
W weekendowych wydaniach ogólnopolskiej prasy (np. Gazeta Wyborcza) oraz zapewne w wielu lokalnych, poczytnych dziennikach (np. Gazeta Wrocławska) pojawiły się całostronicowe, kosztowne (bo emitowane na zasadach reklamy) publikacje informujące społeczeństwo o rzekomych dobrodziejstwach planowanej reformy gospodarki wodnej. Będzie lepiej? Wątpliwe... Już obecnie w tych strukturach więcej jest hydraulików niż hydrologów, więcej zootechników niż hydrotechników, więcej "ekologistów" niż ekonomistów... Zarządzanie powierzoną infrastrukturą dróg wodnych jest koszmarne, realizacja inwestycji zakrawa na kpinę z logiki, marnotrawienie środków woła o pomstę NIK-u.
W weekendowych wydaniach ogólnopolskiej prasy (np. Gazeta Wyborcza) oraz zapewne w wielu lokalnych, poczytnych dziennikach (np. Gazeta Wrocławska) pojawiły się całostronicowe, kosztowne (bo emitowane na zasadach reklamy) publikacje, informujące społeczeństwo o rzekomych dobrodziejstwach planowanej reformy gospodarki wodnej. Reklamę sfinansowano ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, czyli z naszych a nie pana Gawłowskiego pieniędzy. Przypominam bowiem, że na ten fundusz wpływają od użytkowników dróg wodnych opłaty za śluzowania, korzystanie z infrastruktury wodnej itd. Kuriozalnym jest fakt, że my - czyli środowisko żeglugowe - nie możemy z tych środków korzystać wcale, za to hojnie finansuje się przeróżne działania pseudo-ekologicznych organizacji, zaciekle żeglugę śródlądową zwalczających.
W zasadzie do takiego stanu rzeczy już przywykliśmy - co nie znaczy, że go akceptujemy - ale całostronicowe, kosztowne reklamy czegoś, co nie zostało jeszcze ostatecznie zatwierdzone zakrawa na ogromne nadużycie i jest ewidentną malwersacją publicznych środków. Wciąż bowiem obowiązuje przyjęte w dniu 21.10.2014 przez Radę Ministrów, robocze zalecenie, aby na etapie prac nad projektem ustawy "Prawo wodne" dokonano ponownych uzgodnień z Ministerstwem Infrastruktury i Rozwoju w sprawie zasadności likwidacji Urzędów Żeglugi Śródlądowej. Wiadomo też, że MiR jest absolutnie przeciwne tej likwidacji, argumentując m.in., że zadania nałożone na dyrektorów urzędów żeglugi śródlądowej
nie są elementem gospodarowania wodami lecz są związane z
zapewnieniem bezpieczeństwa żeglugi i zasadnym jest pozostawienie ich w kompetencjach ministra właściwego do spraw transportu.
Tymczasem w tych całostronicowych reklamach pan Gawłowski zachowuje się tak, jakby już uzyskał zgodę na ich likwidację, bo mami społeczeństwo rzekomymi "oszczędnościami". Przypomnijmy więc te pokrętną arytmetykę: tandem Gawłowski-Sumisławski w założeniach reformy gospodarki wodnej dąży do utworzenia 9 nowych urzędów związanych z gospodarowaniem wodami w miejsce dotychczasowych 7. Gdzie tu jakaś "oszczędność"?
Społeczeństwu przedstawia się to więc w ten sposób (np. "Gospodarka Wodna" - listopad 2014, konferencja we Wrocławiu w dniu 20.11.2014), że zlikwidowane zostaną także Urzędy Żeglugi Śródlądowej, co stworzy wrażenie, że likwiduje się jeszcze 8 innych urzędów dla stworzenia tych "nowych".
Powiedzmy wprost: pan Gawłowski uważa, że kompetencje dyrektorów UŻŚ przejmą dyrektorzy "nowych" urzędów gospodarki wodnej. Tymczasem zalecenia Komisji Europejskiej w sprawie wprowadzenia zintegrowanego zarządzania zasobami wodnymi wcale nie wymusza likwidacji administracji żeglugowej.
W Unii Europejskiej rozwój żeglugi śródlądowej ma wysoki priorytet i Komisja Europejska stawia krajom członkowskim wysokie wymagania dotyczące harmonizowania przepisów dotyczących bezpieczeństwa żeglugi, kwalifikacji załóg oraz wymogów technicznych dla statków żeglugi śródlądowej.
Czy całość obecnych zadań związanych z bezpieczeństwem żeglugi, egzaminami i kwalifikacjami zawodowymi załóg, wydawaniem dokumentów i dokonywaniem przeglądów technicznych statków ogarnie gromada dyletantów z obecnych struktur gospodarki wodnej? Jest to niemożliwe: nie ma w tych strukturach ani jednego człowieka mającego blade pojęcie o tych sprawach. Już obecnie w tych strukturach więcej jest hydraulików niż hydrologów, więcej zootechników niż hydrotechników, więcej "ekologistów" niż ekonomistów... Zarządzanie powierzoną infrastrukturą dróg wodnych jest koszmarne, realizacja inwestycji zakrawa na kpinę z logiki, marnotrawienie środków woła o pomstę NIK-u.
Jasne jest więc, że pan Gawłowski nie po to chce zlikwidować urzędy żeglugi śródlądowej aby zatrudnić "u siebie" ich obecnych dyrektorów i inspektorów. Potrzebne mu są jedynie ich etaty dla jeszcze większego rozbudowania biurokratycznych struktur gospodarki wodnej i pogłębienie tym samym obecnego marazmu. Nie można mu na to pozwolić.
kpt. ż.ś. Andrzej Podgórski
rzecznik Rady Kapitanów
Proszę Zaloguj by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies