Za trzy lata na Wiśle w okolicach Niepołomic może powstać stopień wodny oraz mała elektrownia wodna (MEW). Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej (SMZN) podsumowało swoje działania na rzecz doprowadzenia do realizacji planowanej od dawna inwestycji hydrotechnicznej.
Na pomysł ożywienia Wisły na terenie gminy Niepołomice wpadł Zbigniew Siedlarz, z wykształcenia technik żeglugi śródlądowej, który mieszka tu od trzech lat - obecnie członek zarządu SMZN i jego koordynator ds. promocji i rewitalizacji Wiślanego Szlaku Żeglownego. Uznał on, że skoro stopień wodny "Niepołomice" jest strategiczny dla całego ruchu na Wiśle, należy zrobić wszystko, aby wreszcie powstał. 
Za trzy lata na Wiśle w okolicach Niepołomic może powstać stopień wodny oraz mała elektrownia wodna (MEW). Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej (SMZN) podsumowało swoje działania na rzecz doprowadzenia do realizacji planowanej od dawna inwestycji hydrotechnicznej.
A wszystko zaczęło się rok temu, kiedy SMZN postanowiło zainwestować w budowę bocznokołowego statku parowego do wycieczek po Wiśle.
- I stało się z nami, jak z człowiekiem, który kupił rower i musiał sam sobie drogę wylać asfaltem. Bo zorientowaliśmy się, że Wisła na naszym odcinku nie jest żeglowna - mówił w środę, podczas spotkania na Zamku Królewskim w Niepołomicach, prezes SMZN Mieczysław Janusz Jagła.
Na spotkanie zaproszono też przedstawiciela Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica SA, który wyraził zainteresowanie budową małej elektrowni wodnej na Wiśle.

To zainteresowanie to wynik rozesłania przez stowarzyszenie kilkudziesięciu pism, m.in. do parlamentarzystów, ministerstw oraz firm, które zajmują się pozyskiwaniem energii ze źródeł odnawialnych. - Rok temu wydawało się, że sprawa nie ruszy z miejsca. Niektórzy nawet pukali się w głowę, słysząc o tym pomyśle - przyznał Mieczysław Janusz Jagła. - Ale nikt nie odpisał nam, że to, co robimy, jest niemądre, niedobre czy głupie. Nabraliśmy przez naszą działalność powagi w kraju.
Na pomysł ożywienia Wisły na terenie gminy Niepołomice wpadł Zbigniew Siedlarz, z wykształcenia technik żeglugi śródlądowej, który mieszka tu od trzech lat - obecnie członek zarządu SMZN i jego koordynator ds. promocji i rewitalizacji Wiślanego Szlaku Żeglownego. Uznał on, że skoro stopień wodny "Niepołomice" jest strategiczny dla całego ruchu na Wiśle, należy zrobić wszystko, aby wreszcie powstał.
Plany budowy stopnia pojawiły się zaraz po II wojnie światowej. Miał być częścią drogi wodnej z Modrzejowa do Opatowca. Dotychczas powstało sześć takich spiętrzeń: "Przewóz", "Dąbie" i "Łączany" w latach 1949-1961, zaś w latach 1976-2003 "Kościuszko", "Smolice" i "Dwory".
Projekt stopnia wodnego "Niepołomice" został opracowany w latach 70. XX wieku przez Hydroprojekt Warszawa; miał być zrealizowany na wysokości przysiółka Koźlica w Woli Batorskiej (na 104. kilometrze Wisły). Mocno zaawansowane przygotowania przerwano na skutek kryzysu.
Gdyby stopień powstał, wydłużyłaby się Droga Wodna Górnej Wisły (o 12 km), bliżej byłoby otwarcia drogi żeglownej z Krakowa przez Niepołomice do Sandomierza (to wymagałoby jednak budowy następnego stopnia: "Podwale" pod Nowym Brzeskiem), zahamowana zostałaby erozja w korycie rzeki poniżej stopnia "Przewóz", a także mogłaby powstać elektrownia wodna o mocy ok. 3 MW, która rocznie dawałaby ok. 6 mln zł zysku.

I właśnie nią zainteresował się ZEW Niedzica SA. - Chcielibyśmy być w konsorcjum, które powstanie do zbudowania stopnia i członu energetycznego. Jesteśmy na to przygotowani, jeśli chodzi o know-how, ale też finansowo - poinformował prezes ZEW Niedzica SA Grzegorz Podlewski.
Tyle, że spółka ta nie da rady wziąć na siebie ciężaru całego przedsięwzięcia. Koszt budowy stopnia, wedle szacunków, to ok. 50 milionów euro. Dlatego stowarzyszenie zaangażowało w sprawę cztery ministerstwa: infrastruktury, gospodarki, rozwoju regionalnego i środowiska. W celu znalezienia źródeł finansowania inwestycji, wkrótce ma dojść do rozmów z ich przedstawicielami.
- Kiedy to nastąpi, nie wiadomo. Niestety, nie my dyktujemy warunki. Chcielibyśmy, żeby to było jak najszybciej - powiedział Zbigniew Siedlarz.
Zainteresowanie rewitalizacją szlaku żeglownego wyraziły już sąsiednie gminy. Chodzi przecież również m.in. o możliwe w przyszłości przerzucenie na Wisłę transportu kołowego z drogi z Krakowa do Sandomierza (mogłyby tędy pływać 300-tonowe barki). - Sporo z nas pamięta transport, który do połowy lat osiemdziesiątych odbywał się po rzece. Wisła jest rzeką, do której powinniśmy się odwrócić przodem - stwierdził podczas spotkania Arkadiusz Fularski ze Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Nowobrzeskiej.
- Pamiętajmy, że jeszcze przed wojną ta rzeka żyła. A potem ludzie odwrócili się od Wisły. Wiadomo, nikt nad rzekę, która śmierdzi, nie będzie chodził. Ale teraz to się zmieniło, można zamoczyć rękę w wodzie bez obrzydzenia. Rozwój turystyki, a przez to nie tylko naszej gminy, ale całego regionu, zupełnie zmieniłby postrzeganie Wisły. Nie byłaby już kojarzona z powodziami, tylko z pieniędzmi, które da się na niej zarobić - uważa Zbigniew Siedlarz.
Gdyby udało się znaleźć pieniądze na inwestycję (na razie "spadła" ona nawet z listy rezerwowej projektów indywidualnych Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2007-2013), stopień i elektrownia mogłyby być gotowe za trzy lata. - To, co się dzieje wokół tej inwestycji, to zderzenie pasji i chłodnego biznesu. Ale z tego zderzenia na pewno coś się zrodzi - przekonywał Grzegorz Podlewski.
źródło: Piotr Subik - Dziennik Polski z 07/03/2009
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies