"Energa”, nie patrząc na rząd i Unię, chce sama budować drugą tamę na Wiśle. Ale nie pod Nieszawą, lecz... Ciechocinkiem (kliknij w obrazek obok).
Do burmistrza Nieszawy Andrzeja Nawrockiego wpłynął już oficjalny wniosek polskiej grupy energetycznej "Energa” o wydanie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu drugiego stopnia na Wiśle oraz elektrowni. Koncern chce sfinansować całą inwestycję z własnych środków.
Nie zamierza jednak wznosić tamy koło Nieszawy, lecz cztery kilometry dalej, pod Ciechocinkiem. Mimo że pierwszy wariant został najwyżej oceniony przez ekspertów, także od strony ekologicznej. Nowa lokalizacja elektrowni daje większą moc.
"Energa”, nie patrząc na rząd i Unię, chce sama budować drugą tamę na Wiśle. Ale nie pod Nieszawą, lecz... Ciechocinkiem (kliknij w obrazek obok).
Do burmistrza Nieszawy Andrzeja Nawrockiego wpłynął już oficjalny wniosek polskiej grupy energetycznej "Energa” o wydanie decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu drugiego stopnia na Wiśle oraz elektrowni. Koncern chce sfinansować całą inwestycję z własnych środków.
Nie zamierza jednak wznosić tamy koło Nieszawy, lecz cztery kilometry dalej, pod Ciechocinkiem. Mimo że pierwszy wariant został najwyżej oceniony przez ekspertów, także od strony ekologicznej. Nowa lokalizacja elektrowni daje większą moc.
Gdy minister blokuje...
Burmistrz Nieszawy Andrzej Nawrocki, który od lat walczy o tę oczekiwaną w całym regionie inwestycję, nie kryje radości. - To wytrąca argument, podnoszony przez kolejnych ministrów środowiska, że polski kapitał nie jest zainteresowany tą inwestycją. Cały czas tłumaczą oni, że trzeba ją finansować przy wsparciu Unii, licząc się zarazem z ekologicznym lobby, które ma ogromne wpływy wśród europejskich decydentów - mówi burmistrz.
Latem ub. roku eksperci ocenili pięć wariantów ratowania włocławskiej tamy, której stan grozi poważną katastrofą. Kiedy okazało się, że zdecydowanie najwyższe noty uzyskała budowa drugiego stopnia w Nieszawie, resort środowiska najpierw usiłował utajnić ten fakt. Po ujawnieniu werdyktu przez "Pomorską”, postanowiono powołać kolejną komisję, która jeszcze raz, za pieniądze podatników, oceni te warianty, ale już tylko od strony ekologicznej. Zespół cały czas pracuje, nawet odbył już kilka posiedzeń.
- Byłem na jednym z nich - mówi Andrzej Nawrocki. - Nawet ślepy by się zorientował, że wszystko zmierza do zablokowania budowy drugiego stopnia na Wiśle. Tymczasem niedawno minął termin składania wniosków o unijne dofinansowanie. Ale być może o to chodziło
Zapora do... Raciążka
Mimo najlepszej woli, wczoraj burmistrz Nieszawy musiał jednak odesłać wniosek "Energi” bez rozpoznania. Miejsce, gdzie grupa chce budować tamę, leży bowiem już na terenie sąsiedniej gminy Raciążek. Decyzja należy więc do tamtejszego wójta.
Ale inwestycja dotyczy też Wisły, którą zarządza państwo. Dlatego decydentami będą tu przede wszystkim szef Wojewódzkiej Dyrekcji Ochrony Środowiska, który musi uzgodnić to ze swym resortem oraz marszałek województwa.
Burmistrz Nieszawy nie kryje też obaw dotyczących nowej lokalizacji tamy. W wojewódzkim planie zagospodarowania przestrzennego jest bowiem tylko wariant nieszawski. Gorzej, że według wykonanych już badań budowa tamy koło Ciechocinka może się negatywnie odbić na jego mikroklimacie, naruszyć solankowe źródła, zniszczyć ostoje chronionych ptaków czy roślin słonolubnych.
Do zamknięcia numeru rzecznik grupy "Energa” Beata Ostrowska nie przesłała nam odpowiedzi na przedstawione wcześniej pytania. Wiemy, że koncern prowadził już nieoficjalne rozmowy w resorcie środowiska. Jest również przygotowany na zmianę planów i podjęcie nieszawskiego wariantu inwestycji.
Firma chroni swe tajemnice
Rzecznik grupy "Energa" Beata Ostrowska na razie nie może nam zdradzić zbyt wielu szczegółów. Sprawa budzi duże emocje, na razie toczą się negocjacje i na tym etapie firma musi chronić swe tajemnice handlowe. Podkreśla, że "Energa" zrobi wszystko, by dostosować tę inwestycje do wysokich, europejskich standardów ochrony środowiska.
- Ogłoszona w październiku ub. roku strategia rozwoju naszej firmy stawia na tzw. rozproszone źródła energii odnawialnej - mówi pani rzecznik. Rozproszone, czyli o mocy porównywalnej np. do włocławskiej elektrowni wodnej, ale też znacznie mniejszej. Takie, jak chociażby kilkaset biogazowni, które planuje się zbudować w najbliższym okresie.
Nasze wcześniejsze, nieoficjalne informacje o wstępnych rozmowach inwestorów z resortem środowiska potwierdziła nam wczoraj rzecznik ministra Elżbieta Strucka. Były już spotkania, obecnie trwa analiza materiałów, które dostarczyła "Energa".
Resort zajmie w tej sprawie stanowisko do połowy lutego. Pani rzecznik podkreśla, że ta sprawa, a zwłaszcza bezpieczeństwo włocławskiej tamy, jest dla jej szefa priorytetowa.
Marszałek postawi warunki
W czwartek do Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu dotarło oficjalne pismo grupy "Energa". Prosi o określenie warunków, jakie musi spełniać ta inwestycja. Już minionej jesieni przedstawiciele firmy poinformowali o planach budowy drugiej zapory członka zarządu województwa Franciszka Złotnikiewicza. Można sądzić, że inwestycja, o którą tyle już lat walczą radni sejmiku znajdzie poparcie samorządowych władz.
- Jeśli tylko będzie zgodna z prawem, normami ochrony środowiska oraz partnerstwa publiczno-prywatnego, na pewno inicjatywa ta spotka się z życzliwym przyjęciem - mówi rzecznik marszałka Beata Krzemińska.
Jak ustaliła "Pomorska”, grupa "Energa” chce finansować tylko drugą elektrownię na Wiśle. Ale na razie nie mówi nic o tamie.
Tak wynika z informacji przesłanej przez koncern do Ministerstwa Środowiska. Mowa w nim o planach budowy drugiego stopnia na Wiśle, m.in. z jazem, śluzą i elektrownią wodną o mocy 60 megawatów. Jak mówi rzecznik ministra Elżbieta Strucka, pada w nim jedynie deklaracja finansowania kosztów elektrowni, czyli ok. 800 milionów zł. Nic natomiast nie mówi się o całej inwestycji, której koszt ocenia się na blisko 3 miliardy zł. O tym, że tama stanie koło Ciechocinka resort dowiedział się z... Gazety Pomorskiej”.
- Na razie nie będziemy udzielać żadnych informacji - mówi rzecznik grupy "Energa” Beata Ostrowska. - Już wcześniej powiedziałam, to tylko jeden z wariantów! Jak przy każdej dużej inwestycji, rozważa się różne opcje i wybiera optymalną. Jesteśmy na etapie analiz, przedwcześnie byłoby mówić o szczegółach, a tym bardziej, rozstrząsać je publicznie.
W materiałach przesłanych do resortu "Energa” mówi o planach stworzenia spółki, która będzie prowadzić inwestycję. Niewykluczone, że to ona przejmie na siebie cały ciężar finansowania inwestycji.