Zmarł Józef Maj - nauczyciel z TŻŚ

24.01.2008
W ubiegłym tygodniu na Wieczną Wachtę odszedł długoletni pracownik Szkoły, nasz profesor Józef Maj. Pogrzeb odbył sie w sobotę - 19.01.2008 we Wrocławiu.

Rodzinie zmarłego Profesora składamy szczere kondolencje oraz przekazujemy wyrazy współczucia od byłych Uczniów i wychowanków Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu.

Zarząd Stowarzyszenia TŻŚ
Towarzystwo Entuzjastów Żeglugi Śródlądowej

W ubiegłym tygodniu na Wieczną Wachtę odszedł długoletni pracownik Szkoły, nasz profesor Józef Maj. Pogrzeb odbył sie w sobotę - 19.01.2008 we Wrocławiu.

Rodzinie zmarłego Profesora składamy szczere kondolencje oraz przekazujemy wyrazy współczucia od byłych Uczniów i wychowanków Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu.

Zarząd Stowarzyszenia TŻŚ
Towarzystwo Entuzjastów Żeglugi Śródlądowej
Apis 24.01.2008 3,294

5 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • x5
    x5
    Odszedł kolejny "Filar wielkiego TŻŚ".
    W latach 70-tych znany był jako inż. "Muł" posiadacz najlepszego na świecie jak to sam mawiał samochodu osobowego P-70 "Peciuchna".
    Należał do grona najbardziej lubianych Nauczycieli naszej Szkoły.
    Jego lekcje stały się kultowymi w opowieściach całych pokoleń Wilków Rzecznych.Po wysłuchaniu odpowiedzi na fachowe pytania z mechaniki technicznej Pan Profesor poprosił o nazwiska :
    "- ty się nazywasz ile ?" pytał Pan inż.
    "- 23 Panie inżynierze - odpowiadałem
    "- a wy oba dwa ?" - pytał następnych kolegów
    " 6 i 18" - padała kolejna odpowiedź
    I wtedy Pan inż. Maj wystawiał oceny :
    " - 23 ma u mnie trzy, a 6 i 18 oba dwa po dwa.
    Tak obdarowani i tak wiedzieliśmy, że na koniec roku wszyscy oba dwa bądą mieli po cztery.
    Zostaniesz na zawsze "naszo" Panie inż. kultową postacią tej wspaniałej marynarskiej Szkoły.
    Cześć Jego pamięci i pokój nauczycielskiej duszy.
    Rodzinie zmarłego Profesora składam najszczersze kondolencje.

    Józef Węgrzyn - nr 23 z dziennika klasowego
    - 24.01.2008 18:04
    • K
      K Domagala
      Pamiętam dobrze pana inz.Maj.W sumie był to dobry człowiek.Mnie utkwiło w pamięci pytanie Pana profesora " kto mi powi co je wał i dlaczego ma u mnie pińć ?" Cała klasa milczy,profesor czeka i czeka aż w końcu mówi cała klasa ma dwa. "Wał je rdza bo niesmarowany".
      Niech odpoczywa w spokoju.
      - 24.01.2008 19:48
      • R
        Roman Marut
        Witam,
        To naprawde smutna wiadomosc. Inz. Maj byl moim (naszym) wychowawca klasa 1d rok 1972.
        "Oddal" nas w rece pani Maszkiewicz w 3 klasie. Bylismy chyba zbyt rozbrykani dla niego .
        Krzysztof na pytanie "co je wal" byla tez odpowiedz " wal je bryla".
        Pana Maja definicaj rury (dziura obita blacha) smieszy do dzisiaj i moi koledzy w biuzr ezajmujacy sie rurami takiej tez definicji uzywaja.

        Zal ogromnmy toc to legenda szkoly i jego "a co nam Panie Siuta o tym powie" bylo jednym z uubionych powiedzen.

        Zadania z mechaniki - kto potrafil je zrozumiec chyba tylko autor ksiazki Pan Siuta i oczywiscie "Mul" inz Maj.

        Kondolencje szczere rodzinie i chwila zattrzymania sie by w przeszlosc spojrzec....

        Pozdrawiam

        Roman Marut
        - 24.01.2008 20:15
        • M
          multinet2000
          Smutna wiadomość!Odchodzi historia.Znaczy to,że czas upływa nieubłagalnie.
          Do powiedzeń profesora Maja należy dodać "perełki":
          "Ano wyjaśnij mi jeżeli chodzi po suficie" /chodzi oczywiście o spawanie sufitowe/ albo "ja tam nie jestem tobie wróg,ale choćnoś tu".Znaczy,że profesor prosi ucznia do siebie.
          Jestem absolwentem z 1972 roku.I przez całe pięć lat wychowawcą był prfesor Maj.Nazywano naszą klasę /zwłaszcza profesor Toporowicz/ "wojskiem Majowym".Takii żąrt..Znosiliśmy to dzielnie.Nawet nie przypuszczałem,że zrobi mi się tak ogromnie żal po odejściu na "wieczną wachtę"naszego "dzindziniera'.Widać,że dopiero z pespektywy lat doceniamy koloryt tej nietuzinkowej postaci.Odszedł od nas dobry człowiek nie rozpieszczany przez los z pod Sanoka.
          Cześć jego pamięci
          - 25.01.2008 20:35
          • Szczepan
            Szczepan
            Z natury nie jestem płaczliwy ale gdy dowiedziałem się o śmierci inż. Maja,daję słowo,aż usiadłem tyłem do żony,żeby nie widziała jak wycieram kciukiem łzy. Wiem,że był człowiekiem już starszym i przecież my wszyscy kiedyś...mimo wszystko zrobiło mi się niezmiernie smutno.
            Panowie Cieśla, Bąk, Wietchy, Graczyk, Waszczyński, Szwarc, ,,Bobek" Piasecki czy Panie Piasecka i Węgrzyńska odeszli przed nim. Straszne.....
            Inżynier Maj. Doskonale pamiętam jak bardzo zależało mu na tym, żeby zwracając się do niego używać zwrotu per panie inżynierze. Ciągle nam o tym przypominał a my złośliwie mówiliśmy do niego ,,panie profesorze". Kręcił wtedy głową i mówił : ,,jeśli czegoś któś czegoś nie rozumi to przyjdźcie i spytajcie, panie inżynierze nic nie rozumię,on nic nie rozumi, na przykład dlaczego w wykresie żelazo - wyłgiel występuje ledeburyt i austenit". Podchodził do tablicy i dosłownie rzucał się na nią z kredą w ręce . W dwie minuty rysował ten wykres. Uwielbiał go rysować i robił to przy każdej okazji.
            Często się spóźniał na pierwszą lekcję,zawsze więc nas pytał czy ktoś się o niego nie pytał?A, że widocznie i prawie namacalnie drżał przed dyrekcją, mówiliśmy za każdym razem, że pytał się o niego dyrektor. Otwierał drzwi do swego gabinetu, kazał nam wchodzić a sam biegł do dyrektora wyjaśnić mu dlaczego się spóźnił.Gdy wracał do klasy mówlił do nas z chmurną miną ,,nic nie wiedział o moim spóźnieniu".
            Nigdy też nie mówił ,,przerysujcie to z tablicy" albo ,,narysujcie" zawsze ,,namalujcie".A, że ciągle ścierał z tablicy kredę dłonią zamiast gąbką miał ją zawsze umazaną. I kiedy mówił : ,,namalujcie to sobie a ja zaraz przyjdę", po jego powrocie wiedzieliśmy, że był w toalecie bo cały rozporek miał biały od kredy.
            Cudownie, uparcie i konsekwentnie przez trzy lata przekręcał nazwiska czytając listę obecności w dzienniku. I tak Borysiuk był zawsze Boryczką,
            - Lenarczyk to miał być Lemańczyk,
            - Kęśkiewicz to Kęskiewicz,
            - Wyłgrzyński to Węgrzyn.
            Śmialiśmy się i między sobą tak właśnie ich nazywaliśmy. Lenarczyk i Wyłgrzyński.
            Pan profesor....pan inżynier Maj. Nigdy nie zrobił nikomu krzywdy. Sam miałem u niego dwóję z Mechanizmów Pomocniczych za pierwszy okres w trzeciej klasie. Nic nie rozumiałem z tego co mówił. Ani wtedy jak ,,rzucał Most Grunwaldzki na oś", ani wtedy jak przepisywał z książki Siuty przykładowe zadanie na tablicę. I nie dlatego, że wykładał niejasno, tylko dlatego, że byłem absolutnym ,,trąbocytem" z tego przedmiotu. Przecież doskonale o tym wiedział. Na koniec roku miałem ,,małą trójkę" (nigdy nie stawiał innych ocen, to nie była dwójka czy czwórka tylko mała dwójka i mała czwórka).
            Powtórzę, nigdy nie zrobił nikomu krzywdy. To był po prostu dobry człowiek i takim pozostanie w mojej pamięci.
            Stanisław Szczepański Vd 1975.
            - 28.01.2008 07:53
            Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
            Proszę Zaloguj by zagłosować.
            Niesamowite! (0)0 %
            Bardzo dobre (0)0 %
            Dobre (0)0 %
            Średnie (0)0 %
            Słabe (0)0 %
            Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
            Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies