
Pod koniec 2014 roku minęła 40 rocznica ukończenia przebudowy Binger Loch - niegdyś najwęższego i najgorszego dla statków miejsca na górno-środkowym Renie (km. 530,8) koło miejscowości Bingen am Rhein. Progi wodne powstałe wskutek przełomu Renu przez Rheinisches Schiefergebirge powodowały wręcz, że statki załadowane nie mogły tędy w dawnych czasach przejść. Już w czasach Rzymian usiłowano "coś z tym zrobić" lecz dopiero w 17 wieku staraniem frankfurckich kupców zrobiono w skałach progu przesmyk szeroki na cztery metry, zwany właśnie "Binger Loch" (loch - dziura).
Pod koniec 2014 roku minęła 40 rocznica ukończenia przebudowy Binger Loch - niegdyś najwęższego i najgorszego dla statków miejsca na górno-środkowym Renie (km. 530,8) koło miejscowości Bingen am Rhein. Progi wodne powstałe wskutek przełomu Renu przez Rheinisches Schiefergebirge powodowały wręcz, że statki załadowane nie mogły tędy w dawnych czasach przejść.
Już w czasach Rzymian usiłowano "coś z tym zrobić" lecz dopiero w 17 wieku staraniem frankfurckich kupców zrobiono w skałach progu przesmyk szeroki na cztery metry, zwany właśnie "Binger Loch" (loch - dziura). W latach 1830-41 poszerzono Binger Loch do 14 metrów. W latach 1860-73 zbudowano kilometrowej długości (równoległy do progów) drugi farwater wyłącznie do jazdy w dół. Przez "Binger Loch" jazda odbywała się wyłącznie w górę rzeki (pod prąd).

W latach 1925-32 uzyskano już 60 metrów, a stan dzisiejszy - 120 metrów szerokości przejścia przez kwarcowe progi Binger Loch wykonano w latach 1966-74. Wówczas zamknięto drugi farwater i wykonano dodatkowe prace regulacyjne, gdyż na skutek zlikwidowania naturalnych progów piętrzących i zwiększenia prędkości przepływu nastąpiło znaczne obniżenie się lustra wody w tym miejscu. Prace regulacyjne ostatecznie zakończono w 1995 roku - a więc w tym roku przypada 20 rocznica oddania do użytku tego przejścia w jego dzisiejszej formie. Znakomicie poprawiło się nie tylko bezpieczeństwo żeglugi ale też znacznie obniżono ryzyko zalewania przy wysokim stanie wody nadbrzeżnych miast i gmin.

Niezależnie od tego Ren na odcinku pomiędzy St. Goar i Budenheim nadal jest nawigacyjnie najcięższym odcinkiem - z licznymi zakolami, wyspami, ograniczeniami głębokości i szerokości szlaku żeglownego. Na dodatek przy wysokich stanach wody występuje tu bardzo silny nurt - jednakowo groźny dla płynących w górę jak i w dół rzeki, o czym przekonała nas 13.01.2011r.
katastrofa TMS Waldhof w km ~555 (Loreley).
kpt. A. Podgórski
na podstawie
allgemeine-zeitung.de
zdjęcia pochodzą z różnych miejsc w internecie - m.in. z Wikipedii, WSA Bingen, kustvaartforum.com
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies