Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej opracował projekt „Narodowej Strategii Gospodarowania Wodami 2030 z uwzględnieniem etapu 2015". Opinię odnośnie tego dokumentu przedstawił największy polski przewoźnik żeglugi śródlądowej Odratrans. Podpisało się pod nią wielu przedstawicieli instytucji i firm działających na rzecz transportu rzecznego.
Ograniczenia dla żeglugi, wynikające ze słabo rozwiniętej infrastruktury hydrotechnicznej, są skutkiem braku działań człowieka w tym zakresie. W strategii nie znalazły się rozwiązania dotyczące rozbudowy w Polsce infrastruktury rzecznej. Złe warunki hydrologiczne to również bariera dla żeglugi, która jest skutkiem braku działań inwestycyjnych na rzekach. Odpowiednia ich regulacja pozwoliłaby pokonać ten problem. Brak zainteresowania armatorów śródlądowych krajowymi szlakami wodnymi jest zupełnie zrozumiały. Z powodu ekstremalnie trudnych warunków nawigacyjnych panujących na polskich rzekach, armatorzy śródlądowi musieli przenieść swoją działalność na akweny Europy Zachodniej.
Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej opracował projekt „Narodowej Strategii Gospodarowania Wodami 2030 z uwzględnieniem etapu 2015". Opinię odnośnie tego dokumentu przedstawił największy polski przewoźnik żeglugi śródlądowej Odratrans. Podpisało się pod nią wielu przedstawicieli instytucji i firm działających na rzecz transportu rzecznego.
Głównym przesianiem projektu jest konieczność" przeprowadzenia reform w zakresie gospodarki wodnej oraz wdrożenie związanych z nią nowych przedsięwzięć. Niestety, jest to jedyna teza zawarta w projekcie, z którą w zupełności zgadzają się żeglugowcy. Z przykrością zauważają, że według strategii, w ciągu następnych 20 lat nie zajdą żadne zmiany poprawiające warunki transportu wodnego w Polsce. Projekt w wielu miejscach wskazuje na konieczność wzrostu zagospodarowania polskich akwenów. Autorzy lego dokumentu widzą potrzebę rozwoju energetyki wodnej i powstawania nowych zbiorników retencyjnych. Nie porusza się jednak w nim problemu zintegrowania tych działań z przystosowaniem dróg wodnych do potrzeb transportu rzecznego. Do przysposobienia żeglugi śródlądowej do standardów europejskich zobowiązuje nas wiele aktów prawnych. Niestety, projelct strategii nie przytacza ani krajowych, ani europejskich przepisów w tym zakresie.
Jeśli chodzi o żeglugę śródlądową, projekt powołuje się na Program dla Odry 2006. Niestety, jego zrealizowanie nie poprawi warunków żeglugowych na polskich rzekach, a jedynie zostaną utrzymane istniejące do tej pory standardy transportowe. Oznacza to, że na Odrę nie będą mogły wpływać statki nawigujące po akwenach Unii Europejskiej. Dodatkowo, program bardzo mocno eksponuje aspekty ekologiczne, uniemożliwiające rozwój przewozów Odrą.
Autorzy strategii pokusili się także o krótką diagnozę polskiej żeglugi śródlądowej. Stwierdzają w niej, że ograniczenia w rozwoju tej dziedziny gospodarki wynikają z powodu złych warunków klimatycznych, hydrologicznych, słabej infrastruktury hydrotechnicznej i małego zainteresowania przewoźników transportem ładunków statkami rzecznymi. Te stwierdzenia świadczą o niezrozumieniu powodów zapaści żeglugi śródlądowej. Niedorzeczne jest to, że przyczyną tej sytuacji są warunki klimatyczne w Polsce. Niczym nie różnią się one od tych, które panują w Europie Zachodniej. Tam jednak towary rzekami i kanałami przewozi się niemal przez cały rok, modernizuje się drogi wodne, buduje nową infrastrukturę hydrotechniczną. Udziały żeglugi śródlądowej w przewozach ogółem sięgają m.in. w Holandii 40%, w Niemczech 20%, a u nas zaledwie 0,7%.
Ograniczenia dla żeglugi, wynikające ze słabo rozwiniętej infrastruktury hydrotechnicznej, są skutkiem braku działań człowieka w tym zakresie. W strategii nie znalazły się rozwiązania dotyczące rozbudowy w Polsce infrastruktury rzecznej. Złe warunki hydrologiczne to również bariera dla żeglugi, która jest skutkiem braku działań inwestycyjnych na rzekach. Odpowiednia ich regulacja pozwoliłaby pokonać ten problem. Brak zainteresowania armatorów śródlądowych krajowymi szlakami wodnymi jest zupełnie zrozumiały. Z powodu ekstremalnie trudnych warunków nawigacyjnych panujących na polskich rzekach, armatorzy śródlądowi musieli przenieść swoją działalność na akweny Europy Zachodniej.
W ocenie projektu strategii polskiej gospodarki wodnej przedstawiono ekonomiczne i ekologiczne zalety transportu rzecznego. Jak podają dane Ministerstwa Infrastrulctury, 11 paliwa pozwala przewieźć barką na odległość 1 km aż 127 t ładunku, podczas gdy samochodem jedynie 50 t, a koleją gy t. Transport kołowy natomiast napotyka na bariery w postaci kongestii na drogach, trasy wodne dysponują dużymi rezerwami przepustowości.
Zdaniem żeglugowców, istnieje potrzeba rozbudowy w Polsce istotnych dla transportu wodnego akwenów, wskazanych przez Europejską Komisję Gospodarczą ONZ. Chodzi tu o drogę wodną E-30, której elementem jest Odra oraz E-40, łączącą Kostrzyn n. Odrą z Brześciem i E-70 Kostrzyn z Kaliningradem.
Należy zdawać sobie sprawę z tego, źe jeśli zainwestujemy w transport wodny, to będzie rozwijał się przemysł stoczniowy, powstaną nowe porty oraz zwiększy się wydobycie kruszywa z rzek, a także produkcja energii elektrycznej pozyskiwanej z elektrowni wodnych. Może to doprowadzić do tego, że gospodarka wodna zarobi sama na siebie, a nawet będzie źródłem znacznych dochodów dla budżetu państwa.
Janusz Kajda
fot. Marcin Żurowski
Żadne komentarze nie zostały dodane.