Dużo miejsca na naszych łamach - zwłaszcza w newsach - poświęcamy ostatnio sprawom związanym z tzw "społeczną świadomością" rzeki. Komentowaliśmy wypadki - m.in. na jazie w Lipkach - jako przykład lekceważenia sił natury pochodzący w prostej linii z braku wiedzy.
Protest armatorów śródlądowych przeciw degradacji koryt rzecznych, piętnowanie zaniedbań odpowiednich służb i urzędów są jednymi z kolejnych elementów szeroko pojętej akcji edukowania społeczeństwa w celu lepszego pojmowania spraw rzeki i postrzegania jej nie tylko jako niebieskiej kreski na mapie.
Dużo miejsca na naszych łamach - zwłaszcza w newsach - poświęcamy ostatnio sprawom związanym z tzw "społeczną świadomością" rzeki. Komentowaliśmy wypadki - m.in. na jazie w Lipkach - jako przykład lekceważenia sił natury pochodzący w prostej linii z braku wiedzy.
Protest armatorów śródlądowych przeciw degradacji koryt rzecznych, piętnowanie zaniedbań odpowiednich służb i urzędów są jednymi z kolejnych elementów szeroko pojętej akcji edukowania społeczeństwa w celu lepszego pojmowania spraw rzeki i postrzegania jej nie tylko jako niebieskiej kreski na mapie.
Rzeki płyną przecież przez tereny, które od wieków są od tychże rzek zależne. Głównie jest to szeroko pojęta sprawa wody dającej życie ludziom, zwierzetom i roślinom. Człowiek chętnie osiedlał się nad rzekami i przekształcał tereny nadrzeczne oraz samą rzekę przez tysiąclecia. Korzystał z siły wody do napędu urządzeń i wytwarzania energii, nawadniał pola uprawne, łowił ryby, uprawiał mmniej lub bardziej rozwiniętą żeglugę i spław.
Ukształtowana przez działalność człowieka zależność terenów nadrzecznych od rzek jest faktem. Raz podjętej ingerencji w rzekę nie da się zatrzymać lub co gorsza cofnąć bez katastrofalnych skutków. Postępująca pod hasłami "renaturalizacji" (czytaj: wygodnego, słodkiego "nicnieróbstwa") degradacja i dewastacja urządzeń i budowli, służących od stuleci człowiekowi i rzece może sprowadzić na nas skutki, jakie trudno sobie nawet wyobrazić. Przy jednoczesnym wzroście zapotrzebowania na wodę kompletnie nie myśli się o takim zabezpieczeniu jej zasobów, aby temu zapotrzebowaniu sprostać. Gdy nam coś dolega w naszym krwioobiegu - grozi nam zawał i śmierć. Dbamy, aby nie powstawały złogi i zatory. W razie potrzeby - leczymy się. Nie inaczej jest z rzekami. Jeśli doprowadzimy do ich niedrożności - mogą po prostu umrzeć a wraz z nimi zaopatrywane przez nie tereny.
Koryta rzek muszą być więc drożne i prowadzić wodę. Wodę, a nie ścieki. Ścieki to nie tylko te trujące związki. Wprawdzie mamy coraz więcej i coraz lepszych oczyszczalni, ale nie usuwają one związków azotu. Stosowane powszechnie nawozy przenikają do wód gruntowych i do cieków wzbogacając je w pokarm dla roślinności wodnej. Paradoksalnie czystość wody zapewnia większy dostęp światła do głębszych warstw i lepsze warunki fotosyntezy. Nizinne rzeki o słabym nurcie zaczynają się niekorzystnie zmieniać. Przy dłuższych niskostanach (coraz częstszych w naszej szerokości geograficznej) dochodzi do zarastania koryta roślinnością tamującą spływ nie tyle wody ile niesionego z nią rumoszu, liści, gałęzi a nawet pni powalonych drzew itp. W "korzystnych" do tego miejscach to wszystko zostanie zatrzymane przez gąszcz wodorostów i powstanie rodzaj bobrowej tamy. Znienacka może dojść do zalania przyległych terenów. Nie wspomnę co będzie zimą. Ryzyko wystąpienia zatorów śryżowych jest o wiele większe w zarośniętym łożysku rzeki.
Rozsądne działania w kierunku zapobieganiu "ucieczki wody do morza" są od wielu lat torpedowane przez niektóre środowiska "zbliżone" do ekologów. Na szczęście nie wszyscy dają już posłuch organizowanym przez eko-terrorystów happeningom i pikietom. Coraz częściej odzywa się też głos społeczny, oddolny - nie inspirowany niczym innym poza zdrowym rozsądkiem.
Do takich pierwszych jaskółek zaliczyć możemy inicjatywę Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej, która ma na celu zbudowanie na Górnej Wiśle stopnia piętrzącego głównie po to, aby ratować Puszczę Niepołomicką - zielone płuca Krakowa i okolic.
Z obserwacji hydrologów z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie wynika, że z powodu mniejszych od 20 do 50 procent niż przed laty wiosennych opadów w górach, w Wiśle płynie mniej wody. Tendencja ta utrzymuje się od co najmniej kilku lat. Dostrzeżono już postępujący proces wysychania i zarastania szczególnie cennego ścisłego rezerwatu wodnego „Wiślisko Kobyle”. Rezerwat znajduje się w starorzeczu Wisły w Lesie „Grobla”, liczy on 1,5 km długości i 30-50 m szerokości. Rośnie w nim wiele gatunków roślin wodnych i błotnych oraz gnieżdżą się tam liczne gatunki ptaków.
Nadleśnictwo Niepołomice opracowuje plan działań na rzecz zwiększenie retencji na obszarze całej Puszczy Niepołomickiej, jednak bez spiętrzenia wody w Wiśle nie nastąpi poprawa w postaci dostatecznego podniesienia się poziomu wód gruntowych.
Jedynym rozwiązaniem zahamowania postępującej erozji rzeki na omawianym odcinku i poprawy warunków gruntowo-wodnych na terenach przyległych do Wisły jest budowa stopnia wodnego „Niepołomice” oraz stopnia wodnego „Podwale” pod Nowym Brzeskiem.

List wystosowany do wielu instytucji (także do nas) można w całości przeczytać klikając w ten
Link
Oprócz opisu projektu stopnia wodnego i szerokiego umotywowania (fragmenty już cytowałem wyżej) czytamy tam między innymi:
Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej gorąco popiera wszelkie działania prowadzące do tego, by Niepołomice na powrót stały się miastem leżącym nad rzeką Wisłą. Jednak zdajemy sobie sprawę, że bez budowy stopnia wodnego „Niepołomice” nie ma możliwości otworzenia czy wręcz odtworzenia drogi wodnej z i do Krakowa nawet na potrzeby ruchu turystycznego. Bez tej inwestycji rzeka Wisła w Niepołomicach będzie ulegać dalszej degradacji i zapomnieniu.
(...) Zagospodarowanie Wisły nawet tylko dla potrzeb ruchu turystycznego przez budowę portów, przystani i marin przyczyni się do powstania wielu miejsc pracy. Dzięki temu rzeka nie będzie traktowana przez nadwiślańską ludność jako miejsce zrzutu śmieci i ścieków, ale jako miejsce pracy, rekreacji i wypoczynku. "Natomiast realizacja projektu budowy Kanału Odra-Wisła stworzyłaby możliwość wybudowania w rejonie Niepołomic dużego portu rzecznego, który jako centrum logistyczne obsługiwałby całą południowo-wschodnią Polskę. Port ten byłby ważnym elementem transeuropejskiego korytarza transportowego północ-południe.
Z wyrazami szacunku
Prezes
Stowarzyszenia Miłośników
Ziemi Niepołomickiej
mgr Mieczysław Janusz Jagła
Koordynator Stowarzyszenia
ds. Promocji i Rewitalizacji
Wiślanego Szlaku Żeglownego
Zbigniew Siedlarz
I tak za sprawą członka naszej wirtualnej załogi - "Koja" - Niepołomiczanie mają swojego "wariata, który Im powiedział, że mają rzekę i mogą z niej godnie żyć". Więcej nam takich "wariatów" i takich społecznych inicjatyw.... Brawo, Zbyszku!
kpt.ż.ś. Andrzej Podgórski
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies