Barkowe problemy - pokłosie narady w Szczecinie

25.02.2008
Choć było to już siódme spotkanie przed kolejnym sezonem żeglugi barkowej, wiele problemów, z którymi zgłaszali się armatorzy, pozostało bez zmian. Nic więc dziwnego, że w przerwie narady prezes Zbigniew Garbień stwierdził: - Nie wiem, dlaczego przez 17 lat demokracji nie dopracowaliśmy się planowania długoterminowego, które byłoby kontynuowane przez następne rządy.

Dla wiceminister Anny Wypych-Namiotko było to pierwsze spotkanie z tak dużym gremium armatorów śródlądowych. Podczas narady podkreślała ekonomiczne i ekologiczne zalety przewozu towarów rzekami i kanałami: - 40 kontenerów na barce wymaga tylko dwóch silników tirowskich - stwierdziła.

Choć było to już siódme spotkanie przed kolejnym sezonem żeglugi barkowej, wiele problemów, z którymi zgłaszali się armatorzy, pozostało bez zmian. Nic więc dziwnego, że w przerwie narady prezes Zbigniew Garbień stwierdził: - Nie wiem, dlaczego przez 17 lat demokracji nie dopracowaliśmy się planowania długoterminowego, które byłoby kontynuowane przez następne rządy.

Kolejna narada przednawigacyjna odbyła się jak zwykle w Szczecinie, który jest dla przewoźników śródlądowych jednym z głównych węzłów transportowych w kraju. Organizatorem spotkania był tradycyjnie Związek Polskich Armatorów Śródlądowych, który przez rok będzie kierował Zbigniew Garbień, właściciel kilku barek.

- Przeglądając protokóły z poprzednich narad zauważyłem, że wiele tematów się powtarza i nigdy nie były one tak do końca ruszone czy załatwione - mówi prezes ZPAŚ.

Odnosząc się do nowej wiceminister infrastruktury Anny Wypych-Namiotko dodał: - Mam nadzieję, że teraz zaczniemy na te tematy inaczej rozmawiać. Że nie będzie to chowanie problemów do szuflady.

Przed armatorami barkowymi stoi wiele wyzwań, często związanych z naszą przynależnością do Unii Europejskiej. Jednym z nich jest problem CMNI - systemu jednolitego prawa transportowego na śródlądziu: - W lutym ubiegłego roku nasz związek wysłał pismo wyjaśniające, o co nam chodzi. Bo w Polsce tego prawa nie ma. To pismo przeleżało w resorcie rok i nie ma żadnego odzewu - podał przykład Z. Garbień.

W programie narady armatorów śródlądowych aż roi się od niezałatwionych spraw lub kolejnych problemów. Właściciele barek chcieli się dowiedzieć, co po kolejnej rządowej reorganizacji będzie z unijnymi programami dotyczącymi ich sfery działalności, co z postępami w dostosowywaniu prawa do europejskich wymogów. Co rząd robi, by promować żeglugę śródlądową. Wreszcie zaroiło się od pytań o skandaliczny stan krajowych szlaków rzecznych, które uniemożliwiają normalną żeglugę towarową i pasażerską.

Kolejnym dylematem właścicieli barek są sprawy kadrowe, bo opracowany przed laty system szkolenia załóg jest niedopasowany do współczesnych realiów. W Polsce działają dwie szkoły kształcące na poziomie średnim przyszłych marynarzy rzecznych - w Koźlu i Nakle. Na poziomie wyższym są oni również kształceni w Zakładzie Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Wodnej Akademii Morskiej w Szczecinie. Ale absolwenci i armatorzy mają pewien kłopot, który spowodowany jest przez polskie przepisy.
- Obecnie zatrudniłem młodego człowieka, który skończył Akademię Morską. Pływa za młodszego marynarza. Mamy jeden problem: ciągle muszę go gdzieś upychać jako trzeciego członka załogi, szukać dla niego pracy na takich jednostkach, które wymagają trzyosobowej obsługi - żalił się prezes ZPAŚ.

Dlaczego tak musi robić? - Bo żeby taki człowiek mógł pływać na moich statkach, które mają do 87 metrów długości, musiałby mieć patent sternika. Ale żeby zdobyć takie uprawnienie, musi odbyć praktykę, czyli mieć przepływane. I on by to przepływał, tylko że na polskich jednostkach nie ma takiej możliwości, bo przepisy dotyczące etatyzacji są tak napisane, że musiałby mieć... sternika - tłumaczy Garbień.

Na Zachodzie nie ma takich absurdów, bo - jak mówi szef związku armatorów - przepisy tak są "ustawione", że na mniejszych statkach śródlądowych wymagani są tylko: członkowie załogi z patentem kapitana i marynarza.

Dla armatora, który aktywnie włącza się w system szkolenia kadr dla żeglugi śródlądowej, to duży problem. Zwłaszcza że - jak wyliczył Z. Garbień - tylko w tym roku na jego barki i pchacze ma przyjść ze szkoły w Koźlu około 20 praktykantów, a z Nakła - 10.

Ale podczas narady przednawigacyjnej powracał też m.in. problem tragicznego stanu polskich rzek i kanałów. Można było wysłuchać pretensji armatorów pływających zwłaszcza na górnej Wiśle, którzy "ryją" dnem statków po progach urządzeń hydrotechnicznych. Na Odrze sytuacja jest lepsza, ale środkowy jej bieg jest nieżeglowny. A inwestycje hydrotechniczne przewlekają się. Z konieczności więc barki pływają do Europy Zachodniej. W przypadku członków ZPAŚ prawie w stu procentach.

- Tam nie ma takiego pojęcia jak sezon nawigacyjny. Tam się pływa cały rok i przerywa żeglugę na tydzień, dwa, może na miesiąc, i tylko wtedy, jak pojawi się duże zalodzenie - mówi Garbień.

Dla wiceminister Anny Wypych-Namiotko było to pierwsze spotkanie z tak dużym gremium armatorów śródlądowych. Podczas narady podkreślała ekonomiczne i ekologiczne zalety przewozu towarów rzekami i kanałami: - 40 kontenerów na barce wymaga tylko dwóch silników tirowskich - stwierdziła.

- Dobrze, że padło to z ust pani minister. Chcemy doprowadzić do strategicznego planu długoletniego. Usiądziemy, pomożemy - odpowiedział prezes związku.

Kurier Szczeciński 2008-02-25
Apis 25.02.2008 3,607

6 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • x5
    x5
    Nowowybranym Prezesem Związku został Zbigniew Garbień absolwent wrocławskiego TŻŚ szkoły, która przygotowywała jednych z najlepszych fachowców dla żeglugi w Europie.
    Oczywiście takich Kolegów jest więcej.
    My absolwenci tej Szkoły założyliśmy w 2006 roku Stowarzyszenie Absolwentów TŻŚ.Jego jednym z zadań jest promocja polskiej żeglugi śródlądowej.Promocja z prawdziwego zdarzenia a nie taka jak była robina przez grupę naukowców nie mająch pojęcia o żegludze.
    Chcemy być grupą doradczą dla Ministerstwa Infrastruktury a konkretnie dla Departamentu Żeglugi na czele którego stoi Pani wiceminister Anna Wypych-Namiotko absolwentka WSM z Gdyni.
    Na czele ekspertów naszego Stowarzyszenia stoi kpt. Andrzej Podgórski
    autor tego portalu internetowego.
    W połowie marca planowane jest spotkanie ekspertów naszego Stowarzyszenia właśnie z Panią minister.
    Przekażemy jej naszą opinię na temat podjęcia natychmiastowych działań priorytetowych dla żeglugi bez realizacji, których nie ma szans na jej "reanimację".
    Żeby coś się zmieniło muszą być podjęte personalne zmiany nie tylko w Ministerstwie Infrastruktury, ale również w innych resortach odpowiedzialnych generalnie za gospodarkę wodną.
    Naszym zdaniem ludzie którzy tam pracują nie nadają się do tego szkodząc tylko polskiej żegludze śródlądowej.
    Muszą być podjąte natychmiastowe działania przy współpracy z Unią Europejską ratujące istniejące jeszcze w Polsce drogi wodne.
    Polska musi zacząć realizować politykę Uni w tej dziedzinie transportu.
    Mnie jako absolwentowi TŻŚ pracującemu od 20 lat na Zachodzie jest wstyd, że Polska nie porafi być reprezentowana przez prawdziwych fachowców w strukturach unijnych dotyczących żeglugi śródlądowej.
    Jeżeli nie zostaną podjęte wspomniane przeze mnie wyżej kroki to możemy zapomnieć o polskiej żegludze w Polsce, bo na Zachodzie barki pod polską banderą będą pływały dalej...

    Kpt.ż.ś. Józef Węgrzyn
    - 27.02.2008 07:42
    • johny
      johny
      Pogratulować prezesury ,to dla Pana Zbigniewa Garbienia,widziałem Pańską wypowiedź w telewizji szczecińskiej ,przypadkowo miałem
      chwile wolnego czasu gdzieś pod Duisburgiem.Jak ja marzyłem w latach
      1993/1994 aby było coś takiego Związek Polskich Armatorów Śródlądowych.A może już istniał ,to przepraszam,ale nie było internetu,
      komórki raczkowały(w Polsce).I tak to rozwalcowała mi pani sędzina moją
      firmę "Przewozy Pasażerskie",to była ostatnia nacjonalizacja w nowoczesnej Polsce.Pani była "fachowcem",miała trudności z
      ustaleniem takich pojęć jak dziób czy rufa.Byłem oskarżony o
      uprawianie cytuje "piractwa".Prasę regionalną też miałem dobrą
      tytuł artykułu "Korsarz i Temida" (dodatek do gazety wyborczej).
      Byłem sam,teraz jest ZPAŚ z właściwym człowiekiem na właściwym
      miejscu plus Stowarzyszenie Absolwentów TŻŚ.Skoro Pani minister
      dostrzega że 40 kontenerów potrzebuje tylko dwóch silników tirowskich.
      To myślę że jest właściwy klimat ,no może tworzy się,aby zaczać
      może lobing , może inne formy współpracy,z agendami rządowymi,
      na rzecz żeglugi śródlądowej.Przepisów itp.
      Panowie tak trzymać,to jedyny dobry kurs.Doradzać, pokazywać,
      współpracować,ukierunkować co pilne,a co drugoplanowe.
      Powodzenia johny
      - 28.02.2008 16:02
      • Jerzy Hopfer
        Jerzy Hopfer
        Naturalnie nie ma żadnej pewności, że sprawy potoczą się takim tokiem i w pożądanym przez Związek i Stowarzyszenie kierunku. Dla mnie jest ważne, że o sprawach zaczęło się mówić, a także, że podczas tegorocznej konferencji w Szczecinie dało się odczuć zmianę tonu czynników rządowych, w tym terenowych. W roku ubiegłym konferencję zdominowała jałowa dyskusja, podczas której nasi członkowie, armatorzy, zgłaszali postulaty a przedstawiciele urzędów odbijali piłeczkę, twierdząc, że nic nie można zrobić, bo przepisy prawa, bo Unia i jej wymagania itd. Tym razem wyczuwałem inny ton i to nastraja mnie optymistycznie. Padła, bodaj po raz pierwszy, data zdecydowanej poprawy warunków nawigacyjnych na najtrudniejszych odcinkach Odry w administracji RZGW Szczecin, a więc Odry granicznej. Z mojego punktu widzenia to dobrze. Jest bowiem perspektywa i zapowiedź działań które zapobiegać powinny dalszemu odcinaniu dróg wodnych w Polsce od systemu europejskich dróg wodnych. Trzeba dążyć do zmiany sposobu myślenia Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej i uznaniu, a może lepiej, zapoznaniu się jego przedstawicieli z tym, że drogi wodne to kategoria wód, którymi włada i administruje Państwo, które ma obowiązki ustawowe wobec tej kategorii wód. Niech może przeczytają w wolnej chwili choćby prof. Lambora - Locję rzeczną. To im powinno trochę przybliżyć problemy z tymi wodami związane, a także, że rzeki uregulowane są w każdym wymiarze lepszą perspektywą niż nieuregulowane. Moim zdaniem powinniśmu mieć trochę więcej wyrozumiałości dla tych ludzi, wszak z ich wypowiedzi wynika wprost, że "kawałkują" problemy z wodami związane i nie do końca rozumieją o czym my mówimy. Nie obejmują wód w skali globalnej, w tym dróg wodnych. Zajmują się natomiast wodami w kontekście cząstkowym, tak, jakby np. czystość wód lub zagadnienia przeciwpowodziowe można było przeciwstawić stanowi technicznemu dróg wodnych lub budowli hydrotechnicznych. Smutnym jest też dla mnie, że organy powołane do zajmowania się problemami wód w ich wymiarze ogólnym, powielają ten sposób myślenia i deliberują z intensywnością godną lepszej sprawy nad np. Dyrektywą Wodną lub Dyrektywą Przeciwpowodziową Unii Europejskiej, mieląc materiał juz dawno przemielony lub też młócąc słomę w której nie znajdzie się już ani jednego ziarna, tracąc w ten sposób siły, energię i zasoby intelektualne tak potrzebne do pozytywnego załatwienia innych palących i wymagających pilnego załatwienia spraw wodnych. Inna sprawa, że mamy do czynienia, ogólnie rzecz biorąc, z trzecim już pokoleniem, które nie widziało na własne oczy żeglugi śródlądowej i naprawdę nie ma pojęcia o czym się mówi. Smutne to ale prawdziwe. Bez głębszego sensu jest w tym kontekście pokazywanie tego, co jest na Zachodzie. Może oni wcale nie mają chęci, aby się z tym zapoznawać, zaś na statku nigdy albo niewiele razy byli i to na wycieczce tramwajem wodnym w Warszawie. Uważam jednak, że dobrze się dzieje, gdy zaczyna się o problemach mówić na szerszym forum. Najgorszym co mogłoby nas spotkać, to iście cmentarna cisza, z jaką jeszcze niedawno mieliśmy do czynienia zgłaszając nasze problemy i postulaty. Przy jednoczesnych zakulisowych, cichcem przeprowadzanych, działaniach żeglugę śródlądową wręcz unicestwiających, jak np. przekazywanie dróg wodnych parkom narodowym, wbrew wyraźnym zapisom ustawowym takie działania wykluczającym. Powołanie KZGW nic, jak dotąd, w tej materii nie zmienia. Przynajmniej narazie. Aby ten stan rzeczy poprawić powinniśmy, Związek i Stowarzyszenie, mówić jednym głosem, przedstawiać realne i "realizowalne" projekty i postulaty, biorąc pod uwagę fakt, że jeżeli coś się psuło kilkadziesiąt lat, to napewno nie da się tego naprawić w krótkim czasie. Z mojego punktu widzenia jest też ważnym, nowym i pozytywnym aspektem w dyskusji o wodach, w tym drogach wodnych - to dla przypomnienia tym, którzy nie rozróżniają - fakt, że ekolodzy, przynajmniej na Zachodzie, zmieniają swój punkt widzenia na bardziej wyważony. Zdecydowanie mniej kategorycznych protestów, a więcej wyważonych argumentów nad którymi można i trzeba dyskutować. Daje się to odczuć podczas konferencji tym zagadnieniom poświęconym. Mam nadzieję, że nasi ekolodzy, którzy tak ochotnie przyjęli z Zachodu negatywny stosunek do zagadnień regulacji wód zmodyfikują też swoją argumentację w dyskusjach. Im też polecam na początek Locję rzeczną prof. Lambora. Pozdrawiam wszystkich. Jerzy Hopfer.
        - 28.02.2008 18:43
        • D
          darpo23
          szanowne gremium tu się rozwodzi na problemami żeglugowymi na Odrze. Dołożę swoje trzy grosze. Od początku ; jestem absolwentem kozielskiego technikum, tuż po skończeniu szkoły rozpocząłem pracę jako śluzowy na stopniu krapkowickim gdzie pracuje do dziś. Wy panowie znacie problem od strony wody , ja znam od strony lądu. Sytuacja zmienia sie na lepsze, ale jest to tak żółwie tempo że wcześniej Wasz tabor się rozsypie a śluzy się zawalą. Nie jest to wina szefostwa firmy w której pracuję, ale tego że nie ma pieniędzy na rozbudowę infrastruktury szlaku. Jeśli pływacie po górnej Odrze to powiedźcie , gdzie możecie zatankować wodę pitną ?? gdzie możecie spokojnie stanąć na noc , jak się ma sytuacja oznakowania szlaku ?? . Ci którzy pływają na codzień wiedzą , ale dla "przybysza" zza granicy to istna magia. RZGW w którego gestii jest zarządzanie szlakiem nie ma na to funduszy. Co z tego że Wasze pchacze i barki są gotowe przewieźć setki tysięcy ton ładunku ? Niby da się to zrobić, ale wystarczy popatrzeć w jakim stanie są śluzy, i wiadomym się staje że im intensywniejsza będzie żegluga tym szybciej te stopnie się rozsypią. Zgadzam się ze stwierdzeniem że brak jest spójnej koncepcji wykorzystania tego szlaku. Co z tego że buduje się Malczyce skoro głębokość tranzytowa kompletnie nie przystaje do dzisiejszych realiów transportowych ? Gorzkie to słowa ale górna i środkowa Odra to skanseny locji i transportu wodnego. Nie ma spójności w działaniu Zarządu , buduje się na rzece elektrownie wodne , a wodowskaz Miedonii jest jak za króla Ćwieczka obsługiwany przez panią w gumiakach i biegającą po schodach żeby odczytać poziom wody. Jest elektroniczny odczyt wody w Koźlu , ale jego wyświetlacz jest skierowany w stronę osi rzeki. Czy ktoś jeszcze pływa powyżej Koźla ?
          Wiem że Wy jesteście gotowi kupić, zamówić , wydzierżawić nowe barki czy zestawy w stoczni, ale czy będziecie mieli co wozić na górnej Odrze ? Pracuję w RZGW od 18 lat , i jedyne co się regularnie zmienia to nazwa tej firmy, jej kompetencje i obszar działania.
          Jako transportowcy znajdziecie pracę , ale przepraszam , to wciąż będzie praca za miedzą. Z roku na rok ilość śluzowań zmniejsza się , ilości ładunków też są coraz mniejsze , a asortyment woła o pomstę do nieba. Nie z Waszej winy. Tak właściwie to nie ma winnych, po prostu samo się rozeszło. Ja swoim skromnym zdaniem zwykłego robola uważam że każda z instytucji działająca nad woda miała w tym swój skromny udział. To takie nasze polskie piekiełko.
          - 02.03.2008 20:24
          • Janusz Fafara
            Janusz Fafara
            Moim zdaniem nie jesteśmy jeszcze gotowi by sprostać wyzwaniu. Najpierw trzeba pokazać że rozwiązanie problemu wykorzystania Odry jako szlaku transportowego podejmą się częściowo armatorzy i zarazem pokazać co rzeka potrafi. Jakoś każdy woli ponarzekać a nie uzasadniać czynem potrzebę powrotu transportu towarowego na Odrę. Paradoksem jest , że przyroda sama do tego ,,namawiała". Przecież od stycznia do końca lutego z małą przerwą na zalodzenie na calym otwartym dla żeglugi odcinku Odry głębokości tranzytowe kształtowały się na wymarzonej dla żeglugi głębokości powyżej 200 cm. No i co z tego wynika ?. Nic, nie została przez ten czas przewieziona ona jedna tona towaru na odcinku ze Szczecina do Wrocławia. Tłumaczenia że to okres zimowy, że nikt nie był przygotowany, że duży uciąg wody - to tylko płytkie wymówki przed pływaniem po długiej odrzańskiej trasie a ładunek był, około 10000 ton zendry i węgiel w dół rzeki. Jeszcze za czasów panowania w Odratransie prezesa Turka , gdy był i towar, i dobre warunki hydrologiczne panował wszechobecny wstręt do jazdy w górę Odry. Teraz ci sami kapitanowie są armatorami i w ich mentalności niewiele się zmieniło. Równie dobrze ten temat dotyka polityki przewozowej Odratransu, jako największej firmy transportowej . Jakoś nie widać aby chciała zarabiać pięniądze na przewozie krajowym, choć flota z małymi wyjątkami stała z powodu zamknięcia podnośni Niederfinow. Dla czego nie widać wprowadzania w czyn ,,wielkich słów" o znaczeniu portu w Cigacicach w kontekście podniesienia rangi lubuskich portów i wzajemnych stosunkach handlowych i transportowych z Eisenhüttenstadt . I tu mam apel do wszystkich którym leży na sercu sprawa Odry - pokażmy że chcemy a później żądajmy.
            - 02.03.2008 21:49
            • Apis
              Apis
              Wstręt do Górnej Odry wśród kapitanów był powszechny, ale.... Kiedy nie pływałem za granicę - uwielbiałem pływać po górnej Odrze. Zapytaj Ryśka Popka jak droczył się ze mną, że mnie wyśle w dół... Kto wie, czy gdybym dostał w łapy dobrego Bizona - nie pokusiłbym się na obsługę wyłącznie tej trasy jak kiedyś: w dół węgiel na EC - w górę co tam się da z kontenerami na czele. Nie lubiłem wprawdzie kanału Gliwickiego z powodu niskich mostów, ale może polubiłbym....
              - 02.03.2008 22:22
              Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
              Proszę Zaloguj by zagłosować.
              Niesamowite! (0)0 %
              Bardzo dobre (0)0 %
              Dobre (0)0 %
              Średnie (0)0 %
              Słabe (0)0 %
              Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
              Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies