Nawet kilkadziesiąt milionów złotych mogą wynosić straty spowodowane przez powódź w Małopolsce. W Zakopanem w wezbranym potoku prawdopodobnie utonął turysta. W Zakopanem rwąca woda odsłoniła m.in. fundamenty zabytkowego "Czerwonego Dworu", w którym mieści się przedszkole. Nieprzejezdna była część ulic, w tym droga na Olczę. TOPR odradzał wędrówki górskie. Błoto i kamienie uniemożliwiały m.in. spacery wokół Morskiego Oka. Władze miasta niepokoiły się o stan tamy w Kuźnicach, która zaczęła przeciekać pod naporem wody. Winą za powodziowe zniszczenia obarczały Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie.
Nawet kilkadziesiąt milionów złotych mogą wynosić straty spowodowane przez powódź w Małopolsce. W Zakopanem w wezbranym potoku prawdopodobnie utonął turysta. W Zakopanem rwąca woda odsłoniła m.in. fundamenty zabytkowego "Czerwonego Dworu", w którym mieści się przedszkole. Nieprzejezdna była część ulic, w tym droga na Olczę. TOPR odradzał wędrówki górskie. Błoto i kamienie uniemożliwiały m.in. spacery wokół Morskiego Oka. Władze miasta niepokoiły się o stan tamy w Kuźnicach, która zaczęła przeciekać pod naporem wody. Winą za powodziowe zniszczenia obarczały Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie.
- Krew mnie zalewa. Ludzie mają do nas pretensje, że nie uregulowaliśmy koryt potoków, a to przecież sprawa RZGW, który jest zarządcą. Za okupacji więcej zrobiono niż przez kilkadziesiąt lat po wojnie - denerwował się burmistrz Zakopanego Janusz Majcher.
Z powodu zniszczeń zamknięto drogi z Nowej Białej do Trybszu i Krempach oraz z Bukowiny Tatrzańskiej do Czarnej Góry i z Nowego Targu od Jurgowa, gdzie jest przejście graniczne. W szkole podstawowej w Chochołowie nocowało 138 dzieci i dorosłych ewakuowanych z tamtejszego ośrodka szkolno-wypoczynkowego. Wezbrane potoki zamuliły ujęcia wody pitnej dla Bukowiny i Szczawnicy. W obydwu miejscowościach dowożono ją beczkowozami.
- Od lat prosimy, aby uregulować Białkę i nic się nie dzieje. W odpowiedzi słyszymy tylko od wojewódzkiego konserwatora przyrody, że to niemożliwe ze względu na ścisły rezerwat "Przełomu Białki" - narzekał sołtys Nowej Białej.
- Regulacja rzek to nie jest panaceum na powodzie - oceniała Bożena Kotońska, wojewódzki konserwator przyrody. - Białka jest nieprzewidywalna. To naturalne, że czasem wylewa, zmieniając swoje koryto. Rezerwat jej przełomu obejmuje zaledwie 100 metrów. Jeśli nawet zabetonujemy ten odcinek, to wyleje gdzie indziej.
Dyrektor Tomasz Sądag z RZGW w Krakowie deklarował w rozmowie z "Gazetą" remonty najbardziej podmytych brzegów. Jednocześnie odpierał zarzuty o wieloletnie zaniedbania. Niewielkie inwestycje przeciwpowodziowe w Zakopanem i innych miejscowościach uzasadniał małym budżetem i kłopotami z ustaleniem właścicieli działek, przez które płynie woda.
- Dwa lata temu planowaliśmy regulację potoku Młyniska pod Gubałówką, ale nie mogliśmy uzyskać pozwolenia budowlanego bez zgody wszystkich właścicieli ziemi - stwierdził Sądag. - Udrożnienie rzeki i wzmocnienie brzegów w Nowej Białej niewiele pomoże, bo woda przy kolejnym wezbraniu naniesie nowy materiał skalny. Przed kolejną powodzią ochronić może jedynie wał ziemny poza korytem, ale jego budowa nie leży w naszej gestii.
źródło:
gazeta.pl
zdjęcia: Marek Podmokły - AG
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies