20 i 21 czerwca odbył się na Brucknera 10 we Wrocławiu zlot absolwentów szkół żeglugi śródlądowej. Relację i fotorelację Józka Węgrzyna - dzis kapitana rzecznych frachtowców w Niemczech - zamieszczamy na naszych łamach także. Większość bowiem z twórców i redaktorów tego portalu a także innych stron internetowych poświęconych żegludze śródlądowej (Galeria Floty) wywodzi się właśnie z tej szkoły.
Na prezentacji złożonej z fotek wykonanych podczas Zlotu możemy rozpoznać wielu z naszych znajomych więc nie trzeba ich w jakiś szczególny sposób opisywać. Kto będzie miał ochotę dowiedzieć się czegoś więcej - zrobi to w komentarzach lub uda sie wprost na stronę Absolwentów z Brucknera, gdzie zapewne jeszcze długo wspominać będzie się wrażenia z tego spotkania.
20 i 21 czerwca odbył się na Brucknera 10 we Wrocławiu zlot absolwentów szkół żeglugi śródlądowej. Relację i fotorelację Józka Węgrzyna - dzis kapitana rzecznych frachtowców w Niemczech - zamieszczamy na naszych łamach także. Większość bowiem z twórców i redaktorów tego portalu a także innych stron internetowych poświęconych żegludze śródlądowej (Galeria Floty) wywodzi się właśnie z tej szkoły.
Na prezentacji złożonej z fotek wykonanych podczas Zlotu możemy rozpoznać wielu z naszych znajomych więc nie trzeba ich w jakiś szczególny sposób opisywać. Kto będzie miał ochotę dowiedzieć się czegoś więcej - zrobi to w komentarzach lub uda sie wprost na stronę Absolwentów z Brucknera, gdzie zapewne jeszcze długo wspominać będzie się wrażenia z tego spotkania.
Moje spojrzenie na Zlot!
Sobota 20 czerwca 2009 roku.
To był mój szósty Zjazd....
Przyjechałem z daleka i spotkałem w Szkole tylko jednego Kolegę z klasy Józka Czecha. Jednak nie przyjechałem po to, żeby spotkać się koniecznie z tymi którzy przez pięć lat byli w tych samych ławach. Przyjechałem, żeby po raz kolejny oddać hołd Szkole do której chodziłem. Stoi ona majestatycznie w tym samym miejscu, ale jakże jest inna.
Zaparkowałem auto z tyłu Szkoły i pierwszym kolegą którego spotkałem był Gabriel Gatner. Nie widzieliśmy się bardzo długo, ale przywitaliśmy się bardzo serdecznie i powoli udaliśmy się wspólnie przed wejście główne. W drodze trafiamy na Adama Maślanego. Na dziedzińcu budynku spotykam wysokiego przystojnego mężczyznę w dobrze skrojonym garniturze. Z wyciągniętą dłonią na przywitanie podchodzi i pyta czy wiem kim jest? Oczywiście, że wiem chociaż nie spotkałem Go nigdy w swoim szkolnym życiu. Kończył TŻŚ wiele lat wcześniej przede mną. Znamy się jednak od kilku lat telefonicznie i bardzo polubiliśmy się przez ten czas. Witek Szabłowski - bo o nim tu mowa przyjechał z Berlina. Mieszka w Niemczech podobnie jak ja od ponad 20 lat. Przywiózł specjalnie dla mnie nalewkę z porzeczek którą mi teraz dał w prezencie.
Po chwili podchodzi do nas inny przystojny wysoki mężczyzna. Również jego nie spotkałem osobiście do tej pory, ale znamy się z internetu. Tadeusz Wydrych kończył Szkołę w 1964 roku kiedy ja nie miałem jeszcze pojęcia, że we Wrocławiu jest ul. Brücknera. Witamy się bardzo serdecznie. Jego ciepły uścisk dłoni mówi sam za siebie. To jeden z Przyjaciół, których poznałem dzięki Szkole przed którą w tej chwili stoimy.
Powoli pojawia się coraz więcej dobrze i mniej znanych kolegów. Z boku na ławeczce siedzi młoda para. Czują sią jakoś nie swojo widząc jak coraz więcej starszych panów robi ze sobą "niedźwiedzia". Podchodzę do nich witam się i zaczynam rozmowę. On (przepraszam zapomniałem nazwiska) jest jednym z najmłodszych Absolwentów TŻŚ ( rocznik 2000 ?) przyjechał ze swoją żoną i nie spotkał dzisiaj nikogo ze swojego rocznika. Przedstawiam ich swoim kolegom i mówię, żeby się nie martwili bo wszyscy jesteśmy takimi samymi Absolwentami i nie ma różnicy kiedy kończyliśmy naszą Szkołę.
Kupiłem jadąc z Wojszyc (gdzie się zatrzymałem u siostry mojej żony) na Kowale dwa bukiety kwiatów i wiązankę pojedyńczych czerwonych róż. Są to kwiaty dla naszych Pań Nauczycielek. Pierwszy bukiet wręczyłem Pani Marii Bednarskiej a drugi Pani Jadwidze Żuraw-Krutul. Róże dostały ode mnie Panie: Bogusława Kędzierska, Janina Kaczor, Basia Zelkowier i Ola Czekańska-Rzewuska.
Dostaję od organizatora Zbyszka Toporowicza "Znaczek Zlotu" i przypinam go do klapy marynarki gdzie po lewej stronie mam już zapięty znaczek absolwencki.
Na korytarzu spotykam bardzo miłego kolegę Kazia Kukawkę z tego samego ( 1957 ) rocznika co Zbyszek Priebe. Kazio był wychowankiem i przyjacielem domu Pani Stanisławy Inglod. Rozmawiamy chwilę wspominając poprzedni Zjazd i bankiet na którym poznaliśmy się.
Udajemy się powoli do Auli na oficjalne uroczystości, które poprowadził Zbyszek Toporowicz. W holu miła niespodzianka poznaję jednego z najstarszych naszych absolwentów kolegę Aleksandra Modrzejewskiego rocznik 1954. Rozmawialiśmy już wcześniej na skype i telefonicznie oraz jesteśmy znajomymi na Portalu Nasza Klasa.
Umawiam się z Olkiem na rozmowę na statku "Westerplatte II" gdzie udamy się po oficialnych uroczystościach. Tuż przed oficjalnym otwarciem Zlotu spotykam w auli Kazika Węgrzyna, który kończył TŻŚ w czerwcu 1970 roku, a ja rozpoczynałem tutaj naukę we wrześniu tego samego roku. Rozmawiamy chwilę i przedstawiamy się przechodzącym kolegom - Kazik i Józek Węgrzyn - wszyscy myślą, że jesteśmy braćmi albo przynajmniej kuzynami. Niech tak zostanie bo nie prostujemy tego.
Jednak w auli podchodzą do mnie koledzy mojego brata Artura również naszego absolwenta i proszą o kontak z nim. Rozpoczyna się uroczystość Zlotu Absolwentów, który praktycznie jest VI Zjazdem dla upamiętnienia 50-rocznicy rozpoczęcia pracy przez nasze Panie Profesorki Marię Bednarską i Jadwigę Żuraw-Krutul oraz 85 rocznicę urodzin Prof. Alojzego Toporowicza.
W krótkim przemówieniu Zbyszek Toporowicz wita i pozdrawia wszystkich przybyłych na dzisiejsze spotkanie i prosi Zbyszka Priebe o pomoc w prowadzeniu uroczystości. Głos zabiera Tadeusz Wydrych i wręcza pamiętkowe puchary oraz piękne bukiety kwiatów Panią Marii i Jadwidze oraz Pani Bronisławia Kędzierskiej.
W imieniu jubilatek przemawia Pani Maria Bednarska dziękując za wyróżnienie oraz opowiada o swojej pracy w TŻŚ. Również Pani Bronisława opowiada o swoich zajęciach z budownictwa wodnego.
Tadeusz wręcza kolejne puchary dla Państwa Ireny, Sylwii i Pawła Talików za książkę "Zakończony Rejs". Za zorganizowanie tego Zlotu pucharem wyróżniony zostaje Zbyszek Toporowicz. Podobny zaszczyt spotyka kolegów prowadzących strony internetowe związane z naszą Szkołą. Puchary dostają Darek Bąk i Wiesiek Konieczko.
Dla mnie przypada puchar za samo nazwanie się "prawdziwym absolwentem" i Tadeusz to motywuje krótkim opowiadaniem bez wypowiadania moje nazwiska. Ostatni puchar zostaje przyznany Andrzejowi Podórskiemu za Portal żegluga wczoraj, dziś i jutro i pomoc w prowadzeniu stron internetowych naszej Szkoły. W imieniu Andrzeja, który nie mógł przyjechać w pierwszy dzień Zlotu ja odebrałem Jego nagrodę.
Przedstawiani są najstarsi absolwenci do których należy Bronisław Świercz oraz Aleksander Modrzejewski. Zabierają oni kolejno głos mówiąc o swojej drodze życiowej. Komandor Świercz przekazuje Stowarzyszeniu Absolwentów pamiątkowy upominek sekstantu i busoli. Kolega Modrzejewski wręcza Zbyszkowi Priebe pamiątkową paterę dla Bractwa Mokrego Pokładu.
Przemawia jeszcze jeden kolega wręczając pamiątkowy kryształowy medal ufundowany z okazji tego spotkania dla organizatora Zlotu. Po nim zabrałem głos ja przemawiając w imieniu Stasia Szczepańskiego, który nie mógł przyjechać do Wrocławia zajęty przygotowaniami do "wodowania" swojej drugiej książki. Opowiadałem o historii wydania Jego najnowszej książki "Za tych co na morzu" oraz zaprosiłem wszystkich obecnych w auli na uroczystą jej promocję, która odbędzie się 11 lipca (sobota) o godz. 18. 00 w Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu.
Tymi miłymi akcentami zakończyła się część oficjalna w auli naszej Szkoły. Zostaliśmy zaproszeni przez organizatora na statek "Westerplatte II" gdzie odbyło się wspólne spotkanie Nauczycieli i ich wychowanków. Przyjechałem pod statek autem i poszedłem do pomieszczeń załogi. Spotkałem kończącego właśnie swoją wachtę kapitana Stanisława Partykę. Znamy się od samego początku i moich pierwszych kroków na statkach szkolnych. Swoją pierwszą praktykę odbyłem na statku szkolnym "Młoda Gwardia" gdzie Pan Stasio pełnił funkcją bosmana. Później współpracowaliśmy razem na naszym flagowcu "Westerplatte II", którym dowodził Ś. P. kpt. Józef Bąk, ja byłem bosmanem a Stasio drugim kapitanem.
Powoli przychodzą uczestnicy spotkania w auli. Podjechał Zbyszek Toporowicz swoim vanem, który przywiózł kiełbaski i węgiel na grila oraz kilka kartonów napojów i piwa. Mistrzami ceremoni smarzenia kiełbasek zostali absolwenci z 1976 r. Kazio Witek i Rysiek Szyszka. Już unosi się przyjemny zapach smarzonej kiełbasy kiedy nadchodzili nasi wspaniali Nauczyciele. Tadzio Wydrych natychmiast sadza przy swoim stoliku Panie Jadwigę i Bogusię, a Pani Maria usiadła ze swoim prominentnym rocznikiem 1974.
Rozmawiam z Agatą tj. Panią Janiną Kaczor, a po chwili podchodzą do nas Basia I Włodek Zelkowierowie. Po tylu latach jesteśmy na "TY". Jest mi niesamowicie miło powspominać czasy kiedy byłem uczniem i bałem się tych wcale nie groźnych jak kiedyś wydawało nam się Nauczycieli. Ola Czekańska-Rzewuska zawsze bierze udział w naszch wspólnych spotkaniach. Mieszka po drugiej stronie wału i mimo, że dość krótko była Nauczycielką w TŻŚ to jednak zawsze jest z nami. Widzę jak ze łzami w oczach jeden ze starszych absolwentów opowiada, że to jego pierwsze po 43 latach odwiedziny naszej Szkoły i terenów na których spędził swoją młodość.
Nie on jeden ma łzy w oczach, które po pierwszych toastach pojawiły się u wielu siwych dojrzałych panów tych prawdziwych chłopaków z Brücknera 10.
Wiesio Konieczko widząc, że kończą się kiełbaski i piwo oraganizuje "ściepę" do kapelusza. Przyjechał do Wrocławia z całą swoją rodziną. Chciał pokazać żonie Bożenie i swoim trzem córkom gdzie chodził do Szkoły, o której tak często tam w Humaniskach opowiada. Ja wraz z Kaziem Węgrzynem i Józkiem Czechem idziemy na stację benzynową po napoje chłodzące i piwo. Spotykamy po drodze innych kolegów wracających już z "zaopatrzeniem". Edek Pawelec i Zenek Żok z rocznika 1973 właśnie dokoptowali do nas. Przedstawiają nam Lesława Wasiliu, który w ostatniej chwili dołączył do uczestników Zlotu.
Wracamy na pokład naszego statku. wpadam prostow objęcia "Mrówy" Krzyśka Mrowca, który zawsze chociaż na chwilę wpada na nasze spotkania. Jego rocznik 1974 jest dość aktywny i licznie przybywa na każde absolwenckie spotkanie. Podobnie jak rocznik 1975,a przede wszystkim klasa "A" Pana prof. Derkacza stawiła się dzięki Witkowi Lechowiczowi jak zwykle w sile chłopa. Niestety z mojej klasy "D" Pani Elżbiety "Rudej" Piaseckiej jest nas tylko dwóch, ale za to mogących wiele... wypić jeszcze.
Stoję przy relingu z Włodkiem Zelkowierem, Poldkiem Lianą i Józkiem Czechem kiedy do trapu wejściowego zmierzał nasz absolwent też rocznik 1975 klasa "B".
To Poseł na Sejm RP kolega Rysiek Zbrzyzny. Było to bardzo miłe, że znalazł czas żeby nas odwiedzić. Przyjechał wraz ze swoją żoną, która podobnie jak moja Marta były na naszej studniówce ponad 34 lata temu. Rysiek wita się kolejno ze stojącymi najbliżej kolegami i Nauczycielami. Rozmawia dość długo z Panią Jadzią, która nie uczyła go matematyki ponieważ był w klasie jej siostry Ś. P. Heleny Węgrzyńskiej. Przypinam Ryśkowi do klapy marynarki znaczek absolwencki i robimy sobie wspólne koleżeńskie zdjęcie.
Komandor Bronisław Świercz zaprasza mnie do swojego stolika. Wypijamy "za tych co na morzu" po piwie i zaczynają się marynarskie opowieści. Przyjeżdża Zygmunt "Maciek" Maćkowski, u którego już dość dawno temu zamówiłem koszulki absolwenckie. Ma dla mnie cały karton białych, granatowych i czarnych koszule. Są wyjątkowo ładne i bardzo mi sią podobają. "Maciek" dorzuca jeszcze kilka PL-ek i wszystko pakuję do bagażnika swojego auta. Czekałem dość długo na te koszulki porozumienia, ale się w końcu doczekałem.....
Wiesiek Konieczko zaprasza mnie na wspólną koleżeńską rozmowę z Darkiem Bąkiem. Idziemy na dziób statku i dyskutujemy o przyszłości portali internetowych poświęconych pamięci naszej Szkoły. Popełniliśmy w przeszłości sporo błędów i nie chcemy, żeby uznawano nas za przeciwników. Jesteśmy partnerami i nie będziemy więcej dopuszczać do nieporozumień między sobą. Czas szybko biegnie, ale pogoda dopisała nam wspaniale i słońce widoczne jest jeszcze na horyzoncie. Marta moja żona, która jest ze mną od 35 lat zna już na pamięć opowieści jakie zawsze snuję po wypiciu troszkę więcej niż zezwale przyzwoitość i zarządza odjazd do domu. Pozdrawiam jeszcze świetnie bawiących się kolegów i zamówioną taksówką, która czeka na nas koło mostu odjeżdżamy na Wojszyce.
Niedziela 21 czerwca
Po wczorajszej imprezie zostawiałem swoje auto zaparkowane koło statku na przystani szkolnej. Na statek odwozi mnie szwagier Zbyszek u którego zatrzymaliśmy się jak zwykle będąc we Wrocławiu. Piękna pogoda utrzymuje się nadal. Można chodzić w koszulce z krótkim rękawem. Jestem jednym z pierwszych zjawiających się na przystani szkolnej. Stoi tam kilka zaparkowanych aut. Jedno jest lekko uszkodzone. Nie przypominam sobie, żeby tak było wczoraj kiedy zostawialiśmy je dla pewności właśnie tutaj.
Wchodzę na "Bizona" gdzie słyszę wesołe głosy swoich szkolnych kolegów. To kapitan statku Stasio Zieliński rocznik 1974 i "Maciek" opowiadają ciekawe historyjki z wojska. Częstują mnie wodą mineralną i opowiadają o spokojnie zakończonym wczorajszym spotkaniu. Nadchodzą kolejni koledzy i w kajucie robi się ciasno. Wychodzimy więc na pokład i dalej snujemy nasze marynarskie opowieści. Przyjechał Andrzej Podgórski dla którego mam puchar otrzymany od Tadzia Wydrycha. Andrzej musiał wczoraj pracować i nie mógł osobiście go odebrać. Puchar otrzymał za prowadzenie Portalu internetowego "Żegluga wczoraj, dziś i jutro". Strona ta robiona jest jako wirtualnyn statek, którego Andrzej jego kapitanem. W rzeczywistości był kiedyś kapitanem statku szkolnego "Młoda Gwardia" i oczywiście kapitanem wielu odrzańskich i nie tylko odrzańskich statków.
Wielu kolegów było odwiedzić prof. Alojzego Toporowicza, który mieszka do dzisiaj na ul. Asnyka. Właśnie wrócił od niego Wiesiek Konieczko i poprosił mnie o podwiezienie do internatu. Spotykam tam chłopaków z rocznika 1989, którzy stawili się na Zlocie w kilkuosobowym składzie. Robimy sobie wspólne pamiątkowe zdjęcie i wracamy ponownie z Wieśkiem na międzywale. Mój pobyt na statku "Westerplatte II" dobiega powoli do końca. Muszę popołudniu wracać do domu w Niemczech.
Spotykam Witka Padurka, który też bywa na każdym absolwenckim mittingu. Jeszcze kilka zdjęć wspólnie z Andrzejem Podgórskim i opuszczam gościnny pokład naszego statku. Wychodząc już na trapie spotykam ostatniego dyrektora Szkoły Pana Andrzeja Koca. Miło, że przyszedł do nas, ale przykro, że ja już muszę odjeżdżać.
Było to kolejne bardzo sympatyczne i miłe spotkanie z wieloma znanymi i nieznanymi, a teraz poznanymi absolwentami naszej niezapomnianej Szkoły wrocławskiego TŻŚ. Do widzenia chłopaki do następnego spotkania. Pozdrówcie ode mnie naszych Nauczycieli... A'hoy, "Westerplatte"....
Józek Węgrzyn - rocznik 1975
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies