IMGW: Przewidzieliśmy burzę tak, jak to było możliwe

23.08.2007
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przekonuje, że "w takim zakresie, w jakim było to możliwe" przewidział burze, które przeszły we wtorek nad mazurskimi jeziorami i dołożył wszelkich starań, by na czas o tym poinformować.

W czasie niespotykanej burzy na Wielkich Jeziorach Mazurskich życie straciły dotychczas trzy osoby, trwają poszukiwania jeszcze dziewięciu zaginionych żeglarzy. Na Jeziorze Mikołajskim fala miała dwa metry wysokości, na Śniardwach trzy. Wichura szalejąca nad jeziorami wywróciła około czterdziestu łodzi i żaglówek.

Z ostatniej chwili: wieczorem nurkowie odnaleźli w jez. Niegocin w poblizu Giżycka ciało 18-letniego Jacka z Łomży. Jacek był jedną z ośmiu poszukiwanych osób, które zaginęły podczas burzy na mazurskich jeziorach. Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie zamieściła na swojej stronie internetowej szczegółowe informacje o osobach nadal poszukiwanych. Podczas "białego szkwału", który we wtorek przeszedł nad mazurskimi jeziorami zginęły więc 4 osoby, a siedem jest nadal poszukiwanych.


Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przekonuje, że "w takim zakresie, w jakim było to możliwe" przewidział burze, które przeszły we wtorek nad mazurskimi jeziorami i dołożył wszelkich starań, by na czas o tym poinformować.

W czasie niespotykanej burzy na Wielkich Jeziorach Mazurskich życie straciły dotychczas trzy osoby, trwają poszukiwania jeszcze dziewięciu zaginionych żeglarzy. Na Jeziorze Mikołajskim fala miała dwa metry wysokości, na Śniardwach trzy. Wichura szalejąca nad jeziorami wywróciła około czterdziestu łodzi i żaglówek.

Pierwsze ostrzeżenie dla Warmii i Mazur o godz. 13.59

W przesłanym komunikacie IMGW informuje, że poprzez Biuro Prognoz Meteorologicznych w Białymstoku - odpowiedzialne za meteorologiczną osłonę Mazur - Instytut od wczesnych godzin rannych we wtorek informował o tym, że będą miały miejsce burze i silny wiatr.

Jak napisano w komunikacie, ostrzeżenie o pojawieniu się i rozwoju gwałtownych burz zostało nadane o godz. 13.59 na obszar województw: podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Kolejne - o godz. 15.07 - dla Warmii i Mazur.

"Nad tym województwem z południowego-wschodu na północny-zachód przemieszcza się gwałtowna burza z opadami gradu i intensywnym deszczem o natężeniu do 30 mm/h i bardzo silnym porywistym wiatrem w porywach osiągającym miejscami 130 km/h" - tak brzmiał wtorkowy komunikat IMGW. Według Instytutu, powyższe ostrzeżenia zostały przesłane do Centrum Zarządzania Kryzysowego w Olsztynie.

Przewidzieliśmy zjawisko tak, jak to było możliwe

Dlatego meteorolodzy odpierają zarzut, który pojawił się w niektórych publikacjach prasowych, że nie przewidzieli burz i silnego wiatru na Mazurach.

"Zjawisko to zostało przewidziane w takim zakresie, w jakim było to możliwe. Występowanie porywów wiatru o prędkościach do 35 m/s jest bardzo rzadkim zjawiskiem, ekstremalnym, które ze względu na lokalny charakter procesów burzowych, ich niewielką skalę przestrzenną i czasową, jest praktycznie nieprzewidywalne - głosi komunikat IMGW.

To, że radar nie działał, nie znaczy, że nie było danych

Z komunikatu wynika także, że we wtorek brak danych o sytuacji pogodowej z jednego z radarów meteorologicznych - w Legionowie - nie oznaczał, że dane te nie napływały z innych źródeł. "Oprócz niego (radaru - red.) synoptycy dysponują m.in. informacjami z systemu detekcji wyładowań atmosferycznych oraz danymi satelitarnymi. Dostępność tych danych pozwoliła na prawidłową ocenę sytuacji w omawianym przypadku" - napisano w komunikacie.

IMGW poinformował, że brak danych z radaru w Legionowie wynikał z awarii łącza telekomunikacyjnego między radarem a ośrodkiem analizy danych radarowych w siedzibie IMGW w Warszawie.

Burza, która pojawiła się w Mikołajkach, przyszła aż z Rzeszowa. Z każdym kilometrem była silniejsza i bardziej niebezpieczna. Jednak biuro prognoz IMiGW w Białymstoku, przygotowujące komunikaty pogodowe dla województwa warmińsko-mazurskiego nie miało precyzyjnych informacji na ten temat. Powodem był brak łączności z radarem w Legionowie.

Radar ten wysyła informacje o pogodzie do IMiGW w Warszawie. We wtorek nie mógł tego zrobić, bo nie działał kabel łączący radar z instytutem meteorologii. - Mieliśmy przerwę w łączności, ale fakt ten nie miał istotnego znaczenia dla tego, co się stało - zapewnia dr Michał Ziemiański, główny synoptyk meteorologiczny kraju i zastępca dyrektora IMiGW w Warszawie.

Wbrew temu, co twierdzi dyrektor, radar mógł jednak mieć duże znaczenie w przewidzeniu siły wiatru i intensywności burzy, bowiem to bardzo precyzyjne urządzenie.

- To była burza ekstremalna, która tworzy się w wyniku procesów lokalnych - odpiera zarzuty dr. Ziemiański. Za brak łączności wini operatora telekomunikacyjnego. TP SA twierdzi natomiast, że wszystkiemu winni są złodzieje, którzy uszkodzili kabel.

---------------------------------------------------------------------

Wczoraj rano policja podawała, że zaginionych jest osiem osób, przed południem ta liczba wzrosła do dziesięciu, ale od trzynastej stanęła na dziewięciu.

- Policjanci przeczesują brzegi jezior, pola namiotowe, hotele, pensjonaty, rozmawiamy z załogami, które w czasie sztormu były na wodzie, oni zgłaszają nam nowe nazwiska, my te wiadomości weryfikujemy. Stąd te wahania - mówi Anna Siwek, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - I cały czas mamy nadzieję, że ta liczba będzie maleć, nie rosnąć i że odnajdziemy żywych ludzi.

W czasie burzy życie straciły dotychczas trzy osoby, jedna jest ciężko ranna. Na Jeziorze Mikołajskim zginął 22-letni kajakarz z Ostrołęki, na Śniardwach - 50--letnia mieszkanka Warszawy oraz 5-letni chłopiec ze Śląska. Tylko pięćdziesięciolatka miała na sobie kapok. Ratownicy mówili, że tylko nieliczni wyłowieni z wody żeglarze mieli na sobie kamizelki.

Sygnał z echosondy

W poszukiwaniach ludzi, którzy - wszystko na to wskazuje - utonęli, brali wczoraj udział WOPR-owcy, policjanci i strażacy. Metr po metrze przeczesywali miejsca wskazywane przez świadków.

Dwie łodzie ratowników na wysokości klubu żeglarskiego w Mikołajkach szukały ciała dziewiętnastoletniej dziewczyny, która miała tu utonąć. Echosonda pokazywała na głębokości dziesięciu metrów ślad, możliwe, że topielca. Jednak nurkowie - policjanci z brygady antyterrorystycznej - nie znaleźli ciała. Później przeczesywali dno kotwicą. Też bezskutecznie.

Dodatkowo przeszkadzali im żeglarze, którzy mimo zakazu co chwila podpływali łodziami w rejon poszukiwań. - Sterniku, zmiana halsu! - wrzeszczeli do nich ratownicy.

Są spore szanse, że przynajmniej jeden z zaginionych wciąż żyje. To chłopak, który odpoczywał w okolicach Węgorzewa. Już po sztormie, około godz. 17, zadzwonił do ojca i powiedział, że burzę przeczekał na lądzie, ale od tamtej pory kontakt z nim się urwał. Ratownicy liczą, że może jest gdzieś w mieście albo u znajomych.

Szczupła blondynka wypytywała w wiosce o swojego ojca, który w czasie sztormu był na wodzie i nie wrócił na brzeg. Jeden z żeglarzy opowiadał, że zaginął mężczyzna, który na jeziorze Tałty uratował kobietę i dziecko, ale utonął, gdy wskoczył do wody, by ratować kolejną osobę.

Policja i ratownicy nie są w stanie weryfikować tych informacji. - Nie jest ważne, kto zaginął, ważne, żeby ich jak najszybciej znaleźć - powtarzał policjant, z którym pływaliśmy po jeziorze w okolicy Mikołajek.

12 w skali Beauforta

O tym, że przez Wielkie Jeziora przeszedł gigantyczny sztorm - WOPR zanotował 12 stopni w skali Beauforta - mówiły suszące się na każdej łodzi ubrania i materace. Ludzie opowiadali sobie, gdzie, kto i jak przeżył sztorm. Wszyscy powtarzali, że "czegoś takiego jeszcze w życiu nie widzieli" - na Jeziorze Mikołajskim fala miała dwa metry wysokości, na Śniardwach trzy. Łodzie, nawet te stojące w porcie, wywracały się, maszty łamały się jak zapałki.

Turyści szybko jednak pozbierali się po tragedii. Koło południa wielu wyruszyło w rejsy, ludzie plażowali, kąpali się, a na Jeziorze Mikołajskim widzieliśmy człowieka, który przywiązany do liny płynął za żaglówką. Na znak żałoby wczoraj w wiosce żeglarskiej wyłączono muzykę.

Czy można było zapobiec tragedii?

Sławomir Gicewicz, prezes warmińsko-mazurskiego WOPR-u, nie pamięta, by w ciągu ostatnich lat przez mazurskie jeziora przewinęła się tak niebezpieczna nawałnica. - Widziałem taki żywioł na jednym lub dwóch jeziorach. Ale nie na całym szlaku Wielkich Jezior Mazurskich.

- Żeglarze muszą dokładnie śledzić prognozy pogody. Tego dnia już z samego rana zapowiadane były burze i silne wiatry - tłumaczy. - Na Śniard-wach już na 40 minut przed załamaniem pogody wiał porywisty wiatr, a na niebie widać było czarne chmury. Wytrawni żeglarze już wtedy zaczęli spływać do portów. Gorzej było na mniejszych jeziorach osłoniętych lasem, np. na Tałtach, Bełdanach czy Niegocinie. Tam żeglarze mieli o wiele mniej czasu, bo za późno zobaczyli chmury.

WOPR-owcy mówią, że co najmniej 30 minut przed nawałnicą na jeziora na sygnale wypłynęły motorówki z ratownikami. Przez głośniki ostrzegali o zbliżającym się niebezpieczeństwie.

Według żeglarzy rozmiary tragedii mogłyby być mniejsze, gdyby część żeglarzy zachowała się rozsądniej.
– Po tym, jak pogoda się popsuła, próbowali dopłynąć do portu, zamiast natychmiast przycumować przy brzegu. Część nie wykazała odpowiedniej czujności, być może dlatego, że w ostatnich dniach na Mazurach było wiele niegroźnych burz – mówi sekretarz Polskiego Związku Żeglarskiego Zbigniew Stosio.

Według niego żeglarzom zabrakło też doświadczenia:
– Gubili się i pozwalali na to, żeby jachty ustawiały się bokiem do wiatru. A powinny być ustawione przodem.

Ale zawiodły też służby. Mam informację, że w portach nie wywieszano ostrzeżeń o możliwym zagrożeniu. Przed burzami ostrzegał Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Ta informacja do wielu żeglarzy jednak nie dotarła. Meteorolodzy twierdzą, że takie anomalia pogodowe to w naszym klimacie nic nadzwyczajnego.

– Klimat się ociepla i takich zjawisk jest coraz więcej – mówi Grażyna Bebłot z katowickiego IMGW.
– Przypomnę tylko, że w tym samym rejonie w lipcu 2002 roku wichura zniszczyła 44 tysięcy hektarów lasów.

IMGW ostrzega, że podobne wichury mogą pojawić się w naszym kraju jeszcze w tym tygodniu. W przyszłym tygodniu ma się ochłodzić, a wtedy ryzyko powstania gwałtownych burz będzie znacznie mniejsze.

Może wystrzeliwać race?

Prof. Piotr Kowalczak z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej tłumaczy, że biały szkwał można przewidzieć najwyżej z dwu-czterogodzinnym wyprzedzeniem. IMiGW ostrzegał przed silnym wiatrem. Ale siły wiatru precyzyjnie nie da się ustalić. - Ta chmura, od której się zaczęło, to był przecież niepozorny cumulonimbus - mówi.

Prof. Kowalczak sam jest doświadczonym żeglarzem. - Spotykałem się z podobnymi szkwałami podczas regat, choć nie były aż tak silne. W tym przypadku wywróciło się tak wiele jednostek, ponieważ jest szczyt sezonu i na wodzie było ich naprawdę dużo. Może żeglarze powinni być w takich sytuacjach ostrzegani np. przez wystrzelenie rakiety alarmowej? - zastanawia się profesor.Sławomir Gicewicz: - To bardzo dobry pomysł, trzeba go przeanalizować. Na razie prawo zabrania wystrzeliwania rac.

Z ostatniej chwili: wieczorem nurkowie odnaleźli w jez. Niegocin w poblizu Giżycka ciało 18-letniego Jacka z Łomży. Jacek był jedną z ośmiu poszukiwanych osób, które zaginęły podczas burzy na mazurskich jeziorach. Komenda Wojewódzka Policji w Olsztynie zamieściła na swojej stronie internetowej szczegółowe informacje o osobach nadal poszukiwanych. Podczas "białego szkwału", który we wtorek przeszedł nad mazurskimi jeziorami zginęły więc 4 osoby, a siedem jest nadal poszukiwanych.


Źródło: PAP, Gazeta.pl, RAdio ZET, IMGW

Apis 23.08.2007 4,484

0 komentarzy

Dodaj lub popraw komentarz

Zaloguj się, aby napisać komentarz.
  • Żadne komentarze nie zostały dodane.

Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Niesamowite! (0)0 %
Bardzo dobre (0)0 %
Dobre (0)0 %
Średnie (0)0 %
Słabe (0)0 %
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies