Dziś mija dokładnie 60 lat od chwili, gdy w odremontowanym budynku przy ul. Bruecknera 10 we Wrocławiu rozgościli się uczniowie w marynarskich mundurach. Gdy w roku 1954 redaktor miesięcznika "Morze" odwiedził to miejsce - opisywał je tak:
"Po prawej - obszerne tereny stoczni, po lewej - duży samotny budynek otoczony wysokimi drzewami. Na maszcie przed gmachem powiewa bandera. Napis na tablicy obok drzwi oznajmia: Technikum Żeglugi Śródlądowej. (...) jak w każdej świeżo zorganizowanej szkole: nowy program nauczania - nie okrzepły jeszcze, brak podręczników do przedmiotów fachowych, częściowy brak wykładowców, nieuregulowana sprawa umundurowania. I jeszcze jedno - najważniejsze bodaj: atmosfera w szkole, pozostałość po czasach, kiedy panowała tu niepodzielnie... pogarda dla żeglugi śródlądowej."
Dziś mija dokładnie 60 lat od chwili, gdy w odremontowanym budynku przy ul. Bruecknera 10 we Wrocławiu rozgościli się uczniowie w marynarskich mundurach. Gdy w roku 1954 redaktor miesięcznika "Morze" odwiedził to miejsce - opisywał je tak:
"Niebieski tramwaj wrocławski dudni na długim moście spinającym brzegi Odry, która kilkoma równoległymi korytami opasuje miasto błękitno - zieloną wstęgą. Rzeka ujęta w karby kamiennych brzegów i grobli - toczy swe wody spokojnie i posłusznie. Kanałem żeglownym zbliża się do mostu pociąg holowniczy złożony z przysadzistego holownika o długim, srebrnym kominie i trzech ciężko ładownych barek. Gdzieś z drugiej strony - od śluzy piętrzącej się w oddali - dobiega basowy ryk syreny innego statku. Ale już most jest za nami i tramwaj chybocze się teraz wśród pól i ogrodów, niosąc nas wzdłuż rzeki na Zacisze. Wreszcie, na jednym z ostatnich przystanków - wysiadamy. Po prawej - obszerne tereny stoczni, po lewej - duży samotny budynek otoczony wysokimi drzewami. Na maszcie przed gmachem powiewa bandera. Napis na tablicy obok drzwi oznajmia: Technikum Żeglugi Śródlądowej.

(...) Technikum zostało zorganizowane dopiero przed rokiem. Przedtem była tu - i jest zresztą jeszcze obecnie - dwuletnia Zasadnicza Szkoła Żeglugi Śródlądowej. Kończy ona swoją działalność za kilka tygodni, z chwilą, kiedy jej ostatni absolwenci opuszczą mury uczelni, aby zasilić kadry odrzańskich i wiślanych wodniaków. Wtedy Technikum będzie miało więcej miejsca, bo chwilowo jest ciasno - daje się odczuć brak sal na gabinety specjalistyczne, w poszczególnych sypialniach śpi więcej uczniów niż pozwala na to kubatura pomieszczeń. No i liczne inne trudności jak w każdej świeżo zorganizowanej szkole: nowy program nauczania - nie okrzepły jeszcze, brak podręczników do przedmiotów fachowych, częściowy brak wykładowców, nieuregulowana sprawa umundurowania. I jeszcze jedno - najważniejsze bodaj: atmosfera w szkole, pozostałość po czasach, kiedy panowała tu niepodzielnie... pogarda dla żeglugi śródlądowej."

Nikt chyba nie przewidział, że pogarda dla żeglugi śródlądowej wróci po pół wieku...
Andrzej Podgórski - absolwent TŻŚ
zdjęcia: Zbyszek Toporowicz - absolwent TŻŚ oraz archiwum
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies