W zamian ich statki będą mogły pływać do portu w Schwedt przez Szczecin.
- Umowa w tej sprawie, którą będą musiały jeszcze ratyfikować oba kraje, poddawana jest tylko redakcyjnym poprawkom - mówi "Gazecie" Andrzej Kreft, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie.
To finał trwających ponad 5 lat sporów między polską a niemiecką administracją wodną. I jednocześnie otwarcie zupełnie nowego rozdziału w żegludze na Odrze.
W zamian ich statki będą mogły pływać do portu w Schwedt przez Szczecin.
- Umowa w tej sprawie, którą będą musiały jeszcze ratyfikować oba kraje, poddawana jest tylko redakcyjnym poprawkom - mówi "Gazecie" Andrzej Kreft, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie.
To finał trwających ponad 5 lat sporów między polską a niemiecką administracją wodną. I jednocześnie otwarcie zupełnie nowego rozdziału w żegludze na Odrze.
Sprawa jeszcze niedawno budziła spore kontrowersje. Umowa pozwoli bowiem na to, by niewielkie niemieckie statki morskie pływały do nadodrzańskiego portu w Schwedt przez Szczecin. Za rządów PiS przeciwko takiemu rozwiązaniu protestował minister gospodarki morskiej z ramienia LPR Rafał Wiechecki. Twierdził, że będzie to konkurencja dla portu w Szczecinie. Kierownictwo portu nie wyrażało wówczas takich obaw tłumacząc, że potencjał Schwedt jest zbyt mały, by nam zagrażać. Opór Wiecheckiego sparaliżował jednak rozmowy: zwłaszcza tę ich część, na której szybkim finale zależało także polskiej administracji wodnej. Chodzi o wspólne polsko-niemieckie inwestycje na rzece, które zapobiegną powodziom i ułatwią żeglugę. Spór pogłębiało stanowisko strony niemieckiej, która chciała dostępu do Schwedt, nie oferując nic w zamian. Teraz doszło jednak do porozumienia: - Będzie wspólna, polsko-niemiecka modernizacja szlaku żeglugowego na Odrze - mówi Andrzej Kreft. - Przez co najmniej 330 dni w roku Odra ma mieć głębokość co najmniej 1,8 m.
To ważne z punktu widzenia polskich interesów. Niemcy nie chcieli wcześniej angażować się w to przedsięwzięcie, bo mają po swojej stronie granicy kanał, biegnący równolegle do płytkiego odcinka Odry.
Niemieckie statki, które będą pływać przez nasze wody, to jednostki o zanurzeniu do 3,25 m. Nie wolno im będzie przepływać szlakiem żeglugowym przez jezioro Dąbie, które jest typowo turystycznym akwenem. Ich szlak w kierunku Schwedt powiedzie przez wody portowe (m.in. Parnicę) do Odry Wschodniej. Na Odrę Zachodnią docierać będą później przekopem Klucz-Ustowo. Niemcy sami sfinansują jego konieczną modernizację. Dorzucą też 12 mln euro (połowę wszystkich kosztów) do pogłębienia toru wodnego na jeziorze Dąbie.
- Musimy to zrobić, żeby na jezioro mogły wpłynąć lodołamacze - tłumaczy Kreft. - To konieczne ze względów przeciwpowodziowych.
Rozpoczęcie inwestycji uzależnione jest od ratyfikacji umowy. Jest szansa, by stało się to jeszcze w tym roku. Na razie pomiędzy ekspertami z Polski i Niemiec trwa jeszcze wymiana ostatnich uwag dotyczących szczegółów porozumienia.
źródło: Andrzej Kraśnicki jr - Gazeta Wyborcza Szczecin 2008-03-14
za: Gazeta.pl Szczecin
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies