Statki parowe na polskich drogach śródlądowych. Książka prof. Michalskiego

13.06.2009
Prof. Michalski kultywuje nadal szlachetne interesowanie się statkami parowymi w żegludze rzecznej, które zaczęło się u niego w Płocku, gdzie zamieszkiwał w czasach młodzieńczych w bezpośrednim kontakcie z Wisłą, w latach szkolnych przed maturą, którą uzyskał w znanym w Polsce liceum ogólnokształcącym - płockiej „Małachowiance”.

Podczas studiów politechnicznych kontakty z domem utrzymywał dzięki wiślanej komunikacji pasażerskiej na trasie Warszawa-Płock, preferując podróżowanie statkami parowymi Żeglugi na Wiśle z pominięciem kolei. W okresie tym, korzystając z nowego, inżynierskiego już spojrzenia na sprawy żeglugi rzecznej, zaczął Autor gromadzić materiały na sposób par excellence naukowy, tworząc stopniowo wzbogacany katalog statków rzecznych, ze szczególnym uwzględnieniem parowców kołowych.

Opracowanie o statkach rzecznych ujrzy wkrótce światło dzienne we wrocławskiej serii „Zabytki przemysłu i techniki w Polsce”.

I stało się wreszcie. Książka ujrzała światło dzienne.

RECENZJA cennej książki nautologicznej.

MICHALSKI, Marek: Statki parowe na polskich drogach śródlądowych. Bocznokołowe tom I. Wrocław 2009, s. 356.

We wprowadzeniu do artykułu Marka Michalskiego pt.. „Przeszkody na torze wodnym ...” kreśląc sylwetkę Autora napisałem:

(...) Dr hab. inż. Marek Michalski – (...), jest emerytowanym profesorem z Katedry Żeglugi Śródlądowej Akademii Morskiej w Szczecinie, wychowawcą szeregu pokoleń studentów i autorem wielu ważnych opracowań związanych z historią, teraźniejszością i przyszłością żeglugi śródlądowej w Polsce.

Prof. Michalski kultywuje nadal szlachetne interesowanie się statkami parowymi w żegludze rzecznej, które zaczęło się u niego w Płocku, gdzie zamieszkiwał w czasach młodzieńczych w bezpośrednim kontakcie z Wisłą, w latach szkolnych przed maturą, którą uzyskał w znanym w Polsce liceum ogólnokształcącym - płockiej „Małachowiance”.

Podczas studiów politechnicznych kontakty z domem utrzymywał dzięki wiślanej komunikacji pasażerskiej na trasie Warszawa-Płock, preferując podróżowanie statkami parowymi Żeglugi na Wiśle z pominięciem kolei. W okresie tym, korzystając z nowego, inżynierskiego już spojrzenia na sprawy żeglugi rzecznej, zaczął Autor gromadzić materiały na sposób par excellence naukowy, tworząc stopniowo wzbogacany katalog statków rzecznych, ze szczególnym uwzględnieniem parowców kołowych. Wraz z upływem lat zebrany materiał historyczny oparty na dokumentach, wielokrotnie sprawdzany i konfrontowany drogą czasochłonnej korespondencji z licznym zastępem informatorów (przedkładających często diametralnie sprzeczne relacje), dał w efekcie doskonały produkt końcowy w postaci omawianego opracowania.

Podejmując ten trud nautologiczny, z pewnością nie miał Autor świadomości, że zajmie mu on całe dorosłe życie. Opracowanie o statkach rzecznych ujrzy wkrótce światło dzienne we wrocławskiej serii „Zabytki przemysłu i techniki w Polsce”.

I stało się wreszcie. Książka ujrzała światło dzienne.

Doprowadzenie rzeczonego dzieła do obecnej postaci wymagało od Autora niezwykłej determinacji, systematyczności, wieloletniej wytrwałości i naukowej staranności. Każdą z pozycji katalogowych cechuje rzadka rzetelność w doborze zgromadzonego i z niecodzienną precyzją prezentowanego w opracowaniu materiału faktograficznego. Reasumując wstępnie, omawiana praca z jej walorami komplementarności, nie da się porównać ze znanymi autorowi recenzji, bałamutnymi często przez nieuzasadnioną konfabulację opracowaniami o podobnej tematyce, szeroko rozpowszechnianej nawet przez internet, z wielką szkodą dla nieświadomych rzeczy odbiorców.

Struktura opracowania

Autor podzielił opracowanie na wprowadzające w tematykę i układ pracy słowo wstępne i pięć tomów tematycznych:

• Wstęp;
1). Bocznokołowce – od r. 1827;
2). Holowniki cięgnowe (łańcuchowe) – od r. 1872;
3). Tylnokołowce – od r. 1876;
4). Śrubowce – od r. 1851;
5). Inne, trudne do sklasyfikowania statki.

Tom 1 o bocznokołowcach składa się z dwóch podstawowych części, zawierając:

1. alfabetyczny spis statków;
2. karty katalogowe poszczególnych statków.

Pozostałe będące w opracowaniu tomy (o tylnokołowcach, śrubowcach i innych statkach) mają uzyskać podobny, dychotomiczny układ, będący niewątpliwie wynikiem wieloletnich przemyśleń. System ten wyklucza możliwość wprowadzenia fałszywych danych, zapewniając jednocześnie „alfabetycznemu spisowi statków” dużą przejrzystość a korespondującymi z nim „kartami poszczególnych statków” właściwy porządek logiczny.

Ad 1. W „alfabetycznym spisie statków” przyjął autor nast. system hasłowy:

• HASŁO – nazwa statku pogrubionym drukiem / wszystkie dalsze nazwy w porządku chronologicznym z odsyłaczem do hasła / strona „karty” danego statku.
• Nieprawdziwe nazwy stosowane potocznie, mają odsyłacz do hasła pisany kursywą. Wielokrotnie stosowane te same nazwy, w celu odróżnienia poszcz. statków, mają podany obok rocznik wejścia statku do eksploatacji, np. MAZUR1885, MAZUR1895, MAZUR1912. Rocznik dotyczy wejścia statku do służby, gdyż lata budowy mogą być mylące, gdzie np. wybuch I wojny światowej spowodował, że budowa niektórych statków przeciągnęła się do 10 lat. W przypadku nieznajomości dokładnej daty wodowania, zastępuje Autor ostatnią cyfrę daty przez x, np. 194x, co oznacza oddanie statku do eksploatacji w latach czterdziestych XX wieku.
• Jeśli pierwsza nazwa statku nie jest znana, to hasłem staje się pierwsza znana nazwa, oznaczona przez Autora przez X.
• Nieznane w środku okresu eksploatacji nazwy statków, oznaczył Autor symbolem Y (w większości przypadków dotyczy to nazw z I i II Wojny Światowej).
• Jeżeli w wyniku sprzedaży lub zagrabienia przez inne państwo w czasie działań wojennych, nazwa statku nie jest możliwa do ustalenia, to została ona oznaczona przez Z.
• Statek nieczynny przez dłuższy okres (wrak leżący na dnie, długotrwała przebudowa stoczniowa) ma podaną nazwę w nawiasie kwadratowym.
• Statek posiadający nazwę bez wymalowania jej na burcie, ma ją podaną w nawiasie okrągłym.
• Statek wycofany z eksploatacji, którego kadłub jest nadal użytkowany (jako koszarka, przystań, magazyn, itp.), ma nazwę podaną w tekście minuskułą w nawiasie kwadratowym.
• Cząstkowe historie statków tworzące wspólną całość, w miejscu połączenia dwóch różnych części, są zaznaczone przez Autora symbolem H (hipoteza), jak np. powiązanie historii statku SUPIŃSKI do roku 1928 z historią statku DUNAJEC od roku 1928.

Ad 2. Część zatytułowana „katalog statków”, stanowi w rzeczywistości kartotekę. Poszczególne karty zawierają pięć odrębnych informacji o danym statku: nazwę, charakterystykę techniczną, przebieg służby, historię i źródła.

2.1. Nazwa statku na danej karcie katalogowej (będąca także hasłem w „spisie alfabetycznyn”) stanowi jednocześnie tytuł karty, zawierający też chronologicznie ustawione kolejne nazwy statku;

2.2. Charakterystyka techniczna zawiera:

2.2.1 przeznaczenie statku, np. pasażerski, holownik, itp.;
2.2.2 rok oddania do eksploatacji, stocznia (skrócona nazwa i miasto), ew. nr produkcyjny;
2.2.3 wymiary:
• długość całkowita L (o wartościach często różniących się w poszcz. publikacjach);
• szerokość kadłuba B (dla bocznokołowców jest to ułamek, w którym w liczniku podaje Autor szerokość kadłuba, a w mianowniku szerokość statku w tamborach, metodą powszechnie stosowaną przez profesjonalistów);
• zanurzenie statku pustego T1 i z pełnym obciążeniem Tmax. (gdzie wiele materiałów źródłowych podaje tylko jedną liczbę);
2.2.4 rodzaj jednostki napędowej dla parowców:
• krotność rozprężania pary (np. masz. par. dwustopniowego rozprężania);
• moc w KM (gdzie Autor pomimo obowiązującego w Polsce układu jednostek SI podaje moc maszyn słusznie, zgodnie z prawdą historyczną, nie w kW, lecz w KM);
• średnice cylindrów i skok w mm;
• liczba obrotów wału silnika [obr./min.];
• producent maszyn: nazwa, miasto, rok, nr produkcyjny;
• liczba kotłów i ich ustawienie (obok siebie, tandem), ciśnienie robocze w atn (a nie nadciśnienie w Pascalach), zostawiając te jednostki w zgodzie z omawianą epoką, powierzchnia ogrzewalna (m²), nazwa producenta, miasto, rok, nr produkcyjny;
2.2.5 rodzaj jednostki napędowej dla motorowców;
• liczba i rodzaj silników spalinowych, liczba cylindrów, ich średnica i skok (w mm), marka i model silnika, rok produkcji;
• obroty podane w ułamku: liczba obrotów wału silnika w liczniku, liczba obrotów na wale pędnika w mianowniku [obr./min.).
• rodzaj pędnika: bocznokołowiec, tylnokołowiec, 1 śruba, 2 śruby.


2.3. Przebieg służby (podany w kolumnach):

• lata od-do;
• nazwa statku obowiązująca w wymienionych latach;
• nazwa armatora, ew. linia na której kursował statek;
• przebudowy powodujące zmianę przeznaczenia, przedłużenia, poszerzenia, zmiany jednostki napędowej i ew. inne, ważne zmiany;
• kolumnę kończy uwaga o wycofaniu z eksploatacji, o ew. innym wykorzystaniu kadłuba, o złomowaniu, a także o braku wiadomości o dalszych losach statku.

2.4. Podsumowanie historii statku zawiera:

• liczbę lat służby – ogółem i w podziale: pod polską banderą i innymi banderami;
• porty macierzyste;
• długość służby pod poszczególnymi nazwami;
• podział służby na lata w żegludze osobowej, towarowej, w administracji wodnej, w wojsku, u armatorów przemysłowych i innych armatorów.

2.5. Źródła, gdzie wymienione zostały:

• publikacje omawiające dany statek;
• wymiana informacji pomiędzy osobami zajmującymi się historią statków;
• statki, z którymi Autor zetknął się osobiście, mają to zaznaczone;
• w tym fragmencie Autor analizuje niekiedy rozbieżności w poglądach poszczególnych osób, z którymi dyskutował, prowadząc obfitą korespondencję.

Materiału ikonograficzny pozwala recenzentowi na wysoką jego ocenę. Znając Autora opracowania, jego możliwości i umiejętności należy domniemywać, że wykonanie rysunków poszczególnych statków uzyskało najwyższy, jaki był tylko możliwy poziom, a zgromadzony historyczny materiał fotograficzny wyczerpał prawdopodobnie możliwości pozyskania jakichś innych, dawnych zdjęć.

Ważne uwagi dodatkowe

We Wstępie wykonując szlachetny gest zamieścił Autor Podziękowania pod adresem osób, które dzieliły się z nim jak pisze „wyjątkowymi zwykle informacjami” i użyczały mu unikatowych często fotografii.

W tekście opracowania stosuje Autor – słusznie zresztą - szereg skrótów, uprzedzając o tym czytelnika dając na początku Wykaz skrótów.

Za szczególnie cenne i rzadkie należy uważać zamieszczone na końcu słowniki:
Niemiecko-polski słowniczek nazw geograficznych,
Słowniczek zrusyfikowanych nazw geograficznych, opublikowany po raz pierwszy w znanych recenzentowi opracowaniach historycznych, uwzględniający w barbarzyński sposób zmienione stare, historyczne nazwy miejscowości i rzek na terenie dawnych Prus Wschodnich.

Konkluzja

Omawiane wyżej opracowanie zawierające unikatowe, bezcenne wręcz dla nautologów i miłośników historii żeglugi rzecznej materiały znalazło wydawcę a książka ta powinna znaleźć się jak najrychlej w rękach załogi pokładowej naszej strony internetowej pod Kapitanem Podgórskim. Wielu z nas z niecierpliwością oczekiwać będzie pozostałych tomów.

Informacja końcowa

Książka ta wyszła drukiem w Wydawnictwie Otwartego Muzeum Techniki i jest do nabycia pod adresem:

HP Nadbor, 50-370 Wrocław, Wybrzeże Wyspiańskiego – awanport śluzy Szczytniki;
tel. 601.755 138, (0-71) 327 99 02;
e-mail: nadbor@pwr.wroc.pl
Recenzję opracował: kpt.ż.ś. Adam Reszka

Apis 13.06.2009 7,057

9 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • B
    Borsuk
    Z niecierpliwoscią czekam na zamówiony egzemplarz ksiązki. Mam nadzieję, że liczba błędów będzie mniejsza niż w artykułach pana Michalskiego w biuletynach Bractwa Mokrego Pokładu (numery 25-26 i 27).
    - 25.06.2009 08:44
    • Valdemaras
      Valdemaras
      Ja też bardzo ciekawy jestem tej książki gdyż póki co to Pan Michalski puszcza wodze fantazji i robi jak słusznie zauważył Borsuk Przez wiele lat korespondowałem z Panem Michalskim zobaczymy co z tego przypisze sobie. Nie mniej gratuluje a z oceną poczekam do czasu przeczytania tej pozycji.
      - 27.06.2009 11:39
      • B
        Borsuk
        Przestudiowałem książkę pana Michalskiego i jestem zdumiony niebywałą liczbą błędów, braków i nieścisłości. W mojej opinii autor omijał szerokim łukiem polskie archiwa państwowe, w których można znaleźć wiele dokumentów, a przeczytanie których pozwoliłyby mu na uniknięcie pomyłek i uzupełnienie braków. Zdumiewające jest, że osoba ze stopniem naukowym pisze taką książkę nie zaglądając do archiwów.
        Przy tej liczbie błędów nieeleganckie, w mojej opinii, jest wytykanie błędów innym autorom. Czasami krytyką pan Michalski trafia jak kulą w płot, to jego adwersarze mają rację, a nie on!
        Ponieważ moja opinia o tej książce jest zdecydowanie negatywna podpisuje się pod tą mini-recenzją imieniem i nazwiskiem.
        Jan Bartelski
        - 15.07.2009 20:07
        • Valdemaras
          Valdemaras
          Ja też zakończyłem studiowanie książki prof M. Michalskiego i w pełni podzielam opinię Janka Bartelskiego. Jest smutne że autor zabrał się za coś o czym ma moim zdaniem mgliste pojęcie. Ja kilka lat korespondowałem z p. Michalskim, po pewnym czasie zorientowałem się że była to wymiana coś z mojej strony za nic ze strony autora. W najblizszym czasie o ile kapitan pozwoli przygotuje dokładną recenzję ksiązki. Póki co to nie polecam tego opracowania.
          Waldemar Danielewicz
          - 16.07.2009 13:06
          • B
            Borsuk
            Statki INŻYNIER i NOWO-ALEKSANDRIJA

            Mojej krytycznej oceny książki pana Michalskiego nie zmienił czas i możliwość dokładnego jej przestudiowania. Chciałbym na przykładzie historii trzech statków, opisywanych w pracy, pokazać błędy popełniane przez autora. Te błędy spowodowane są głównie nieuwzględnieniem dokumentów archiwalnych.
            Na stronie 137 opisany jest statek INŻYNIER zbudowany w stoczni Fajansa na Solcu w 1886 roku. Nie jest prawdą, że cały czas pływał po Wiśle, został sprzedany (przed 1892 r.) i trafił na Dniestr, nosił tam nazwy POMOSZCZNIK i KISZYNIEW. Nie mógł więc być zatopiony w 1915 roku na Bugu koło Zegrza, a po wojnie być holownikiem stoczni modlińskiej.
            Następny statek opisywany na stronach 137-141 to INŻYNIER zbudowany w stoczni F.Schichaua w Elblągu w 1892 roku. M.Michalski pisze, że statek nosił kolejno nazwy: INŻYNIER -> NOWA ALEKSANDRIA (prawdziwa nazwa, zapisana w dokumentach, to NOWO-ALEKSANDRIJA) -> NOVOGEORGEVSK -> MODLIN -> CHODKIEWICZ -> BUG -> CHODKIEWICZ. Według mnie autor „skleił” historię dwóch statków: INŻYNIERA i późniejszego CHODKIEWICZA.
            Najpierw o tym pierwszym, był zbudowany dla I.Neufelda z Warszawy, ale już rejestr statków śródlądowych rosyjskiego Ministerstwa Komunikacji (Ministerstwo Putiej Soobszczenija = MPS) z 1897 roku wykazuje ten statek jako jednostkę rządową (tak na marginesie to wydaje mi się, że pan Michalski nie korzystał z rejestrów MPS, z których kilka – z lat: 1892, 1897, 1900 – jest dostępnych w polskich bibliotekach), co zresztą jest podane w omawianej książce. Nie jest prawdą, że w 1896 roku statek został przedłużony do 31,5 m (początkowa długość między pionami to 20,0 m, a całkowita, ale bez steru, 21,5 m). Mam kopię planów (z lat 1904-05) przebudowy tej jednostki, w tym przedłużenia statku o 3,5 metra (2 m na dziobie i 1,5 m na rufie). Zdjęcia na stronach 138 i 139 rzeczywiście przedstawiają statek NOWO-ALEKSANDRIJA (rosyjska nazwa Puław), jego wygląd jest identyczny jak na planach z 1904 roku (przed przebudową). NOWO-ALEKSANDRIJA pływała w flotylli MPS podczas działań wojennych w latach 1914-15, nie zmieniła więc nazwy na NOWOGEORGIJEWSK (rosyjska nazwa Modlina).
            O dalszych losach tego statku niewiele wiemy, został podniesiony w czerwcu 1923 roku i wcielony do marynarki wojennej pod nazwą ORP INŻYNIER jako statek ratowniczy Pogotowia Technicznego MW (tego epizodu p. Michalski nie opisuje). Po likwidacji Pogotowia w 1926 roku prawdopodobnie został sprzedany.
            Nie był na pewno MODLINEM należącym do austro-węgierskiej flotylli na Wiśle, gdyż w dokumentach podano spis statków należących do niej w latach 1915-1918 (ta flotylla nie nazywała się KuK Österreichische Weichselflottille).
            Rzeczywiście statek MODLIN stał się polskim statkiem rządowym CHODKIEWICZ, choć nie nazywał się poprzednio INŻYNIER. Na stronie 206 M.Michalski opisuje inny statek NOWA ALEKSANDRIA (-> KOMETA) zbudowany w Elblągu (st. F.Schichau) w 1890 roku. Zmienił on nazwę na KOMETA między rokiem 1900 a 1906, a nie jak pisze autor w 1915 r. W książce podane są błędne wymiary tej jednostki. Statek ten brał udział w I wojnie światowej, najpierw jako KOMETA pod flagą MPS (w latach 1914-15), a następnie pod banderą niemiecką jako MODLIN. Po odzyskaniu niepodległości został przemianowany na CHODKIEWICZ i był własnością Skarbu Państwa. W tej sytuacji mogą dziwić słowa autora (str. 207) dotyczące KOMETY: ... W latach trzydziestych statek nie jest wymieniany w żadnym wydawnictwie i dotychczas nikt nie potrafił wyjaśnić przyczyny zniknięcia tej dopiero 35-letniej jednostki...
            Proszę porównać zdjęcia CHODKIEWICZA ze stron i KOMETY (jako NOWO-ALEKSANDRIJA) ze strony 206!

            Jan Bartelski
            - 01.08.2009 20:45
            • marek56
              marek56
              Miałem ochotę nabyć tę książkę. Jednak po przeczytaniu tych kilku recenzji i krytycznych uwag mam tak zwane mieszane odczucia i nie bardzo wiem co zrobić. Nie będąc w żaden sposób zawodowo związany z żeglugą pewnie wszystkie zawarte w niej opisy potraktowałbym jako całkowicie pewne. Czy wykazane błędy dyskwalifikują to opracowanie ? i czy warto taką książkę kupić ?
              Marek Madura
              - 02.08.2009 10:51
              • B
                Borsuk
                Moim celem nie było zniechęcenie do kupna ksiązki, ale ostrzeżenie, że nie wszystkie informacje w niej zawarte są prawdziwe. I że liczba błędów i braków jest zbyt duża. I tu nasuwa się pytanie czy recenzent tej pozycji był wystarczająco kompetentny, aby uchronić autora od wpadek.
                Historia statków rzecznych na wodach polskich nie może sie doczekać solidnego opracowania. Książka Arkuszewskiego Wiślane statki pasażerskie XIX i XX wieku, pionierska w tej materii, też nie była wolna od błędów. Ale po trzydziestu latach od jej opublikowania wymagania w stosunku do następnej pozycji są zdecydownie większe. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli się cieszyć z lepszego opracowania tego tematu.
                - 02.08.2009 12:04
                • Valdemaras
                  Valdemaras
                  Takich błędów i przeinaczania historii jest tak wiele że szkoda słów. Ja przygotowuje recenzje i po urlopie prześlę ją kapitanowi do oceny i zamieszczenia. Np. str. 231 holownik motorowy "POLAK" jezeli już to "POLJAK". O tym statku jest tak wiele opracowań a mimo to autor z uporem maniaka historię tego statku przypisał innemu statkowi parowcowi o nazwie "MINISTER LUBECKI". Albo str. 182 statek "MARCH TONI" kiedy on naprawde nazywał się "MARIE und TONI". Inna str. 87. statek "DUNAJEC" autor pisze brak informacji o miejscu i dacie budowy ale gdyby poszperał w archiwum znalazł by odpowiedz. W tekscie zarzuca mi że pomieszałem historię statków "WYSPIAŃSKI" i "DUNAJEC" i na podstawie sylwetki uważa że statek pochodzi z Polesia lub Rosji. Nie wiem jak to ocenił ale jest to dawny prom wojskowy podłużony i przebudowany w jedenej ze stoczni wiślanych. A już całkowita fantazja [str. 301/302] to historia statku "SATURN". Proszę tylko odszukać na naszej stronie historię tej jednostki i porównać i osądzić. Natomiast śmieszne i całkiem nie uzasadnione wydają mi się podsumowania. Np. bandera rosyjska [zabór] czy to się autorowi podoba czy nie to zabór ziem polskich stał się faktem dokonanym nawet według prawa międzynarodowego. Pomijam tu okres okupacji hitlerowskiej. Nikt tych statków nie zabierał należały do obywateli pochodzenia polskiego lub innego ale podannych cara Rosji czy cesarzy Niemiec lub Austrii. Jezeli tak to nie ma tam wielu statków z Gdańska czy Torunia a nawet Mazur czy Warmii o których zapewnie nie słyszał. Wspomniałem o podsumowaniach np. Warszawa była portem macierzystym 112 statków łącznie 2176 lat po co to komu potrzebne. Nie wiem. Poza tym "Vistula" powstała w 1930 roku a nie w 1927 jak sugeruje autor ale o tym w recenzji.
                  - 03.08.2009 15:48
                  • koj
                    koj
                    Książkę posiadam, było nie było jest ona potrzebna.
                    Jednak uważam, że lepiej by się stało, jakby ta książka była pracą zbiorową. Oczywiście wtedy liczyłaby więcej stron i zdjęć dla pożytku nas wszystkich.
                    Pozdrawiam
                    koj
                    - 18.08.2009 11:11
                    Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                    Proszę Zaloguj by zagłosować.
                    Niesamowite! (0)0 %
                    Bardzo dobre (0)0 %
                    Dobre (0)0 %
                    Średnie (0)0 %
                    Słabe (0)0 %
                    Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                    Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies