Energia z wody

02.10.2007
Elektrowniom wodnym wiatr w oczy... Polscy urzędnicy skutecznie utrudniają rozwój małych elektrowni wodnych. Wydaje się na pierwszy rzut oka co wspólnego ma budowa elektrowni wodnej z żeglugą śródlądową - jednak ma. Może inwestorom pozwolą na budowę stopni wodnych na Wiśłe i Odrze?

Tuż po wojnie w kraju było 6,5 tys. obiektów wykorzystujących siłę wody. Pół wieku później ich liczba spadła dziesięciokrotnie.

- To nie wojna, lecz polityka urzędników zniszczyła małe elektrownie wodne - podkreśla Marcin Świtajski, wiceprezes Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych. Budowa małej elektrowni tonie w papierkach.


Elektrowniom wodnym wiatr w oczy... Polscy urzędnicy skutecznie utrudniają rozwój małych elektrowni wodnych. Wydaje się na pierwszy rzut oka co wspólnego ma budowa elektrowni wodnej z żeglugą śródlądową - jednak ma. Może inwestorom pozwolą na budowę stopni wodnych na Wiśłe i Odrze?

Tuż po wojnie w kraju było 6,5 tys. obiektów wykorzystujących siłę wody. Pół wieku później ich liczba spadła dziesięciokrotnie.

- To nie wojna, lecz polityka urzędników zniszczyła małe elektrownie wodne - podkreśla Marcin Świtajski, wiceprezes Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych. Budowa małej elektrowni tonie w papierkach. Najwięcej czasu zajmuje zdobycie pozwolenia wodnoprawnego, następnie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych i wreszcie pozwolenia na budowę. W sumie inwestycja ciągnie się do pięciu lat. Wszyscy, którzy już przeszli tę drogę, zgłaszają zastrzeżenia do działań regionalnych zarządów gospodarki wodnej (RZGW).

- Nie brakuje lokalizacji i kapitału, ale urzędnicy często bez powodu chcą uniemożliwić inwestycje -mówi Krzysztof Lenart z Fundacji Wspomagania Wsi, prowadzący program odtworzenia jazów, zapór i młynów. W ciągu 17 lat z pomocą tej fundacji powstało 150 małych elektrowni wodnych o mocy 6 MW. W ich budowę zainwestowano ok. 700 mln zł.

Rzeczniczka Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej broni pracy swoich urzędników. - Proponowane przez inwestorów sposoby zagospodarowania wód mogą mieć niekorzystny wpływ na bezpieczeństwo powodziowe. W takim przypadku opinie w postępowaniu wodnoprawnym są negatywne -twierdzi Krzysztofa Bełz.

Przedsiębiorcy widzą jednak inne powody odmowy pozwoleń. Ich zdaniem RZGW same chcą inwestować w małe elektrownie wodne. Dobre lokalizacje zatrzymują dla siebie albo stawiają niemożliwe do spełnienia warunki. Pada przykład wrocławskiego zarządu, który w przetargu na budowę elektrowni zażądał połowy przychodów z jej działalności.

- Regionalne zarządy nie udostępniają obiektów piętrzących wodę i najlepsze miejsca rezerwują dla siebie. Potrzeba dużej determinacji, by walczyć o swoje prawa -mówi Jerzy Kujawski, prezes spółki Małe Elektrownie Wodne z Kościerzyny, posiadającej pięć obiektów i szósty w budowie.

Państwowe gospodarstwa pomocnicze RZGW prowadzą dziewięć małych elektrowni wodnych i pracują już nad budową dziesiątej. Inwestycje uzasadniają najczęściej ochroną przeciwpowodziową i koniecznością zabezpieczenia urządzeń. - Uczestniczą w połowie, a nawet w 80 proc. kosztów utrzymania urządzeń i zasobu wodnego, a w przypadku prywatnego inwestora kwota ta nie przekracza 10 proc. - mówi Krzysztofa Bełz.

I obiecuje, że w najbliższych tygodniach zarząd ujednolici zasady udostępniania urządzeń hydrotechnicznych na potrzeby małych elektrowni.

Wtedy wszystkie RZGW będą musiały stosować jednakowe kryteria konkursowe w doborze inwestorów. Do udostępnienia wytypowano 30 lokalizacji.

Magdalena Kozmana
Rzeczpospolita 01.10.2007 nr 229

koj 02.10.2007 4,005

2 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • g_rzeczny_duszek
    g_rzeczny_duszek
    No cóż, Ministerstwo Środowiska kładzie swą " ciężką, spracowaną łapkę" na wszystkim co się da. Tak jest pojmowana zasada służebności wobec społeczeństwa. " Łapka "- ciach na drogi wodne i już są tylko ciekami albo ściekami, dalej "łapka" ciach po buzi żegludze i za karę na sam koniec kolejki. To oni teraz są marynarzami, mają nawet stosowne ubranka ze złotymi paskami, mają swoje statki i stateczki, które pływają raz w roku, chyba że zrobią sobie wycieczkę to i częściej. Dalecy są od wykonywania prac na wodzie bo tam się wydaje pieniądze a ONI bardzo kochają pieniążki i chcą tylko je mieć. Dlatego nic dziwnego, że teraz do złotych paseczków dokleją jakieś gromy czy pierony ( to tak od energetyki ) następnie jakieś śmigiełka (to dla odmiany od elektrowni wiatrowych). Muszą kupić sobie duży namiot i zmienić nazwę ; chyba cyrk, bo to wydaje się bardzo bliskie temu Ministerstwu. Jak mawiał Zulu Gula ; Polska to bardzo dziwna kraj... Shock
    - 02.10.2007 12:54
    • koj
      koj
      Do małych elektrowni wodnych zaliczamy elektrownie o mocy do 5 MW, elektrownia wodna w Smolicach na Wiśle ma moc 2 MW. Czyli projektowane stopnie wodne na górnej Wiśle (od Niepołomic do ujścia Dunajca) można podpiąć pod "małą" energetykę.
      - 02.10.2007 14:44
      Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
      Proszę Zaloguj by zagłosować.
      Niesamowite! (0)0 %
      Bardzo dobre (0)0 %
      Dobre (0)0 %
      Średnie (0)0 %
      Słabe (0)0 %
      Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
      Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies