Rano fala powodziowa na Odrze zerwała wojskowy most pontonowy zbudowany w miejscowości Kopanie. Miał służyć okolicznym mieszkańcom, którzy mają pola po drugiej stronie rzeki. Stały most też został zburzony przez wodę. Ten pontonowy, jak mówią strażacy, "popłynął w siną dal".
Ze wstępnych ustaleń wynika, że Nysa Kłodzka, która niedaleko tego miejsca wpływa do Odry znalazła sobie inne ujścia. Wpływa do starorzeczy odrzańskich, które zamieniają się w rwące potoki. Jedno z nich znajdowało się w pobliżu tej pontonowej przeprawy i woda mogła rozmyć zakotwienia mostu. Most postawiono mieszkańcom w tym roku, aby rolnicy mogli swobodnie dojeżdżać do swoich pól i łąk. 
Rano fala powodziowa na Odrze zerwała wojskowy most pontonowy zbudowany w miejscowości Kopanie. Miał służyć okolicznym mieszkańcom, którzy mają pola po drugiej stronie rzeki. Stały most też został zburzony przez wodę. Ten pontonowy, jak mówią strażacy, "popłynął w siną dal". Ze wstępnych ustaleń wynika, że Nysa Kłodzka, która niedaleko tego miejsca wpływa do Odry znalazła sobie inne ujścia. Wpływa do starorzeczy odrzańskich, które zamieniają się w rwące potoki. Jedno z nich znajdowało się w pobliżu tej pontonowej przeprawy i woda mogła rozmyć zakotwienia mostu.
Most o nośności kilkunastu ton, który wytrzymywał ciężar kombajnów, traktorów i samochodów, nie wytrzymał naporu wody. W ciągu kilku minut porwała go rzeka. Most postawiono mieszkańcom w tym roku, aby rolnicy mogli swobodnie dojeżdżać do swoich pól i łąk. Jeszcze rano przeprawa stała cała i w pewnym momencie w ciągu kilku minut nabrzeżne mocowania puściły i konstrukcja runęła do wody - mówią mieszkańcy.
Konstrukcja została źle zakotwiczona - mówi Jacek Przybylski, zastępca dowódcy jednostki ratowniczo–gaśniczej w Brzegu. Mieszkańcy przyznają, że brak mostu to dla nich tragedia. Wielu rolników ma tam swoje pola uprawne. Po drugiej stronie kanału jest tam prawie 300 hektarów ziemi.
"Nie wiadomo, gdzie obecnie znajduje się most, czy raczej jego elementy" - mówi DZIENNIKOWI bryg. Aleksander Połoszczański, rzecznik wojewódzkiej straży pożarnej w Opolu. Fragmenty pontonowej konstrukcji dryfują po Odrze od godz. 9.20. Wtedy wezbrana fala porwała zbudowany przez wojsko most.
Straż nie planuje wyłapywania elementów przeprawy. Jeśli dostanie informacje o zalegających fragmentach, postara się je wyłowić. Do tej pory, mimo że po drodze jest wiele mostów i jazów, strażacy nie dostali żadnej informacji.
Tymczasem sytuacja w Opolskiem jest bardzo trudna. Tuż po południu nad Opolem zaczęły gromadzić się burzowe chmury. Gdzieniegdzie deszcze pada już od dawna, skutecznie utrudniając pomoc i usuwanie szkód.
----------
Udało się złapać urwane dziś rano przęsło mostu pontonowego. Potężny element płynął Odrą, zagrażając mostowi w Oławie. Przęsło zatrzymali po godz. 14 pracownicy jednej ze śluz w Oławie. Wpłynęło do Kanału Młynówka.
- Mieliśmy szczęście, bo akurat śluza była zamknięta, a więc nurt wody bardzo spokojny - powiedział nam Krzysztof Gielsa, rzecznik dolnośląskiej straży pożarnej. - Pracownicy śluzy łodziami zepchnęli przęsło na bok i właśnie je zabezpieczają, żeby nie popłynęło dalej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław, Radio Opole
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies