Jeszcze o czystym źródle energii

02.08.2008
Zamiast odpowiedzi na ostatni komentarz kolegi grundi68 do newsa "Cleanest Ship", postanowiłem rozwinąć nieco temat o czystym napędzie statków. Wydaje mi się, że z usług diesla w żegludze śródlądowej tak szybko nie zrezygnujemy. Inne zródła napędu, chociaż już na horyzoncie, leżą jeszcze w mglistej przyszłości. Nie potępiał bym tak bardzo BP za prowadzenie działań nad uzdatnianiem paliwa. Każdy chce jakoś żyć i sprzedawać swoje produkty. I jeżeli już skazani jesteśmy na tego diesla, to niech już będzie napędzany czystym paliwem. Napęd elektryczny nie wydaje mi się najszczęśliwszym rozwiązaniem do napędu statków rzecznych. Chociaż znany jest od wieku, nikt jakoś nie kwapi się na tym polu go zastosować, zapewne ze względu na kłopotliwość jego eksploatacji.

Zamiast odpowiedzi na ostatni komentarz kolegi grundi68 do newsa "Cleanest Ship", postanowiłem rozwinąć nieco temat o czystym napędzie statków. Wydaje mi się, że z usług diesla w żegludze śródlądowej tak szybko nie zrezygnujemy. Inne zródła napędu, chociaż już na horyzoncie, leżą jeszcze w mglistej przyszłości. Nie potępiał bym tak bardzo BP za prowadzenie działań nad uzdatnianiem paliwa. Każdy chce jakoś żyć i sprzedawać swoje produkty. I jeżeli już skazani jesteśmy na tego diesla, to niech już będzie napędzany czystym paliwem. Napęd elektryczny nie wydaje mi się najszczęśliwszym rozwiązaniem do napędu statków rzecznych. Chociaż znany jest od wieku, nikt jakoś nie kwapi się na tym polu go zastosować, zapewne ze względu na kłopotliwość jego eksploatacji. Gdzie, kiedy i jak ładować baterie? Choćby najlepsze wymagają naładowania, czyli przymusowe, kilkugodzinne przerwy w nawigacji. Nocne postoje nie zawsze wchodzą w grę, czasami trzeba jechać na "okrągło". Kto pozwoli sobie na zbyt częstą stratę czasu? Ta nowinka z chińskim pchaczem to raczej eksperyment. W zasadzie wszystkiego można popróbować. Natomiast lpg czy cng to gazy, które trzeba jednak spalić. Ekologia niwiele tu zyskuje.

Ale do czego dążę z lekka negując spojrzenie na kwestję oczmi kolegi grundi68. W tej chwili pojawiło się nowe, czyste zródło energii, tzw. Brennstoffzelle, może ono być przełomem w przyszłm napędzie statków. W dosłownym tłumaczeniu oznacza to "ogniwo paliwowe", ale nie wiem czy w Polsce pod tym określeniem jest znane, zostanę więc przy oryginalnej nazwie. Ogólnie mówiąc działanie jego polega na wejściu metanu zawartego w gazie ziemnym lub w biogazach, w reakcję elektro - chemiczną z wodorem, w wyniku czego wydziela się ogromna ilość ciepła. Spalanie nie istnieje!! Nie ma żadnego zanieczyszczenia pawietrza, a tylko wydziela się niewielka ilość pary wodnej. Reakcja odbywa się bezszmerowo. Urządzenie to, nad którego rozwojem pracowano w MTU ponad dwadzieścia lat, wchodzi obecnie w stadium produkcji seryjnej, chociaż na razie tylko na polu napędów stacjonarnych. Produkowane jest przez firmę CFC Solutions z Ottobrunn koło Monachium należącą podobnie jak MTU do koncernu Tognum. W tej chwili Brennstoffzelle stosowane są do ogrzewania i wytwarzania energii elektrycznej, m.in. w klinikach, centrach bankowych i komputerowych, gdzie przerwa w dostawie prądu prowadziłaby do nieobliczalnych skutków. W Europie pracuje obecnie 21 tego typu minielektrowni.

A kiedy Brennstoffzelle bedą stosowane na statkach? Chociaż to jeszcze śpiew przyszłości, to już coś się ruszyło. W ramach eksperymentu "Fellow SHIP" urządzenie to zostanie zamontowane pod koniec br. na napędzanym gazem norweskim zaopatrzeniowcu "Viking Energy". Co prawda jeszcze nie jako napęd główny, ale jako agregat prądotwórczy. Brennstoffzelle typu hotmodule ma moc 320 KW i pokrywa w całości statkowe zapotrzebowanie na prąd i energię. Szef projektu, Tomas Tronstad, który przewodzi grupie skandynawskich i niemieckich przedsiębiorców, chce wypróbować czy Brennstoffzelle są w stanie zastąpić na statkach generatory napędzany dieslami. Całość nadzorowana jest przez towarzystwo klasyfikacyjne Det Norske Veritas (DNV). Czyżby jednak diesel adieu?

Innym aktualnie eksperymentem jest zamontowanie takiego urządzenia do napędu awaryjnego niewielkiego, dwunastometrowego jachtu na Jeziorze Bodeńskim, o skromnej nazwie "No.1". Jego napęd dosterczyła kanadyjska firma Ballard Power Systems, a zmarynizowany został przez MTU. Z kolei w tym projekcie chodzi o zbadanie przydatności Brennstoffzelle do napędu jednostek pływających. Nad pracami czuwa Germanischer Lloyd (GL).
Mirek Rajski



"Viking Energy", na którym wyprbówana zostanie Brennstoffzelle jako zródło energii elektrycznej.


Tak wygląda Brennstoffzelle typu hotmodule, które otrzyma zaopatrzeniowiec "Viking Energy"


Jacht "No.1" podczas prób urządzenia Brennstoffzelle jako napędu awaryjnego


Minielektrownia z urządzeniem Brennstoffzelle pokrywająca część zapotrzebowanie na energię w MTU Friedrichshafen.

Apis 02.08.2008 3,353

2 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • M
    Misiek Vb71
    Cześć Mirek!
    Dziś lwią część rozwiązań energetycznych, uzyskuje się z najpierw technologii kosmicznych, następnie wojskowych. Od wielu lat, achillesową piętą marzenia załogowego rejsu na Marsa jest paliwo na powrót na Ziemię. Start, zaopatrzenie w wodę do konsumpcji, wykarmienie załogi w ciągu kilku lat rejsu, klosze na powierzchni "Czerwonej Planety”, pod którymi ustawi się osiedle ludzkie, jest możliwe do wykonania. Ale uzyskanie w tamtych warunkach, takiej ilości paliwa na bazie marsjańskiej, w takim czasie żeby ludzie zdążyli wrócić do domu? Tego jeszcze nie wymyślono. Dlatego z takim uporem szuka się tam wody. Choćby w kryształkach i w nieco innym składzie chemicznym. Wydaje mi się, że NASA i ESA będą skupiać się na szukaniu energii w związkach wody z promieniowaniem słonecznym. Bo mimo wszystko metan to głównie kopalina. Biogazy- raczej nie zaistnieją w wymiarze wielkoprzemysłowym. Raczej będzie się ograniczać ich tworzenie, niż produkowanie dla uzyskiwania metanu.
    Zatem!
    Gdyby nas nie ciągnęło za chmury, wierzyłbym w karierę paliwa, które zaprezentowałeś. Ale nas ciągnie, więc jestem sceptykiem.
    Cool
    Pozdrawiam
    Kazimierz Tomaszewski
    - 02.08.2008 19:52
    • miroslaw rajski
      miroslaw rajski
      Po latach natknąłem się na ten news i wytrzeszczyłem oczy - jak mogłem go nie zaktualizować!
      Otóż Tognum po dziesiątkach lat badań, prób, prototypów i początków produkcji seryjnej, wycofało się z programu "Brennstoffzelle". Nie było szans na szeroką sprzedaż. Mimo że urządzenie tak przyjazne środowisku okazało się do celów komercyjnych za drogie. Może jeszcze kiedyś...
      Nie znaczy to że całkowicie zaprzestano produkcji ogniw paliwowych. Tam gdzie cena nie gra większej roli są dalej stosowane. Np. cztery najnowsze niemieckie okręty podwodne wyposażone są w Brennstoffzelle produkcji Siemensa. Pozwalają im one na pozostanie pod wodą bez wynurzenia przez trzy tygodnie!
      - 16.01.2014 16:42
      Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
      Proszę Zaloguj by zagłosować.
      Niesamowite! (0)0 %
      Bardzo dobre (0)0 %
      Dobre (0)0 %
      Średnie (0)0 %
      Słabe (0)0 %
      Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
      Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies