
Gdyby inwestor zapłacił 30 groszy za każdy metr kwadratowy portu, gmina Kędzierzyn-Koźle wzbogaciłaby się o 900 tysięcy złotych rocznie. Dziś już wiadomo, że przez pierwsze lata nie dostanie tych pieniędzy. W urzędzie miasta trwają szacunki, ile powinna wynieść symboliczna stawka dla nowego właściciela. Wiadomo, że po okresie kwoty minimalnej, nastąpi jej podwyższenie, a docelowo - sprzedaż 22 hektarów.
Dlaczego miasto nie zdecydowało się na wariant, w którym może być współwłaścicielem portu?
Gdyby inwestor zapłacił 30 groszy za każdy metr kwadratowy portu, gmina Kędzierzyn-Koźle wzbogaciłaby się o 900 tysięcy złotych rocznie. Dziś już wiadomo, że przez pierwsze lata nie dostanie tych pieniędzy. W urzędzie miasta trwają szacunki, ile powinna wynieść symboliczna stawka dla nowego właściciela.
– W tym tygodniu mój zespół poda propozycję naliczania opłat za dzierżawę portu przez najbliższe kilka lat - mówi Sabina Nowosielska. – Według mnie, powinna być preferencyjna. Nowy inwestor musi mieć pozwolenie na budowę, to trwa rok. Trudno wymagać, żeby płacił 100% składki.
Wiadomo, że po okresie kwoty minimalnej, nastąpi jej podwyższenie, a docelowo - sprzedaż 22 hektarów. Dlaczego miasto nie zdecydowało się na wariant, w którym może być współwłaścicielem portu?
- Żadnej gminy nie będzie stać na to, aby zainwestować aż tyle pieniędzy. To musi być inwestor, który jest powiązany z biznesem terminalowym. A tu należałoby zainwestować 200-400 milionów złotych i czekać na zwrot - tłumaczy Nowosielska i zaznacza, że dziś port niszczeje, a miasto nie ma z niego ani złotówki. Prezydent zaprzeczyła, aby na horyzoncie pojawili się kolejni zainteresowani. Ostatecznie kozielski port ma trafić w ręce szczecińskiej spółki Baltchem lub lokalnego inwestora.
Chcesz wiedzieć więcej? Kliknij, aby pobrać całą rozmowę z Prezydent Kędzierzyna-Koźla.
radiopark.com.pl
Żadne komentarze nie zostały dodane.