Człowiek i środowisko w obliczu powodzi

29.07.2008
"Zastanawiamy się też, jak rozstrzygnąć zgodnie z interesami ludzi i przyrody kwestie utrudniające zabezpieczenie miejsc przed atakami żywiołu - mówił Tusk, podkreślając, że środowisko naturalne też jest ważne, jednak to ludzie są na pierwszym miejscu".

Tymi słowami, wypowiedzianymi w czasie gospodarskiej wizyty na terenach dotkniętych powodzią, Premier daje nadzieję na logiczne podejście do spraw ekologii, właściwych proporcji w sprawach środowiska naturalnego.

Alergiczne, wręcz chorobliwe reakcje miłośników dzikiej natury na rozsądne argumenty w dyskusjach dotyczących ingerencji człowieka w środowisko naturalne może wreszcie zostaną właściwie ocenione przez włodarzy tego kraju.

"Zastanawiamy się też, jak rozstrzygnąć zgodnie z interesami ludzi i przyrody kwestie utrudniające zabezpieczenie miejsc przed atakami żywiołu - mówił Tusk, podkreślając, że środowisko naturalne też jest ważne, jednak to ludzie są na pierwszym miejscu".

Tymi słowami, wypowiedzianymi w czasie gospodarskiej wizyty na terenach dotkniętych powodzią, Premier daje nadzieję na logiczne podejście do spraw ekologii, właściwych proporcji w sprawach środowiska naturalnego.

Alergiczne, wręcz chorobliwe reakcje miłośników dzikiej natury na rozsądne argumenty w dyskusjach dotyczących ingerencji człowieka w środowisko naturalne może wreszcie zostaną właściwie ocenione przez włodarzy tego kraju. Chyba, że tragedie powodziowe i okazyjne wypowiedzi służyć mają zdobywaniu popularności i głosów w przyszłych wyborach, o co nie posądzam aktualnie rządzącej koalicji.

Chciałbym, jako przedstawiciel środowiska mocno uzależnionego od stanu naszych gospodarczo ważnych, lecz ciągle spychanych w niebyt "cieków wodnych" (czytaj dróg wodnych) podkreślić, że właściwe zagospodarowanie tego groźnego "żywiołu" przyniesie korzyści nam wszystkim.
Zbigniew Garbień
Związek Polskich Armatorów Śródlądowych
Fot. Krzysztof Koch AG RWSFOTO
Apis 29.07.2008 2,568

2 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • x5
    x5
    Wydaje mi się, że "Zieloni" w Polsce uczynili więcej złego swoimi akcjami niż ponad 40 lat "Komuna" na terenie PRL-u.
    "Komuna" przynajmniej coś robiła konkretnego, a "Zieloni" tylko myślą o zielonych ale banknotach na swoich ekologicznych kontach.
    Już w niedługim czasie zacznie się na Świecie i w Polsce
    "walka o wodę" tą normalną "słodką" do picia.
    My marynarze słodkich wód najlepiej zdajemy sobie sprawę jak podchodzi do tego tematu Europa.Jesteśmy prawie na codzień z europejską cywilizacją wodną.
    W Polsce polityka wodna jest zaściankową sprawą dzięki "zielonym terrorystom", bo tak na prawdę są oni są całkiem zieloni w wiedzy o ochronie środowiska.
    Jeżeli jeszcze raz przykują się łańcuchami do, np. wyschniętej Wisły należy ich tam zostawić tak długo aż przyjdzie "słodka" woda i załatwi sama to co powinno się zrobić już dawno z "zielonymi terrorystami".
    Już za kilka lat "walka o wodę" może być całkiem przegrana i nie tylko, że nie będzie po czym pływać w Polsce to jeszcze oprócz wódy nie będzie nic do picia.
    Popieram całkowicie stanowisko Prezesa ZPAŚ kolegi Zbyszka Garbienia:
    "...właściwe zagospodarowanie tego groźnego "żywiołu" przyniesie korzyści nam wszystkim".
    - 29.07.2008 17:14
    • przylodz
      przylodz
      Dyskutowaliśmy już na ten temat wielokrotnie, również przy okazji artykułu "Barka czy kaczka". Po moim rejsie Kucykiem do Dziwnowa i z powrotem wiem już z całą pewnością, że regulacja rzeki ( bo Odra jest rzeka uregulowaną) nie wpływa na przyrodę w takim stopniu, jak "trąbią" o tym ( z przeproszeniem) "ekolodzy". Widziałem nad Odrą, zarówno w jej zapuszczonym i zaniedbanym biegu ( do ujścia Nysy Łużyckiej), jak też poniżej, aż do Szczecina wiele gatunków, uznawanych za rzadkie. Czapla siwa, jest tu chyba najpospolitszym ptakiem. Orły bieliki, jak każde zwierze z rodzaju drapieżnych, ma swoje rewiry i spotykałem je właściwie na całej długości Odry. Bociana Czarnego widziałem cztery razy w innych, odległych znacznie od siebie miejscach. Widziałem też kanie rude i rzadsze od nich kanie czarne. Bobry pływają tak, że pozwalają się z bliskiej odległości fotografować, nie bojąc się ludzi, a przecież to płochliwe zwierzęta. Nie mówię nawet o wydrach, czy tchórzach, które nic nie robią sobie z obecności człowieka przebywającego w ich sąsiedztwie. Argumenty (z przeproszeniem) "ekologów" są więc żadne i rzeczywiście służą wyłącznie ekoterroryzmowi, czyli wymuszaniu haraczy za odstąpienie od protestów. Lobby jednak mają mocne! To oni zasiewają w umysłach ludzkich wątpliwości i wmawiają wszystkim, że nadchodzi powszechna zagłada... Kłamstwo stale powtarzane, uznawane jest za prawdę.
      - 30.07.2008 09:39
      Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
      Proszę Zaloguj by zagłosować.
      Niesamowite! (0)0 %
      Bardzo dobre (0)0 %
      Dobre (0)0 %
      Średnie (0)0 %
      Słabe (0)0 %
      Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
      Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies