SW Niepołomice - Najpierw musi być studium

23.04.2009
Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej zorganizowało 21.04.2009 spotkanie robocze dotyczące inwestycji budowy stopnia wodnego "Niepołomice" na rzece Wiśle. Spotkanie odbyło się na wniosek Ministerstwa Infrastruktury oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Dróg Wodnych i Turystyki Wodnej. Celem spotkania było wypracowanie programu wdrażania koncepcji budowy stopnia wodnego "Niepołomice".

Trzeba opracować studium wykonalności i raport oddziaływania na środowisko, a dopiero potem szukać pieniędzy na inwestycję - to ustalenia wczorajszego spotkania w sprawie budowy stopnia wodnego "Niepołomice" na Wiśle. W Niepołomicach gościli m.in. senator Piotr Głowski, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Dróg Wodnych i Turystyki Wodnej oraz Prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Leszek Karwowski. Byli m.in. w Koźlicy, przysiółku Woli Batorskiej, gdzie stopień miałby zostać zbudowany.

Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej zorganizowało 21.04.2009 spotkanie robocze dotyczące inwestycji budowy stopnia wodnego "Niepołomice" na rzece Wiśle. Spotkanie odbyło się na wniosek Ministerstwa Infrastruktury oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Dróg Wodnych i Turystyki Wodnej. Celem spotkania było wypracowanie programu wdrażania koncepcji budowy stopnia wodnego "Niepołomice".

Trzeba opracować studium wykonalności i raport oddziaływania na środowisko, a dopiero potem szukać pieniędzy na inwestycję - to ustalenia wczorajszego spotkania w sprawie budowy stopnia wodnego "Niepołomice" na Wiśle.

W Niepołomicach gościli m.in. senator Piotr Głowski, Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Dróg Wodnych i Turystyki Wodnej oraz Prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Leszek Karwowski. Byli m.in. w Koźlicy, przysiółku Woli Batorskiej, gdzie stopień miałby zostać zbudowany. Na fotografii Senator Piotr Głowski (po lewej) oraz Zbigniew Siedlarz z SMZN nad brzegiem Wisły w Koźlicy. Fot. Piotr Subik

O realizację planów sprzed kilkudziesięciu lat, a tym samym umożliwienie żeglugi po Wiśle, stara się od roku Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej. Niedawno sfinansowanie części inwestycji i budowy przy stopniu małej elektrowni wodnej, zadeklarował Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica S.A. Szuka partnerów, bo koszt całości to ok. 50 mln euro.

Kilkadziesiąt osób uczestniczyło w spotkaniu roboczym dotyczącym budowy stopnia wodnego "Niepołomice" na Wiśle. Wśród nich byli: senator Piotr Głowski oraz prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Leszek Karwowski.

To znak, że pomysł Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej zatacza coraz szersze kręgi. - Jakbyśmy byli małej wiary, to byśmy tu nie przyjeżdżali i nie tracili dnia - zauważył Piotr Głowski, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. dróg wodnych i turystyki wodnej.

Plany budowy stopnia - na wysokości przysiółka Koźlica w Woli Batorskiej (gm. Niepołomice) - pojawiły się zaraz po II wojnie światowej; miał on być częścią drogi wodnej z Modrzejowa do Opatowca. Dotychczas na Wiśle powstało sześć spiętrzeń: w latach 1949-1961 - "Przewóz", "Dąbie" i "Łączany", zaś w latach 1976-2003 - "Kościuszko", "Smolice" i "Dwory". Stopień "Kościuszko" nie został zbudowany na skutek kryzysu, choć prace przygotowawcze były mocno zaawansowane. Przed rokiem działania na rzecz ich wznowienia rozpoczęło SMZN.

- Zajęliśmy się tą sprawą, bo jako stowarzyszenie chcieliśmy wybudować bocznokołowy statek parowy, który pływałby po Wiśle. Kiedyśmy już ten statek wymyślili, wymarzyli, okazało się, że nie popływamy sobie. Do Krakowa nie dopłyniemy przez śluzę "Przewóz"; w drugą stronę również: tu trzyma nas Diabelska Skała pod Nowym Brzeskiem. Pomyśleliśmy, że musimy coś z tą Wisłą zrobić - tłumaczył podczas spotkania prezes SMZN Mieczysław Janusz Jagła. I dodał: - Dotąd nikt nie powiedział nam, że nasze starania są niemądre, głupie; żebyśmy dali so- bie spokój. Choć wiemy, że wybieramy się z motyką na słońce.

Na budowę stopnia potrzeba bowiem 150-200 mln zł.

- Nie jestem w stanie zaoferować w tym roku pieniędzy, bo byłbym nieuczciwy. Mogę jedynie pomóc przecierać szlaki. Uważam, że udało się państwu sporo dokonać, ale sens tej inwestycji musi być potwierdzony w studium wykonalności. Bo na razie są to tylko piękne hasła - powiedział prezes KZGW Leszek Karwowski.

Prócz studium wykonalności przygotować trzeba również raport oddziaływania na środowisko. Bez tych dokumentów, ani rusz. Potem dopiero będzie można rozpocząć poszukiwanie pieniędzy.

Na razie udało się znaleźć inwestora, który chciałby zbudować przy stopniu małą elektrownię wodną. - Jesteśmy zainteresowani współuczestnictwem w inwestycji. Natomiast biorąc pod uwagę zakres przedsięwzięcia i stopień jego skomplikowania, jesteśmy w stanie sfinansować 10 - 15 proc. kosztów. Szukamy partnera, który będzie mógł dołożyć pokaźną kwotę pieniędzy - mówił Grzegorz Podlewski, prezes Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica SA.

Z kolei pomoc finansową przy opracowywaniu dokumentów wstępnych zaoferował burmistrz Niepołomic Stanisław Kracik. Twierdzi on, że nie należy liczyć, iż inwestycja zostanie sfinansowana z budżetu państwa. - Trzeba przekonać zarząd województwa, żeby wyłożył te pieniądze i stał się partnerem inicjatywy- stwierdził Stanisław Kracik.

Dotychczasowe zamiary muszą zostać zweryfikowane: stopień powstałby kilometr od miejsca, w którym go planowano. Nie będzie potrzeby wyburzenia kilku domów, ani budowy nowych wałów. - To pozwoli ograniczyć koszty i uniknąć sprzeciwu społecznego - zauważył Zbigniew Siedlarz, koordynator SMZN ds. promocji i rewitalizacji wiślnego szlaku żeglownego.

Gdyby planowany stopień wodny powstał, o 12 km wydłużyłaby się Droga Wodna Górnej Wisły, bliżej byłoby otwarcia drogi żeglownej z Krakowa przez Niepołomice do Sandomierza, zahamowana zostałaby erozja w korycie rzeki poniżej stopnia "Przewóz", a także mogłaby powstać elektrownia wodna o mocy ok. 3 MW, która rocznie dawałaby ok. 6 mln zł zysku z "czystej energii". Wcześniej jednak trzeba będzie wykazać, że dzięki budowie stopnia zwiększy się transport towarów drogą wodną: inaczej szans na tę inwestycję prawdopodobnie nie będzie. - Z całym szacunkiem, wydaje mi się, że energetyka i turystyka nie obroni tego pomysłu - powiedział wprost Jerzy Grela, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Wątpi w to burmistrz Kracik: - Wisła Renem się nie stanie; nie będzie tu barek z węglem.

Inwestycja, mimo poparcia, ma sporą konkurencję. - Takich projektów w Polsce, dużo bardziej zaawansowanych, jest sporo. I na Odrze, i na Warcie, i na Noteci i na Żuławach - stwierdził Piotr Głowski.

W spotkaniu w Niepołomicach, połączonym z wizją lokalną w miejscu, gdzie miałoby powstać spiętrzenie, uczestniczyli także m.in. przedstawiciele ministerstw oraz Polskiego Związku Armatorów Śródlądowych. Na fot obok: prezes KZGW Leszek Karwowski (po prawej) i Krystian Przewłocki z Polskiego Stowarzyszenia Armatorów Śródlądowych.

- Nawet nie spodziewaliśmy się, że nasz pomysł spotka się z takim oddźwiękiem. Przez rok udało się zrobić więcej, niż przez ostatnie trzydzieści lat. Najbardziej cieszą pierwsze deklaracje finansowe - podsumował Zbigniew Siedlarz.
Piotr Subik - Dziennik Polski




TVP - Kronika Krakowska z dnia 25/07/2009 godz. 17:30.



Jesli film nie chce się odtwarzać - pobierz go i odtworzysz na swoim komputerze.

Pobierz plik Windows Media Video (11 MCool
Apis 23.04.2009 6,647

12 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • W
    Waldemar Wojcik
    Na stronie senatora Piotra Głowskiego[ Przewodniczący Zespołu d/s Dróg Wodnych i Turystyki Wodnej ] można przeczytać artykuł pt. " W pętli rzek i jezior", który ukazał się 21 kwietnia br. w czasopiśmie "Gospodarka" o planach rewitalizacji Wielkiej Pętli Wielkopolskiej i nie tylko dla turystyki ale również dla żeglugi profesjonalnej. Może coś drgnęło w naszych sprawach.
    - 25.04.2009 11:28
    • koj
      koj
      W tym tygodniu sporządzę notkę dot. tego spotkania. Jednak już zaznaczę, że atmosfera spotkania była przychylna tej inwestycji i żegludze środlądowej ( szeroko rozumianej ). Bardzo ważnym elementem na tym spotkaniu roboczym było wystąpienie Pana Dyrektora Jerzego Wertza z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, który wręcz stwierdził, że z punktu widzenia ochrony środowiska inwestycja budowy stopnia wodnego Niepołomice jest jak najbardziej porządana , ze względu na stan Puszczy Niepołomickiej. jedynie co Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie chce to porządnej przepławki dla ryb przy tym stopniu wodnym.
      - 27.04.2009 15:22
      • R
        Robbert
        Budując kolejny stopien wodny, uzyskamy kolejny odcinek stojącego bajora!! Kogo tam interesuje naturalnie płynąca rzeka? Ciekawe jak będą chcieli przyciągnąc turystów żeglugą przez kanały z widokiem na, jakże piękne kominy, elektrociepłowni, a dalej huty Sędzimira i tych wszystkich scieków wpadających do wisły... Niema to jak piękny zapach "smródki" wpadającej zaraz poniżej Przewozu.Naprawdę błyskotliwy pomysł. Nie mam nic przeciwko żegludze, ale nie wolno na siłę dostosowywać natury do swoich potrzeb jej kosztem. Górna wisła jest jaka jest, płytka i rwąca, i taka powinna pozostać. A gadanie głupot że drążąca coraz głębsze koryto Wisła przyczynia sie do degradacji puszczy niepołomickiej(źródło :Kronika TVP Kraków) to juz absurd. Każdy kto zna problem wód gruntowych wie że wszystkie rzeki w polsce nie niosą juz tyle wody co dawniej. Wystarczy spojrzeć na rzeki górski typu: Raba czy Łososina.
        - 25.07.2009 18:21
        • Teos
          Teos
          Bzdury kolego "Robbert" piszesz i wcale się nie dziwię że wstydzisz się pod tym podpisać imieniem i nazwiskiem. Pomiędzy stopniami wodnymi na rzece woda nie stoi tylko płynie. Widzę że nigdy nie widziałeś prawidłowo uregulowanej rzeki, takiej np. jak Ren po którym pływam. Mimo tej regulacji nie brakuje nad jej brzegami turystów a wodzie ryb. A dla edukacji proponuje zapoznać się chociaż z danymi z tej tablicy
          zegluga.szympanstudio.pl/albums/userpics/porownanietransportu.jpg
          Jeżeli chcesz dalej dyskutować to uzupełnij profil - nie cierpię dyskusji z anonimami.
          - 25.07.2009 21:23
          • E
            egonzeglarz
            Teos zabiłeś ćwieka twojemu przedmówcy pokazując tablicę w obcym języku,myślisz że poradzi sobie?lepiej niech poczyta chłopina "najczęściej czytane artykuły"jest tam wszystko o regulacji i co najważniejsze po polsku.........
            - 26.07.2009 20:25
            • koj
              koj
              Panie Robbercie ja jakoś nie widzę dziś pięknej naturalnej rzeki w Niepołomicach...

              Koryto rzeki Wisły od Oświęcimia do Sandomierza zostało przekształcone przez człowieka, równowaga środowiska wodnego i terenów przyległych do rzeki została już dawno zaburzona.

              Zmienność stanów wody i liczne przeszkody naturalne utrudniały gospodarcze korzystanie z Wisły, zmuszały do prowadzenia kontynuowanych do dziś kosztownych robót hydrotechnicznych. Meandrowanie rzeki oraz erozja brzegów Wisły szkodziła nie tylko żegludze, ale zmieniając granice własności powodowała znaczne szkody gospodarcze.
              Prace nad uregulowaniem koryta rzeki Wisły prowadzone były na potrzeby obrony przeciw powodziowej oraz na potrzeby żeglugi śródlądowej. Regulację Wisły na odcinku od ujścia Przemszy do Krakowa wykonano między innymi za pomocą przekopów przecinających wiślane meandry. Przekopy zwiększyły lokalnie spadek i prędkość wody co przyczyniło się nasilenia procesu erozji dennej. Na początku XX wieku w samym Krakowie zwierciadło wody obniżyło się o ok. 2,5m.
              Regulacja Wisły poniżej Potoku Kościelnickiego w rejonie Niepołomic polegała głównie obok przekopów, na stosowaniu tam równoległych na brzegach wklęsłych i tam poprzecznych na brzegach wypukłych, natomiast na przejściach stosowano obydwa typy budowli. Były to budowle faszynowo – kamienne. Skutek robót przestały się tworzyć odsypiska między tamami oraz nie tworzyły się zatory lodowe.
              Na mocy konwencji rosyjsko-austriackiej z roku 1864 roku ustalono normalną szerokość koryta Wisły wynoszącą między:

              - Niepołomicami a ujściem Raby – 95m
              - ujściem Raby a ujściem Dunajca – 114m
              - ujściem Dunajca a ujściem Nidy – 180 m
              - ujściem Nidy a ujściem Wisłoki – 199 m
              - ujściem Wisłoki a ujściem Sanu 212 m
              - poniżej ujścia Sanu – 307m

              Konwencja ta została przyjęta dopiero 1871 roku przez austriacką radę państwa i w tym samym roku została zatwierdzona oraz ogłoszona przez cesarzy Rosji i Austrii.
              Wskutek powodzi z 1884 roku, w 1885 roku zebrała się Główna Komisja, która postanowiła kontynuować pomiary hydrometryczne oraz opracować nowy „operat hydrotechniczny”. Został on opracowany w 1889 roku przez oddział techniczny starostwa w Krakowie i zatwierdzony przez Międzynarodową Komisję. W 1892 roku rozpoczęto roboty regulacyjne na obydwu brzegach Wisły, zaczynając od Niepołomic – ujście Dunajca i od ujścia Wisłoki do Zawichostu.Uzyskano następujące głębokości:

              - od Krakowa do ujścia Raby – 1m
              - od ujścia Raby do ujścia Dunajca – 1,05m
              - od ujścia Dunajca do ujścia Sanu 1,120m
              - od ujścia Sanu do Zawichostu – 1,30m.

              Wykonane budowle regulacyjne w korycie rzeki zasadniczo spełniały swoje zadanie do końca lat 80 XX wieku. Szlak żeglowny pozwalał wtedy na poruszanie się barek o ładowności 200-300 ton i zanurzeniu do 1m.

              Ja mam odwagę w przeciwieństwie do Pana podpisać się imieniem i nazwiskiem
              Zbigniew Siedlarz
              Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej
              - 30.07.2009 10:07
              • marek56
                marek56
                Odpowiedź do Pana Robberta.
                Może będę trochę złośliwy cytując Pana ale po prostu nie ma Pan racji.
                „Ciekawe jak będą chcieli przyciągnąć turystów żeglugą przez kanały z widokiem na, jakże piękne kominy, elektrociepłowni, a dalej huty Sędzimira [to co, mamy to zburzyć i wyrównać ? może zresztą to i tak wcześniej czy później nastąpi w przypadku huty] i tych wszystkich ścieków wpadających do wisły... Niema to jak piękny zapach "smródki" wpadającej zaraz poniżej Przewozu. [a tym właśnie powinni zająć się koledzy (i koleżanki też) ekolodzy – Smródka, Śmierdziucha czyli Drwinia to kanał (nie żeglugowy) odprowadzający ścieki z oczyszczalni (?) Płaszów do Wisły, właśnie poniżej śluzy Przewóz – w niektóre dni „zapach” istotnie porażający, przejeżdżam przez nią codziennie to wiem] ”. Tylko, że odprowadzanie ścieków to jedno, a regulacja rzeki to drugie. Zróbmy i jedno i drugie. Nie dopuszczajmy do wylewania ścieków i udostępnijmy tą rzekę dla żeglugi, przynajmniej turystycznej i niekoniecznie tylko kajakowej. Nie chciałby Pan popłynąć statkiem albo może własną łodzią do Sandomierza, Kazimierza albo i dalej ?

                Pisze Pan, że rzeki nie niosą już tyle wody co dawniej. Tak, pomijając sytuacje ekstremalne (jak chociażby z przed paru tygodni) to prawda. Jednym ze skutków takiego stanu jest często dramatyczne obniżenie poziomu wód gruntowych i to w bezpośredniej bliskości rzeki. W przyległych wsiach wysychają studnie. I dlatego powinniśmy jeszcze bardziej skupić się na tym aby ta woda nie uciekała. Podniesienie lustra wody w rzece za pomocą stopni piętrzących musi spowodować podniesienie poziomu wód gruntowych i musi przyczynić się do poprawy zaopatrzenia w wodę. Co do tego nie ma chyba wątpliwości. A jeżeli jednocześnie zdecydowanie poprawią się warunki żeglugowe to chyba tylko należy cieszyć się z tego.

                Panie Zbigniewie,
                doskonałe objaśnienie co, kiedy i przez kogo zostało już dawno wykonane na Wiśle „krakowskiej”. Naprawdę żal, że popadło to wszystko w ruinę. Może gdyby te budowle były systematycznie odnawiane i utrzymywane w należytym stanie, nie byłoby dzisiaj takich problemów.

                Pozdrawiam
                Marek Madura
                - 30.07.2009 11:39
                • przylodz
                  przylodz
                  Panie Robercie. To jest bardzo proste. Pamiętam taki dowcip: Gość twierdzi, że zna się z Kwaśniewskim ( wtedy, kiedy był prezydentem). Inny go pyta, jak to się znacie, on ciebie też?, no nie... odpowiada ten pierwszy, to ja go znam!
                  Tak to mniej więcej wygląda, kiedy Pan się nie przedstawi i zabiera głos w jakiejkolwiek sprawie. Nie twierdzę, że trzeba podpisywać się imieniem i nazwiskiem pod każdą wypowiedzią w tym portalu, ale wypada wpisać właśnie te dane do diagramu w metryczce swojego profilu. Wówczas nikt nie będzie utyskiwał, że rozmawia z anonimem, a rozmowa ( z całą pewnością) stanie się bardziej wyważona, zaś argumenty łagodniejsze i trafniejsze.
                  Cieszę się, że zabrał Pan głos w naszej dyskusji. Proszę jedynie o uzupełnienie wspomnianego wyżej diagramu.
                  z wyrazami szacunku,
                  Adam Madaj ( przylodz)
                  - 30.07.2009 18:43
                  • Apis
                    Apis
                    Dodałem do treści newsa wskazany mi przez Zbyszka fragment Kroniki Krakowskiej sprzed tygodnia, w którym przedstawiciel RZGW usiłuje wmówić społeczeństwo, że budowa stopnia wodnego nie ma nic wspólnego z ochroną przeciwpowodziową. Mówi że mając inne priorytety RZGW nie może sobie pozwolić na takie inwestycje. Zadam proste pytanie: a jakież to inwestycje wykonuje RZGW na polskich rzekach? Zewsząd płyną sygnały o totalnym "tumiwisizmie" tej instytucji w sprawie dróg wodnych śródlądowych, prac nad utrzymaniem rzek w należytym stanie, kolejne powodzie obnażają ten stan a "pan" z RZGW twierdzi błogo, że wszystko jest super...

                    Na dolnym śląsku zakończono w grudniu budowę odcinka autostrady A4 z Krzywej do Zgorzelca o długości 51 km. Odcinek jest zamknięty dla normalnego ruchu, bo .... nie ma go kto uroczyście otworzyć. Służy motocyklowym szaleńcom do próbowania możliwości swych rumaków. Tak jest obecna Polska. Stać nas na zamknięcie gotowej autostrady, stać nas na bezczynność w sprawie powyższej.... Nikt nikogo nie rozlicza z "tumiwisizmu"...
                    - 31.07.2009 07:56
                    • koj
                      koj
                      Z Panem Jerzym Grelą Dyrektorem RZGW Kraków spotkałem się już dwa razy...po rozmowie z w/w odnoszę wrażenie, że dla RZGW Kraków cała ta Kaskada Górnej Wisły to jedno UTRAPIENIE. Wg RZGW Kraków nie opłaca się inwestować w kolejny stopień wodny ... bo nie ma żeglugi - a oni dokładać nie będą. Przytaczają dane ile to wydają pieniędzy na utrzymanie pompowni w Krakowie, a jakie znikome środki wpływają z opłat za śluzowanie. Jednak Pan Jerzy Grela Dyrektor RZGW Kraków NIGDY nie podał o środkach jakie wpływają na konto RZGW Kraków z tytułu:
                      - opłaty za korzystanie z wody przez elektrownie wodne pracujące przy stopniach wodnych ( jakimś dziwnym trafem zmniejsza się rzędną piętrzenia na jazach - wiadomo mniejsze piętrzenie to mniej wody dla "wstrętnej prywatnej elektrowni wodnej"Wink
                      - opłaty za korzystanie z wody przez Elektrociepłownię Skawina i przez Elektrociepłownię Kraków.
                      - opłaty za cumowanie jednostek pływających
                      - opłaty za pozwolenia na wydobywanie kruszywa z dna rzeki
                      - opłaty o których nie mam nawet pojęcia - kreatywność urzędnikow w tej materii jest imponująca.
                      O ile wiem te opłaty są raczej słone, wracając do stopnia wodnego Niepołomice i stopnia wodnego Podwale ( ja traktuję to już jako jedną inwestycję) RZGW Kraków zachowuje się jak pies ogrodnika - sam nie weźmie,a drugiemu nie da. Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica S.A. ma pieniądze na studium wykonalności i na raport oddziaływania na środowisko - jednak RZGW Kraków nie chce dać gwarancji na to, że jak ta firma wyda kasę na te dokumenty to będzie miała "zarezerwowane" miejsce... po prostu RZGW Kraków szuka frajera...ktoś zrobi studium i raport, a ktoś inny otrzyma pozwolenie budowlane.
                      Panie Adamie , Pan Robert nie zabrał głosu on plecie bzdury - to taki "ekologiczny" bełkot... "Każdy kto zna problem wód gruntowych wie że wszystkie rzeki w polsce nie niosą juz tyle wody co dawniej..." a każdy kto chodził do szkoły podstawowej na lekcje fizyki zna zasadę naczyń połączonych.
                      Jakoś dziwnie Pan Robbert nie dostrzega też problemu erozji dennej...ja domagam się arumentów w dyskusji, a nie bełkotu.
                      Pozdrawiam
                      Zbyszek
                      P.S.
                      KZGW i RZGW Kraków zrobi wszystko, by te inwestycje nie powstały w ramach umowy o partnerstwie publiczo-prywatnym.
                      - 31.07.2009 10:19
                      • przylodz
                        przylodz

                        Cytat

                        dla RZGW Kraków cała ta Kaskada Górnej Wisły to jedno UTRAPIENIE. Wg RZGW Kraków nie opłaca się inwestować w kolejny stopień wodny ... bo nie ma żeglugi - a oni dokładać nie będą.

                        No właśnie, takie odwracanie kota ogonem, to typowa postawa tych, którzy nie chcą niczego robić.
                        Zapytam zatem: Czy najpierw powinny jeździć TIR-y po polach, bezdrożach i lasach, żeby wybudowano dla nich drogi, czy najpierw buduje się drogi, a potem jeżdżą po nich samochody? Logika jest prosta, ale jak widać nie dla wszystkich...
                        - 31.07.2009 11:48
                        • koj
                          koj
                          coś takiego ukazało się...
                          http://www.gigawa...1460/1/97/
                          Autor: opr. red.
                          Data publikacji: 26.06.2009 19:19

                          Więcej odnawialnej energii z... RZGW?

                          Z dr. Jerzym Grelą, dyrektorem Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie rozmawia Sylwester Wolak

                          - Panie Dyrektorze! Konsultacje społeczne projektu „Planu gospodarowania wodami do r. 2015” kończą się już 22 czerwca br. Założeniem tego „Planu” jest osiągnięcie dobrego stanu wód w naszych rzekach.

                          Ale przywrócenie rzekom stanu naturalnego, wręcz dzikiego, nie wszędzie jest realne, a w wielu przypadkach wręcz uniemożliwi człowiekowi i gospodarce funkcjonowanie. Czy założenia „Planu” da się pogodzić z koniecznością zaspokojenia najważniejszych potrzeb ludzkich?

                          - Sądzę, że prawdopodobnie faktycznie nie wszędzie uda nam się doprowadzić rzeki do dobrego stanu. Tym niemniej powinniśmy się starać pogodzić te wszystkie zadania. Współczesna polityka gospodarki wodnej stawia sobie trzy cele. Pierwszy z nich, stawiany przez Ramową Dyrektywę Wodną, to zapewnienie dobrego stanu wód rzek i potoków. Drugi – zaspokojenie potrzeb ludności i gospodarki w zakresie zaopatrzenia w wodę. Trzeci: ochrona przed zjawiskami ekstremalnymi. Zasada zrównoważonego rozwoju odnosi się również do gospodarki wodnej. Rozumiem to w ten sposób, że wymóg doprowadzenia wód do dobrego stanu nie jest wymogiem bezwzględnym ponieważ RDW pozwala nam realizować nowe inwestycje, obwarowując je tylko koniecznością dokonania pewnych analiz. Sądzę więc, że w konkretnych przypadkach, które dotyczą zamiarów budowy obiektów hydrotechnicznych dla potrzeb żeglugi, zaopatrzenia w wodę, energetyki wodnej czy ochrony powodziowej – a więc celów nadrzędnych społecznie, z pewnością nie będzie tak, że przywracanie ciekom wodnym ich naturalnego stanu będzie priorytetowe. Jestem przekonany, że w takich przypadkach wspomniane wyżej obiekty będą budowane.

                          - Wdrażana w Unii Europejskiej Ramowa Dyrektywa Wodna widzi rzeki jako naturalne cieki wodne bez śladów ingerencji człowieka. Tymczasem Bruksela lansuje również wytwarzanie energii elektrycznej w małych elektrowniach wodnych, a tego się nie da osiągnąć bez budowania progów, piętrzeń i innych obiektów hydrotechnicznych. Da się pogodzić tę sprzeczność?

                          - Rzeczywiście jest pewna sprzeczność. Myślę jednak, że i tu jest możliwość pogodzenia interesów. Gdybyśmy dowiedzieli się od energetyki wodnej, jaką ilość megawatów chce ona wytwarzać - wtedy bylibyśmy w stanie wskazać rzeki o określonym potencjale energetycznym, który można by było do tego celu wykorzystać. Wówczas staralibyśmy się wskazać rzeki, których przegrodzenie nie musiałoby się negatywnie odbijać na migracji ryb. Ale niestety. Żeby tak się stało – to trzeba chcieć...

                          - Trzymając się zaleceń Ramowej Dyrektywy Wodnej, stanie się Pan wrogiem licznych inwestorów planujących inwestycje w małe elektrownie wodne. A przecież na administrowanym przez krakowski RZGW obszarze mamy bardzo dobre warunki do wytwarzania energii w MEW...

                          - Jest dość sporo rzek z dużym potencjałem energetycznym, ale jednocześnie mają one stosunkowo dużą wartość przyrodniczą i środowiskową. Jeszcze niedawno w Wisłoce, Dunajcu czy Sanie pływały ryby dwuśrodowiskowe, wpływające tu z Bałtyku. Powinniśmy więc podchodzić do tego problemu rozumnie i rozpatrywać – z jednej strony – kwestię zachowania walorów przyrodniczych tych rzek, a z drugiej – ich energetycznego wykorzystania. Na tym przecież polega strategia zrównoważonego rozwoju...

                          - RZGW w Krakowie, administrując dorzeczem górnej Wisły, mógłby również sam zainwestować w wytwarzanie energii w rzekach na własnym terenie. Wiem, że rozważaliście Państwo taki pomysł...

                          - Oczywiście. Zresztą mamy już 2 elektrownie wodne na zbiornikach Niedzica i Klimkówka i te elektrownie pracują na naszą rzecz, a zyski z ich eksploatacji, sprzedaży energii elektrycznej do sieci są – poprzez nasze gospodarstwo pomocnicze – przeznaczane na bieżącą działalność RZGW i na cele statutowe. Czyli – mówiąc prościej – reinwestujemy pozyskane środki w rzeki i potoki – tam, gdzie jest to konieczne. Mówiąc o powstawaniu nowych hydroelektrowni, uważam iż dla tych celów powinniśmy w pierwszej kolejności wykorzystywać już istniejące liczne progi i piętrzenia w rzekach. Dziś takie, zbudowane wcześniej, przegrody nie są wykorzystywane, a przecież istnieją, uniemożliwiając rzekom zbliżenie się do stanu naturalnego, więc można by je spokojnie wykorzystać jako lokalizacje pod małe elektrownie wodne. Zresztą w tej chwili przygotowujemy się do tego by tego typu obiekty zagospodarować na cele energetyczne.

                          - Wy, czyli Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie?

                          - Tak.

                          - W dorzeczu górnej Wisły funkcjonują również duże elektrownie wodne m.in. w Solinie czy Rożnowie. Czy te duże zbiorniki wodne i istniejące przy nich hydroelektrownie – w kontekście wdrażania Ramowej Dyrektywy Wodnej – traktujecie Państwo jak drzazgi pod paznokciem, które winno się jak najszybciej usunąć, czy też ich istnienie da się jakoś uzasadnić i z dyrektywą pogodzić?

                          - Moim zdaniem, to co już zostało zbudowane, absolutnie powinno funkcjonować i nikt nie myśli o wyburzaniu, co byłoby kompletnym bezsensem. Ramowa Dyrektywa Wodna tylko kwalifikuje takie odcinki rzek jako silnie zmienione przez człowieka, a nie zaleca przywracania stanu naturalnego na tych odcinkach. Te duże zapory, elektrownie też powinny funkcjonować. Powinniśmy tylko dbać o dobry potencjał tych rzek, a to jest równoznaczne z dbałością o właściwy skład chemiczny wód i o utrzymanie życia biologicznego w takich ciekach.

                          - Czyli nie musimy się obawiać ani o dalsze istnienie dużych hydroelektrowni, ani małych elektrowni wodnych czy urokliwych, choć coraz rzadszych młynów wodnych... Pewno będzie za to troszkę trudniej uzyskać zgodę na nowe inwestycje tego typu...

                          - Tak. Jeśli chodzi o nowe obiekty, to inwestorzy będą z pewnością musieli sporządzić dokumentację, uwzględniającą oddziaływanie przyszłych obiektów na środowisko. Każda inwestycja, która się nie będzie „bronić” taką dokumentacją, nie będzie mogła być zrealizowana.

                          - Przywrócenie rzekom naturalnego stanu w wielu przypadkach uniemożliwi ich funkcjonowanie jako dróg wodnych. A przecież działające w okolicy Krakowa zakłady wytwórcze energii cieplnej i elektrycznej od pewnego czasu rozważają budowę nabrzeża rozładunkowego, do którego mogłyby przybijać barki z węglem z kopalń znajdujących się w górze Wisły. Co na to autorzy RDW? Przecież dzięki reaktywacji wybudowanych za duże pieniądze dróg wodnych, uniknęlibyśmy wielu składów kolejowych czy tysięcy wyładowanych węglem ciężarówek, rozjeżdżających resztki tego, co zwykliśmy nazywać drogami czy torami kolejowymi...

                          - Jeżeli jest taki pomysł to tylko mu trzeba przyklasnąć. Z bólem obserwuję, że ta droga wodna na Wiśle jest ostatnio utrzymywana tylko po to by mogły nią pływać statki turystyczne i kajaki, a w ogóle nie odbywa się nią transport masowy. Jeżeli jednak są takie plany – to z pewnością je będziemy wspierać, bo ta droga wodna po to została wybudowana. I dobrze by było, gdyby udało się wykazać, iż jest ona potrzebna do wodnego transportu paliw i innych produktów masowych.

                          - Powiedział Pan, że w przypadku, gdy na jakimś odcinku rzeki nie da się osiągnąć dobrego stanu wód, to zawsze można zaliczyć go do silnie zmienionych i skorzystać z dobrodziejstwa derogacji czyli możliwości odstępstwa od zaleceń dyrektywy. Zastanawiam się nad tym, czy nie doprowadzimy do sytuacji, w której żadna z rzek nie zostanie przywrócona do dobrego stanu bo dzięki derogacjom będzie można utrzymać dzisiejsze status quo. Czy nie będzie tak, że teraz sobie poplanujemy gospodarkę wodną, pogadamy, podebatujemy, a na polepszanie stanu wód braknie już sił, środków i chęci – bo i po co się starać, skoro można skorzystać z derogacji i – de facto – nie zrobić nic? Nie obawia się Pan, że mogę mieć rację i że – zamiast w poprawianie stanu wód w rzekach – cała para pójdzie w gwizdek?

                          - Unia Europejska będzie nam bardzo patrzeć na ręce i tych derogacji naprawdę nie może być zbyt wiele. Musimy je każdorazowo dobrze uzasadnić, i jestem przekonany, że derogacje nie mogą być regułą lecz nielicznymi wyjątkami. Będzie to trzeba jak najmocniej przemyśleć i wskazać możliwie niewiele tych punktów derogacyjnych bo im więcej ich będzie – tym wnikliwiej UE będzie na nie patrzeć.

                          - Czy kończące się w czerwcu konsultacje społeczne w terenie zdały egzamin, jako narzędzie do pozyskania opinii i uwag na temat projektowanego „Planu gospodarowania wodami”? Czy nie będzie tak, że przedstawiciele lokalnych środowisk przychodzili na konsultacje, przekazywali uwagi, wykazywali błędy zawarte w projekcie, ale ich uwag i tak nikt nawet nie weźmie pod uwagę?

                          - Generalnie uważam, że konsultacje zdały egzamin, gdyż – jako RZGW – bardzo dużo się dowiedzieliśmy od osób, które wyrażały swoje opinie w tym zakresie. Myślę, że zgłoszone przez uczestników konsultacji uwagi będą wnikliwie rozpatrzone przez autorów „Planu gospodarowania wodami”. W każdym razie deklaruję, iż RZGW będzie tego pilnować, by wszystkie, zebrane przez nas wnioski i uwagi zostały przeanalizowane. Nie obiecuję, że wszystkie będą uwzględnione, ale z pewnością zostaną rozpatrzone. To jest ważne również z psychologicznego punktu widzenia. Bo gdyby np. okazało się, iż zebrane w terenie uwagi trafią w niebyt - bez ich rozpatrzenia, to prawdopodobnie ktoś, kto brał udział w tych konsultacjach, już nigdy więcej nie wziąłby udziału w społecznym konsultowaniu czegokolwiek. Przegralibyśmy wówczas porozumienie społeczne dla niektórych inwestycji w gospodarce wodnej.

                          - Uczestnicy konsultacji nie raz krytykowali ujęte w projekcie „Planu”, a chybione bądź niepotrzebne inwestycje, wskazywali z kolei zadania, których w projekcie nie ma, a – w ich opinii – powinny być. Jeśli ich uwagi zostaną uwzględnione, to – być może – uda się wskazać inwestycje, które nie są niezbędne na danym terenie, a dzięki temu, będzie możliwość zaoszczędzenia pieniędzy w wyniku porzucenia projektów zbędnych choć ujętych w projektowanym i obecnie konsultowanym „Planie”...

                          - Oczywiście. Zresztą mamy teraz sporo takich przykładów, że w gminach są planowane różnego rodzaju inwestycje w gospodarkę wodną, choć tak naprawdę – np. jak w przypadku planowanych zbiorników wodnych Niewistka, czy Chęciny – ich sens – z naszego punktu widzenia - wydaje się być wątpliwy...

                          - Dziękuję za rozmowę.
                          - 31.07.2009 16:01
                          Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                          Proszę Zaloguj by zagłosować.
                          Niesamowite! (0)0 %
                          Bardzo dobre (0)0 %
                          Dobre (0)0 %
                          Średnie (0)0 %
                          Słabe (0)0 %
                          Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                          Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies