Pół miliarda euro na ratowanie tamy

23.01.2008
Resort środowiska wpisał zabezpieczenie tamy we Włocławku na listę unijnych inwestycji. Gigantyczne przedsięwzięcie pochłonie ponad pół mld euro, z czego niemal połowę da Bruksela. Dzięki temu może powstać stopień wodny w Nieszawie.

Zabezpieczenie włocławskiego obiektu to najdroższy projekt ekologiczny w Polsce, który zostanie opłacony z programu Infrastruktura i Środowisko. Pochłonie 515 mln euro. Unijna dotacja ma pokryć niemal połowę, czyli 250 mln euro. Resztę dołoży Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, budżet państwa, albo Unia - ale już z następnego budżetu na lata 2014 - 2020.

Resort środowiska wpisał zabezpieczenie tamy we Włocławku na listę unijnych inwestycji. Gigantyczne przedsięwzięcie pochłonie ponad pół mld euro, z czego niemal połowę da Bruksela. Dzięki temu może powstać stopień wodny w Nieszawie.

Główny Urząd Nadzoru Budowlanego w swoim raporcie z czerwca 2005 r. zaliczył stopień wodny we Włocławku do grupy obiektów zagrażających bezpieczeństwu. To historyczna decyzja. Jak dowiedziała się "Gazeta", zabezpieczenie tamy we Włocławku znalazło się na przygotowanej przez Ministerstwo Środowiska liście projektów kluczowych, finansowanych z Unii Europejskiej. Za rządów PiS było tylko na liście rezerwowej. W wykazie są najważniejsze inwestycje dla rozwoju kraju. Obecność w tym zestawieniu gwarantuje pieniądze z Brukseli. A te są ogromne.

Zabezpieczenie włocławskiego obiektu to najdroższy projekt ekologiczny w Polsce, który zostanie opłacony z programu Infrastruktura i Środowisko. Pochłonie 515 mln euro. Unijna dotacja ma pokryć niemal połowę, czyli 250 mln euro. Resztę dołoży Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, budżet państwa, albo Unia - ale już z następnego budżetu na lata 2014 - 2020.

Realizacja zadania może oznaczać zielone światło dla budowy stopnia wodnego w Nieszawie. Jednak o tym, czy on powstanie, zadecyduje studium wykonalności, które przygotowuje warszawski Hydroprojekt. - Firma ma przedstawić kilka wariantów postępowania: nie robienie niczego, rozbiórkę stopnia wodnego we Włocławku, budowę stopnia w Nieszawie lub w innym miejscu, budowę progu stabilizującego lub stopnia wodnego poniżej Włocławka - mówi Emilia Dittmer z wydziału funduszy europejskich Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku.

Najlepszy wariant wybiorą eksperci do 11 kwietnia br. Pierwsze dwa rozwiązania raczej nie wchodzą w rachubę. Projekt przewiduje również gruntowny remont stopnia we Włocławku oraz modernizację blisko 12-kilometrowego odcinka wału przeciwpowodziowego w Dolinie Ciechocińskiej, na lewym brzegu Wisły.

- Inwestycja jest konieczna, bo warunki w jakich stopień pracuje są fatalne i w każdej chwili grożą katastrofą - mówi Wanda Bielakowska, radca prezesa Krajowego ZGW. - Tama ma 37 lat. Jeżeli Wisła zamarznie, może nie wytrzymać naporu lodu i pęknąć. A wtedy fala uderzeniowa zmiecie z powierzchni ziemi jedną z dzielnic Włocławka, Szpetal, zaleje Ciechocinek i małe miejscowości położone na brzegu rzeki. Wypłukiwane gigantyczne ilości osadów nagromadzonych przez dziesiątki lat na dnie zbiornika, spowodują śmierć wszystkiego, co żyje w wodzie.

Stopień wodny we Włocławku zbudowano w latach 1962-1970. Składa się z zapory ziemnej o długości 635 m, jazu dziesięcioprzęsłowego, elektrowni wodnej i śluzy żeglugowej. Zalew, który utworzył się w wyniku powstania budowli ma 57 km długości i 1,2 km szerokości. Mieści się w nim niemal 400 mln m sześc. wody.

Według planów, włocławska tama miała być jednym z siedmiu stopni na dolnej Wiśle - zaprojektowano ja na 15 lat samotnej pracy. Koncepcja jednak została zaniechana, przez co zapora pracuje już 22 lata niezgodnie z projektem, jako pojedynczy obiekt, bez podparcia sąsiadującymi stopniami. Skutek: erozja koryta Wisły poniżej budowli oraz rozluźnienie gruntów pod zaporą, co oznacza niekontrolowane przesiąkanie. W raporcie Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, z czerwca 2005 r., stopień został zaliczony do grupy obiektów zagrażających bezpieczeństwu. Nadzór ostrzegał o podwyższonym ciśnieniu w piezometrach, czyli urządzeniach do pomiaru poziomu zwierciadła oraz jakości wód podziemnych, od szóstego do dziewiątego przęsła jazu i niesprawnym drenażu zapory czołowej.

Lista inwestycji, którą zarekomendowało ministerstwo środowiska trafiła do resortu rozwoju regionalnego. Ten ogłosi pełen wykaz - wraz z projektami transportowymi (zaproponowanymi przez ministerstwo infrastruktury) i w dziedzinie szkolnictwa wyższego (resort nauki i szkolnictwa wyższego) - pod koniec stycznia br.

Źródło: "Gazeta Wyborcza" Toruń - Jacek Hołub - 2008-01-21

koj 23.01.2008 5,614

8 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • P
    Piotrzw
    Na ostatniej konferencji b. prezesa K.Z.G.W. była podana informacja o inwestycjach m.inn.na Wiśle wynikało z niej iż do 2020 roku nie przewiduje się żadnych inwestycji na "dolnej Wiśle". Konferencja była poświęcona portowi w Toruniu. Z moich "źródeł" (?), prawdopodobnie coś będzie się działo na odcinku Płock -Warszawa. Może coś bliżej na ten temat będzie wiedział p. A. Reszka.
    - 23.01.2008 21:40
    • M
      Marand
      Taka inwestycja nie wspominajac o jej pilnej potrzebie, bylaby czyms w rodzaju nowych narodzin powaznego budownictwa hydrotechnicznego w naszym kraju.Mam nadzieje,ze dojdzie do skutku,a ksiadz rzeczno-portowy z Torunia nie pojdzie na Warszawe ze swoja armia.
      - 23.01.2008 23:58
      • koj
        koj
        Podejrzewam, że bardziej im chodzi o elektrownię wodną niż o żeglugę śródlądową. Limity gazów cieplarnianych będą coraz ostrzejsze, a to mam nadzieję zmusi naszą władzę do inwestowania w hydroenergetykę. Siłą rozpędu skorzysta z tego żegluga śródlądowa.
        - 24.01.2008 13:17
        • przylodz
          przylodz
          Nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, ale to co przeczytałem unosi mi resztki włosów na głowie. To,co przeżywaliśmy 1979r. nad Odrą, może stać się udziałem wielu ludzi mieszkających poniżej zapory we Włocławku. Nikomu nie życzę takiej katastrofy. Może raz uda się u nas zapobiec czemuś, co może przynieść miliardowe straty i ogrom ludzkiego cierpienia. Nie ważne, co powoduje decydentami. Ważne, że podejmują właściwe decyzje.
          - 24.01.2008 15:32
          • koj
            koj
            Mnie najbardziej dziwi to, że państwo polskie nie inwestowało w kaskadę dolnej Wisły, podobno tama we Włocławku zwróciła się po 6 latach pracy elektrowni.
            - 24.01.2008 17:54
            • Adam Reszka
              Adam Reszka
              Wypowiadałem się już kiedyś na tych łamach w kwestii Stopnia Wodnego Włocławek. Gwoli przypomnienia zatem wyjaśniam PT Komentatorom , że całe zło w rozwoju naszej gospodarki wodnej, które stało się przyczyną upadku żeglugi - zwłaszcza na Wiśle, przyszło do nas w r. 1972, kiedy Prezes Centralnego Urzędu Gospodarki Wodnej w randze ministra odmówił Premierowi Jaroszewiczowi zgody na zatwierdzenie lokalizacji Huty Katowice - sztandarowej wówczas budowli socjalizmu. Po upływie 1. doby Prezes utracił pracę, jego następca posłusznie wydał zgodę, ale w ciągu pół roku po tej najlepszej w Europie administracji wodnej nie zostało śladu. Zaplanowany wyrównawczy stopień wodny w Ciechocinku nigdy nie powstał. Nocne zrzuty wody z elektrowni szczytowej SW Włocławek powodujące gwałtowną erozję denną i brzegową, doprowadziły koryto Wisły poniżej stopnia do niewyobrażalnej dewastacji, której z trudem przeciwstawiają się stare pruskie budowle hydrotechniczne od km. 719. Od r. 1980 administratorem śródlądowych dróg wodnych stał się Minister Środowiska, orędownik zakładania rezerwatów ptasich na wiślanych kępach w środku szlaku żeglownego. Po upadku PRL sytuacja na drogach wodnych uległa nawet pogorszeniu. Wiceminister Środowiska ds. gospodarki wodnej Radosław Gawlik (ten sam, który później przypinał się łańcuchem do drzew pod Wrocławiem, protestując przeciw budowie autostrady!) dążył otwarcie do rozbiórki SW Włocławek i wałów przeciwpowodziowych wzdłuż Wisły, w celu przywrócenia jej charakteru rzeki pierwotnej z XVI w. Na szczęście Sejm RP jego koncepcji nie zaakceptował. Wobec takiego niepowodzenia storpedował lokalizację stopnia wyrównawczego w Ciechocinku, lansując jego lokalizację w Nieszawie, co jest nadal bezmyślnie powielane. Przyznał też cynicznie, że jeśli stopień wyrównawczy powstanie w Nieszawie a nie w Ciechocinku, to pociągnięcie Kaskady Dolnej Wisły w dół straci sens, ponieważ cofka planowanego SW Solec Kuj. do Nieszawy nie sięgnie. Tymczasem SW Solec umożliwiłby budowę nowoczesnego kanału od km. 744 rz. Wisły trasą obecnego Kanału Zielona Struga do Noteci w kierunku na Łabiszyn, co stanowiłoby poprawę nawigacji z ominięciem ciasnej Bydgoszczy, na międzynarodowej drodze wodnej E-70 Amsterdam-Królewiec. . Podpiętrzona woda Wisły zapewniłaby właściwą alimentację ew. śluz, wymagających dużych ilości wody.

              Prawdą jest, że SW Włocławek zwrócił się finansowo po 5. latach pracy elektrowni, ale gospodarka wodna nic z tego nie miała i nie ma, ponieważ zasoby finansowe ze sprzedaży energii elektrycznej idą nadal na konto innego resortu.

              Podejrzewam, że pogłoski o możliwości przewrócenia się jazu SW Włocławek pochodzą ze źródeł w pobliżu zainteresowanych dofinansowaniem Stopnia i Śluzy wymagających pilnie remontu, na który od trzydziestu kilku lat nie znaleziono funduszy. Śluza Włocławek pracuje od r. 1970 bez remontu kapitalnego. Wykonywane są tylko niezbędne, stanowiące ostateczność "remonciki", które są co i raz liczniejsze. Krąży nawet taki dowcip: "Do czego służy Śluza Włocławek? - Do remontu!". Prawdą jest natomiast zwiększona erozja poniżej jazu, która spowodowała obniżenie lustra wody o ponad 3 m. I to jest dla jazu groźne!

              Warto też zwrócić uwagę na dekapitalizację wiślanego systemu budowli hydrotechnicznych (opasek i ostróg - czyli t.zw, "główek"Wink, które przed trzydziestoma laty zapewniały na trasie Warszawa-Płock głębokość tranzytową 160 cm i przy dobrej wodzie więcej, podczas gdy teraz można liczyć tylko na 100 cm przy stanie żeglownym 230 cm na wodowskazie warszawskim, a zanurzenie statków ograniczono z konieczności do 80 cm. Nic w tym dziwnego, ponieważ przez lata środowiskowego administrowania nie dość, że zaprzestano budowy nowych ostróg, to całkowicie zaprzestano remontów wszelkich budowli hydrotechnicznych. Tymczasem latem w sezonie nawigacyjnym wodowskaz warszawski wykazuje stan poniżej 100 cm. Nieliczni tylko strażnicy potrafią prawidłowo wytyczyć wiślany szlak żeglowny. Nikt też nie zajmuje się likwidacją przemiałów. Z przerażeniem w pewnym momencie skonstatowałem, że część pracowników administracji wodnej RZGW Warszawa o czymś takim nawet nie słyszała! . Wtedy zrozumiałem, że gdyby doszło do decyzji odbudowy tego szlaku żeglownego, nie będzie już profesjonalnej kadry! Kiedy mówię pewnemu kapitanowi, że uważam go za "ostatniego Mohikanina " wiślanej sztuki holowniczej, to on mi się odcina nazywając mnie ostatnim specjalistą ds. wiślanej nawigacji rzecznej. Ktoś może zapytać czy to żarty? Niestety, jest to "przysłowiowa" ostatnio oczywista oczywistość! (Przepraszam za gorzki uśmiech!).

              Reasumując, najwłaściwszym remedium na te wiślane bolączki będzie decyzja o kontynuowaniu budowy KDW. A wszystkim marynarzom pełnię szczęścia przyniósłby zwrot Ministrowi Infrastruktury zagrabionych niegdyś dróg wodnych śródlądowych, co nie przydarzyło się nikomu w Europie, z wyjątkiem Polski.

              Pozdrawiam - Adam Reszka - "stary wiślak" Cool
              - 25.01.2008 00:53
              • Szafranek
                Szafranek
                To co piszesz to smutna prawda,ale niech żywi nie tracą nadzieji.Twój gorzki uśmiech niejednemu z nas wyciska łzy z ucz jesteśmy bezradni i z beznadzieją przygądamy się dewastacji nie tylko tego szlaku żeglownego. Z Łodziarskim pozdrowiniem Krzyś SzafrańskiGrin
                - 25.01.2008 01:30
                • Adam Reszka
                  Adam Reszka
                  Nie wiem Krzysiu, jakie zazwyczaj akweny przemierzasz, ale nie życzę Ci wiślanego rejsu do Warszawy. W ostatnich latach dosiadałem się na "bombowca" z holem ciężkim zbiorników na piwo o 9-metrowej średnicy z Gdańska do Sandomierza. Fotografię takiego holunku zamieścił nie tak dawno w naszym portalu "Zamek". Do Torunia idzie się względnie łatwo, ale od 719 km. rozpacz! Szczególnie przykry staje się odcinek Wisły od km.498 w górę, gdzie szlak żeglowny wytyczony jest tyczkami, miejscami nieprofesjonalnie nadzwyczaj. Pozdrawiam - Adam Reszka Cool
                  - 25.01.2008 18:18
                  Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                  Proszę Zaloguj by zagłosować.
                  Niesamowite! (0)0 %
                  Bardzo dobre (0)0 %
                  Dobre (0)0 %
                  Średnie (0)0 %
                  Słabe (0)0 %
                  Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                  Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies