1-go stycznia br. miałem załadunek w Salzgitter. Przyjechałem na statek o 9:00 i ...nie mogłem odbić od nabrzeża. Po prostu burta przymarzła. Cały kanał do Beddingen pokryty był lodem. Myślałem, że to już koniec, ale mój współpracownik powiedział, że wczoraj przypłynął czeski zestaw pchany i cumuje za mostem. Pobiegłem do czeskich kolegów i poprosiłem ich o pomoc. Dostali na piwo i mimo sylwestrowej nocy byli chętni mi pomóc.
Wezera była wolna od lodu.Załadowałem w Brake do Haldensleben (Niemcy wschodnie) i powiedziałem dysponentowi, że nie wierzę żebym tam dotarł bez przeszkód. Między Minden i Hannoverem lód był już dość gruby i statek ciężko szedł rynną zrobioną przez lodołamacze.Zrobiłem nocny postój powyżej śluzy Anderten i zastanawiałem się czy rano dam radę popłynąć dalej.

1-go stycznia br. miałem załadunek w Salzgitter. Przyjechałem na statek o 9:00 i ...nie mogłem odbić od nabrzeża. Po prostu burta przymarzła. Cały kanał do Beddingen pokryty był lodem. Myślałem, że to już koniec, ale mój współpracownik powiedział, że wczoraj przypłynął czeski zestaw pchany i cumuje za mostem. Pobiegłem do czeskich kolegów i poprosiłem ich o pomoc. Dostali na piwo i mimo sylwestrowej nocy byli chętni mi pomóc.

Temperatury w nocy spadały już do minus 10 stopni. Zdawałem sobie sprawę z zagrożenia jakie będzie dla żeglugi w takich warunkach atmosferycznych. Popłynąłem do Bremen i w drodze nawalił mi piec centralnego ogrzewania. Latem jak było ciepło wszystko działało, a teraz...Całe szczęście przyjechał do mnie serwis i wymienili popsuty palnik. Razem z robocizną zapłaciłem 1000 euro i całe szczęście bo właśnie szła ZIMA.

Wezera była wolna od lodu.Załadowałem w Brake do Haldensleben (Niemcy wschodnie) i powiedziałem dysponentowi, że nie wierzę żebym tam dotarł bez przeszkód. Między Minden i Hannoverem lód był już dość gruby i statek ciężko szedł rynną zrobioną przez lodołamacze.Zrobiłem nocny postój powyżej śluzy Anderten i zastanawiałem się czy rano dam radę popłynąć dalej.

Obudził mnie lodołamacz przecierający szlak w kierunku wschodnim. Uruchomiliśmy maszynę i ruszyłem za nim.W Sende było ju ciężko.Pomyślałem, że dopłynę do Braunschweigu i tam zadecyduję o dalszej jeździe.Jednak w Mehrum nie dało już rady samodzielnie przedzierać się przez lody.

Potrzebowałem 2 godz., żeby przycumować się w porcie zbożowym. Zgłosiłem do firmy spedytorskiej, że nie daję rady kontynuować rejsu. W poniedziałek zadzwoniła do mnie miła pani z Haldensleben z pytaniem kiedy dostarczę ładunek paszy.

Odpowiedziałem jej, że na wiosnę jak puszczą lody....zaczęła się śmiać. Miałem 8 dni przymusowego postoju a później jeszcze tydzień pod wyładunkiem. Styczeń został spisany na straty. Zamieszczam poniżej kilka zdjęć z ESK , żeby pokazać Wam jak to wyglądało w rzeczywistości.
Oby do wiosny....
Józek Węgrzyn
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies