy przepisów i instrukcji. Z ramienia ONZ przebywał w Afryce, gdzie wprowadzal po raz pierwszy przepisy żeglugowe dla tamtejszych dróg wodnych.

Był w zespole, który zorganizował się jako Bractwo Mokrego Pokładu. Na zasadzie starszeństwa (w nomenklaturze wojskowej) i na podstawie doświadczeń oraz ogólnej sympatii kmdr por. Mieczysław Wróblewski został wybrany I komodorem Bractwa Mokrego Pokładu. Uczestniczy we wszystkich spotkaniach Bractwa współprzewodnicząc posiedzeniom wraz ze Zbigniewem Priebe. Na każdym spotkaniu ma nam zawsze do opowiedzenia jakąś anegdotkę lub interesujący fragment ze swego życia, czy też epizod z życia floty lub żeglugi.
mgr inż. kpt ż. ś. I klasy - Marian Kosicki



Powyżej: Kmdr Wróblewski z Józkiem Węgrzynem na Zjeździe Absolwentów w 2007.
Poniżej: Jedno z najbardziej znanych zdjęć wykonanych przez kmdr Wróblewskiego.

Apis 30.06.2009 5,229

3 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Jerzy Hopfer
    Jerzy Hopfer
    Odszedł nasz Nauczyciel, Mistrz, Guru i Ojciec. Odszedł ten, który wbijał nam do głów co to znaczy kapitan statku, że kapitan to nie tylko zawód, to powołanie,ale i wielka odpowiedzialność, który uczył nas patriotyzmu na codzień, który uczył nas zawiłości manewrowania statkiem ale przy tym uczył nas godnie żyć i być dumnym z zawodu. Uczył także poczucia służby. Jego nauki są ponadczasowe i trafiały na podatny grunt, co, mimo upływu lat, widać u tych, którzy wyszli spod Jego ręki. Jego podręcznik manewrowania statkiem, choć wydany w pierwszej wersji skromniutko, na lichym papierze, jest prawdziwym białym krukiem, poszukiwanym nie tylko na śródlądziu ale i w szkołach morskich.
    Żegnaj Panie Komandorze. Nie żyłeś na próżno. W każdym z nas, Twoich uczniów zostawiłeś cząstkę siebie i dlatego będziesz dalej żył w nas.
    - 01.07.2009 11:13
    • x5
      x5
      Żegnaj Komandorze!
      Nikt Cię już więcej nie zastąpi na wieży kościoła w Lubiążu fotografującego pociąg holowniczy płynący jak wstęga po błękitnej Odrze.

      Zostaniesz na zawsze jedynym romantycznym malarzem naszej żeglugi i jej historii kochany Komandorze.
      Cześć Twojej pamięci i pokój marynarskiej Duszy.
      Józek
      - 01.07.2009 22:30
      • S
        Sylwester
        Panie Komandorze!W maju tego roku bylem w Nienburgu nad Wezera i odwiedzilem miejsce w ktorym Pan byl w czasie wojny.Teren bylego Oflagu to dzisiaj piekne osiedle domkow jednorodzinnych.Chcialem panu pokazac zdjecia stamtad.Nie zdazylem!Wiadomosc o Pana odejsciu na wieczna wachte byla szybsza.Pozostal tylko smutek i pamiec o TOBIE.Spoczywaj w spokoju !
        - 25.07.2009 22:13
        Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
        Proszę Zaloguj by zagłosować.
        Niesamowite! (0)0 %
        Bardzo dobre (0)0 %
        Dobre (0)0 %
        Średnie (0)0 %
        Słabe (0)0 %
        Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
        Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies