Barbara, Mikołaj, a może...?

05.12.2007
Jak co roku o tej porze zaczynamy znów dyskusję o "wyższości Świętej Barbary nad Świętym Mikołajem" lub na odwrót... W artykule Janusza Fąfary Barbara czy Mikołaj temat został juz kiedyś poruszony. Także w ubiegłorocznym newsie "Święto Marynarzy Śródlądowych" próbowaliśmy ustalić taki dzień w oparciu o wybór patrona.

Dziś kolejna porcja argumentów do wyboru, ale mając w naszym gronie takich specjalistów jak Adam Reszka i Janusz Fąfara sadzę, że to na nas spoczywa "wirtualna odpowiedzialność" za ustalenie tego dnia i wybranie patrona. Możemy wszyscy wyrazić swoje opinie w komentarzach oraz wziąć udział w "demokratycznym referendum" głosując w naszej sondzie (obok) za którymś z patronów.


Jak co roku o tej porze zaczynamy znów dyskusję o "wyższości Świętej Barbary nad Świętym Mikołajem" lub na odwrót... W artykule Janusza Fąfary Barbara czy Mikołaj temat został juz kiedyś poruszony. Także w ubiegłorocznym newsie "Święto Marynarzy Śródlądowych" próbowaliśmy ustalić taki dzień w oparciu o wybór patrona.

Dziś kolejna porcja argumentów do wyboru, ale mając w naszym gronie takich specjalistów jak Adam Reszka i Janusz Fąfara sadzę, że to na nas spoczywa "wirtualna odpowiedzialność" za ustalenie tego dnia i wybranie patrona. Możemy wszyscy wyrazić swoje opinie w komentarzach oraz wziąć udział w "demokratycznym referendum" głosując w naszej sondzie (obok) za którymś z patronów.

Pora na przedstawienie "niebieskich kandydatów" na objęcie nas - łodziarzy - swoją protekcją. Zacznijmy od kobiety, którą w wielu źródłach uważa się za patronkę flisaków, a więc protoplastów marynarzy śródlądowych.

Święta Barbara – święta chrześcijańska, dziewica, męczennica z IV wieku. Łacińskie słowo Barbara znaczy "nie Greczynka, cudzoziemka". Wywodziła się z pogańskiej rodziny z Nikomedii. Gdy ojciec - Dioskuros - dowiedział się, że została chrześcijanką chciał ją zmusić do wyparcia się wiary, gdy to nie poskutkowało doniósł na nią. Została uwięziona w wieży, gdzie miał przed śmiercią objawić się jej anioł z kielichem i hostią. Ścięta mieczem prawdopodobnie około roku 305 podczas prześladowań za panowania cesarza Maksymiana Galeriusza (305-311). Stąd jest przedstawiana z mieczem, jako jednym z jej atrybutów. Istnieje także legenda według której święta Barbara uciekając przed ojcem schroniła się w skale, która przed nią się rozstąpiła. Zaliczona do Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Patronka dobrej śmierci, architektów, artylerzystów, chorych na dżumę, cieśli, dzwonników, flisaków, górników, kapeluszników, kaplic cmentarnych, kowali, ludwisarzy, marynarzy, minerów, murarzy, pompiarzy, szczotkarzy, tkaczy, węglarzy, więźniów, wytwórców sztucznych ogni, załóg fortecznych. Orędowniczka w czasie burzy i pożarów. Barbórkę, jej i górników święto obchodzi się 4 grudnia. Na skutek reformy katolickiej liturgii w 1969 ograniczono jej wenerację jedynie do kultów lokalnych, zaś imię usunięto z litanii świętych Kościoła Powszechnego. W ikonografii przedstawiana jest z krzyżem, z pawim piórem, z mieczem (symbol jej męczeństwa) lub trzymającą kielich z hostią (symbol Eucharystii - gdyż przed straceniem anioł przyniósł jej Komunię św.) Przedstawiana też jest z wieżą lub jej miniaturą, którą trzyma w ręku.

Wiele podań, legend i opowieści w Świętym Mikołaju wskazuje na to, że to on objął szczególną opieką nas - marynarzy śródlądowych.

Święty Mikołaj to jeden z najpopularniejszych świętych. Za swojego patrona obrali go: piwowarzy, marynarze, rybacy, aptekarze, producenci perfum, flisacy, notariusze, a także uczeni, piekarze, złodzieje, mali chłopcy i lichwiarze. Opiekuje się również więźniami, adwokatami, pannami na wydaniu oraz uczniami.

Urodził się prawdopodobnie w mieście Patara w Licji (Mała Azja) ok. 270 roku. Był jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, uproszonym ich gorącymi modłami. Od młodości wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale także wrażliwością na niedolę bliźnich.
Po śmierci rodziców swoim znacznym majątkiem chętnie dzielił się z potrzebującymi. Tak np. ułatwił zamążpójście trzem córkom zubożałego szlachcica, podrzucając im skrycie pieniądze. Wybrany na biskupa miasta Miry (obecnie Demre) podbił sobie serca wiernych nie tylko gorliwością pasterską, ale także troskliwością o ich potrzeby materialne. Cuda, które czynił, przysparzały mu jeszcze chwały. Kiedy cesarz Konstantyn I Wielki skazał trzech młodzieńców z Miry na karę śmierci za jakieś wykroczenie, nieproporcjonalne do aż tak surowego wyroku, św. Mikołaj udał się osobiście do Konstantynopola, by uprosić dla swoich wiernych ułaskawienie. Kiedy indziej miał swoją modlitwą uratować rybaków w czasie gwałtownej burzy od niechybnego utonięcia. Dlatego odbiera cześć również jako patron marynarzy i rybaków. W czasie zarazy, jaka nawiedziła także jego strony, usługiwał zarażonym z narażeniem własnego życia. Podanie głosi, że św. Mikołaj wskrzesił trzech ludzi, zamordowanych w złości przez hotelarza za to, że mu nie mogli wypłacić należności.

Dożył sędziwego wieku, ponad siedemdziesięciu lat, i po długich latach błogosławionych rządów odszedł 6 grudnia ok. 345 - 352 r. Ciało świętego zostało pochowane ze czcią w Mirze. Dnia 9 maja 1087 roku włoscy kupcy i piraci, chroniąc relikwie swego patrona przed muzułmanami, wykradli je i wywieźli do Bari we Włoszech, gdzie Mikołaj stał się patronem miasta. Dwa razy w roku Bari urządza uroczystość ku czci św. Mikołaja: 9 maja i 6 grudnia. Pierwsza jest na pamiątkę sprowadzenia z Miry jego relikwii, druga - w dzień jego zgonu. Uroczystość majowa ma szczególnie uroczysty charakter. Odtwarza się bowiem w niej pamiątkę sprowadzenia relikwii. Całe miasto jest przystrojone galowo. Największy i najpiękniej ubrany statek wiezie złoconą, dwumetrową figurę Świętego w asyście mnóstwa przystrojonych barwnie statków, stateczków i łodzi. Gdy statek przywiezie figurę św. Mikołaja na brzeg, obwozi się ją po mieście na specjalnie przygotowanym powozie.

W krajach połozonych nad Łabą i Dunajem przyjęło się uważać Św. Jana Nepomucena za patrona marynarzy śródlądowych. Figury Św. Jana - zwane Nepomukami - bardzo często stawiano w pobliżu rzek, a głównie przepraw i mostów.

Św. Jan Nepomucen urodził się w 1348 r. w Pomuku (późniejsza nazwa Nepomuk) koło czeskiej Pragi. Pierwsza pewna i ścisła wiadomość o jego życiu pochodzi z roku 1370. Jako kleryk św. Jan figuruje wówczas w kurii biskupiej w Pradze w charakterze notariusza. W roku 1380 został wyświęcony na kapłana i otrzymał probostwo przy kościele Św. Galia (Gawła) w Pradze. Równocześnie pełnił obowiązki notariusza przy arcybiskupie Janie Jenzensteinie. W roku 1381 studiuje prawo na uniwersytecie w Pradze. W latach 1382-87 przebywał także w Padwie. W roku 1387 jako doktor prawa powrócił do Pragi. Został mianowany kanonikiem przy kolegiacie św. Idziego, a w dwa lata potem również kanonikiem przy kościele świętych Piotra i Pawła w Wyszechradzie. W roku 1390 został mianowany archidiakonem i proboszczem w Zatoc (Saaz). Stąd jednak rychło arcybiskup Pragi powołał Jana na swojego wikariusza generalnego. Był to wielki zaszczyt, bowiem urząd ten dawał Janowi pierwsze miejsce po metropolicie w diecezji.

Podczas trwającego sporu między Wacławem IV Luksemburczykiem a arcybiskupem Pragi św. Jan, będąc mediatorem, został uwięziony przez porywczego króla (razem z dwoma prałatami) 20 marca 1393 r. i poddany torturom. Według relacji brał w nich udział sam król. Potem na pół żywego w nocy zrzucono z mostu Karola IV do rzeki Wełtawy, która przepływa przez Pragę. Ludowa legenda dodała do żywotu, że kapłanowi przywiązano kamień młyński do szyi i że kamień ten urwał się; że niezwykła jasność obudziła mieszkańców Pragi; że król widząc poruszenie ludu, udał pokutę itp.

Według "Kroniki" Tomasza Ebendorfera z Haselbach z 1450 r. św. Jan zginął, ponieważ odmówił ujawnienia tajemnicy spowiedzi małżonki królewskiej - królowej Zofii. Stąd w wielu jego wyobrażeniach przedstawiało się go potem z palcem na ustach. Ciało Męczennika znaleziono dopiero po pewnym czasie (17 kwietnia) i pochowano je w kościele św. Krzyża blisko rzeki. Z czasem przeniesiono je do grobowca pod katedrą z napisem: Johannes de Pomuk. Dnia 19 marca 1729 roku papież Benedykt XII ogłosił go formalnie świętym. Podobnie jak język św. Antoniego w Padwie, tak też język św. Jana Nepomucena jest zachowany cało w artystycznym, osobnym relikwiarzu katedry praskiej. Święty Jan jest patronem zakonu jezuitów, Pragi, spowiedników, szczerej spowiedzi, dobrej sławy i tonących oraz orędownikiem podczas powodzi. Jest także patronem mostów.

Niekiedy ale znacznie rzadziej uważa się, że naszym "opiekunem niebieskim" jest św. Krzysztof. O św. Krzysztofie wiemy z pewnością, że był męczennikiem i żył przed rokiem 454, ponieważ w tym roku w Chalcedonie (Grecja) został mu poświęcony kościół. Więcej o jego życiu i działalności nie ma historycznych przekazów. Istnieją jednak rozmaite legendy. Jedna z nich opowiada, że Reprobus - ludożerca z plemienia psiogłowców - został ochrzczony. Otrzymał wówczas imię Krzysztof oraz ludzki wygląd i zdolność mówienia. Następnie odniósł on wiele ran, z powodu których w końcu zmarł. W innej legendzie (zachodniej) Krzysztof był olbrzymem z rodu kananejskiego, który postanowił służyć istocie najmocniejszej. W arcydziele średniowiecznej hagiografii Złotej legendzie Krzysztof również jest potężnym mężczyzną, przenoszącym na swych barkach pielgrzymów przez rzekę. Pewnego dnia niósł dziecko, które stawało się coraz cięższe, a w końcu dało się poznać jako Jezus, który go ochrzcił.

Św. Krzysztof patronuje podróżującym, pielgrzymom, kierowcom, woźnicom, flisakom, marynarzom, atletom, górnikom. Liturgiczne wspomnienie świętego wypada 25 lipca. W tym dniu istnieje zwyczaj błogosławienia pojazdów mechanicznych.


zebrał: Andrzej Podgórski
Apis 05.12.2007 10,783

9 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • koj
    koj
    Chodzi mi po głowie pewna myśl- co sądzicie o "Duszpasterstwie ludzi rzeki" - może znajdziemy jakiegoś księdza czy ojca zakonnego któryby się tego podjął?
    Bo szczerze mówiąc te "barany" co człowiek nałapie podczas rejsów i nie tylko, trzeba przed świętami "sprzedać".
    - 04.12.2007 13:08
    • Zbigniew Toporowicz
      Zbigniew Toporowicz
      Przeszukując świętych to wszytsko zależy do kogo zaliczyć marynarzy śródlądowych
      i tak jeśli do flisaków to mają oni 3 świętych:
      św.Krzysztof - opiekun fkisaków,marynarzy
      św.Barbara - opiekunka flisaków i marynarzy
      św.Mikołaj - opiekun flisasków,rybaków i marynarzy
      jeśli do marynarzy to więcej świętych opiekunów bo:
      św.Erazm - opiekun marynarzy, żeglarzy
      św Klemens I papież - opiekun marynarzy
      św.Piotr Apostoł - opiekun marynarzy,rybaków i żeglarzy
      św.Paweł z Tarsu Apostoł - opiekun marynarzy
      św.Franciszek Ksawery - opiekun marynarzy
      św. Andrzej Apostoł - opiekun żeglarzy i rybaków

      Problem pozostaje do rozstrzygnięcia i chyba trzeba skorzystać z pomocy księdza lub Ojca zakonnego tymbardziej że mamy też Absolwentów księzy
      - 04.12.2007 14:31
      • Apis
        Apis
        Moje zdanie jest nieco przekorne: skoro Świętych Barbarę, Mikołaja i Krzysztofa zaanektowały juz inne profesje - wybierzmy sobie innego patrona sami. Św. Jan Nepomucen jest tu chyba dobrym kandydatem. Mielibyśmy go niejako dla siebie - bez "doczepek", chyba, że braci łodziarskiej znad Łaby i Dunaju, a to akurat zaszczyt. Jego męczeńska śmierc w nurtach rzeki te rzeki niejako uświęciła, a jego piękna podobizna na wrocławskim Ostrowie Tumskim nie została usytuowana w tym miejscu przypadkowo: zewsząd otacza ją Odra i jest tu sporo mostów. Na cokole pomnika widać scenę zrzucenia Św. Jana Nepomucena z mostu w wody Wełtawy (kliknij w fotkę - powiększy się).

        www.zegluga-rzeczna.pl/images/articles/nepomuk.jpg


        Święto Marynarza Śródlądowego można byłoby ustalić na dzień jego śmierci (i kanonizacji) czyli około 20 marca. To początek wiosny a także często początek sezonu łodziarskiego i mozna byłoby "pokropić łajby" topiąc Marzannę. Połączenie takich "cerermonii nadrzecznych" sprzyjałoby przypomnieniu ludziom o także "naszej" roli na rzece.

        Być może też "woda janówka" przy wstawiennictwie Św. Jana Nepomucena byłaby ożywcza a nie niszczycielska?
        - 04.12.2007 16:48
        • Adam Reszka
          Adam Reszka
          Z kultem świętych patronów spotykałem się na Wiśle i jej dopływach w różnych okolicznościach i dlatego w tej wypowiedzi ograniczę się do obserwacji własnych, z pominięciem charakterystyki poszczególnych patronów, dokładnie opisanych przez Kapitana.

          Zasięg geograficzny kultu św. Barbary układa się od Górnej Wisły i Sanu nie dalej, niż do Włocławka, aczkolwiek Klonowicz we "Flisie" zauważa, że często flisacy na spławie zatrzymywali się w Sartowicach (km 820 rz. Wisły) w celu zamówienia mszy do św. Barbary.
          Na Wiśle Pomorskiej natomiast dominował kult św. Mikołaja.

          Flisacy czyli dawni spławnicy zrzeszali się z dawien dawna w różnego rodzaju organizacjach cechowych, bractwach i konfraterniach (Contubernium Nautarum, Contubernium Undarum seu Navigantium, etc.), przyjmując jednocześnie jakiegoś świętego za patrona. Przywilej z r. 1305 pozwalał na zrzeszanie się w bractwie szyprów, retmanów i sterników w Nowem u ujścia Mątawy do Wisły km 852, którzy przyjęli za patrona św. Mikołaja. Włóczkowie czyli flisacy z Kazimierza pod Krakowem uzyskawszy w r. 1363 przywilej spławu drewna i soli, przyjęli za patronkę św. Barbarę. Nazwa włóczków nie wywodzi się od włóczęgostwa, jak niektórzy to tłumaczą, lecz od wleczenia czyli holowania statków pod wodę z lądu i stosowana była na długo przed nazwą flis – flisacy. (Obecnie rozpowszechniło się niesłusznie wołżańskie określenie tej czynności jako "burłaczenia"Wink. Do roku 1939 funkcjonował w Kamieńczyku n. Bugiem Cech Flisacki oryli bużnych. W XVIII w. powstał Cech Flisacki w Włostowicach k. Puław. W r. 1650 założono Cech Rotmański i Sternicki w Ulanowie n. Sanem, który przetrwał do dziś w formie szczątkowej jako Bractwo Miłośników Ziemi Ulanowskiej pw. Św. Barbary.

          Patronami oryli i flisaków, marynarzy i wodniaków wiślanych byli w zasadzie Barbara i Mikołaj, niekiedy jednak występowali też Anna i Kajetan. Kult św. Mikołaja-biskupa jako patrona ludzi rzeki musiał być na Dolnej Wiśle i na pobrzeżu bałtyckim bardzo silny, skoro spotykamy w Bydgoszczy, Gdańsku i Elblągu kościoły pod jego wezwaniem. Zwraca na to uwagę Fornaçon w swoim opracowaniu "Bromberger Schiffe" pisząc: (...) "Bischof Nikolaus, der Schifferheilige". Św. Barbara jako patronka "lekkiego skonania" w niebezpiecznych dla życia profesjach , stała się także opiekunką artylerzystów i saperów.

          Przewoźnicy międzybrzegowi obsługujący promy na Narwi uznawali za swojego patrona św. Jana Nepomucena, którego kult jako opiekuna podróżnych rozpowszechniony był na całej Kurpiowszczyźnie, gdzie jeszcze pół wieku temu wstecz spotkać można było wiele "Nepomuków" – drewnianych, polichromowanych rzeźb ustawionych przy drogach nigdzie nie spotykanym sposobem w drewnianych kapliczkach w formie psiej budy. Natomiast przewoźnicy bużni czcili św. Krzysztofa. W r. 1982 sędziwy przewoźnik z Niemirowa (km 223 rz. Bug) zaczynał dzień od modlitwy przed obrazem św. Krzysztofa przenoszącego przez rzekę dziecko.

          Na początku XXI w. różnego rodzaju misteria ku czci patronów ludzi wody prawie całkowicie uległy zapomnieniu. Znam trzy miejscowości, w których tradycja ta zostaje podtrzymywana. W Ulanowie n. Sanem 4 grudnia na św. Barbary lub częściej w pierwszą niedzielę po tym święcie odbywają się uroczyste msze, po których w jakiejś dużej sali spotykają się retmani i flisacy wraz z rodzinami na wystawnych przyjęciach, połączonych z występami chórów i zespołów muzycznych. Marynarze wiślani z Wychódźca (km 570 rz. Wisły) spotykają się tradycyjnie w kościele parafialnym w Chociszewie, gdzie znajduje się ufundowana przez żwirników w dwudziestoleciu międzywojennym chorągiew z wizerunkiem św. Barbary z jednej strony i Chrystusa w łódce na Jeziorze Tyberiadzkim z drugiej. Podczas pogrzebu jakiegoś marynarza-wychódźczanina niosą ją przed trumną na cmentarz. Bardzo liczni marynarze z Czerwińska n. Wisłą (km 578) zakupują mszę w miejscowej kolegiacie, przybywając tego dnia nawet z bardzo odległych miejsc. Po mszy udają się do wynajętej na ten dzień sali widowiskowej w remizie strażackiej, gdzie odbywa się składkowy, wystawny obiad. We wszystkich tych imprezach uczestniczyłem często jako zaproszony gość. Zawsze występowałem z okolicznościowym przemówieniem, wychwalając kultywowanie tradycji flisackich i marynarskich.

          Z przykrością oświadczam, że w chwili obecnej nie potrafię podjąć decyzji o wyborze właściwego patrona.

          Adam Reszka
          - 04.12.2007 23:55
          • Apis
            Apis
            Adamie - jestem jak zwykle pełen uznania dla Twej wiedzy i autorytetu. Fakt, że trudno podjąć decyzję oznacza, że cała czwórka została dobrana trafnie. Ale nie traktujmy tego "referendum" zbyt serio: chodzi własnie o dyskusję i kto jak kto, ale MY mamy chyba w tej chwili najwięcej do powiedzenia z racji naszej wodniackiej pasji.

            Na wsparcie Św. Jana dodam, że nawet niegdysiejsze Dni Morza - siłą rozpędu przeniesione na rzeki - odbywały sie w okolicy dnia Św. Jana - wprawdzie nie Nepomucena, ale w korelacji ze słynną "janówką" - podwyższoną wodą na Odrze (i Wisle też) ściśle powiązaną z ostatnim topnieniem śniegów na północnych stokach w górach i falą opadów deszczu wywołana podwyższonym parowaniem tamże - zbliża nas do Św. Jana, choć niezaprzeczalne dowody kultu pozostałych świętych nie mogą być ignorowane.
            - 05.12.2007 01:59
            • Adam Reszka
              Adam Reszka
              Andrzeju - św. Jan jest mi bardzo bliski nie tylko z powodu "janówki"-przyjaciólki flisaków na spławie, ale także z powodu tradycyjnego Święta Morza, ustanowionego przez dawną, przedwojenną Ligę Morską i Rzeczną, której byłem członkiem jako pacholę, (podkreślam - i RZECZNĄ! - a więc autentycznie naszą!), obchodzonego nad rzekami dotychczas - nawet jako janówkowe "wianki". My możemy przyjąć Jana - patrona podróżnych, marynarzy też, ale zapewniam Cię, że w Ulanowie i Czerwińsku Barbary nie wyrzekną się.
              - 05.12.2007 12:52
              • Adam Reszka
                Adam Reszka
                Przypomniało mi się coś a propos imienia Jan. W oglądanej często przez nas wszystkich w reportażach TV panoramie Torunia widzianej z lewego brzegu Wisły, wyróżnia się zwalista bryła gotyckiego kościoła pod wezwaniem Świętych Janów (w liczbie mnogiej!). Uświadomiłem sobie też, że będąc w tym wspaniałym kościele wielokrotnie nigdy nie dowiedziałem się, o ilu i o których Janów tu chodzi. To mi daje wiele do myślenia zwłaszcza, że dawni flisacy często zamawiali tam msze w intencji powodzenia w ich "ryzie" czyli rejsie. Może ktoś coś nam dopowie w tej kwestii?
                - 08.12.2007 15:29
                • Adam Reszka
                  Adam Reszka
                  Już się dowiedziałem. Ten kościół toruński jest pod wezwaniem św. Jana-Chrzciciela i św. Jana-Ewangelisty. Podaję to dla uporządkowania naszych informacji.
                  - 08.12.2007 21:44
                  • Adam Reszka
                    Adam Reszka
                    Panie Franku! Znałem niegdyś wielu szyprów bydgoskich i znam ich potomków. Słyszałem też o Bractwie Żeglarzy bydgoskich. Pańska informacja jest bardzo cenna.
                    - 26.12.2007 14:27
                    Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                    Proszę Zaloguj by zagłosować.
                    Niesamowite! (0)0 %
                    Bardzo dobre (0)0 %
                    Dobre (0)0 %
                    Średnie (0)0 %
                    Słabe (0)0 %
                    Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                    Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies