Czuję podobne wzruszenie, jak mój poprzednik. Zwlaszcza, że wielu moich przyjaciół marynarzy-rówieśników i uczniów przeprawiło się już dawno na tamtą stronę, a ja jeszcze błądzę po tym brzegu wchodząc w osiemdziesiątą wiosnę mojej żeglugi. I tak się zastanawiam, czy mijając ten 80. kilometr życiowej nawigacji nie powinienem się rozejrzeć za jakimś wiosłem do tej przeprawy na przeciwny brzeg w kolorze nieba?
- 01.11.2008 14:32
jacek bozym
Kapitanie,te słowa uswiadamiaja nam ,jak ten czas szybko płynie...I nasza kruchość w porównaniu z nim...
Adamie,spokojnie,jeszcze nie czas na wiosła!!! Jeszcze sporo zadań do wykonania,a bez Waszej-Seniorów wiedzy,będzie to trudny"odcinek"....Adam ,serdecznie pozdrawiam.Rzadko ostatnio jestem,ale sporo mam pracy z flotą...Mam nadzieje ,że zima troche "ostygne"...Zdrówka!!!
- 02.11.2008 00:22
Adam Reszka
Jacku! Rzadko ostatnio kontaktujemy się, ale mam niepodważalną wiarę, że dojdzie kiedyś do naszego wyczekiwanego przeze mnie spotkania. A to wiosło, to tak na wszelki wypadek. Ale jeszcze go nie mam, więc się nie przeprawię. Domyślałem się poza tym, że masz sporo zajęcia z flotyllą. Pozdrawiam - Adam rozmyślający dziś o przyjaciołach, którzy już się przeprawili.
- 02.11.2008 00:48
Adam Reszka
Bondarowi: Nie znam Pańskiego imienia, ale domyślam się, że jest Pan czynnym marynarzem, czego mogę tylko pozazdrościć. Zawdzięczam wiele Temu, kto ten portal wymyślił i go prowadzi z wielkim talentem, co pozwala mi na tych łamach spotykać się z wieloma marynarzami i co stanowi dla mnie rekompensatę za moją dawną działalność. A te rozmyślania i wspominki dawnych przyjaciół których już nie ma, w czasie dzisiejszego Święta mają uzasadnienie, bo pozwalają przekroczyc granice śmiertelności i połączyć się z już nieobecnymi.
- 02.11.2008 09:41
Fidelis
Drogi Panie Adamie. To piękne, iż w listopadzie oddaje Pan szacunek dla Tych, którzy odeszli na wieczną wachtę. Trudno jeszcze mi się poruszać na tej stronie a tak bardzo pragnąłem wyrazić w słowach dla setek moich nieżyjących już autorytetów- wodniaków, kapitanów, mechaników, w ogóle marynarzy, których nie ma już wśród nas. Mój ogromny szacunek i podziw w ich kunszcie uprawiania żeglugi. I ja Panu zawdzięczam wiele, boć byłem Pańskim słuchaczem na wielu kursach organizowanych przez żeglugę warszawską w latach 60 ubiegłego stulecia. Pan kończy 80-tkę, ja 67 z tego 48 lat błądzenia po całym polskim śródlądziu jako nawigator. I ja często zwracam się do mojej "Wisły" dokąd płyniemy(?)-i gdzie będzie moja radość ostatnia..
- 15.11.2008 17:29
Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Proszę Zaloguj by zagłosować.
Niesamowite! (0)0 %
Bardzo dobre (0)0 %
Dobre (0)0 %
Średnie (0)0 %
Słabe (0)0 %
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies