17.09.1939 - 69 lat temu...

17.09.2008
17 września 1939 roku o godz. 3 nad ranem wojska sowieckie przekroczyły granicę Polski pod pretekstem obrony ludności ukraińskiej i białoruskiej przed Niemcami wobec "rozpadu państwa polskiego". 23 sierpnia 1939 roku minister spraw zagranicznych III Rzeszy, Joachim von Ribbentrop i ludowy komisarz spraw zagranicznych ZSRR, Wiaczesław Mołotow podpisali pakt o nieagresji z dołączonym tajnym protokołem, dokonującym podziału stref wpływów Niemiec i ZSRR.

Pakt miał duże znaczenie dla obu państw. Niemcom zabezpieczał front wschodni podczas planowanej wojny i ataku na Polskę. ZSRR dawał czas na przygotowanie do ewentualnej konfrontacji z Hitlerem i powiększał terytorium.

17 września 1939 roku o godz. 3 nad ranem wojska sowieckie przekroczyły granicę Polski pod pretekstem obrony ludności ukraińskiej i białoruskiej przed Niemcami wobec "rozpadu państwa polskiego". 23 sierpnia 1939 roku minister spraw zagranicznych III Rzeszy, Joachim von Ribbentrop i ludowy komisarz spraw zagranicznych ZSRR, Wiaczesław Mołotow podpisali pakt o nieagresji z dołączonym tajnym protokołem, dokonującym podziału stref wpływów Niemiec i ZSRR.

Pakt miał duże znaczenie dla obu państw. Niemcom zabezpieczał front wschodni podczas planowanej wojny i ataku na Polskę. ZSRR dawał czas na przygotowanie do ewentualnej konfrontacji z Hitlerem i powiększał terytorium. W myśl paktu kraje bałtyckie: Estonia, Łotwa i Finlandia stały się strefą wpływów i przyszłym terytorium ZSRR, a północna granica Litwy (z Łotwą) stanowić miała granicę pomiędzy strefami zainteresowań Niemiec i ZSRR. Na obszarze Polski strefa ta przebiegała wzdłuż linii Narwi, Wisły i Sanu. Na mocy tajnego załącznika do paktu Ribbentrop-Mołotow, ZSRR zobowiązał się do zbrojnego wystąpienia przeciw Polsce w przypadku wojny niemiecko- polskiej.

W oficjalnej historiografii ZSRR, wydarzenia te przedstawiano jako wyzwoleńczy pochód na tereny Zachodniej Ukrainy i Białorusi. W oficjalnej zaś historiografii PRL-u nie eksponowano ich, ewentualnie przedstawiając jako pokojowe "wkroczenie wojsk radzieckich w celu ochrony ludności na wschodnich terenach". W ZSRR agresję usprawiedliwiano przy pomocy ideologicznej retoryki o sprawiedliwości dziejowej wobec burżuazyjnego państwa polskiego i wymuszonego traktatu ryskiego (kończącego wojnę polsko- bolszewicką) oraz o wyzwoleniu uciskanych i rozdzielonych narodów. Prawda o 17 września 1939 roku została w pełni wypowiedziana dopiero po upadku komunizmu w Europie Wschodniej.

Poza masakrą polskich elit w obozach (śmierć setek tysięcy najlepszych z najlepszych) i wszelkimi innymi zniszczeniami w naszym kraju można przyjąć też, że od momentu włączenia się ZSRR do wojny rozpoczął się proces degradacji szlaków wodnych i żeglugi na naszych ziemiach. Rosyjscy żołdacy z rozkoszą niszczyli "wsio, czto giermanskie" i jak zaczęli na Polesiu topić lub zagarniać statki i burzyć infrastrukturę tak skończyli w Berlinie. Strzał Gustlika z pancerfausta we wrota śluzy w filmie "Czterej pancerni i pies" był niechlubnym tego dowodem. Wbrew niemieckim planom ZSRR doszło ze swoimi hordami aż do Łaby. Tereny przez nich okupowane zaczęły podlegać znanej nam "ewolucji" i z cywilizowanych stawały się "cywilizowane inaczej". Nie ma już ZSRR ale wszczepiono nam tę ewolucje bardzo głęboko. Pokutuje ona do dziś w obrębie szlaków wodnych i dziś mamy co mamy...
źródło: TV Silesia
Apis 17.09.2008 2,868

2 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Adam Reszka
    Adam Reszka
    Ta rocznica ma dla mnie znaczenie szczególne, należę bowiem do pokolenia, które po zakończeniu wojny w r. 1945 zbrojnie stawiło czoło panoszącemu się na naszych ziemiach sowieckiemu NKWD, za co wg prawa do 1989 r. groziła mi kara śmierci. Stres bojowy jakiego doznałem, skutkował u mnie przez wiele lat chorobą wrzodową przewodu pokarmowego. Obserwując stacjonujące w Polsce jednostki wojsk sowieckich zauważyłem, że korzystały one z poniemieckich koszar - jak np. w Węgorzewie - do momentu, kiedy budynki się jako-tako trzymały. A kiedy zaczęły się sypać, oddali je polskim artylerzystom, którzy musieli te koszary odbudować. Podobnie było z Odrzańską Drogą Wodną, która jako spuścizna poniemiecka szanowana przez ówczesną administrację wodną i nieźle utrzymywana przez Okręgowe Zarządy Wodne, a po ich likwidacji w r. 1972 specjalnym zarządzeniem premiera Jaroszewicza, została potraktowana dosłownie jak "giermanskaja". Mają tak stać, aż się same przewrócą. Bo to jest właśnie ta wspomniana wyżej filizofia "ewolucji"! Od 36 lat nie znalazł się premier lub minister odpowiedzialny za infrastrukturę transportową, który by powstrzymał tę lawinę niekompetencji. Obecni decydenci prawie nic o żegludze rzecznej nie wiedzą, bo w czasach jej świetności "nosili koszulę w zębach".
    - 17.09.2008 17:25
    • koj
      koj
      Panie Adamie mnie nawet na świecie nie było gdy padła na polskie drogi wodne klątwa Jaroszewicza... Cały czas tłumaczę , nie ma szans na promocję turystyczną gmin nadwiślańskich bez oparcia się o Wisłę. Ja jestem młody, ale rozumię o co tu chodzi. Ludzie chcą zobaczyć prawdziwą Polskę.... Wisła nie kończy się pod Wawelem w Krakowie...
      - 17.09.2008 21:54
      Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
      Proszę Zaloguj by zagłosować.
      Niesamowite! (0)0 %
      Bardzo dobre (0)0 %
      Dobre (0)0 %
      Średnie (0)0 %
      Słabe (0)0 %
      Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
      Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies