Eksperci resortu środowiska głosowali za budową zapory w Nieszawie. Ale ich opinię schowano głęboko do szuflady. Jak się dowiedziała "Pomorska”, pod koniec czerwca do Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej trafiła ekspertyza oceniająca każdy z pięciu wariantów ratowania włocławskiej tamy przed katastrofą. Bezapelacyjnie wygrała koncepcja budowy kolejnej zapory pod Nieszawą. Ale ten werdykt został głęboko utajniony.
Komitety walczące o ratowanie włocławskiej tamy postawiły ultimatum ministrowi środowiska. Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie będzie decyzji o budowie drugiej tamy, zaczną się blokady dróg. I nie tylko. Nieoficjalnie wiemy, że planuje się równoczesne zablokowanie krajowej "jedynki" na skrzyżowaniu z trasą na Waganiec oraz mostu na tamie, jedynej obecnie między Toruniem a Płockiem przeprawy przez Wisłę. Pierwsza akcja trwać będzie dwie godziny, potem nastąpi eskalacja protestów.Eksperci resortu środowiska głosowali za budową zapory w Nieszawie. Ale ich opinię schowano głęboko do szuflady. Jak się dowiedziała "Pomorska”, pod koniec czerwca do Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej trafiła ekspertyza oceniająca każdy z pięciu wariantów ratowania włocławskiej tamy przed katastrofą. Bezapelacyjnie wygrała koncepcja budowy kolejnej zapory pod Nieszawą. Ale ten werdykt został głęboko utajniony.
Trudno się dziwić, szefowie resortu środowiska już nie kryją przecież, że budowa tamy wcale im nie pasuje. Najśmieszniejsze jednak, że ta niewygodna ekspertyza powstała na zlecenie... samego resortu.
Sami nawarzyli to piwo
W listopadzie 2007 roku KZGW podpisał aneks do umowy z warszawskim "Hydroprojektem”, który wykonuje dokumentację pięciu wariantów ratowania włocławskiej zapory. Teraz zlecono mu dodatkowo analizę każdego z nich i wybranie najbardziej optymalnego.
- Trzeba jednoznacznie powiedzieć, że ocena ta powstała na podstawie metody określonej wcześniej przez KZGW. To prawie matematyczna analiza, według ścisłych, mierzonych punktami kryteriów - mówi prezes "Hydroprojektu” Dariusz Gronek. Podkreśla, że metodologię opracował zespół pięciu najwybitniejszych polskich ekspertów. Wybrała ich Krajowa Rada Gospodarki Wodnej, a powołał prezes KZGW.
Bezapelacyjne zwycięstwo w tym rankingu odniósł wariant trzeci, czyli budowa drugiej zapory w Nieszawie. Jest najlepszy tak pod względem technicznym, jak i ekologicznym.
Parlamentarzyści atakują...
Ten werdykt trafił do KZGW już 20 czerwca. Niestety, z wiarygodnych źródeł wiemy, że na razie, opłaconą z publicznych pieniędzy analizę, schowano głęboko do szuflady. Włocławski senator Andrzej Person z rządzącej PO złożył w tej sprawie 26 czerwca oświadczenie adresowane do ministra środowiska Macieja Nowickiego. Pyta w nim m.in. jaki wariant uzyskał najwyższą ocenę? Ale minister milczy.
W swoim oświadczeniu Person podkreślał też, że terminy przygotowań do ratowania włocławskiej zapory uległy już opóźnieniom. Ujawniliśmy to 9 lipca, w publikacji "Tamę... pod dywan”. Nawiązał do niej włocławski poseł PiS Łukasz Zbonikowski, który tego samego dnia złożył w tej sprawie interpelację. Pyta w niej ministra Nowickiego o powody tej zwłoki oraz konsekwencje, jakie rodzi to dla bezpieczeństwa mieszkańców Włocławka.
Terminy przygotowań są bardzo napięte. Umowa z "Hydroprojektem” przewiduje, że do października wykonana zostanie dokumentacja ekonomiczna najlepszego z pięciu wariantów, a także wniosek o decyzję lokalizacyjną i tzw. studium oddziaływania na środowisko. Ale na razie projektanci wciąż czekają, bo resort środowiska zwleka z decyzją, który wariant uznać za najlepszy.
Projektanci stawiają ultimatum
Zaczyna się robić niebezpiecznie, bo w październiku mija też termin złożenia do Brukseli wniosku o dofinansowanie tej inwestycji. Nie można go jednak przygotować bez dokumentacji ekonomicznej.

Szefowie "Hydroprojektu” złożyli już aneks do umowy. Mówi on, że decyzja o wyborze wariantu musi zapaść do końca lipca. Tylko pod takim warunkiem firma gwarantuje dotrzymanie październikowego terminu wszystkich otrzymanych zleceń. Do dziś urzędnicy KZGW jeszcze nie odpowiedzieli na to ultimatum.
Ultimatum dla ministra w sprawie tamy
Komitety walczące o ratowanie włocławskiej tamy postawiły ultimatum ministrowi środowiska. Jeśli w ciągu dwóch tygodni nie będzie decyzji o budowie drugiej tamy, zaczną się blokady dróg. I nie tylko.
Protest dojrzewał od marca, gdy "Pomorska" ujawniła tajne ustalenia resortu środowiska o wstrzymaniu przygotowań do budowy tamy w Nieszawie. Formalne decyzje w tej sprawie miały jednak zapaść do 30 czerwca. Ale do dziś panuje cisza.
Za to włocławscy parlamentarzyści alarmują rząd, że harmonogram przygotowań do inwestycji, które mają uratować włocławską tamę przed katastrofą, jest już znacznie opóźniony. Zagrożony jest też termin wysłania wniosku o unijne dotacje.
Ultimatum na zaporze
O budowę drugiej zapory na Wiśle od lat walczy społeczny komitet założony przez mieszkańców zagrożonych katastrofą miast i gmin powiatu aleksandrowskiego. W ubiegłym roku we Włocławku powstało stowarzyszenie "Życie nad Wisłą". Założono je na Zawiślu, dzielnicy, która w razie katastrofy zostanie zmieciona przez rzekę. Obecnie zarejestrował się kolejny komitet, utworzony przez mieszkańców Czarnowa w gminie Zła Wieś Wielka.

Działacze tych organizacji zwołali wczoraj konferencję prasową na włocławskiej zaporze. W ich imieniu lider nieszawskiego komitetu Stanisław Murawski ogłosił ultimatum postawione ministrowi środowiska Maciejowi Nowickiemu.
W związku z opóźnianiem działań dotyczących ratowania włocławskiej tamy, komitety dają ministrowi dwa tygodnie na podjęcie konkretnych decyzji. Jeśli nie zapadną w tym terminie, komitety zaczynają z marszu akcję protestacyjną.
Działacze podkreślają, że nie zadowolą ich żadne prowizorki, czy doraźne remonty, ale jedynie budowa drugiego stopnia na Wiśle. Tylko to, zdaniem najwybitniejszych ekspertów, stanowi najskuteczniejszy sposób, by na stałe zapobiec groźbie katastrofy.
Zablokują jedyny most
Akcja protestacyjna zacznie się od blokady dróg. W oświadczeniu ogłoszono jedynie, że o ich miejscu i czasie organizatorzy poinformują w osobnych komunikatach.
Nieoficjalnie wiemy, że planuje się równoczesne zablokowanie krajowej "jedynki" na skrzyżowaniu z trasą na Waganiec oraz mostu na tamie, jedynej obecnie między Toruniem a Płockiem przeprawy przez Wisłę. Pierwsza akcja trwać będzie dwie godziny, potem nastąpi eskalacja protestów.
- W imieniu naszych komitetów chcę przeprosić kierowców i każdego, kogo dotkną skutki blokad. Myślę, że wszyscy nas zrozumieją, chcemy przecież uchronić tysiące ludzi przed tragedią - mówi Murawski. Podkreśla, że zapewni się przejazd karetkom, radiowozom i innym pojazdom uprzywilejowanym.
Potem ruszą na Warszawę
Scenariusz akcji protestacyjnej przewiduje również demonstracje przed gmachami Sejmu, Ministerstwa Środowiska i Kancelarii Premiera. Organizatorzy chcą też wystąpić oficjalnie do odpowiednich instytucji Unii Europejskiej.
O tym, jak mieszkańcy Kujaw skutecznie potrafią walczyć w obronie swoich miast i wsi, świadczą ich manifestacje, organizowane w 2000 roku przed Sejmem.
Wówczas debatowano nad uchwałą o budowie nieszawskiej tamy. Choć zdecydowana większość posłów poparła tę inwestycję, uchwała do dziś została na papierze.
Organizatorzy tamtych demonstracji założyli później działający w powiecie aleksandrowskim komitet walczący o wykonanie sejmowej decyzji. Potem powstały kolejne we Włocławku i Czarnowie, tworzy się też czwarty, w Małej Nieszawce.
źródło:
Gazeta Pomorska - 14, 15.07.2008
fot.: Wojciech Alabrudziński oraz archiwum UM Nieszawa
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies